Odwiedzin: 98772
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок Nr 6/2017
 
 
     


      W sobotę trzeciego tygodnia Wielkiego Postu od niepamiętnych czasów wynosi się na środek cerkwi krzyż, żeby mu się pokłonić i następny, czwarty tydzień nazywa się Krestopokłonnym. Wiemy, że cały Wielki Post – czas szczególnego pogłębienia naszego duchowego życia – jest w istocie przygotowaniem do Wielkiego Tygodnia, kiedy Cerkiew wspomina cierpienie na krzyżu i śmierć Chrystusa. I w związku z tym należy wspomnieć o miejscu krzyża w chrześcijańskiej wierze.

 

Krzyż w chrześcijaństwie ma dwojakie znaczenie. Narzędzie decydującego wydarzenia, które zamyka ziemskie życie i służenie Chrystusa świadczy o ogromnej nienawiści, jaką zło świata zgotowało Nauczycielowi miłości i samowyrzeczenia. Nawet rzymski gubernator Piłat, do którego przyprowadzono pobitego i oplutego Jezusa, stara się przekonać Jego wrogów: Żadnej winy w nim nie znajduję (J 18,38). Ale wywołuje to jedynie nowy poryw nienawiści. – Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go! – krzyczy tłum.
   Tak więc Krzyż Chrystusa to odwieczne pytania: Dlaczego dobro wywołuje nie tylko sprzeciw, ale nawet nienawiść? Dlaczego dobro zawsze ukrzyżowywane jest na świecie?

 

Zwykle unikamy prostej odpowiedzi, zrzucając winę na kogoś innego: – Gdybym wtedy, w tę straszną noc, był tam, nie postąpiłbym jak inni. W głębi sumienia wiemy, że to nie tak. Wiemy, że męczyli i ukrzyżowali Chrystusa nie jacyś złem opętani zwyrodnialcy – ale ludzie jak wszyscy.
   Piłat nawet zaproponował tłumowi, żeby z okazji święta wypuścić Jezusa na wolność, a kiedy się to nie udało, umył publicznie ręce, demonstrując w ten sposób, że nie zgadza się z tym zabójstwem. Ewangelia w kilku kreskach pokazuje jego wzburzenie, walkę wewnętrzną i zwycięstwo strachu, który nie pozwala postąpić zgodnie z sumieniem.

 

Ale czy to samo nie zdarza się w naszym życiu? Czyż Piłat nie jest obecny w każdym z nas? Czy i my nie poddajemy się pokusie umycia rąk zawsze, ilekroć trzeba zdecydowanie i bezpowrotnie powiedzieć nie złu i nieprawdzie?

Po Piłacie są rzymscy żołnierze. Ale przecież i oni mogą powiedzieć na swoje usprawiedliwienie: – Wykonywaliśmy jedynie rozkazy dowódców. Mieliśmy unieszkodliwić jakiegoś włóczęgę, który wznieca nieporządki. Co więcej można tutaj powiedzieć?

 

Po Piłacie i żołnierzach jest tłum, ten, który sześć dni wcześniej witał wjeżdżającego do Jerozolimy Chrystusa triumfalnym okrzykiem Hosanna. Ale czy nie wytłumaczyli mu wodzowie i nauczyciele, że Człowiek ten jest przestępcą, który narusza stare zasady i obyczaje i dlatego, zgodnie z prawem (o tak, zawsze zgodnie z prawem, zawsze w oparciu o odpowiedni paragraf) powinien umrzeć?

 

I tak każdy z uczestników tego strasznego wydarzenia był ze swego punktu widzenia usprawiedliwiony, a w rezultacie został zabity Ten, który nic złego nie uczynił (Łk 23,41).

I stąd pierwsze znaczenie Krzyża Chrystusowego – jest sądem nad złem, czy raczej nad tym pseudodobrem, w które wiecznie przystraja się zło świata tego, zapewniając sobie straszne zwycięstwo na ziemi.
Stąd także drugie znaczenie Krzyża, w którym staje się on zarówno naszym, jak i moim krzyżem, zgodnie ze słowami Pana: Kto nie niesie krzyża swego i idzie za Mną, nie może być Moim uczniem (Łk 14,27), a w jednym ze starych rękopisów Ewangelii czytamy nawet: Kto nie bierze krzyża swego codziennie.

Oznacza to, że wybór, przed którym w tę noc stali wszyscy – Piłat i żołnierze, wodzowie i każdy człowiek w tłumie – wybór ten codziennie staje przed każdym z nas. I chociaż może przejawiać się on w rzeczach, wydawałoby się, drugoplanowych, sumienie nie zna takiego podziału, nie zna rzeczy pierwszo- i drugoplanowych jedynie prawdę i nieprawdę, dobro i zło. Brać codziennie swój krzyż nie oznacza po prostu znosić ciężary życia, ale żyć w zgodzie z sumieniem, w świetle jego sądu.
   Oto i teraz na oczach całego świata biorą niewinnego człowieka i męczą, biją, wsadzają do więzienia albo zsyłają do głuszy. I wszystko to zgodnie z prawem, wszystko w imię porządku, dla dobra wszystkich.

I iluż Piłatów umywa ręce, iluż żołnierzy spieszy wypełnić służbową powinność i ilu takich, którzy posłusznie szczują albo co najwyżej w milczeniu patrzą na triumf zła.

 

Wynosząc Krzyż, kłaniając się i całując go wspomnijmy, o czym nam przypomina, do czego wzywa, wspomnijmy o krzyżu jako o wyborze, bez którego wszystko na świecie jest triumfem ciemności i zła. Żeby przeprowadzić sąd przyszedłem na świat ten (J 9,39) – powiedział Chrystus. Przed tym sądem, na którym sądzą nie ziemscy sędziowie, ale ukrzyżowana Miłość, Prawda i Dobro, stoi każdy z nas.

o. Aleksander Schmemann
za: www.bialowieza.cerkiew.pl

    Proponujemy lekturę wspaniałego dzieła muzykologa i dyrygenta z pobliskiej Ukrainy, pana Dymitra Bołgarskiego, pt. Wsienoszcznoje Bdienije. Wydając kolejne muzyczne opracowania nie omieszkał zamieścić w nich dokładnego opisu zarówno przekazu duchowego, liturgicznego utworów ale także opisu symboliki i kolejności czynności kapłańskich mających miejsce podczas ich wykonywania.

 

Śpiewy Wieczerni

 

Wieczernia zawiera w swoim wewnętrznym przekazie czas od stworzenia świata do Bożego Narodzenia.

 

Stworzenie świata

 

Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię. A ziemia była pustkowiem i chaosem...Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód (Rodz.1,1-2). Wielka tajemnica stworzenia świata przekazywana jest w bogobojnym, pełnym skupienia i pozbawionym słów okadzaniu Ołtarza w prezbiterium przez kapłana i diakona. W tej wyjątkowej ciszy unoszą się jedynie kłęby kadzidlanego dymu na podobieństwo Ducha Świętego unoszącego się nad nieuporządkowaną jeszcze ziemią. Cisza, zaduma i skupienie – to nieodzowne warunki prawidłowej modlitwy i śpiewu – mężnego, przepełnionego wdzięcznością i radością.

 

Pierwszą aklamację prezbitera poprzedza diakońskie Powstańcie, które ma pobudzić wiernych do przemiany ze stanu codzienności, powtarzalności do wyższego, twórczego stanu ducha.

 

Błogosław duszo moja Pana (ps. 103)

 

Psalm ten nosi miano przed-rozpoczynającego, ponieważ opisuje stworzenie świata i jego piękno. Nieuporządkowaną ziemię Bóg uporządkował w ciągu sześciu dni stworzenia – wszystko okazało się niezwykle dobre. Podczas śpiewu tego psalmu słyszane są słowa: wszystko stworzyłeś mądrością; przedziwne dzieła Twoje, Panie. Wykonywanie psalmu 103 wymaga zwrócenia szczególnej uwagi na żywą rytmikę oraz wyraźną melodykę utworu.

 

Wielka Ektenia

 

Człowiek nie potrafił własnej wolności skierować ku Dobru, w kierunku stopniowego zwiększania poznawania Boga. Przedłożył drogę niezależności i samowystarczalności. Niestety, efektem takiego wyboru okazała się przemiana wzorca bytu a grzech pozbawił bliskości Boga. Śmierć weszła w człowieka, raj zamknął przed nim swe podwoje. Od tego momentu cała historia życia człowieka to przepełnione cierpieniem dążenie powrotu do utraconych dóbr. Symbolizują to zamknięte Królewskie Wrota Ołtarza oraz diakon, podobnie jak Adam, stojący przed nimi.

 

Uświadomiwszy wielką stratę bliskości Boga, Adam i Ewa całe swoje życie napełniają żalem i modlitwą, podobnie jak Cerkiew uprasza Boga o wybaczenie i wzmocnienie na drodze ziemskiego pielgrzymowania każdego człowieka.

 

Błażen muż

 

Żal za grzechy i nadzieja

W celu pogodzenia się z Bogiem i odbudowania utraconej łączności duchowej przed człowiekiem stoi zadanie uświadomienia osobistej grzeszności oraz dobrowolny wybór drogi wiary w Boga oraz wierności Jego woli.

Śpiew pierwszego antyfonu pierwszej katysmy, rozpoczynający się słowami Błażen muż, symbolizuje życie starotestamentowych sprawiedliwych, którzy mimo iż żyli pośród braku czci i wiary nie utracili nadziei na Obiecanego Chrystusa Zbawiciela.

 

Cały psalm z kolei obrazuje także postać Jednorodzonego Syna Bożego, Jedynego Błogosławionego Męża, bezgrzesznego. Sens psalmu pierwszego jest ponadczasowy i aktualny także dziś. Naśladowcy Pana, wierzący Bożej nauce przedstawionej w Ewangelii, kroczą drogą życia (J14,6) i kierują się uświęconą sprawiedliwością. Ci zaś, którzy obrali drogę samowoli pozbawiają się pomocy Bożej oraz kroczą drogą zatracenia. To dlatego Pan powiedział: kto zaś nie wierzy, już jest osądzony (J3,18), kto wierzy – ma Żywot Wieczny (J3,36). Ten, kto dąży do doskonalenia siebie, walczy ze złem, za współtowarzysza ma łaskę Bożą i tego siła Pana uchroni od puti nieczestiwych (drogi niesprawiedliwych), drogi występku, grzechu, nieczystości.



Dodano: 19 marca 2017

Яблочинский Листок Nr 5/2017
 


  

 

ŚWIĘTY GRZEGORZ PALAMAS, arcybiskup Tesalonik.

 

Urodził się ok. 1296 r. w Konstantynopolu, w rodzinie senatora Konstantyna Palamasa. Jego rodzina emigrowała z Azji Mniejszej do stolicy cesarstwa pod koniec XIII wieku. Ojciec Grzegorza, Konstantyn, był na dworze cesarza Andronika II Paleologa wychowawcą dzieci cesarza. Przedwczesne odejście Konstantyna (1301) pozbawiło rodzinę Palamasów głowy rodziny. Czując się zobowiązany wobec zmarłego wychowawcy swojego wnuka, cesarz Andronik II przyjął młodego Grzegorza pod swoją osobistą opiekę.

 

   Zdolny młodzieniec został wychowany razem z wnukiem panującego cesarza, młodym Andronikiem III. Swoją edukację młody Palamas przerwał w siedemnastym roku życia, pragnąc poświęcić się życiu monastycznemu. Około dwudziestego roku życia udał się na Świętą Górę Athos, by zostać mnichem.

 

    Młody Grzegorz namówił swoją matkę Kallonię, siostry Epicharidę i Teodotię oraz część służby, by wstąpili do okolicznych monasterów, zaś sam, w towarzystwie dwóch młodszych braci, Makarego i Teodozjusza, udał się na Athos. Palamas zaczął swoje życie mnisze pod kierownictwem św. Nikodema Watopedzkiego, z rąk którego przyjął postrzyżyny mnisze. Po jego śmierci udał się do Wielkiej Ławry św. Atanazego. Trzy lata później Grzegorz oddalił się do pustelni Glossa pod kierownictwo Grzegorza Drimysa. Po jednej z wielu pirackich napaści Turków na Górę Athos, ok. 1325 r., wielu mnichów, opuściło Świętą Górę. Palamas razem z jedenastoma mnichami udał się do Tesaloniki. Ich ostatecznym celem była Jerozolima. Palamas jednak nie kontynuował podróży z powodu widzenia, w którym patron tesaloniczan, św. Dymitr (+306) nakazał mu pozostać w mieście. Tam też, na prośbę swoich towarzyszy Palamas przyjął święcenia kapłańskie (ok. 1326 r.). Cała grupa wkrótce zamieszkała w górzystym rejonie obok Berei, gdzie Grzegorz oddał się surowej ascezie. W 1331 roku, z powodu częstych wypadów zbrojnych ze strony Serbów, Palamas wrócił na Athos, do pustelni św. Sawy obok Wielkiej Ławry. Między 1332 a 1334 rokiem światło dzienne ujrzały pierwsze pisma Palamasa. W 1335/36 władze Athosu wyznaczyły Palamasa ihumenem monasteru Esfigmenu, jednak posługa św. Grzegorza w tym miejscu nie trwała zbyt długo.

 

    W 1330 roku z Italii do Konstantynopola przybył kalabryjski mnich Barlaam. Świetny znawca greckiej filozofii uzyskał rozgłos, krytykując niski, jego zdaniem, poziom wykształcenia elit stolicy wschodniego cesarstwa. Andronik III zatrudnił go jako wykładowcę na cesarskim uniwersytecie. Barlaam wszedł w konflikt z mnichami reprezentującymi nurt hezychazmu, będącym sposobem życia monastycznego, przez który realizowane jest zjednoczenie z Bogiem w ciszy (gr. ησυχία, hezychia) i odosobnieniu poprzez nieustanną modlitwę. Barlaam zapoznawszy się z praktykami hezychastów, zwrócił się przeciwko nim, ich zwolenników nazywając prześmiewczo „patrzącymi w pępek” (ομφαλοσκόποι) oraz obwiniając ich w herezji mesalianizmu, gdyż jego zdaniem hezychaści twierdzili, że podczas modlitwy oglądają istotę (ουσία) Boga. Mnisi odpowiedzieli na ataki Barlaama i tak zaczęły się spory hezychastyczne, w których wzięli udział najlepsi filozofowie i teologowie tego okresu. Przyczyny sporu są opisywane w bardzo różny sposób i wiele z nich pozostaje wciąż jeszcze nie do końca opracowanych. Mówi się o konflikcie arystotelików z platonikami, racjonalistów z mistykami, zwolenników zjednoczenia z papiestwem z jego przeciwnikami, zelotów z politykami. Bezspornym faktem pozostaje, że bezpośrednim zarzewiem sporu był Barlaam z Kalabrii, człowiek związany z Kościołem, wykształcony w duchu zachodnim.

 

    Hezychazm opiera się na Ewangelii, w której Bóg nawołuje do oczyszczenia swojego serca i nieustannej modlitwy, dając jednocześnie obietnicę, że będzie się Go oglądało: Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą (Mt 5,8). Podążając wzorem Mojżesza i innych starotestamentowych proroków, którzy stali się godni, by oglądać chwałę Bożą za zasłoną, hezychaści ćwiczą się i modlą, by oglądać z odkrytym obliczem chwałę Pańską (2 Kor 3,18 – tłum. J. Wujek), jako tę samą światłość, którą oglądali apostołowie na Taborze (Mt 17,2). Monastyczny ruch hezychazmu pochodzi z czasów Ojców Pustyni – pierwszych mnichów chrześcijańskich. O takim sposobie życia mniszego mówią też Ojcowie Kościoła od pierwszych wieków chrześcijańskich: ojcowie kappadoccy (IV w.), Ewargiusz z Pontu, (IV-V w.), Makary Egipski (IV w.), Diadoch z Fotyki (V w.), autor kryjący się pod imieniem Dionizego Areopagity (V w.), Maksym Wyznawca (VI-VII w.), Jan Klimak (VI w.), Symeon Nowy Teolog (X-XI w.), Niketas Stethatos (XI w.), Grzegorz Synaita (XIV w.) i wielu innych ascetów, przede wszystkim związanych z Synajem, jak również justyniańskie prawodawstwo oraz 41 kanon Soboru in Trullo. Wraz z upływem czasu w tej tradycji monastycznej wykształciła się pewna technika odmawiania modlitwy. Metoda ta polega one na zachowaniu ciała w pochylonej pozycji podczas wiielogodzinnego powtarzania krótkich wezwań modlitewnych, tzw. modlitwy Jezusowej lub modlitwy serca: Panie Jezu Chryste, Synu Boży, zmiłuj się nade mną nade mną grzesznym.

 

    Wiosną 1338 r. Palamas napisał pierwszą z trzech Triad w obronie świętych hezychastów, w której nie wymienił imienia Barlaama, gdyż wtedy nie znał jeszcze jego antyhezychastycznych traktatów. W pierwszej połowie 1339 r., gdy kalabryjski filozof przebywał w zachodniej Europie, gdzie w Awinionie przed papieżem Benedyktem XII występował z politycznymi przemowami w sprawie unii kościelnej (była to misja, powierzona mu przez cesarza bez oficjalnego poparcia Cerkwi), Palamas odpowiedział na jego traktaty drugą Triadą, obalającą poglądy z traktatów Barlaama. Po swoim powrocie, zimą 1339/40 r., Barlaam opublikował nowy zbiór antyhezychastycznych traktatów pod tytułem "Przeciwko mesalianom". Niedługo potem Palamas wrócił na Athos, gdzie uzyskał podpisy mnichów, cieszących się największym autorytetem, pod Tomosem hagioryckim – dokumentem, potępiającym wszystkie podstawowe idee Barlaama, którego imię jednak nie jest w tomosie wymieniane. Mniej więcej w tym samym czasie, w odpowiedzi na traktat Przeciwko mesalianom, Palamas napisał swoją trzecią Triadę, w której wyłożył naukę o przebóstwieniu (θέωσις), światłości Taboru jako niestworzonej energii boskiej, a także swoje pojmowanie różnicy między boską istotą (ουσία) a energiami.

 

    Ostateczne rozwiązanie konfliktu miało miejsce w czerwcu 1341 r. na Soborze, na którym Barlaam wystąpił w roli oskarżyciela. Zwołaniu soboru towarzyszyły posiedzenia przedsoborowe, na jednym z których cesarz Andronik III próbował pogodzić obie strony, między innymi zakazując Barlaamowi oskarżania Palamasa o herezję.  Rezultatem Soboru było pełne zwycięstwo Grzegorza Palamasa: Barlaam został osądzony (choć nie obłożono go anatemą) za bluźnierstwo przeciwko hezychastom i za radą wielkiego domestyka Jana Kantakuzena przyznał się do błędu i poprosił o wybaczenie św. Grzegorza. Cesarz Andronik III wygłosił okolicznościową mowę i wszyscy cieszyli się przywróconym pokojem. Niestety, już następnego dnia cesarz nagle zachorował i 15 czerwca zmarł.

 

    Barlaam spróbował jeszcze raz przedstawić swoje oskarżenia, ale wkrótce zrozumiał, że jego poglądy nie natrafiają na podatny grunt, zatem opuścił Konstantynopol i wyjechał do Italii. Kalbaryjski filozof udał się najpierw do Neapolu, a później do Awinionu, gdzie przeszedł na wiarę łacińską i jeszcze w październiku tego samego roku został mianowany biskupem Gerace (unickiej, greckiej diecezji) przez papieża Klemensa V.

 

   Zmarł między 1348 a 1350 rokiem.

 

         W lipcu 1341 r. w cerkwi Hagia Sofia, w obecności Jana Kantakuzena odbył się drugi Sobór, na który został wezwany oskarżony przez patriarchę Grzegorz Akindinos, zajmujący do tej pory pozycję mediatora i rozjemcy między Barlaamem i Palamasem. Po zakończeniu Soboru Palamas pozostał w Konstantynopolu, gdzie miał odegrać ważną rolę w walce o regencję przy małoletnim Janie V Paleologu. Pod koniec 1341 r. Palamas, po bezskutecznych próbach wpłynięcia na sytuację polityczną oddalił się do monasteru Świętych Archaniołów, gdzie oddał się ascezie. W 1341 i 1342 św. Grzegorz napisał 6 traktatów, w których rozwinął naukę o rozróżnieniu natury (oυσία) i energii w oparciu o tradycję patrystyczną, obalając główne tezy i oskarżenia Akindinosa. Te dzieła posłużyły za podstawę do nowych oskarżeń pod adresem Palamasa, tym razem – o roztrząsanie i dyskutowanie spornych teologicznych kwestii, co było zakazane przez soborowy tomos z 1341 r.

 

    Wiosną 1347 patriarcha Izydor I wyświęcił Palamasa na arcybiskupa Tesaloniki, na miejsce zdjętego z urzędu Hiacynta. Hierarcha nie mógł jednak objąć swojej katedry aż do 1350 r., gdy Jan Kantakuzen przywrócił kontrolę nad Tesaloniką i zwyciężył „zelotów”, którzy wzniecili powstanie jeszcze w 1342 r. i uparcie nie chcieli uznać Kantakuzena za cesarza. Palamas udał się w związku z tym na Athos, gdzie spotkał się z serbskim królem Stefanem Duszanem, który w tym okresie bardzo hojnie wspierał monastery na Świętej Górze, umacniając swoje zwierzchnictwo nad Athosem.  Po krótkim pobycie w stolicy biskup wyjechał do Tesaloniki, jednak znowu nie mogąc wjechać do miasta, udał się na wyspę Lemnos.

 

    Jesienią 1351 r. Palamas objął w końcu katedrę w Tesalonice. Jednak już wkrótce św. Grzegorz został zmuszony opuścić miasto, gdyż w 1354 r. cesarz Jan V zwrócił się do niego z prośbą o pośredniczenie w jego sporze z Kantakuzenem. Po drodze do Konstantynopola Palamas wspadł w niewolę turecką, która trwała ok. roku (1354-1355), dopóki nie dostarczono żądanego okupu za hierarchę.

 

    W 1355-1357 r. Palamas aktywnie uczestniczył w życiu swojej diecezji, odprawiając nabożeństwa, wygłaszając homilie na praktycznie każde wydarzenie roku liturgicznego i dokonując wielu uzdrowień. W 1357 r. jego zadawniona choroba ujawniła się ze zdwojoną siłą i 14 listopada zmarł. Jego ciało spoczęło w katedralnej świątyni w Tesalonice, Hagii Sofii (VII-VIII w.).

 

    W 1368 został kanonizowany przez patriarchę Kallistosa, zaś synodalny dekret ustanowił wspominanie jego pamięci w drugą niedzielę Wielkiego Postu. Dziś relikwie św. Grzegorza Palamasa znajdują się w katedrze metropolitalnej jego imienia.

    Imię Grzegorz wywodzi się z greki i oznacza czuwający; czujny.


wg: www.cerkiew.info.pl



Dodano: 11 marca 2017

Яблочинский Листок Nr 4/2017



Cztery pierwsze dni Wielkiego Postu uraczyły nas obficie ilością nabożeństw, tak charakterystycznych dla tego okresu w Cerkwi. Jednym z nich pozostaje Wielkie Powieczerze z czytaniem Wielkiego Kanonu Pokutnego autorstwa św. Andrzeja bpa Krety.

 

 

Najpierw obrazy, które Święty Hierarcha malował swymi słowami dla uświadomienia ważności pokory w naszym życiu, później wyjątkowe modlitwy czytane i śpiewane – wszystko to złożyło się na poczucie ciągłości trwania i wyczekiwania przez Stwórcę naszego powrotu ku Niemu. Zarówno starotestamentowe modlitwy, jak i te nam współczesne, wskazują drogę do Boga właśnie poprzez nieodzowność pokory. Modlitwy Starego Testamentu zmieniały losy historii dawnego świata, dlaczegóż więc nasze miałyby być inne? Warto się nad tym szczerze zastanowić podczas kolejnych wielkopostnych nabożeństw.

 

 

W minioną środę sprawowaliśmy po raz pierwszy w nowopoświęconej cerkwi p.w. Apostoła i Ewangelisty Jana Teologa wielkopostną Liturgię Uprzednio Poświęconych Darów autorstwa św. Grzegorza Dialoga.

 

 

W piątek, tuż po Liturgii poświęcone zostało koliwo, które nie pozostaje jedynie symbolem historycznego wydarzenia – podobnie, jak wszystko w Cerkwi, oznacza realną uniwersalną rzeczywistość. Każdemu, kto wierzy – koliwo, poświęcone w miniony piątek – pomoże w dochowaniu wielkopostnych decyzji bo jest ono kontynuacją Boskiej rzeczywistości i jej przejawów w naszym świecie.

 

 

Wczoraj wspominaliśmy naszych zmarłych, ponieważ każda wielkopostna sobota udziela właśnie im najwięcej uwagi. Ma miejsce Liturgia św. Jana Złotoustego, która jest krótsza od niedzielnej, więc w sposób praktyczny ułatwia szczególną modlitwę za naszych bliskich, którzy mimo iż odeszli, nadal żyją i nadal są dla nas ważni jak ważna pozostaje modlitwa za ich dusze.

Niedziela Tryumfu Ortodoksji

- (tj. Prawosławia – jako Słowianie jesteśmy jedynymi szczęśliwcami, którzy mają ten termin wiernie przetłumaczony z jęz.greckiego), czyli pierwsza niedziela Wielkiego Postu, to dzień zawsze uroczysty. Po pierwsze, bardzo odczuwa się tę zmianę po srogim Czystym Tygodniu, po drugie to wielkie święto; de facto po święcie Zwiastowania to najbardziej uroczysty i radosny dzień w Wielkim Poście (bo Sobota Łazarza i Niedziela Palmowa do niego przecież już się nie zaliczają).

 

    Odczuwalna jest po raz pierwszy wyraźna zmiana, która zawsze następuje na soboty wieczór i niedzielne poranki w Wielkim Poście, a którą jeszcze bardziej dostrzega się w pierwszy wielkopostny weekend. Składają się na nią dwie piękne ikony Chrystusa i Bogurodzicy na środku świątyni w grubych ramach – przypominające, co dzisiaj obchodzimy. W cerkwi dużo światła mimo postu – a przecież w tygodniu prawie go nie było; podniosły, świąteczny śpiew parafialnego chóru to szczególna atmosfera tego wyjątkowego dnia. Nasza Prawosławna Cerkiew, obchodząc tak uroczyście wielkie święta przede wszystkim uobecnia, a nie tylko wspomina.

 

 

    Wielki Post oferuje nam przemianę także samej Liturgii niedzielnej: Boska Liturgia autorstwa św. Bazylego (sprawowana we wszystkie niedziele Wielkiego Postu) - fioletowe szaty liturgiczne i taki sam wystrój cerkwi, dają niezwykłe możliwości skupienia podczas celebracji święta Tryumfu Ortodoksji ale i w następne, wyjątkowe niedziele Wielkiego Postu.

 

    Tradycyjnie w tym czasie wiele osób przystępuje do spowiedzi lecz warto pamiętać, że lepiej przystępować nie na Św. Liturgii, lecz w sobotni wieczór, na pięknym nabożeństwie Wsienocznoho bdienija – wtedy nikt się nie spieszy, łatwiej pozbierać myśli, nie zabiera się batiuszkom i sobie prawa przeżywania całej Liturgii. Pamiętajmy, że spowiedź  –  wraz z Pryczastijem – to tak naprawdę sedno Wielkiego Postu; oczywiście, całego naszego chrześcijańskiego prawosławnego życia, ale w tym czasie szczególnie. Warto wziąć na siebie jakieś przyrzeczenie, wielkopostny obowiązek, małą ascezę.

 

    Możliwości wyboru takiej ascezy jest tak wiele jak gwiazd na niebie, podamy jedynie cenne i nietrudne do wypełnienia przykłady: powstrzymanie się od spożywania nabiału, ograniczenie w oglądaniu telewizji, modlitwa o stałej porze z dodatkiem kolejnych ciekawych (akatyst, kanony), jednak najcudowniejszym byłoby przybycie do cerkwi na czas a nawet przed rozpoczęciem nabożeństwa. W naszej parafii jest zachowywana taka tradycja i to nas cieszy, jednak pojawiają się osoby, które nie do końca są świadome ważności tego faktu dla spokojnej, wielkopostnej celebracji wyjątkowych nabożeństw. Proponujemy więc takie rozwiązanie – a stanie się ono naszą wspólną dobrą tradycją.

 

 

    Bezpośrednio po zakończeniu Liturgii, w związku z dzisiejszym prazdnikiem odsłużymy molebień za Apostolską, Powszechną Cerkiew Prawosławną i wszystkich prawosławnych chrześcijan – żywych i zmarłych. Takie połączenie na danym nabożeństwie wynika z genezy samego świętowania tej niedzieli. Jest nią zwycięstwo nad niebezpieczną herezją ikonoklazmu w końcu VIII wieku. Przeciwnicy ikon twierdzili, że wierni oddają cześć desce i farbie, co by było bałwochwalstwem. Jednakże Ojcowie Cerkwi, w tym i autor dzisiejszej Liturgii – św. Bazyli Wielki – bronili ikon, wyjaśniając, że to tak jak z portretami naszych bliskich: trzymając je, z miłością i szacunkiem odnosimy się do osób, a nie do materiału, na którym zostały one uwiecznione. Tak samo jest ze świętymi i wydarzeniami cerkiewnymi na ikonach.

 

    Kiedy ostatecznie pokonano ikonoklazm, myślano, że żadnej poważnej herezji już nie będzie, stąd ogłoszono tryumf prawowiernej wiary. Rzeczywiście tak się stało – były herezje, ale mniejsze, i umierały śmiercią naturalną, stąd też nie było potrzeby zwoływania kolejnych Soborów Powszechnych, i ich liczba zatrzymała się na siedmiu ( uniemożliwiła to późniejsza Wielka Schizma).

 

    Panprawosławny sobór, który odbył się w ubiegłym roku, nie był powszechny, lecz miał na celu zaświadczenie światu o jedności Prawosławia a wszelkie kłamliwe informacje pochodzące ze źródeł pozacerkiewnych należy ignorować i odnosić się do nich nijako. Głos Soboru to głos całej Cerkwi.

 

 

    Z tego względu tak wielkie jest święto Tryumfu Ortodoksji. Ciekawostkę stanowi fakt, że wszystkie decyzje ważne dla całego Prawosławia są ogłaszane wcale nie na Święto Świąt, lecz albo w Niedzielę Tryumfu Ortodoksji właśnie, albo też w święto Zesłania Świętego Ducha.

 

    Wyjątkowa jest też czytana dziś Ewangelia (J 1, 43-51) o powołaniu przez Chrystusa apostołów Filipa i Natanaela. Kluczowe są tam dla Prawosławia słowa: Przyjdź i zobacz. To widzimy w ikonie: przychodząc do świątyni prawosławnej i patrząc na nią, analizując każdą kreskę, każdy element, kolor… – oto mamy przed sobą Ewangelię, ba! całą teologię w obrazie.

 

    Przyjdź i zobacz to charakter Prawosławia: nie ma ono cech prozelityzmu, by na siłę nawracać, jak inne religie; ono świadczy niezmienioną nauką o Chrystusie, co świat dzisiaj odkrywa, i czym się zachwyca, choć z drugiej strony Cerkiew prawosławna bywa i kamieniem, o który się potykają. Przyjdź i zobacz oznacza, że człowiek przychodzący do Cerkwi nie z ciekawości, lecz z chęci szczerego poszukiwania - tak jak ci dwaj Apostołowie – zaczyna żyć Prawosławiem, w całym jego pięknie i trudzie, by wreszcie z mocą wyznać Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego.



 

Dodano: 05 marca 2017


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej