Odwiedzin: 97960
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego
Aktualności Monaster św. Onufrego w Jabłecznej
Przemienienie Jezusa Chrystusa


   Z okazji tak wielkiego święta Pańskiego cały Monaster św. Onufrego Wielkiego w Jabłecznej nad Bugiem składa Wszystkim najserdeczniejsze życzenia dobrego zdrowia ciała i duszy. Niech to dobro przemieni nas już od dziś ubogacając wewnętrzne duchowe przemiany dla dobra Królestwa Niebios. Niech wieczność nie budzi wątpliwego strachu przepełnionego goryczą niespełnienia a okaże się najsłodszym oczekiwaniem zwieńczenia wszelkich przemian. Niech więc wszystko najpotrzebniejsze dla zdrowia duchowego się dokona i wypełni a promienie Boskiej miłości niechaj zawsze nas ogrzewają jak letnie słońce.

Komary wiedzą wszystko lepiej  od nas - oto dowód.

   Stało się tak tego lata, iż dbając o naszych zacnych Pielgrzymów, postaraliśmy się zupełnie im dopomóc w podjęciu decyzji przyjazdu w nasze monasterskie progi. Wielu z nich skorzystało z tej okazji, pomieszkali z nami i uczęszczali na nasze nabożeństwa, później rozkoszując się ciszą monasterskiej pustyni pełnej zieleni i drzew oraz wilgoci nadbużańskich łęgów. Prędko okazało się, że nasze dobre zabiegi ostrzeżenia Wszystkich przed plagą komarów i tego co gryzie and sprawia fizyczny dyskomfort, okazały się czcze lecz silne zarazem. 
   Stało się tak, że wielu naszych Pielgrzymów tuż przed wyjazdem do Świętego Monasteru w Jabłecznej zabezpieczyło się we wszelkiego rodzaju owadobójcze i antyugryzieniowe środki przeciw komarom i ich kolegom oraz współpracownikom, starania te okazały się jednak niepotrzebne. Po przeanalizowaniu wszelkich racji wspólnie domyśliliśmy się, że to właśnie nasi bzyczący latający krwiopijcy są odpowiedzialni za całe zamieszanie.
   W sposób dla nas nieosiągalny zaczerpnęli ze swoich źródeł informację o naszym pełnym bólu od ugryzień apelu i postanowili usłuchać biednych narzekaczy...czyli nas. W momencie przybycia kolejnych Pielgrzymów otrzymaliśmy niezwykłą możliwość spacerowania bez przyjaciół, którzy dotąd skracali naszą cierpliwość, kierunek trasy i nawet jej długość. Pielgrzymi zaopatrzyli się w środki chemiczne bardziej niż o żywność, toteż błogosławiona obecność w Monasterze Arcydiakona Włodzimierza z Warszawy skłoniła nas do zadumy nad wspaniałością kierowania rzeczami i wydarzeniami tego świata przez Stwórcę.
   Czy komary potrafią czytać czy też nie - przy naszych aktualnych zdolnościach poznawczych i całej palecie dostępnych zasobów wiedzy - nie jesteśmy w stanie dokaładnie określić, jednak jedno jest pewne: ktoś lub coś im opowiedział o naszym rozpaczliwym łkaniu z bólu..i zadziałało! Żyjemy! Bez komarów!
   Żyjmy wszyscy w tak wspaniałym uniesieniu duchowym na długie lata i to nie tylko z okazji Święta Przemienienia - żyjmy po prostu oraz niechaj nam żyją nasi najwspanialsi Pielgrzymi i Przyjaciele!
   Z okazji Święta Przemienienia Jezusa Chrystusa na Świętej Górze Tabor po raz kolejny wszystkich radośnie obejmujemy.



 

Dodano: 19 sierpnia 2014

We know everything now...
 

   Teraz już wszystko wiemy!

   ...albo tak nam się tylko wydaje, po prostu..
   Znamy nasz Monaster dość dobrze, jesteśmy świadomi wspaniałości miejsca, przyjęliśmy wyrzeczenia związane ze zmianami klimatycznymi, jednak jednostki bzyczące wyprowadziły nas z kolejnego błędu! KOMARY - ukochani towarzysze wszelkich spacerów w godzinach wieczornych, połowów ryb czy też wykonywania obowiązków związanych z posłuszanijem za dnia, w biały dzień.
   Nasi Pielgrzymi uwielbiają te wspaniałe stworzenia latające, które ruchem maluteńkich, niemal niezauważalnych skrzydełek, potrafią zbudzić całą wspólnotę tuż po godz. 3.00. Nie, to nie koniec - zapalając promień poszukiwawczego spojrzenia świetlnego w wyczekiwaniu na drogocenne znalezisko winnego naszego przedwczesnego przebudzenia - nie ma nic!!!!!!!!
   Komary i całe rodziny, odmiany i ich odmiany, wszystko, co lata i gryzie, tego lata dopomagają słońcu (wł: temu nieustannemu lejącemu się z niebios żarowi) i nam samym przemóc siebie i nie narzekać. Dlatego kochamy całym sercem te słoneczne promienie żarowe, rozpalone i falujące gorącem powietrze, zapierające dech efekty świetlne bez użycia nawet jednej maleńkiej chmurki na niebie; ukochaliśmy naszych latających towarzyszy wszelkich peregrynacji w terenie a także wewnątrz budynków (jeśli ktoś nieudolnie pozostawił uchyloną otworem okiennym kontrolowanym przestrzeń życiową dla tych stworzeń), ich ponadczasową służbę człowiekowi, Pielgrzymowi, duchownemu, mnichowi - wszystkim! Dla wszystkich mają one czas, każdemu przysłużą się wiernie w jego dążeniu do wybitnej ascezy cielesnej, która łączy się ze spokojem ducha i radością z cierpienia.
   Komary nasze!
   Wasze zabiegi odnoszą poważne i daleko idące skutki w umysłach mieszkańców Monasteru w Jabłecznej, Wasze - Najdroższe Komary - zabiegi o aktywność ludzką wakacyjną we wczesnych godzinach rannych - przynoszą wspaniałe efekty mobilności naszych ciał mimo senności, podtrzymywania nas w stałej gotowości do reakcji ruchowej.

   Tak wiele zawdzięczamy jedynie ustalonej przyrodzie - o ileż więcej będziemy w stanie zawdzięczać ożywionym duchem przedstawicielom świata wiary w Boga? Każdy wierny posiada swój wachlarz możliwości wpływu na pozytywną lub inną stronę charakteru i zakresu relacji międzyludzkich.
   Z tego także zdajemy sprawę i prosimy Boga o należną dozę dystansu do samych siebie, szczyptę potrzebnego dobrego humoru oraz przepełnioną pełnię wspaniałej, ślepej niekiedy, nadziei.

   A każdemu życzymy miłego wakacjowania i relaksacji na łonie wspaniałych zakątków przyrody naszej matki Ziemi w różnych jej zakątkach. Bez komarów, moskitów, latających mrówek, szczypaw, pijawek, rekinów, szybkich raków, itd. .......



Dodano: 07 sierpnia 2014

Lato w pełni
 

   Tak, jak w temacie - słońce niezwykle szczerze wpływa na naszą chęć lub jej brak do wykonywania prac na zewnątrz. To wspaniały moment na podjęcie szalonej decyzji związanej z ryzykiem wynikającym z długotrwałego przebywania w sferze jego działania. To, także, możliwość mądrego kierowania zakresem obowiązków, które można odpowiednio ustawić w zgodzie z najsilniejszymi fazami niezwykłego żaru.
   W każdym kącie monasterskich budyneczków znajdzie się odpowiednie zajęcie dla wczesnych godzin porannych, tych późniejszych oraz południowych a także tych poobiednich, czy też przed wieczornym nabożeństwem. Każdy odnajdzie niedokończone lub nierozpoczęte nawet jeszcze prace i stanie przed możliwością wolnego wyboru poświęcenia się dla konkretnego zajęcia, gdy aura na zewnątrz czy otwartym terenie tej działalności nie umożliwia.
   Podobnie bywa z życiem duchowym. Niejednokrotnie ze względu na opieszałość i przyzwyczajanie się do pozostawiania duchowych obowiązków z powodu zmęczenia (początkowo), z czasem określamy naszą sytuację, do której już przywykliśmy, przyzwyczailiśmy się, jako wyjątek sam w sobie - efektem pierwszego uszczuplenia są dalsze uszczuplenia zakresu duchowych obowiązków.
   Prowadzi to do zaistnienia negatywnej sytuacji nie spełniania nie tylko pierwszych ascetycznych trudów ale i całego zakresu wszelkich obowiązkowych prywatnych modlitw. Po upływie odpowiedniego czasu człowiek przestaje umieć podtrzymywać modlitewną chęć w sobie. Modlitwa zanika a wyjałowiona gleba duszy staje się miejscem pustynnym, gdzie upodobały mieszkać demony, których przybywa coraz więcej...
   Jedynym rozwiązaniem jest podtrzymywanie modlitewnego przyzwyczajenia, które jesteśmy w stanie w XXI wieku wypracować. Wystarczającym działaniem jest długotrwałe i pozbawione pośpechu dążenie. Analogią dla tego modelu staje się fizyczny trud. Jeśli odkładało się pomniejsze obowiązki to po określonym czasie każdy adept pracy fizycznej stanie przed KONIECZNOŚCIĄ jej wykonania. Niestety, prawa, które ustalił Stwórca pozostają niezmienne a ludzie są tego najlepszym zobrazowaniem: tak w życiu duchowym, jak i fizycznym konieczna jest doza przyzwyczajenia do określonego wysiłku. Oczywiście, wiąże się ona z zakresem porażek czy sukcesów jednak w całej rozciągłości pozostaje potrzebą takiego przyzwyczajenia. Trening czyni mistrza - więc nie pozostaje nic innego jak dokonywanie dzieł treningowych ciała i duszy!!!


   Obecnie dokonujemy remontu części pomieszczeń dzwonnicy klasztornej, w której znajdują się wspaniałe dzwony i obwieszczają kolejne nabożeństwa.
   Miniony czwartek i piątek był czasem kolejnej konferencji Dyrygentów naszej Cerkwi - zarówno zajęcia, wykłady, ćwiczenia jak też nabożeństwa bądź praca mnichów w Monasterze nie stanowiły żadnych przeszkód dla obu stron. Tak oni, jak i my - wszyscy wykonywali swoje zadania, które uprzednio zostały zaplanowane i przygotowane podczas obrad czy wynikające z określonego posłuszanija.
   W dalszym ciągu zajmujemy się pracą, której szczególnie w obecnym momencie nie brakuje :))
   Pozdrawiając wszystkich prosimy o modlitwy!



Dodano: 30 lipca 2014


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej