Odwiedzin: 100301
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок Nr 8/2017
 


 

 

 

 

Niedziela Palmowa – poprzedzająca Tydzień Męki Pańskiej to wyjątkowy i budzący głębokie refleksje dzień. Oznacza dla wiernych i radość, i smutek jednocześnie – jednocząc oba te uczucia. Wyraża charakter wielkopostnych wyrzeczeń, których dokonaliśmy w czasie Wielkiego Postu oraz nakierowuje nasze myśli na to wszystko, czego zdołaliśmy się nauczyć, by w większej przed Bogiem pokorze stanąć u progu szczególnie ważnego dla wiernych Tygodnia Męki Pańskiej, Strastnoj Siedmicy.

 

 

 

Oto porządek nabożeństw sprawowanych w tym Tygodniu:

 

 

 

Wielki Poniedziałek, Wielki Wtorek:

 

 

 

6.00 – Czasy z czytaniem Ewangelii

 

 

 

17.00 – Jutrznia

 

 

 

Wielka Środa:

 

 

 

6.00 – Czasy z czytaniem Ewangelii

 

 

 

16.00 – Jutrznia

 

 

 

17.00 – Tainstwo Jeleoswiaszczenija – Sakrament chorych

 

 

 

Wielki Czwartek:

 

 

 

7.00 – Czasy i Liturgia Św. Bazylego Wielkiego

 

 

 

16.00 – Jutrznia z czytaniem 12 Ewangelii, Strasti

 

 

 

Wielki Piątek:

 

 

 

7.00 – Czasy z czytaniem Ewangelii

 

 

 

15.00 – Wyniesienie Płaszczenicy

 

 

 

22.00 – Jutrznia i Liturgia Wielkiej Soboty

 

 

 

23.30 – Połunoszcznica

W miniony piątek świętowalismy radosne i smutne święto Zwiastowania Bogurodzicy – jakże celnie oddające ów niezwykły charakter i nastrój Wielkiego Postu, całego życia i działalności na ziemi Pana naszego Jezusa Chrystusa ale i wspaniale obrazujące nasze życie. My także przeżywamy radości i smutki, momenty wspaniałego animuszu i zwycięstwa ale i chwile przepełnione niespodziewanymi zwrotami akcji, pełne problemów, cierpienia i bólu wewnętrznego.

Wszystko to znika w kontekście pokory – tzn. gdy w pełni zgadzamy się z aktualnym stanem rzeczy, tj. wolą Bożą w stosunku do nas, maluczkich, w danym momencie zarówno radosnym jak i smutnym.

Na pojawiające się pytania – dlaczego i jak to możliwe ??? - pokorna duszyczka odpowie w sposób najprostszy: - bo właśnie taka jest wola Boża. Bogurodzica Maria, o czym usłyszeliśmy w homilii Ojca Namiestnika w piątek, tuż po czytaniu fragmentu świątecznej Ewangelii – słysząc dziwne powitanie Archanioła Gabriela nie zadawała więcej pytań a całą nadzieję, swoje jestestwo, naturę, wolę i pragnienia nakierowała na wypełnienie usłyszanej zapowiedzi.

 

 

 

Przez całe swoje późniejsze życie nie przestawała być przykładem tejże pokory, dla nas cnoty niemal niewyobrażalnej a w pewnych kręgach niechcianej. Bogurodzica Maria w mgnieniu oka z małej dziewczynki przemieniła się w dojrzałego człowieka, który będzie nieść pomoc wszystkim wokół a później także całej ludzkości. Czy to jedynie mądrość człowieka? To wyłącznie Mądrość Boża – przemienianie charakteru, przekuwanie owego metalu z błotem i nieczystościami w szlachetny, pożądany i wyjątkowo cenny.

 

 

 

Smutek Święta to początek drogi krzyżowej Bogurodzicy i Jej Syna ale radość to zawsze radość oczekiwanej przez nas Paschy w sile wynikającej z tego strasznego i niewyobrażalnego cierpienia. Podobnie w naszym życiu: koniecznie przechodząc przez ciemny las cierpienia i bólu doświadczamy przemiany, stajemy się silni duchowo i odporni na przyszłe ataki złego – uczymy się zasad życia duchowego, które są niezłomnie i niezwykle proste. Czyniąc wszystko z miłości a nie wyrachowania czy uporządkowania, szufladkowania, czynimy w pokorze dzieło Boże nie zauważając taj cnoty, bo: pokora nie widzi swej pokory.

 

 

 

Proponujemy lekturę dzisiejszego tekstu liturgicznego, który jest wysiłkiem zasłużonego ojca mitrata Henryka Paprockiego:

 

 

 

Stichosy: Na niemym zwierzęciu zasiadł Ten, który słowem rozciągnął niebo, ludzi wyzwalając z upodobnienia się do zwierząt.

 

 

 

Oto dlaczego świętujemy dzisiaj sławne i radosne święto palm. Po wskrzeszeniu Łazarza z martwych, widząc co się dokonało, wielu uwierzyło w Chrystusa. Dlatego sanhedryn podjął decyzję: zabić Chrystusa i Łazarza. Jezus ukrył się [1] , unikając ich gniewu, ale oni postanowili koniecznie zabić Go w święto Paschy. Sześć dni przed Paschą, jak podaje ewangelista Jan, Jezus przyszedł do Betanii, gdzie był wskrzeszony Łazarz. Tam przygotowano Jemu wieczerzę, Łazarz był jednym ze spoczywających przy stole, a jego siostra Maria namaściła mirrą nogi Jezusa [2].

 

 

 

Na drugi dzień Pan posłał swoich uczniów, żeby przyprowadzili oślicę i młodego osła. I Ten, którego tronem jest niebo, zasiadł na osiołku i wjechał do Jerozolimy. Jedni rozściełali mu na drodze swoje szaty, a inni ścinali gałęzie drzew palmowych i rzucali na drogę. Dzieci hebrajskie oraz ci, którzy Go poprzedzali i ci, którzy szli za Nim, trzymając gałęzie w rękach, wołali: Hosanna Synowi Dawidowemu! Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie, Król Izraela! [3] . Działo się tak, bo Duch Święty kierował ich językami ku wysławieniu i wychwaleniu Chrystusa. Gałęziami palmowymi oznaczali oni zwycięstwo Chrystusa nad śmiercią, gdyż waia oznacza u Żydów ożywiającą gałąź. Istniał też zwyczaj okazywania czci zwycięzcom w walce lub w jakichś wojnach, towarzysząc im w uroczystej procesji z gałęziami wiecznie zielonych drzew. Natomiast młody, nieujeżdżony osioł, na którym zasiadł Chrystus, tajemniczo oznaczał nas, ludy pogańskie, gdyż poddawszy je swojej władzy, On zaczął być nazywany Zwycięzcą i Królem całego świata.

 

 

 

O tym święcie nauczał prorok Zachariasz: Raduj się, córo syjońska! Oto twój król przychodzi do ciebie, i jedzie na ośle, na źrebięcy oślicy [4] , a także Dawid o dzieciach: Z ust dzieci i niemowląt zgotowałeś swoją chwałę [5].

 

 

 

Kiedy Jezus wjechał do Jerozolimy, poruszyło się całe miasto [6] , ale ludzie podburzeni przez arcykapłanów, z zawiści szukali jak Go zabić. On jednak ukrył się, a gdy się pojawiał, to mówił do nich w przypowieściach.

 

 

 

Chryste Boże nasz, z niewypowiedzianego Twego miłosierdzia uczyń nas zwycięzcami bezsensownych żądz, uczyń godnymi ujrzenia Twego sławnego zwycięstwa nad śmiercią, świetlistego i życiodajnego Zmartwychwstania, i zmiłuj się nad nami teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amiń !!!

Przypisy:

[1] W mieście Efraim w pobliżu pustyni, patrz J 11,54.
[2] Por.: J 12,1-3.
[3] Por.: Mk 11,8-9; Mt 21,9; J 12,13.
[4] Za 9,9.
[5] Ps 8,3.
[6] Mt 21,10

za:liturgia.cerkiew.pl





Dodano: 09 kwietnia 2017

Яблочинский Листок Nr 7/2017
 


 

ks. mitrat Stanisław Strach

 

Święta Maria Egipska

    Jej ojczyzną był Egipt, gdzie urodziła się mniej więcej w połowie V stulecia. Bardzo wcześnie, bo już w wieku dwunastu lat, porzuciła dom rodzinny, aby - uwolniona od opieki rodzicielskiej - pędzić grzeszne, rozpustne życie. Młodej, pięknej, lecz jeszcze niedoświadczonej dziewczynie nikt nie usiłował uświadomić całej tragedii wynikającej z jej rozwiązłego stylu życia, ani też powstrzymać i odwieść z drogi wiecznego potępienia. Przeciwnie - gorszycieli, urzeczonych jej fizyczną urodą, znalazło się wielu.

    Po kilkunastu latach życia w grzechu Maria wyruszyła do Ziemi Świętej statkiem płynącym z Aleksandrii do Palestyny. Celem jej podróży nie były jednakże święte miejsca, po których stąpał Zbawiciel, ani też pragnienie modlitwy tam, gdzie Chrystus głosił Dobrą Nowinę. Udawała się do Jerozolimy w nadziei, iż na święto Podwyższenia Krzyża Pańskiego zjadą się pątnicy ze wszystkich krańców świata.

    Już w czasie uroczystości świątecznych, gdy masy przybyłych i miejscowych chrześcijan podchodziły do Życiodajnego Drzewa, adorowały je, całując z bojaźnią otwory po gwoździach, które przeszyły ręce i nogi Zbawiciela, i w sercu Marii zrodziło się nieodparte pragnienie ucałowania świętej relikwii. Ale oto dzieje się coś dziwnego: jakaś niewidzialna siła nie tylko nie dopuszcza jej do Świętego Drzewa, lecz i nie pozwala nawet przekroczyć progu świątyni. Dotarłszy zaledwie do cerkiewnego przedsionka grzesznica, zdjęta trwogą, upadła w nim na kolana, cała we łzach, błagając Przenajświętszą Bogarodzicę o pomoc w przystąpieniu do Życiodajnej Świętości.

 

    Razem ze łzami spływała z niej również ślepota duchowa i Maria w jednej chwili dostrzegła cały swój moralny upadek - przepaść oddzielającą ją od Boga, Matki Przenajświętszej, Drogocennego Krzyża Pańskiego. Niezwłocznie złożyła przyrzeczenie zerwania z poprzednim życiem i pójścia drogą wskazaną przez Bogarodzicę. Gorąca skrucha umożliwiła Marii przestąpienie progu świątyni, którą opuściła dopiero po długich modlitwach, udając się na pustynię, aby tam, w zupełnej samotności, poście i modlitwie, spędzić, pokutując, resztę swojego życia. Życia, które - jak ktoś powiedział - nie było życiem istoty bezcielesnej, lecz w rzeczy samej życiem wcielonego ducha, jaki zmartwychwstał przez pokutę i ożył dzięki łasce.
    Święta odeszła do Pana w 521 r. i została pochowana przez świątobliwego starca Zosimę, z rąk którego rok wcześniej przyjęła Najświętsze Tajemnice Ciała i Krwi Pańskiej.

 

    Postać świętej nabiera szczególnego znaczenia w czasach nam współczesnych, albowiem jest ona przykładem zwycięstwa nad cielesnymi żądzami, zbierającymi obfity plon grzechu wśród zdemoralizowanej części społeczeństwa - grzechu rozwiązłości, który przybrał już takie rozmiary i tak się zakorzenił w świadomości, że uważany bywa za zjawisko normalne, nie zasługujące na potępienie. O ile pijaństwo i narkomania spotykają się ze społecznym potępieniem, o tyle swobodne zaspokajanie cielesnych namiętności liczyć może na poklask.

    Aby dokładnie uzmysłowić, jak wielkie niebezpieczeństwo dla zbawienia człowieka niesie za sobą rozwiązłość, oddajmy głos Pismu Świętemu: Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą Królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni wspóżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą Królestwa Bożego. (...) Ale czyż nie wiecie, że ten, kto łączy się z nierządnicą stanowi z nią jedno ciało? Będą bowiem - jak jest powiedziane - dwoje jednym ciałem (...). Strzeżcie się rozpusty: wszelki grzech popełniony przez człowieka jest na zewnątrz ciała; kto zaś grzeszy rozpustą, przeciwko własnemu ciału grzeszy. Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga i że już nie należycie do samych siebie? (1 Kor 6, 9-10, 16-19). Z tym ostatnim wersetem ściśle koresponduje następujący: Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest święta, a wy nią jesteście (1 Kor 3, 16-17).

 

    Jak więc wynika z Pisma Świętego - ze słów Bożych, nie mogą liczyć na osiągnięcie zbawienia ci, którzy uparcie trwają w grzechach cielesnych, odnosząc się do nakazów moralnych z lekceważeniem. Jedyną nadzieją na wyjednanie przebaczenia przez naruszającego Boskie przykazania, na miłosierdzie Pańskie, jest gorący żal za popełnione występki - jak to uczyniła św. Maria z Egiptu - oraz przystąpienie i odbycie sakramentu szczerej spowiedzi, gdzie sam Chrystus ustami kapłana udziela przebaczenia człowiekowi nieobłudnie żałującemu za swe złe czyny, słowa i myśli.

 

    O istocie tego sakramentu uczą Ojcowie Cerkwi. W tym miejscu pozwolimy sobie przytoczyć dwie krótkie, lecz znamienne w swej materii wypowiedzi. Pierwsza pochodzi od św. Bazylego Wielkiego, który mówi: Nie ten wyspowiadał się z grzechu, który powiedział: ja zgrzeszyłem, lecz w dalszym ciągu trwa w grzechu, ale ten, kto zrozumiał swój grzech i znienawidził go. Druga zaś pochodzi od św. Jana Złotoustego, który pisze: Pokutą nazywam nie to, żeby jedynie odstąpić od wcześniejszych złych uczynków, lecz aby wykazać się dobrymi. Bardzo ważne jest tu także napomnienie, które kieruje św. Bazyli Wielki do kapłanów spowiedników: Uważaj, abyś nie uląkł się człowieka w jego (domyśl. moralnym) upadku, abyś nie wydał Syna Bożego w ręce niegodnych, abyś nie poczuł się onieśmielony przed kimś spośród możnych tego świata; ani (nawet) samemu noszącemu koronę nie śmiej udzielić Komunii. Albowiem Boskie prawa nie zezwalają niegodnym przystępować do Komunii, gdyż traktowani są (oni) jako poganie. Jeśli się nie nawrócą, to biada zarówno im, jak i tym, którzy udzielają im Komunii.

 

Ze sticher na Gospodi Wozzwach

 

    Tiebie ubo wozbraniasze czesnych wziranija, skwiern prieżdie priblieczennoje skwiernienije: Twoje że czuwstwo, i Twoja błagomudraja sodiejannych sobiest, k łuczszym tiebe obraszczenije sodiejasza. Na ikony bo wozzrewszi błagosłowiennyja Bogootrokowicy, wsiech pokajawszisia pregreszenij swoich wsechwalnaja preżnich, w derznowienii czestnomu driewu pokłoniłasia jesi.

Tłumaczenie

 

    Wzbraniała tobie, doprawdy, spoglądania na świętości przywleczona nieczystość rozpustnych występków, lecz twoje (o) opromieniona przez Boga mądrością, wyczucie i twoja świadomość popełnionych (grzechów) sprawiły twe nawrócenie ku (sprawom) najważniejszym; albowiem spojrzawszy na ikonę Błogosławionej Bożej Panienki, (i) wzbudziwszy (w sobie) żal za wszystkie poprzednie winy, (o) godna wszelkiej pochwały, śmiało złożyłaś pokłon Czcigodnemu Drzewu.

 

    Miestom pokłoniwszysia radostno swiatym, dobrodietieli naputnoje spasitielniejszeje, ottudu prijała jesi, sieło potiekła jesi dobroje czestwije: i struju prieszedszy iordanskuju, w żiliszcze priedteczewo usierdno wsieliłasia jesi, istonczawajuszczyw derznowienii, prisnopamiatnaja mati, płotskaja swoistwa

 

Tłumaczenie

 

    Oddawszy radośnie cześć świętym miejscom, otrzymałaś stamtąd to najzbawienniejsze, co prowadzi ku moralnej doskonałości, i wyruszyłaś w bardzo piękną wędrówkę, a pokonawszy nurt Jordanu osiedliłaś się ochoczo w miejscu zamieszkania Prekursora i szał namiętności dzięki (odpowiedniemu) trybowi życia okiełznałaś, (o) wiekopomna Matko, odważnie pozbawiając siły ciągoty cielesne.

    W pustyni wsieliwszysia, Twoich strastiej obrazy ot dusz otgnała jesi, Bogowidniejszeje izobrażenije w duszy napisawszy, dobrodietielej bidy: i toliko prosijała jesi, jako i wodami legko priechoditi błażennaja, i ot ziemli wzimatisia w Twoich k Bogu molenijch: i nynie w derznowienii wsiesławnaja Marie Chrystu priedstojaszczi, molisia o duszach naszych.

Tłumaczenie

 

    Osiedliwszy się na pustyni, usunęłaś z duszy widma twych namiętności, namalowawszy (różnymi) rodzajami zalet wizerunek najdokładniejszego Bożego podobieństwa; i tak bardzo zajaśniałaś, że po wodach lekko przechodziłaś, (o) Błogosławiona, a w twych modlitwach wznosiłaś się z ziemi ku Bogu: (przeto) i teraz, (o) sławetna Mario, stojąc w obliczu Chrystusa (dosł. przed Chrystusem), módl się za dusze nasze.


za: www.przegladprawoslawny.pl



Dodano: 02 kwietnia 2017

Яблочинский Листок Nr 6/2017
 
 
     


      W sobotę trzeciego tygodnia Wielkiego Postu od niepamiętnych czasów wynosi się na środek cerkwi krzyż, żeby mu się pokłonić i następny, czwarty tydzień nazywa się Krestopokłonnym. Wiemy, że cały Wielki Post – czas szczególnego pogłębienia naszego duchowego życia – jest w istocie przygotowaniem do Wielkiego Tygodnia, kiedy Cerkiew wspomina cierpienie na krzyżu i śmierć Chrystusa. I w związku z tym należy wspomnieć o miejscu krzyża w chrześcijańskiej wierze.

 

Krzyż w chrześcijaństwie ma dwojakie znaczenie. Narzędzie decydującego wydarzenia, które zamyka ziemskie życie i służenie Chrystusa świadczy o ogromnej nienawiści, jaką zło świata zgotowało Nauczycielowi miłości i samowyrzeczenia. Nawet rzymski gubernator Piłat, do którego przyprowadzono pobitego i oplutego Jezusa, stara się przekonać Jego wrogów: Żadnej winy w nim nie znajduję (J 18,38). Ale wywołuje to jedynie nowy poryw nienawiści. – Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go! – krzyczy tłum.
   Tak więc Krzyż Chrystusa to odwieczne pytania: Dlaczego dobro wywołuje nie tylko sprzeciw, ale nawet nienawiść? Dlaczego dobro zawsze ukrzyżowywane jest na świecie?

 

Zwykle unikamy prostej odpowiedzi, zrzucając winę na kogoś innego: – Gdybym wtedy, w tę straszną noc, był tam, nie postąpiłbym jak inni. W głębi sumienia wiemy, że to nie tak. Wiemy, że męczyli i ukrzyżowali Chrystusa nie jacyś złem opętani zwyrodnialcy – ale ludzie jak wszyscy.
   Piłat nawet zaproponował tłumowi, żeby z okazji święta wypuścić Jezusa na wolność, a kiedy się to nie udało, umył publicznie ręce, demonstrując w ten sposób, że nie zgadza się z tym zabójstwem. Ewangelia w kilku kreskach pokazuje jego wzburzenie, walkę wewnętrzną i zwycięstwo strachu, który nie pozwala postąpić zgodnie z sumieniem.

 

Ale czy to samo nie zdarza się w naszym życiu? Czyż Piłat nie jest obecny w każdym z nas? Czy i my nie poddajemy się pokusie umycia rąk zawsze, ilekroć trzeba zdecydowanie i bezpowrotnie powiedzieć nie złu i nieprawdzie?

Po Piłacie są rzymscy żołnierze. Ale przecież i oni mogą powiedzieć na swoje usprawiedliwienie: – Wykonywaliśmy jedynie rozkazy dowódców. Mieliśmy unieszkodliwić jakiegoś włóczęgę, który wznieca nieporządki. Co więcej można tutaj powiedzieć?

 

Po Piłacie i żołnierzach jest tłum, ten, który sześć dni wcześniej witał wjeżdżającego do Jerozolimy Chrystusa triumfalnym okrzykiem Hosanna. Ale czy nie wytłumaczyli mu wodzowie i nauczyciele, że Człowiek ten jest przestępcą, który narusza stare zasady i obyczaje i dlatego, zgodnie z prawem (o tak, zawsze zgodnie z prawem, zawsze w oparciu o odpowiedni paragraf) powinien umrzeć?

 

I tak każdy z uczestników tego strasznego wydarzenia był ze swego punktu widzenia usprawiedliwiony, a w rezultacie został zabity Ten, który nic złego nie uczynił (Łk 23,41).

I stąd pierwsze znaczenie Krzyża Chrystusowego – jest sądem nad złem, czy raczej nad tym pseudodobrem, w które wiecznie przystraja się zło świata tego, zapewniając sobie straszne zwycięstwo na ziemi.
Stąd także drugie znaczenie Krzyża, w którym staje się on zarówno naszym, jak i moim krzyżem, zgodnie ze słowami Pana: Kto nie niesie krzyża swego i idzie za Mną, nie może być Moim uczniem (Łk 14,27), a w jednym ze starych rękopisów Ewangelii czytamy nawet: Kto nie bierze krzyża swego codziennie.

Oznacza to, że wybór, przed którym w tę noc stali wszyscy – Piłat i żołnierze, wodzowie i każdy człowiek w tłumie – wybór ten codziennie staje przed każdym z nas. I chociaż może przejawiać się on w rzeczach, wydawałoby się, drugoplanowych, sumienie nie zna takiego podziału, nie zna rzeczy pierwszo- i drugoplanowych jedynie prawdę i nieprawdę, dobro i zło. Brać codziennie swój krzyż nie oznacza po prostu znosić ciężary życia, ale żyć w zgodzie z sumieniem, w świetle jego sądu.
   Oto i teraz na oczach całego świata biorą niewinnego człowieka i męczą, biją, wsadzają do więzienia albo zsyłają do głuszy. I wszystko to zgodnie z prawem, wszystko w imię porządku, dla dobra wszystkich.

I iluż Piłatów umywa ręce, iluż żołnierzy spieszy wypełnić służbową powinność i ilu takich, którzy posłusznie szczują albo co najwyżej w milczeniu patrzą na triumf zła.

 

Wynosząc Krzyż, kłaniając się i całując go wspomnijmy, o czym nam przypomina, do czego wzywa, wspomnijmy o krzyżu jako o wyborze, bez którego wszystko na świecie jest triumfem ciemności i zła. Żeby przeprowadzić sąd przyszedłem na świat ten (J 9,39) – powiedział Chrystus. Przed tym sądem, na którym sądzą nie ziemscy sędziowie, ale ukrzyżowana Miłość, Prawda i Dobro, stoi każdy z nas.

o. Aleksander Schmemann
za: www.bialowieza.cerkiew.pl

    Proponujemy lekturę wspaniałego dzieła muzykologa i dyrygenta z pobliskiej Ukrainy, pana Dymitra Bołgarskiego, pt. Wsienoszcznoje Bdienije. Wydając kolejne muzyczne opracowania nie omieszkał zamieścić w nich dokładnego opisu zarówno przekazu duchowego, liturgicznego utworów ale także opisu symboliki i kolejności czynności kapłańskich mających miejsce podczas ich wykonywania.

 

Śpiewy Wieczerni

 

Wieczernia zawiera w swoim wewnętrznym przekazie czas od stworzenia świata do Bożego Narodzenia.

 

Stworzenie świata

 

Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię. A ziemia była pustkowiem i chaosem...Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód (Rodz.1,1-2). Wielka tajemnica stworzenia świata przekazywana jest w bogobojnym, pełnym skupienia i pozbawionym słów okadzaniu Ołtarza w prezbiterium przez kapłana i diakona. W tej wyjątkowej ciszy unoszą się jedynie kłęby kadzidlanego dymu na podobieństwo Ducha Świętego unoszącego się nad nieuporządkowaną jeszcze ziemią. Cisza, zaduma i skupienie – to nieodzowne warunki prawidłowej modlitwy i śpiewu – mężnego, przepełnionego wdzięcznością i radością.

 

Pierwszą aklamację prezbitera poprzedza diakońskie Powstańcie, które ma pobudzić wiernych do przemiany ze stanu codzienności, powtarzalności do wyższego, twórczego stanu ducha.

 

Błogosław duszo moja Pana (ps. 103)

 

Psalm ten nosi miano przed-rozpoczynającego, ponieważ opisuje stworzenie świata i jego piękno. Nieuporządkowaną ziemię Bóg uporządkował w ciągu sześciu dni stworzenia – wszystko okazało się niezwykle dobre. Podczas śpiewu tego psalmu słyszane są słowa: wszystko stworzyłeś mądrością; przedziwne dzieła Twoje, Panie. Wykonywanie psalmu 103 wymaga zwrócenia szczególnej uwagi na żywą rytmikę oraz wyraźną melodykę utworu.

 

Wielka Ektenia

 

Człowiek nie potrafił własnej wolności skierować ku Dobru, w kierunku stopniowego zwiększania poznawania Boga. Przedłożył drogę niezależności i samowystarczalności. Niestety, efektem takiego wyboru okazała się przemiana wzorca bytu a grzech pozbawił bliskości Boga. Śmierć weszła w człowieka, raj zamknął przed nim swe podwoje. Od tego momentu cała historia życia człowieka to przepełnione cierpieniem dążenie powrotu do utraconych dóbr. Symbolizują to zamknięte Królewskie Wrota Ołtarza oraz diakon, podobnie jak Adam, stojący przed nimi.

 

Uświadomiwszy wielką stratę bliskości Boga, Adam i Ewa całe swoje życie napełniają żalem i modlitwą, podobnie jak Cerkiew uprasza Boga o wybaczenie i wzmocnienie na drodze ziemskiego pielgrzymowania każdego człowieka.

 

Błażen muż

 

Żal za grzechy i nadzieja

W celu pogodzenia się z Bogiem i odbudowania utraconej łączności duchowej przed człowiekiem stoi zadanie uświadomienia osobistej grzeszności oraz dobrowolny wybór drogi wiary w Boga oraz wierności Jego woli.

Śpiew pierwszego antyfonu pierwszej katysmy, rozpoczynający się słowami Błażen muż, symbolizuje życie starotestamentowych sprawiedliwych, którzy mimo iż żyli pośród braku czci i wiary nie utracili nadziei na Obiecanego Chrystusa Zbawiciela.

 

Cały psalm z kolei obrazuje także postać Jednorodzonego Syna Bożego, Jedynego Błogosławionego Męża, bezgrzesznego. Sens psalmu pierwszego jest ponadczasowy i aktualny także dziś. Naśladowcy Pana, wierzący Bożej nauce przedstawionej w Ewangelii, kroczą drogą życia (J14,6) i kierują się uświęconą sprawiedliwością. Ci zaś, którzy obrali drogę samowoli pozbawiają się pomocy Bożej oraz kroczą drogą zatracenia. To dlatego Pan powiedział: kto zaś nie wierzy, już jest osądzony (J3,18), kto wierzy – ma Żywot Wieczny (J3,36). Ten, kto dąży do doskonalenia siebie, walczy ze złem, za współtowarzysza ma łaskę Bożą i tego siła Pana uchroni od puti nieczestiwych (drogi niesprawiedliwych), drogi występku, grzechu, nieczystości.



Dodano: 19 marca 2017


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej