Odwiedzin: 103322
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego
Aktualności Monaster św. Onufrego w Jabłecznej
Przyszła zima po cichu, po wielkiemu cichu :))
 

   Mamy zimę. Zimy pełno jest wszędzie - na drogach, w lasach, w obejściu, na podwórku ulubionym oraz na dachach budynków. Chwała Dobremu Stwórcy, że stworzył i powołał do istnienia zimę.Nie każdy człowiek na naszej planecie może oglądać i odczuwać wspaniałomyślne otoczenie zimowego białego puchu a my posiadamy taką możliwość i jest nam z tym różnie ale z czasem dobrze :))
   Biały puszek spadł w ciągu kilkunastu godzin bezszelestnie, cicho jak noc, która otacza ziemię swą władczą ręką gdy słońce ucieka ogrzewać innych ludzi z zupełnie innej strony globu. Mimo, iż mieszkają tak daleko od nas, to także otrzymują to samo światło dzienne i te same promienie ocieplają ich serca w drodze ku zbawieniu. Słońce ma tą wspaniałą właściwość, że fizyczne promienie wpływają na niektórych wiernych zbawiennie duchowo. Mimo słoty i śniegu tacy ludzie spoglądają z nieukrywaną radością przez okna, mówiąc: zmieniło się, znowu dokonała się przemiana, to cud!
   Przez określony czas śnieg będzie chętnie zalegać na dachach, jednak po upływie tego okresu - trzeba uważać, - można zostać zaatakowanym przez spadający na głowę cały dach śniegu! To nie są żarty, przestrzegamy przed zbyt euforycznym odbieraniem radości białego szaleństwa puchowego. To pewien obraz.
   Obraz, który kryje się za tym faktem oznacza radosne odebranie łaski Bożej w naszym życiu ale jednocześnie pokusę, że tak wspaniale będzie już zawsze, do końca naszych dni...niestety, tu przestrzegamy z autopsji, że tak rozpoczyna się wszelkie duchowe złudzenie, w które wielu ludzi wpada niezauważalnie stając się sługami wrogich sił.
   Przed kilkoma dniami przeżywaliśmy radość anielskiego świętowania Boskiej Liturgii, pochłonęła nas rzeczywistość tego głębokiego święta Mocy Niebiańskich, jednak, póki żyjemy na ziemi, w ziemskich uwarunkowaniach, - nie za bardzo powinniśmy wpadać we wszelką euforię. Trzeba się ograniczać w radości tu, na ziemi, by żyć w przyszłym życiu bez ograniczeń. Oczekując przyszłego wieku oczekujemy nieznanego i tajemniczego. Niejednokrotnie coś, czego nie jesteśmy w stanie ogarnąć jest lub bywa przerażające, jednak gdy pamiętamy o obietnicy Ewangelicznego spokoju na łonie Abrahama wszystko straszne staje się nieważne - jest okryte łaską Bożą jak teraz, gdy zima okryła śniegiem wszelkie przejawy działalności nas samych na całym znanym nam świecie i we wszelkich rozpiętościach gdzie ten śnieg ma prawo występować a nawet więcej: przecież ten śnieg pojawia się znienacka nawet tam, gdzie się go nie spodziewają!!!!!!!
   Wszystko jest możliwe i tym bardziej takim pozostanie, by umożliwiać nam przypływ nowych witalnych sił dla duchowej aktywności w cielesnym życiu. To proste: masz śnieg? - rób bałwana! Reszta sama się ułoży, logicznie.
  
   W Jabłecznej zima nikogo nie zaskoczyła, ponieważ te opady, które nas dotyczą, są samokontrolowalne. Jest to cud techniki, ponieważ wszędzie wokół białe pola i dachy oznaczałyby kłopoty dla kierowców, tu jednak drogi pozostają nienaruszone. Mamy ogromne szczęście i pozostajemy Bogu z tego względu niezmiernie wdzięczni. Taki początek zimy wielce nam się podoba. Niech Stwórca nadal tworzy nowy świat a my z radością podziękujemy przy najbliższej okazji - podczas Boskiej Liturgii!!!



Dodano: 22 listopada 2014

Aktualizujemy!!!
 

   Od dłuższego czasu zadziwia nas i zaskakuje jego niezauważalny a prędki upływ linearny we wszelkich poziomach i na każdej perspektywiczności codziennego życia. Czas, który umila nam kontemplację świata widzialnego oraz duchowego, niezwykle prędko przemienia wydarzenia wokół nas wespół ze zmieniającą się przyrodą oraz całym wachlarzem jej poczynań. 
   Biegnąc prędko do przodu nie jesteśmy w stanie dokładnie obejrzeć, ba! - zauważyć nawet tych wielkich przemian, jakie cechuje obecna pora roku. Zmieniające się otoczenie wpływa także na głębokie duchowe pokłady naszych przemyśleń, osobistego stanowiska w określaniu i przekazywaniu naszego obrazu rzeczywistości w rozmowach z innymi ludźmi.
   Złe samopoczucie lakonicznie łączymy ze szpetną pogodą, czarne chmury w duszach zrzucamy jako efekt braku nasłonecznienia oraz wszędobylskie mgły, i tak w kółko Macieju..
   Jesień była przecież piękna, nikt nie mógł narzekać na zimno czy brak promieniowania z naszej starej gwiazdy, która sama mimo własnych problemów wewnętrznych bezustannie tłoczy w naszym kierunku dobrodziejstwo ciepła i światła. Słońce stara się jak może, wyprodukowuje się ponad normę a my - cóż, niejednokrotnie nie wychylając nosa przez okienko - narzekamy na brak słońca na dworze. Niezwykle to pozytywne, że tego lata nie zawsze już możemy doścignąć, dobre i to, że będzie zupełnie inny czas i przemieniona rzeczywistość werbalna, wpływająca pośrednio i na tę duchową. Tu chodzi przecież o naszą przemianę, przyroda to jedynie obraz naszych możliwości, przypomnienie odkurzenia współczynnika asymilacji nowych warunków i uaktualnienia priorytetów. Należy podnieść poprzeczkę poziomu duchowości poprzez wysiłek przemiany, metanoii, zmumifikowania starego a powołanie nowego człowieka w naszym umyśle, w centralnych jego głębinach.
   Sprowadzając wydarzenia do poziomu osobistej grzeszności przed Bogiem, prędko odnajdziemy powody, które zadecydowały o obecnym cierpieniu samej pogody oraz wszelkich aksjomatów jej wpływu na nasze samopoczucie. Tutaj powinniśmy wykazać się czujnością. Nie zapadamy w zimowy sen jak miśki a dokładamy kolejne wyzwania do ascetycznych wymogów naszych duchowych planów. To czyn i działanie, które ożywia a nie rujnuje, daje prawdziwego ducha a nie osłabia, bo jesień to ZWYCIĘSTWO działania nad lenistwem.
   Jest tyle do zrobienia, taki ogrom obowiązków, że nie pozostaje nic innego jak - po prostu - stawić im czoła. Nie boimy się ani jesieni ani zimy bo w duszach zachowujemy najsłodszego Chrystusa, Którego mistycznym Ciałem jesteśmy jako Cerkiew. Przed nami cały wachlarz, niedoścignione matematycznie spektrum możliwości działania! Jesienne hop-siup czas zacząć, więc do dzieła, niech Bóg wspomaga!


   W Jabłecznej, w Monasterze, prędko biegnący czas przystroił nas w spokój jesiennych prac. Nie wymagają one strasznego całorocznego pośpiechu a spokojnie oczekują na sfinalizowanie, czego przykładem jest nasza strona. Mimo spokojniejszego czasu nie zawsze mamy pełnię możliwości wpłynięcia na przemiany w zakresie zawartości poszczególnych zakładek na stronie www, jednak zbyt nie ubolewamy - gdy nadejdzie odpowiedni i najlepszy do tego czas, z całym sercem oddajemy się robocie.
   W obecnym czasie już na dobre rozpoczęliśmy zimowe ogrzewanie pomieszczeń monasterskich, nowa altanka przy drewnianym Domu Pielgrzyma właśnie otrzymuje (przebiera się w) nowy zielony dach a wszelkie opieńki z klasztornych terenów zebrane, oczekują swojej chwili w stosownych szklanych naczynkach i przechowywane w magazynku spożywczym, cieszą oko swoją ilością.
   Pozostało wiele do zrobienia także od strony duchowej, ponieważ różne prace dotąd niezbyt pozytywnie wpływały na nasze siły, jednak obecny spokojny i błogosławiony czas jesienio-zimy uważamy za obowiązujący.
   Szanowni Pielgrzymi - w rzeczy samej: nasi dobrzy Przyjaciele - nie zapomnieli o nas i odżywili nasze znajomości łagodnym przyjazdem w progi Świętego Monasteru. Patron tego miejsca ich przyciąga jak i nas, pozostawiają przed Jego Ikoną swoje prośby i modlitwy, które pozytywnie działają także na nas. Czujemy związek duchowy z tymi wszystkimi pielgrzymami, którzy z nadzieją modlą się nawet w najdalszych zakątkach ziemi, pamiętając o naszym maleńkim Monasterze ale z Wielkim Onufrym, prawdziwym, jabłeczyńskim.




Dodano: 12 listopada 2014

Taka jesień może być.
 

   Jak dotychczas, jesień trwa sobie w najlepsze bez zarzutu. Nie mogliśmy narzekać na chłód, przymrozki czy brak pięknych widoków i szczególną kolorystykę otoczenia. Zachwycaliśmy się wszystkim a jazda samochodem niejednokrotnie oznaczała włączenie chłodzącej klimatyzacji - tak świeciło grzejąc nas słońce!

   Jabłeczna wkroczyła spokojnie w sferę oddziaływania jesiennych praw przyrody i duchowej czujności. Jesień rządzi obecnie w ogrodzie, na polu, w sadach, budynkach gospodarczych - gdzie się tylko da. Jabłuszka zebrane na jabłeczniki i kompoty, pigwa sprzątnięta w szczególnie zadziwiających ilościach oraz wielkości owoców a parkiet dla mieszkańca chlewika posługującego się muczeniem między procesami przeżuwania i trawienia także z sukcesem wywieziony i użyźnia przeoraną ziemię. Był tam wcześniej ogród i fascynująco zaskakujące kształtem ziemniaki "groszek", wymagające specjalnej technologii ich pozyskiwania z ziemi. To dobrze, że nasze siatki i worki posiadają malutkie otworki, w innym przypadku zmuszeni bylibyśmy posługiwać się wiaderkami i garnkami dla ich transportu :)

   Rozpoczęliśmy budowę potrzebnego garażu dla sprzętów rolniczych, które prosiły nas o zadaszenie oraz spokój oczekiwania na swoją kolej w wygodnym zaciszu betonowych ścian. Nasze dziarskie liliputy wesoło wzywają do pracy a koty wspaniale radzą sobie z myszami, których nie brakuje o tej porze roku. Pieski wypoczywają w ciepłych promieniach jesiennego słońca i niezwykle bywają zadziwione i zaskoczone faktem obudzenia ich przez nas, gdy spacerujemy po "włościach". Pierwsza reakcja to otwarte szeroko oczy, później mruganie powiek - pewnie trwa identyfikacja - i końcowym akordem jest milutkie klepanie ogonem po trawie, na której zwierz odpoczywał i coś mu się nawet przyśniło. Ogon psa to sygnał komunikacji z człowiekiem i w Jabłecznej działa bez zarzutu. Informacje przekazane tym systemem są dla nas zrozumiałe i pozytywnie nastrajają.

   Dopóki śnieg jeszcze wstrzymuje się z odwiedzinami naszego Monasteru, odwiedzają nas Pielgrzymi, przechadzając się w pełnym relaksie po urządzonych na taką okazję alejkach. Zapierające dech w piersi kolory jesiennych drzew malują każdego dnia nowe obrazy niczym artysta z górnej półki o niezwykłym polocie i pełen natchnienia.

   Za jakiś czas przeniesiemy się do refektarzowej cerkwi św. Jana Teologa i spędzimy tam całą zimę aż do Wielkiego Postu a nawet do Paschy Chrystusa, bo w tym roku cerkiewnym wypada wcześnie - 12 kwietnia. Rozpocznie się sezon grzewczy, choć już teraz trwają sporadyczne podróże do kotłowni by choć na kilka godzin w wieczór można było odczuć przyjemne ciepło kaloryferowe.

   Trawa na naszych terenach była poskramiana w ciągu całego lata więc to pewnie dlatego już nie jest tak natarczywa jak wtedy. Możemy odnotować spadek jej aktywności a nawet zanotować obecność na niej najróżniejszych kolorów ciekawych listków - tych z każdym dniem przybywa. Oznacza to na przyszłość kolejne zajęcie, niezwykle hezychastyczne i uspokajające - jesienne grabienie listków. Odnawiamy także ogrodzenie na terenach gospodarczych oraz oczekujemy przyjazdu różnych fachowców, którzy ciągle są zajęci i o nas troszkę zapomnieli. Dobrze byłoby do zimy uporać się z tymi pracami, które przyczynią się dla dobra Monasteru oraz uczynią modlitwę za nich żarliwszą z wdzięczności za ich talenty. Każdego dnia wypraszamy u św. Onufrego żywszej reakcji z ich strony za Jego pośrednictwem i jak dotąd - jesteśmy bardzo bardzo cierpliwi. Ciągle mamy nadzieję i staramy się pokornie przyjmować każdy nowy powód do ascezy spokoju.

   Nastąpienie zimy wcale nie oznacza mniejszej atrakcyjności naszego klasztoru, więc już teraz przypominamy o możliwości spędzenia w wyremontowanych wnętrzach poddasza kilku dni dla duchowego wyciszenia i wzrostu poziomu osobistej duchowości. Modlitwa w tym szczególnym miejscu, jakim jest Jabłeczna Klasztor przynosi od ponad 500 lat ulgę każdemu, kto jej pragnie. Zapraszamy więc także tą jesienią oraz w zimę - można przyjeżdżać!



Dodano: 12 pazdziernika 2014


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej