Odwiedzin: 98772
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego
Aktualności Monaster św. Onufrego w Jabłecznej
Ciekawy tydzień celnika i faryzeusza
 


   Niezwykle wszystko jest ciekawe.

   Trwający tydzień rozpoczął się większymi niż poprzednio opadami śniegu. Biały puch zaległ najpierw na odśnieżonych drogach ale udzielił się także na drzewach i polach wokół Monasteru. Aktywne opady białego szczęścia dzieci na feriach rozpoczęły swoje bombardowanie przyrody wtorkowego wieczoru i przez całą noc nieustannie ale w niezwykłej konspiracyjnej, niedoścignionej ciszy - dokonywały dzieła zniszczenia pracy odśnieżających sprzętów cięższych.

   Kolejne godziny opadów uświadomiły nam naszą bezsilność - gdybyśmy nie posiadali potrzebnych sprzętów - zginęlibyśmy niechybnie pod zwałami śniegowych zasp, które wciąż radują wyłącznie najmłodsze pokolenie oraz tych przedstawicieli populacji ludzkiej, którzy powracają do ramek umysłu małego dziecka ale na starość. Czy tylko oni wyrażają swą radość z zaistniałej bieli śniegowej, czy taka reakcja byłaby ontologiczna dla człowieka w raju? Czy, w końcu, pozostali wszyscy TACY DOROŚLI zawsze sceptycznie odnoszą się i powinni ustosunkowywać się negatywnie do opadów, nawet nadmiernych, białego puchu śniegowego?...
  
   Pytania można mnożyć, zwiększać, rozszerzać i podwajać.. Chodzi o to, iż DOROSŁOŚĆ zapomniała radość małego dziecka a starość przywraca tę dziwną energię na swój sposób. Jest jeszcze inny fakt przemiany człowieka z super dorosło-odpowiedzialnego w niezwykle radośnie-szczerze-dziecięcego: tym faktem pozostaje żywy Bóg w modlitewnym kontakcie z wierzącym człowiekiem.

   Modlitwa to życie, obraz modlitwy, modlitewności to obraz życia, jego aktualnej aktywności duchowej. Znając osobisty poziom modlitewności, możemy łatwo określić drogę naprawy czy ogólnie - kierunek uwagi modlitewnej. Z modlitwy wypływają różne źródła energii duchowej: pokora, bogobojność, wiara, miłość, cnota, radość ducha i spokój. Od nich rozszczepiają się kolejne, mniejsze już strumyczki, które u każdego człowieka bywają tak zróżnicowane, jak różnią się ludzie na ziemi, przede wszystkim, duchowo, między sobą.

   Różni ludzie wznoszą różne modlitwy a jednoczą się w jeden strumień prośby przed Bogiem o wszelkie sprawy, które gremialnie (!!!) dotyczą nas wszystkich. Różnimy się nawet duchowo, jednak nasze dążenia pozostają podobne a nawet takie same. Dlaczego? Najprawdopodobniej to pozostałość niezwykłej jedności z raju utraconego, którą staramy się odzyskiwać w ciągu naszej ziemskiej pielgrzymki, wędrówki właśnie w kierunku tego Raju.

   Cerkiew nie pozostaje obojętna w naszych dążeniach poszukiwania Boga a aktywnie nas w tym działaniu wspomaga. Stymuluje nas i nasze umysły. Kieruje, dba o nas na drodze powrotu do rajskiej jedności. Cerkiew nigdy nie odpoczywa, zawsze jest gotowa do reakcji na nasze decyzje, zawsze oferuje sprawdzone przez wieki historii rozwiązania, przede wszystkim te duchowe.

   Okazuje się, że nie tylko my, żyjący współcześnie, mamy podobne dążenia fizyczne i duchowe - całe pokolenia naszych przodków zabiegały o podobne sprawy...żyły podobną nadzieją otrzymania podobnych darów Bożych, łask. Człowiek, więc, nie zmienił się za bardzo mimo historii aż od niepamiętnych czasów stworzenia świata - do dziś. Jest to pozytywny obraz ludzkości, ponieważ widać w nim rękę Stwórcy - jeden obraz ale w wielu wersjach testowanych :))

   Biel śniegu niech napomni nam biel światłości przebóstwionej duszy, która wybielona może pomagać. Warto wpatrywać się w tę biel, ponieważ to skłania do pozostawienia ciemności niewiedzy piekła i otwiera wrota poznania Boga. Wpatrujmy się więc duchowo w fizyczność, niech posłuży nam jako alegoria duchowości, którą należy wyłuskiwać zasadą daru rozumu, który wciąż się rozwija, kształci się w Bogu. Kształcenie wymaga pokory, więc stosujmy ją i w naszych duchowych dociekaniach Bożej bliskości w osobistym życiu.


   W Jabłecznej śnieg nie przeszkadza, rytm życia się nie zmienił - spacery w mroźne popołudnia mają jedynie ograniczony zasięg czasowy i odległościowy. Rowerem jeszcze nie da się jechać ale spacerowanie zalecają nie tylko lekarze w szpitalach i przychodniach - także osobistości duchowe naszego życia. Spacer pomaga poukładać na właściwe miejsca właściwe myśli, ostudza zapędy złego i odmładza komórki życia, pokory, miłości....spacer nas odmładza.

    Kto żyw, niech spaceruje.


Dodano: 09 lutego 2017

Przed Wielkim Postem ale po przerwie świątecznej.
 


   Cudne świętowanie cerkiewnych wydarzeń dokonało swojego żywota w mroźne dni wspaniałego stycznia. Zarówno święta Bożego Narodzenia, Nowego Roku - tego prawidłowego, naszego :) - oraz Chrztu Pańskiego, jak i cała przyrodniczo-pielgrzymowa otoczka ludzkich osobowości, które do nas dotarły ale i ubyły, naładowała nas niezwykłą, niespotykaną i niewytłumaczalną dozą energii życiowej, tak potrzebnej nawet w unormowanie-spokojnym życiu Monasteru.

   Wydawać by się mogło, że nic prostszego ponad monastyczne życie w ocieplonych ścianach klasztornych budynków, zabezpieczonych elektronicznymi strażnikami wejścia i wyjścia. Wielu jest takich, którzy z  nieukrywaną
radością wypowiadają błędne opinie o mnichach i ich stylu życia - lecz powszechnie wiadomo - a wyśpiewuje to p.Maryla Rodowicz: ale to już było... - niejednokrotnie w historii Cerkwi szatan starał się pojawić jako organizator, za każdym jednak razem obnażano go jako uzurpatora, nic poza tym. Moglibyśmy się wykwintnie bronić przed napadami słownymi, mentalnymi ludzi sprzeciwiających się naszemu stylowi życia, modlitwy, istnienia (nie rozumiejących nas na siłę), jednak wszelkie argumenty streszczamy w jedno pytanie: Jeśli twierdzą, że to takie proste, owo życie monastyczne, logicznie więc, dlaczego nie mieszkają z nami???
 
  
   Minęły Święta, mamy w Jabłecznej kalendarzowe dni normatywne. Powracamy do zwykłych naszych obowiązków, które kalejdoskopowo przemieniają się każdego dnia. Wielokrotnie bywa tak, że wszystko ulega zmianie w ciągu jednej godziny i mnich leci po drabince schodów do innego punktu dostarczenia mnicha w celu wykonania zupełnie odmiennego posłuszanija niż to, do którego duchowo się kilka godzin tak sumiennie przygotowywał. Bywa, zdarza się też i tak, że mnich oczekuje wszelkiej wiadomości o mogących czekać go obowiązkach, lecz wredota pamięci oraz nawałnica obowiązków zataja przed wielkimi umysłami jego imię - zapomniany mnich pozostaje w gotowości i po określonym czasie (przed służbą wieczorną) - przypomniany! - ma do wykonania całą pracę w czasie mniejszym od ustawowo zaplanowanego jako godziny dzienne posłuszanija :). Ciekawe bywa życie, o tym wie każdy, kto żyje oraz umarł i przebywa w świecie duchowym. (W tajemnicy możemy podzielić się taką informacją, że nie wiedzą o tym jedynie ci, których Bóg nie powołał do istnienia) Więc wkołojestwesoło, jak to śpiewają artyści podczas występów dla zabawy gawiedzi przy najprzeróżniejszych okazjach - minęły już jednak Święta.

   Za przebieg oraz radość i spokojny tryumf świątecznej mądrości pozostaje wdzięczność Stwórcy Bogu, Który stale o nas pamięta tak, jak pamięta o każdej duszy, powstałej i powołanej do istnienia z Jego wszechwładnej, wszechmocnej, wszechogarniającej Woli. Nikt i nic z nas nie zostaje nigdy zapomniane, bo to wszystko jest dla nas. Naszym zadaniem i wdzięczną powinnością pozostaje jedynie niezwykła i przepełniona miłością dziękczynna modlitwa życia za wszelkie dary i dobrodziejstwa, jakimi nas Obdarza. Na pojawiające się życiowe trudności i niewygody staramy się patrzeć jako na efekt działania naszych przewinień i upadków, za które trzeba zapłacić zwyczajnie i tak po prostu. Owa duchowa zasada równoważenia dotyczy w skali zwyczajnej, normatywnej i bez upiększania, przebarwiania i edytowania - normalnie, - nas samych.

   Podczas świątecznej radości duchowej przeżyliśmy w Jabłecznej także pewien smutny epizod, o którym trzeba wspomnieć koniecznie. Jeden z naszych Przyjaciół, ojciec Dziekana o.Makarego, Pan Wojciech Hrynaszkiewicz, nasz dobry znajomy i wspaniały fachowiec w kwestiach, o których nie mamy żadnego pojęcia - zmarł tragicznie w ten świąteczny czas. Nie był to przypadek, taka była wola Boga. Razem śpiewaliśmy wigilijne kolędy, świąteczne kolędy - później razem go odprowadzaliśmy na miejsce wiecznego spoczynku. Taka wola Boża. Obecnie razem modlimy się do Boga o spokój jego duszy. Wiecznaja pamiat' Panie Wojtku..

   1 lutego to dzień Imienin naszego brodatego Dziekana Monasteru Świętego Onufrego Wielkiego w Jabłecznej, Ojca Ihumena Makarego. Nasza strona internetowa po raz kolejny posłuży jako medium życzeniowe, ponieważ, z powodu obowiązków, ojciec Makary w dniu wczorajszym przebywał poza Monasterem - oto w dniu dzisiejszym pragniemy wyrazić nasze przepełnione radością słowa wdzięczności popartej życzeniami wspaniałego zdrowia i nieustającej radości serca, która motywuje nas do dobrego działania - już nawet nie po rozmowie z Ojcem Dziekanem lecz po krótkim spojrzeniu na jego skupioną twarz - niech tak pozostaje NA MNOGAJA I BŁAGAJA LETA !!!!!!!!!!!!!

   Po świętowaniu będziemy pościć, ponieważ przed nami
kolejne Święta, Pascha Chrystusowa a całe nasze życie na ziemi to wielkie oczekiwanie. Będziemy oczekiwać i wyczekiwać tego centralnego wydarzenia, które pozostaje w stałym związku z Paschą Zimową - Bożym Narodzeniem, ponieważ - jak wyraził nasz Metropolita - gdyby nie Boże Narodzenie, nie mielibyśmy Zmartwychwstania.

   Zgodnie z harmonogramem przedpostnym doczekaliśmy w spokoju niedzieli o Zacheuszu, która przygotowuje nasze umysły do posłuszanija Wielkiego Postu. Mamy więc tydzień Zacheusza, pozdrawiamy wszystkich o tym imieniu ale też tych wszystkich, którzy posiadają taki wzrost, niewysoki - jakiego był pan Zacheusz z Ewangelii tej wyjątkowej niedzieli.

   Ciągłość trwania cudownych wydarzeń ma się w stopniu najwyższym wspaniale, o czym przekonujemy się w dniu dzisiejszym, tj. 2 lutego - ponieważ za oknem padał deszcz a w chwili obecnej sypie ogromnej wielkości płatków, śnieg. Dokładnie wiemy co oznacza meteorologiczne określenie śnieg z deszczem; deszcz ze śniegiem. Taka przemiana nas nie zaskoczy, ponieważ wiemy kto za nami kroczy - wdzięczni Świętemu Onufremu za to, że wybrał nas do posługi w tym miejscu, życzymy Wszystkim Szanownym Czytelnikom oraz (tak naprawdę) naszym Przyjaciołom - dobrego, Bogiem błogosławionego czasu Przedpostnego.
                                                            Namiestnik i bracia.



Dodano: 02 lutego 2017

Święto Chrztu Pańskiego 2017 rok.
 

   Z okazji Święta Chrztu Pańskiego NAMIESTNIK i bracia Monasteru składają wszystkim życzenia wspaniałych doznań modlitewnych w dniu Wielkiej Agiasmy oraz, by jej Bogiem błogosławiona moc towarzyszyła nam zawsze wtedy, gdy z wiarą i nadzieją będziemy ją stosować.

   Doczekaliśmy się i tego wielkiego wydarzenia cerkiewnego, Święta Epifanii - gdy objawił się Bóg w Trójcy. To niezwykły cud Boży, który powoduje wszelkie inne, nowotestamentowe cudowne wydarzenia w życiu zarówno całej cerkiewnej wspólnoty, jak i poszczególnych wiernych.

   Jabłeczna także zanotowała co najmniej dwa z tych cudów: uzdrowienie i ozdrowienie! Nagle, po kilku dniach chorobowej nieobecności, pojawiły się w świątyni nasze osobistości; drugi przypadek dotyczy życia parafialnego. Oto już w ubiegłą niedzielę wieczorem zorientowaliśmy się, że musiał mieć miejsce niezwykły cud ozdrowienia, ponieważ w okolicach naszego chóru znaleźliśmy pozostawioną laskę! Jakaż była nasza początkowa radość i wdzięczność Bogu za tak cenny dar, niemalże ewangelicznego cudu...jednak...najprawdopodobniej nasz przedwczesny entuzjazm okazał się zwodniczym działaniem tego Niemca (Alzheimer..), który niejednego z nas potrafi poganiać po całym Monasterze od samego dołu aż pod samo poddasze - wielokrotnie w ciągu dnia ..

   Nic to, pozostajemy nadal wdzięczni Bogu za cenny dar wirtualnego ozdrowienia a skoro mamy niemalże wirtualne czasy, to rozumiemy i ten gest jako pozytywny i nastrajający optymistycznie, ponieważ: Smutny Święty - to żaden święty!




Dodano: 18 stycznia 2017


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej