Odwiedzin: 97960
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego
Aktualności Monaster św. Onufrego w Jabłecznej
Chrzest Pański 2014.
 
   Tegoroczne Bogojawlenije - Teofania - Objawienie Pańskie wypada w szczęśliwym promieniowaniu niedzielnego dnia. Jest to tym ważniejsze, ponieważ dzisiejszy człowiek uzależniony bywa od najprzeróżniejszych negatywnych zależności w pojęciu uczestnictwa w świątyni na nabożeństwie.
   Wielu spośród nas nie zawsze posiada pełne możliwości liturgicznego przeżywania rzeczywistości cerkiewnej w świątyni, jednak dla wielu jeden dzień tygodnia wolny od pracy oznacza najsłodsze i grzeszne leniuchowanie. Tak być nie powinno - każdy z nas został obdarzony szerokim rozumem i z pewnością pozbywając się dążenia do wygodnictwa własnego czynnego, w podobny sposób odnajdzie dwie godziny na poświęcenie ich modlitwie ze wspólnotą, do której należy. 
  Pojęcie koinonii jeszcze bardziej podkreśla czym właściwie jest cerkiew: to nie tylko budynki i utensylia bądź kler - to, oczywiście także wierni. Czym byłyby puste świątynie? Jedynie bezdusznymi pomnikami niedokończonego dążenia, które początkowo ożywione było chęcią zbliżenia do Boga, z czasem jednak przemieniło się w nieożywioną rzeczywistość, abstrakcyjność pierwotnego zamiaru..
   Tak też być nie powinno. Celebracja nabożeństw Chrztu Jezusa Chrystusa jaskrawo świadczy o potrzebie wspólnotowości, ba! nabożeństwo cerkiewne wypływa ze świątyni niczym woda! Nie dziwią uroczyste procesje tego dnia, niesione krzyże bądź chorągwie (proporce), ikony oraz szczególnie przygotowane szaty liturgiczne. Trwając w jedności ze współwyznawcami każdy uczestnik nabożeństwa otrzymuje niewymierną łaskę bliskości Boga w sercu, jest to łaska pewności i głębokie przekonanie wiary w umyśle - przeciw niezdecydowaniu świata zewnętrznego, pozostającego poza obrębem tradycji i nauczania Cerkwi.
   Po zakończonym nabożeństwie każdy wierny unosi ze sobą lepszego człowieka, nowego Adama, który pokornie pragnie pić wodę życia płynącą jak potok z ust Jezusa Chrystusa w Jego Ewangelii. Po nabożeństwie odczuwamy niemal euforię z nadmiaru tej wyjątkowo zbilansowanej radości, jaką daje wspólna modlitwa w świątyni. Tak być powinno.
   Życząc wszystkim wyłącznie pozytywnych i prawdziwych duchowych przeżyć w tym szczególnym okresie, który obecnie przeżywamy, Namiestnik i Bracia Monasteru w Jabłecznej nieustannie odnawiają pragnienie szczerych i dobrych pozdrowień dla każdego wiernego, uczestnika wyjątkowych obrzędów tego dnia. Niech Jezus Chrystus kieruje okrętem naszej wiary, prowadząc go przez niespokojny ocean życia ku uległym i przyjaznym wodom przystani w Królestwie Niebieskim.

Dodano: 18 stycznia 2014

Boże Narodzenie w Jabłecznej
 
   W ubiegły poniedziałek przeżywaliśmy zaczątek świętowania - była to Wigilia Bożego Narodzenia. Spotkanie przy wigilijnym stole i tym razem zgromadziło naszych Przyjaciół, dobrych znajomych i te osoby, które chętnie pokonały wielkie odległości, by być z nami w te święte dni. Śpiewanie kolęd, wymiana życzliwych uśmiechów czy życzenia rodzinnych świąt towarzyszyły nam już przez kolejne chwile.
   Nocne nabożeństwa rozpoczęły się o północy i ich przebieg cechował spokojny porządek. Otwierane i zamykane Królewskie Wrota mogły wprowadzić zamęt w umysłach niektórych obecnych na nabożeństwie, spieszymy więc wyjaśniając, iż otwarcie było połączone z wielką ilością światła, co oznaczało szczególne momenty służby. Śpiewane przez chór tropariony oraz ważniejsze teksty liturgiczne pomogły wszystkim w lepszym zrozumieniu znaczenia Bożego Narodzenia. Jest to przecież Wcielenie Logosu czyli ukazanie się Światłości, która świeci nad całym nowotestamentowym światem. Nowonarodzony Bogoczłowiek Chrystus przyszedł do ludzi, by ukazać drogę ku niebiosom; Bóg zapragnął nam, ludziom, pomóc w dążeniu do Niego.
   Wspaniała i przepełniona radością świętowania Wieczernia pierwszego dnia Święta przyciągnęła do świątyni naszych najmłodszych parafian. Uroczyste wręczenie specjalnie przygotowanych świątecznych paczek zapewne na długo pozostanie w ich pamięci a w naszej świadomości na stałe zagości określenie świątecznej tradycji prezentów.
   Nawet brak śniegu nie stanowił problemu, ponieważ dzięki temu uniknęliśmy wszyscy niepotrzebnych przeszkód drogowych, komunikacyjnych. Zapewne o to chodzi, by uprościć nam dotarcie na czas do świątyni. Jest to widzialny znak Bożej miłości do nas, ludzi - wszyscy chętni przybyli na nasze nabożeństwa świąteczne i w dobrych humorach uczestniczyli w świętowaniu.
   Drugi dzień to w lokalnej tradycji Monasteru modlitwa za zmarłych, która gromadzi Parafian i ich gości w jabłeczyńskiej świątyni zebranych wspólnie. Każdy z modlących się odczuł osobistą ulgę podczas tej szczerej modlitwy, z pewnością aniołowie zanieśli przed Tron Boży nasze prośby o spokój dusz wszystkich, którzy odeszli. Radość święta rozpościera się przecież na cały wszechświat, więc również przepełnia rzeczywistość duchową, która jeszcze przed nami. Niebo i ziemia jednoczą się w śpiewie radosnych kolęd a modlitwa stanowi wspólnotę świata widzialnego z niewidzialnym.
   Kolejnym ważnym aspektem Bożego Narodzenia jest przemiła działalność kolędników, którzy swoją obecnością przynoszą radość strapionym duszom. Ich przybycie zawsze oznacza dzielenie się radością z bliźnimi. Nie jest to mała radość, ponieważ Jezus Chrystus przychodzi na świat!
   Dziękujemy Dobremu Bogu za spokojne święta i pozostajemy w radosnych nastrojach oraz oczekiwaniu kolejnych ważnych wydarzeń. Życzymy wszystkim, by także ich nie opuszczały nigdy dobre myśli, ponieważ są podstawą zdrowego humoru oraz pomagają w dążeniu ku Niebu !

Dodano: 18 stycznia 2014

8 grudnia - święto św. męczennika biskupa Serafina (Ostroumow)
 

 

Z historii Monasteru Świętego Onufrego Wielkiego w Jabłecznej

 

W 1907 roku archimandryta Józef, dotychczasowy przeor Monasteru w Jabłecznej, został przeniesiony na przeora monasteru św. Jerzego w Nowogrodzie, a wkrótce wyświęcony na biskupa uglickiego. Była to, oczywiście, ogromna strata dla Jabłecznej: jego ofiarność i sympatia dla wiekowego monasteru zapoczątkowała odrodzenie wspólnoty. Niemałą zasługą biskupa Józefa było także zwrócenie na Jabłeczną uwagi znanego miłośnika Prawosławia, protoijereja Mikołaja Kopjowa, proboszcza cerkwi w Naliwkach, w Moskwie, który chętnie pomagał i nawet po zmianie namiestnika nie przestawał doposażać monasteru licznymi i cennymi darami.

Strata była dotkliwa, ale archimandryta wykształcił godnych następców. Jego miejsce z wyboru braci zajął hieromnich Serafin, a jego zastępcą stał się hieromnich Sergiusz; obaj kontynuowali rozpoczęte dzieło odrodzenia pilnie i kompetentnie, nie zważając na swój młody wiek (o. Serafin miał wówczas lat 27, o. Sergiusz – 26).

W Akcie o przejęciu monasteru widzimy wykaz już wykonanych prac: zbudowano most przez Bug, tymczasową drewnianą dzwonnicę, wykończono dom dla pielgrzymów, położono fundamenty pod kaplicę i cerkiew nad jez. Białym, a także wzniesiono wiele zabudowań gospodarczych.

Niedługo potem nastąpiło ważne wydarzenie w życiu monasteru – wyświęcenie cerkwi głównej po remoncie. Zaplanowane przez archimandrytę Józefa prace w większości zostały zakończone. Rozebrano dwie ściany, oddzielające środek cerkwi od części bocznych i zastąpiono je wysokimi łukami, zlikwidowano ołtarze boczne i wszystkie drewniane przepierzenia w części ołtarzowej. Podobizny proroków w kopule i ewangelistów w żagielkach kopuły wykonał malarz Nowogrodzki, stasidię (siedzenie) dla przeora mistrz Demidziuk, ikonostas – dar o. Kopjowa – Bazyli Łojko i Feliks Skulimowski, a ofiarodawca sam kierował ustawieniem go. Ołtarz miał płytę cyprysową, a podstawę dębową. Podłoga cerkwi została wyłożona terakotą, kopuła z zewnątrz pokryta blachą, od wewnątrz ozdobiona sztukaterią. Szaty na ołtarz, świeczniki i wszystko, co potrzebne do wyświęcenia, przybyło z Moskwy wraz ze szczodrym ofiarodawcą. Pozostało jeszcze pomalowanie ścian wewnątrz i na ten temat archimandryta Serafin pisał: godność monasteru, jego wielkie, w przeszłości i obecnie, znaczenie, wymagają bogatszego wystroju [wewnętrznego]. Otrzymałem od malarza Ławry Poczajowskiej Iwana Wolskiego propozycję wykonania polichromii ścian i ołtarza. Mistrz pracował w ciągu całego 1908 i 1909 roku, jak o tym świadczy napis po lewej stronie zachodniej ściany cerkwi, i w ten sposób zakończono całkowicie jej remont. Pozostało jeszcze wymurowanie przybudówek, po poszerzeniu części ołtarzowej niezbędnych na zakrystię; te zbudowano w następnym roku.

Kontynuowano wznoszenie kaplicy Zaśnięcia Matki Bożej; miała ona oryginalną konstrukcję, bo na niewielkim, malowniczym pagórku zbudowano tylko część ołtarzową, a nawę – po otwarciu szerokich, składanych drzwi – tworzyło całe otoczenie. Dzięki znaczącej pomocy i staraniom o. Kopjowa budowę ukończono i kaplicę wyświęcono w 1908 roku.

W okresie namiestnictwa archimandryty Serafina zakończyło się jeszcze jedno ważne przedsięwzięcie – urządzenie pustelni nad jez. Białym. Już jego poprzednik zaczął realizować dawne marzenie zmarłego biskupa Hermana, który chciał zapewnić wspólnocie pełnię życia zakonnego i odpowiednie warunki do modlitwy dla każdego, a miało to wielkie znaczenie w wychowaniu duchowym braci. Daleko od monasteru, w odosobnieniu i prymitywnych warunkach życia mieszkali tam mnisi, którzy służyli bliźnim wyłącznie modlitwą. W 1909 roku żywy udział w urządzaniu pustelni przyjął o. Kopjow, który sfinansował budowę drewnianej cerkwi z bardzo cennym ikonostasem, wyposażeniem, ikonami i biblioteką. Poświęcono ją świętym Sergiuszowi i Hermanowi Wałaamskim, potem dodano ołtarz boczny św. Elżbiety, a darczyńca doposażył świątynię szatami liturgicznymi, naczyniami, Ewangelią, krzyżami, kadzielnicą, ikonami i świecami.

W historii monasteru imię jego najwybitniejszego donatora powinno być zapisane złotymi zgłoskami. W 1911 roku sfinansował on urządzenie domowej cerkwi w dwuletniej szkole parafialnej we wsi Jabłeczna i wyposażył ją we wszystko, co było potrzebne, z dzwonami włącznie.

W raporcie z 1911 roku archimandryta Serafin pisał: wpłynęła do mnie prośba niektórych pielgrzymów i braci, dotycząca urządzenia kaplicy na brzegu Bugu, przy samym monasterze, na miejscu zwanym Święte Pole. Spowodowane to jest głównie chęcią uczczenia uroczyska jako dawnego miejsca przypłynięcia ikony oraz oznaczenia położenia monasteru od strony Bugu i stacji Dubica. Wykazawszy dalej, że środki na budowę tej kaplicy  częściowo zostały już zebrane przez ludność i obiecano pokryć wszystkie, dotyczące inwestycji, wydatki, archimandryta Serafin na zakończenie proponował: Ołtarz poświęcić Matce Bożej w Jej Świętej Ikonie z obchodami na trzeci dzień Bożego Narodzenia, kiedy w monasterze jest wyjątkowo dużo ludzi. Jednak po zakończeniu prac świątynię poświęcono Spotkaniu Pańskiemu. Nabożeństwa były tam odprawiane głównie na Wielkanoc – w tym czasie zwykle Bug występował z brzegów i dotarcie bezpośrednio do monasteru było niemożliwe, a nabożeństw z kaplicy można było słuchać z drugiego, wysokiego brzegu rzeki.

Starając się rozszerzyć zakres swojej działalności dla dobra miejscowej ludności, monaster w Jabłecznej ze swoich środków zakupił ziemię – grunty orne, lasy, pastwiska i mokradła – o nazwie Lasy Dratowskie. Tam, w powiecie lubartowskim, 85 km od Jabłecznej, urządzono filię monasteru. Była tam też cerkiew św. Eliasza i szkoła dla dzieci wiejskich.

Rozwijały się wszystkie placówki oświatowe. Szkoła psalmistów, z racji jej pierwszorzędnego znaczenia dla diecezji chełmskiej, została rozbudowana do trzyletniej. Przy szkole parafialnej otwarto internat i ustanowiono stypendia dla potrzebujących. Młodzież poszerzała swoje umiejętności w szkole rzemieślniczej ucząc się krawiectwa, szewstwa, stolarki, kowalstwa i ślusarstwa. Jednocześnie archimandryta Serafin podjął starania o otwarcie szkoły rolniczej we wsi Dubica na prawym brzegu Bugu, kształcącej rolników, ale także ogrodników, leśników, weterynarzy i pszczelarzy. Ogółem we wszystkich szkołach podlegających monasterowi uczyło się w 1913 roku 431 osób.

Działalność braci nie ograniczała się do oświaty. Hieromnich Agapit, lekarz z zawodu, przyjmował chorych w ambulatorium i bezpłatnie zaopatrywał w leki. Biednym za darmo wydawano obiady. Sklep z artykułami pierwszej potrzeby pozwalał nabyć wszystko niezbędne w gospodarstwie o wiele taniej niż u okolicznych handlarzy. Na monasterskich polach i łąkach pracowali sami bracia, a prawidłowa organizacja ich trudu zapewniła dostateczne plony –znaczna część żywności pochodziła z własnych źródeł. Ogólna ilość ziemi we władaniu monasteru – ornej, pastwisk, lasów i nieużytków – stanowiła 2,3 tys. ha. Jeziora i rzeka Bug nie przynosiły dochodu – ryb było niewiele, ale na potrzeby własne monasteru i szkół wystarczało. Jeżeli zaś jakieś przedsięwzięcie wymagało jednorazowego znacznego wkładu pieniężnego, archimandryta Serafin, za pozwoleniem władz duchownych, zgadzał się na zgodny z planem wyrąb części lasów.

Wraz z rozwojem i stabilizacją życia wspólnoty, zwiększała się również liczba mnichów; wraz z nowicjuszami było ich w 1913 roku osiemdziesięciu. Nadal obowiązywała reguła św. Bazylego Wielkiego, wspólna modlitwa i posiłki, wspólna praca starszych i młodszych, wykształconych i nie. Pracując od rana do nocy w gospodarstwie i szkołach, ofiarnie służąc dobru bliźnich, nie zapominano o modlitwie i cerkwi. Archimandryta Serafin przewodził braciom i w życiu duchowym. W okresie zimowym organizował zajęcia doszkalające dla mnichów, obejmujące teologię, historię, ascetykę i in. Po modlitwach wieczornych czytano pouczenia św. Ojców, Ewangelię i listy apostolskie.

Monaster był przykładem do naśladowania nie tylko dla ludności go odwiedzającej, ale i dla tej, która tylko z daleka obserwowała jego aktywność. Ważne znaczenie odgrywały tu święta cerkiewne, kiedy do Jabłecznej przybywało tysiące osób.

30 stycznia 1914 roku dobry duch monasteru, niestrudzony archimandryta Serafin został przeniesiony na stanowisko rektora seminarium duchownego w Chełmie. Bracia i parafianie ze wzruszeniem żegnali namiestnika, który oddał wspólnocie osiem najlepszych lat swego życia, na nowo organizując jej życie w najrozmaitszych dziedzinach. Więcej: przy pełnym oddaniu wszystkich swoich sił nowym zadaniom znajdował jeszcze czas na działalność naukową – rozpoczął pisanie historii monasteru. Zaiste, był to niepowtarzalny, złoty wiek!

Dalsze losy wybitnego archimandryty były, w miarę upływu lat, coraz trudniejsze. Wybuchła wojna, potem rewolucja w Rosji i bolszewicka dyktatura z jej skrajnym ateizmem, burzeniem cerkwi i niszczeniem duchowieństwa. W 1937 roku, po wielu represjach, wtedy już biskupa Serafina, rozstrzelano w lesie katyńskim. Podzielił los swojego poprzednika, jabłeczyńskiego namiestnika, wtedy już metropolity Józefa, także rozstrzelanego przez bolszewików. Obaj zostali kanonizowani w gronie nowych męczenników i wyznawców rosyjskich i są orędownikami przed Panem za swój monaster.

 

Na podst. Zarys historii monasteru św. Onufrego w Jabłecznej, Warszawska Metropolia Prawosławna, Warszawa 2013


Dodano: 08 grudnia 2013


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej