Odwiedzin: 105367
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego
Aktualności Monaster św. Onufrego w Jabłecznej
Święty Jan Klimak
 

   Obchodzimy świąteczne dni niebiańskiego patrona wszystkich poszczących i modlących się - Świętego Jana Lestwicznika, który wyłącznie z pokory do próśb współbraci zapisał prawidła zasad duchowych, które prowadzą konsekwentnie do upragnionego naszego celu - zbawienia duszy.

   Mimo nieustającego i wszechogarniającego smutku Wielkiego Postu - zarówno podczas nabożeństw, jak i w życiu konsumenckim - każdy z nas odczuwa niezwykłą radość wewnętrzną, duchową w te dni. Minęły już kolejne tygodnie poszczenia a w duszy odczuwamy niespotykaną dotąd radość, jednak nie przeczy ona ani charakterowi, ani samemu nastrojowi wielkopostnego czasu, w jakim obecnie się znajdujemy. Pozostaje radością pełnowymiarową a jednak wypływa poza ziemskie znaczenie radości w ogóle. Co się dzieje? Czy to działa Bóg?
  
   Radość z każdego momentu naszej ziemskiej egzystencji, radość z widoku uśmiechniętej twarzy współziomka (hihiii) a także radość kota, psa czy innego mieszkańca bezgłośnie torującego naszą drogę wolności do ograniczenia, samoograniczenia jego wolnością natury - staje się naszą niewytłumaczalną radością. Wszystko, co obserwujemy na drodze naszego życia, wszystko co nasze i nie nasze - raduje nas niezwykle. To działa Bóg.

   Wielki Post trwa a my z nim i w nim trwamy z nadzieją Paschy Chrystusa i dla niej rokrocznie podejmujemy niezwykłe trudy i obowiązki, które przemieniają nas samych, nasze jestestwo i umysł na lepsze. Za każdym razem i w każdym nowym Wielkim Poście odkrywamy w sobie zupełnie nowe światy: niekiedy buntu i zasad buntowniczych; niekiedy łagodności i wachlarza z niej możliwości; niekiedy cierpienia i wynikającej z niego pokory.... odkrywamy w sobie każdorazowo nowe zasady naszej ziemiskiej egzystencji. To działa Bóg.

   Nasze ograniczone siły mogą zaprowadzić jedynie do logicznych wywodów i racjonalistycznych doświadczeń świata, które stanowią najprawdziwsze ze wszystkich acz zawoalowane ograniczenie naszej natury, jednak siła Boża pozwala odkryć nam siebie samych przed nami samymi. Nie odkrywamy siebie dla innych, poznajemy siebie z woli Bożej dla nas samych na przyszłość naszej własnej egzystencji. Dzielimy się sobą z innymi ludźmi jednak ograniczamy nasze poznanie do nas samych, pragniemy pozostać anonimowi dla innych, bo tak działa Bóg. Nie jest naszym dążeniem trąbienie na ulicach o własnych duchowych osiągnięciach, ponieważ nasze uczynki świadczą o nas samych nie tylko przed nami samymi. Stajemy się i utwierdzamy się w stanowisku sędziego samego siebie. Już w tym życiu nakładamy ograniczenia przyszłego powołania przed Bogiem mimo wiadomego celu, ku jakiemu zostaliśmy powołani do istnienia. W przyszłym życiu jedynym ograniczeniem będzie przecież nasza teraźniejsza wolna wola i jej użycie w codziennych aktach życia/wyborach życiowych.
  
   Kto zabrania nam czegokolwiek, skoro widzimy, iż nic nie jest niemożliwe do spełnienia przed nami samymi? Kto ograniczy naszą wolność? - A jaka jest to wolność, skoro ograniczona naturalnym biegiem zdarzeń, porządkiem hipostazy ludzkiej czy obrazem myśli, poza które nie wybiegniesz przecież za daleko???

   Bóg też tak działa, że nam się chce działać. Dobre rzeczy czy zachowania poprawne, kultura osobista, osobista przystępność i wszelkie humanitaryzmy są od czasu do czasu naszym udziałem, jednak wiemy, że istnieje pojęcie wyższe niepomiernie do wszelkich naszych, ludzkich i ograniczonych wysiłków. Dobry Bóg udziela nam swych mocy nieziemską energią zdolną wszystko pokorzyć ukorzyć i wykorzystać ku jednemu: zbawić nas samych. Siła taka ujawnia się w naszej modlitewności, która nie obrazuje jedynie znajdowania się w pozycji modlitwy a oznacza trwanie w modlitwie. Tego naucza nas św. Jan Klimak i to tak właśnie działa Bóg.

   Nasza wolność oznacza wspaniałość dążenia do kontaktu ze Stwórcą każdego dnia i o każdej porze: jazda do pracy, stanie w tramwaju, wykłady w szkole bądź słuchanie Rodziców i Nauczycieli; szczególna cześć naszym przodkom - i inne, wszelkie dobre działania, dążenia i Boże zamiary naszej duszy, o której granicach wiemy z jej przejawów w nas samych - to wszystko składa się na Boże działanie w nas i przez nas. Możemy przemieniać świat. On tego szuka, o tym zaświadcza. Przemiana jedynie z Bogiem będzie tą jedyną i najwłaściwszą.


   Tak, to działa Bóg.


Imieniem Jezusa Chrystusa bij po łbach szatana i sług jego. Jedynie tym Imieniem zwyciężysz.


Święty Jan Klimak,
Nauczyciel bogobojnych.


 

Dodano: 24 marca 2015

Dobry dobrego początek - pokorny Krzyż
 


   Niedziela śródpościa - bo mamy środek zaplanowanych dni postnych, po których nastąpi już tylko Wielki Tydzień i reszta jeszcze weselsza.
   Środek Wielkiego Postu to wspomnienie Krzyża Pańskiego oraz duchowe, mistycznie przeżywanie Jego wartości w naszym osobistym pielgrzymowaniu do zbawiennego Raju Bożego i Królestwa Bożego. Mamy za sobą kilkanaście postnych dni, przed nami jeszcze troszeczkę a żyjemy, nikt nie opadł z sił, ponieważ Krzyż nas dziś podźwignął. Jego widok upaja duchowe siły naszego dążenia ku Bogu i przepełnia myślą: -Szybciej, ku Bogu - szybciej do Paschy Chrystusa!
   Nie jest to egoistyczne dążenie, bo prowadzi do naprawy nas samych a dzięki niej naprawi się świat; nie egoizm to osobisty a egoizm naszej wiary pragnącej zbawienia w niej wszystkich ze względu na Boga - nie z żadnego innego względu, wszakże: nie egoizm to wcale a pragnienie całej okrzepłej w sile Krzyża Chrystusa, wspólnoty - Jego Mistycznego Ciała. Ewangelia pouczyła nas o zasadach duchowych pokory Krzyża - mamy czynić przeciwko sobie a wtedy wszystko wyjdzie dobrze i pięknie. Nie spełniać własnych zachcianek a szczególny okres postu podzielić między ludzi potrzebujących. Każde dobre słowo, myśl czy działanie (działalność) w sposób wyjątkowy w tym czasie przynosi nam duchową radość ale i profity w postaci ochrony łaską Bożą na przyszłe nasze dni pielgrzymowania na ziemi.
   Przeczekawszy burzę zobaczymy słońce. Burza to dla jednych smutek i wyrzeczenia postu, dla innych zaś oczekiwanie. Oczekują Bożej pomocy w sposób widzialny, zmierzalny, zważalny i wszelki dający się odczuć szkiełkiem i okiem - jednak każdej minuty i w każdym momencie otrzymują pomoc, której nie są świadomi. Nie są to ludzie biedni - są jedynie pogubieni w meandrach wartości świata. Koniecznie należy pomodlić się za wszystkich poszukujących Bożej pomocy w sensie jej odczucia na co dzień. Przecież nasz Bóg nie poszedł sobie spać, nie zajety jest tworzeniem innych światów, przecie Boga nie może nie być, czego chciał dowieść pan Ariusz, który taką naukę rozprzestrzeniał onegdaj, kiedyś.
   Prawosławna wiara to wiara Krzyża, w Krzyż i przez Krzyż Jezusa Chrystusa prowadząca do zbawienia duszy - priorytetu życia na ziemi istot rozumnych dnia szóstego. Nie stawajmy się więc na powrót niewierdzącymi niczego mrówkami, jeżami, kurami, itd... - bo jesteśmy ludźmi posiadającymi zdolności myślowe. Odczuwamy, określamy, wybieramy - mało? Jesteśmy powołani do rzeczy większych niż światowa konsumpcja wszelkiej konsumpcji - konsumpcjonizm maksymalny w najwyższym tego, niemalże ontologicznym wymiarze. Nie - to nie tak.
   Każdy z nas posiada cechy duchowe a jego ciało świadczy o połączeniu dwóch niezwykłych światów. Nasza fizyczność oraz sfera ducha to zjawiska niespotykane w zwierzęcym rzędzie przedstawicieli naszej planety. Nie bez powodu zostały nadane nam w przedwiecznej naradzie, o której mówi ikona św. Trójcy, np. autorstwa św. Andrzeja Rublowa. To w tamtym momencie została podjęta najważniejsza dla nas decyzja - o naszym BYĆ, ISTNIEĆ: BĘDZIE, ZAISTNIEJE. Mało?...


   W Jabłecznej Monasterze Abby Onufrego Wielkiego dokonały się na dniach wielkie zmiany. Dni małe, postne, zwyczajne i smutne a zmiany wieczne, ogromne, wesołe i dające radość oraz ożywiające nadzieje.
   Ojcowie Kasjan i Eulogiusz dostąpili szczególnych darów Bożej łaski. Kasjan przyjął nowe życie składając mnisze obietnice w akcie dobrowolnego poświęcenia się wymogom monastycznego życia, zaś Eulogiusz z łaski i woli Bożej stał się godnym tej posługi hierodiakonem.
   W piątkowy wieczór odbył się akt postrzyżyn według reguły małej schimy, którego dokonał Jego Ekscelencja JERZY, Prawosławny Biskup Siemiatycki. Nadając nowemu mnichowi imię w cześć św. Jana Kasjana Rzymianina Władyka podkreślił, że jest to wymowny akt wyjątkowości osoby Świętego oraz nizwykłości jego dokonań. Święty Jan Kasjan opracował i przedstawił duchowe doświadczenie głębin ludzkiej duszy i dokładnie je przekazał całej ludzkości przy pomocy opisu zasad duchowego życia, szczególnie w płaszczyźnie grzechu i reguł kierujących tym zjawiskiem woli człowieka.
   Sobotni poranek był czasem opuszczenia posterunku przez nowego mnicha Kasjana, który o godzinie 6.00 mógł opuścić cerkiew św. Jana Teologa, by po krótkim odpoczynku przystąpić do Eucharystii jako nowy człowiek. Sprawowana tego dnia Boska Liturgia była wyjątkowym wydarzeniem dla Monasteru w Jabłecznej pod wieloma względami. Celebrował ją Władyka Jerzy, Którego dobrze znamy - nasz poprzedni wielki NAMIESTNIK - a także ze względu na doniosłość aktu diakońskich święceń, które wprowadzają nową osobę do posługi przy Ołtarzu. Łaska Boża wszystko uzdrawiająca i przemieniająca będzie odtąd także udziałem ojca Eulogiusza, którego znają rzesze prawosławnych osób, w związku z jego licznymi posługami psalmisty w wielu prawosławnych świątyniach przez wiele lat.

   Niech siła Boża zawsze dopomaga naszym nowym Ojcom a świadectwo Krzyża Chrystusa stanie się także ich głębokim aktem wiary. Życzymy im cierpliwości oraz nieustających Bożych błogosławieństw na każdy dzień ich nowego służenia Cerkwi Prawosławnej.

Namiestnik i bracia z Jabłecznej.



 

Dodano: 15 marca 2015

Tydzień Palamasa
 

   Druga niedziela Wielkiego Postu to ożywianie liturgicznego przeżywania życia i działalności św. Grzegorza Palamasa. Adorując tego wyjątkowego Świętego, tak zasłużonego dla monastycyzmu prawosławnego nie możemy zapomnieć o wielkiej pracy jakiej się podjął i z Bożą pomocą wykonał. Gdy pojawiły się wątpliwe dociekania pseudonaukowych samozwańczych uczonych, Święty wystąpił w obronie wierności oraz zasadom Świętego Prawosławia. Przedstawił, opisał, dyskutował oraz podejmował najprzeróżniejsze wyzwania różnych przeciwników, oratorów, świetnie wykształconych i merytorycznie bez zarzutu przygotowanych - i wszystkich pokorną siłą Cerkwi pokonał.
   Stan monastyczny to opoka całej cerkwi. Gdy modli się mnich Cerkiew jest żywa i świadczy o czynnym sprawowaniu ewangelicznych zaleceń. Modlitwa jest możliwością poznania Niepoznawalnego Boga bo to podczas jej trwania mogą udzielić się modlącemu Boże energie jak owo niestworzone ale widzialne światło Przemienienia Pańskiego na św. Górze Tabor. Nauka modlitwy może trwać całe życie, może też modlitwa być darem Bożym po krótkim przygotowaniu.
   Pytając o sposób nauki modlitwy, warto zapamiętać i porównać wszelkie inne dziedziny poznawcze różnych płaszczyzn nauki oraz przystępowanie do ich przyswajania. Wszystkie możliwe procesy uczenia się czy kształcenia zawierają odpowiednie ćwiczenia fizyczne, zewnętrzną pracę, którą należy wykonać by wykryć lub uzmysłowić sobie cielesne możliwości organizmu. One będą wspaniałą pomocą w dalszym procesie poznawczym, gdy jako podstawy zostaną opanowane. Podobnie rzecz ma się z modlitwą.
   Zwrócono się niegdyś do prawosławnego kapłana, ojca Aleksandra Jelczaninowa (autora poezji dla dzieci) by podał najkrótszą drogę do przyswojenia modlitwy Jezusowej. Jego odpowiedź zaskoczyła pytających, bowiem zaproponował początkowo naukę prawidłowego oddechu. Wyjaśnił, że będzie to jedynie mały kroczek na długiej drodze nauki aktu modlitwy ale stanowi niezbędny element, bez którego trudno się później obejść. Kolejnym etapem jest ustalenie odpowiednich słów modlitwy Jezusowej do każdej fazy wdechu czy wydechu - by najpierw w sposób mechaniczny uzyskać efekt naturalnego przyzwyczajenia do aktu modlitewnego wzywania Boga.
   Dziwna propozycja księdza początkowo wzbudziła zmieszanie lecz po zastanowieniu się oraz pierwszych fizycznych ćwiczeniach okazała się dla sceptyków wyjątkowo trafną metodą, która pozwoliła na kolejne szczeble poznawania modlitwy. Przykład o. Aleksandra nie jest odosobniony w naszych codziennych praktykach, próbach z ustaleniem w sobie nawyku modlitwy, od którego rozpoczyna i na którym opiera się cała jej droga. Modlitwa to nie yoga, żadne zaklęcia czy prawne nabywanie beneficjów jako poszczególne cnoty chrześcijańskie. Modlitwa jest dobrowolnym aktem wyciszenia serca i rozumu, umysłu i woli. Modlitwa to rezygnacja ze świata widzialnego i kierowanie się do niepoznawalnych Boskich ciemności, które uzdrawiają oraz ukierunkowują wszelkie dążenia ku dobru. Szczególnie modlitwa Jezusowa to wyjątkowo pełna łaski Bożej możliwość samonaprawy przy pomocy sił Bożych w dobrowolnej synergii.
   Współdziałanie człowieka i Boga jest przewodnim tematem Starego Testamentu a także fundamentalną zasadą Nowego Prawa. Wszechmogący i Wszechwładny Bóg nie przekracza granicy wolności człowieka zawsze oczekując jego odzewu i zwrócenia się w Jego kierunku.
   Modlitwa to szkoła pokory oraz teologizowanie życia, jego uświęcanie. Wszelka czynność wykonywana z modlitewnym zamierzeniem i w modlitewnym nastroju przestaje być jedynie ziemską wartością i przekracza ograniczenia natury. Modlitwa, jak ikona - jest oknem do przyszłego świata, muskający i ożywczy powiew wieczności jeszcze za życia na ziemi.


NAMIESTNIK i bracia Monasteru w Jabłecznej życzą wszystkim poszczącym daru wyjątkowej modlitwy postnej, która nie ustanie i zawsze towarzysząc, będzie wspierać oraz kierować ku dobremu.

Święty Nauczycielu modlitwy,
Grzegorzu PALAMASIE,
módl się do Boga za nami !



Dodano: 10 marca 2015


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej