Odwiedzin: 97960
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego
Aktualności Monaster św. Onufrego w Jabłecznej
Wielki Post
 
   Doczekaliśmy niezwykłego okresu Wielkiego Postu. Nie zadziwią nas żadne wieści, złe myśli bądź niepewność duchowa. Wiemy dokładnie, że wszelkie wydarzenia będą teraz w dwójnasób bardziej odczuwane przez nasze umysly, ponieważ Wielki Post to czas wielkiej próby dla nas wszystkich.
   Każdy z nas stanowi zupełnie nowy kawałek wszechświata, dla każdego z nas inaczej się ten wszechświat odkrywa. Prezentacje rzeczywistości znamy aż nadto, jednak niejednokrotnie zaskakuje nas owa nieplanowana karuzela wydarzeń.
   Nasze życie na ziemi jest wielkim cudownym pasmem ciekawych wydarzeń. Życie jest porównywalne z piecem do produkcji szlachetnych metali, gdzie panuje wysoka temperatura, która, stanowiąc szczególne warunki wytopu - umożliwia wyprodukowanie najcenniejszych związków metali. Dzieje się tak dlatego, ponieważ metal taki bedzie w stanie dobrze slużyć wszystkim swoją szczególną odpornością na zewnętrzne warunki lub cieszyć oko swym nieskazitelnym pięknem. Gdy oko uradowane, to i dusza pełna wesołej Bożej mocy!
   Wielki Post to niezwykle proste zawołanie do nas wszystkich: pokajajcie się. Nic ponad to nie stanowi większego wyrzeczenia, niż przyznanie sie do winy przed/w obecności drugiego człowieka. Wszelki egocentryzm i zadufanie pozostają oddalone od duszy pragnącej Boga, idącej ku Niemu przez niebezpieczeństwa i pewnej własnej pokory w stosunku do innych ludzi. Kochając bliźniego kochamy Boga. Wiemy o tym doskonale z kart Ewangelii, cała Tradycja chrześcijańska ukazuje nam wspaniałomyślność tego zadania.
   Z okazji rozpoczęcia Wielkiego Postu, Namiestnik i Bracia Monasteru pragną złożyć wszystkim naszym znajomym szczere życzenia wszelkiej Bożej pomocy na każdy dzień postnych zmagań. Niech Bóg prowadzi nasze myśli i uczy nas jak wykorzystać każdy nowy dzień.

Dodano: 27 lutego 2012

Święto Spotkania Pańskiego 2012
 
   Namiestnik i Bracia Klasztoru św. Onufrego Wielkiego w Jabłecznej składają wszystkim bez wyjątku serdeczne życzenia niegasnącej Światłości wiary w ich życiu osobistym oraz tak ogromnej nadziei, jaką reprezentowali święci Symeon i Anna. Niech wypływa z niej siła, której nic nie może zniszczyć ani nadszarpnąć!
   S Prazdnikom! Drodzy Internauci !


   Wczorajszego wieczoru byliśmy świadkami kolejnego uroczystego nabożeństwa świątecznego, które wzniosło nasze umysly i serca ku górze, do Boga. Przez kilkadziesiąt minut mogliśmy słuchać szczególnych tekstów liturgicznych oraz kontemplować sens wydarzenia, które zwiastuje radość lecz także przynosi zadumę.
   Spotkanie Wyczekiwanego w historii święta Jezusa Chrystusa jest dla nas obrazem oczekiwania światłości, symbolem oczekiwania stają się zapalane i oświęcane woskowe świece. Skoro jeden płomień może rozświetlić nieprzebyte ciemności oraz odpędzić mrok, to jedna dobra myśl może przemienić wiele w naszym zyciu. To w tym celu modlimy się w świątyni o harmonię całego stworzenia, pokój między ludźmi - nawet jedno dobre słowo ludzkie przemienia w cudowny sposób całe otoczenie wrogów.
   Z jednego płomienia świecy możemy rozpalić wszelkie pozostałe świece, tworząc jednorodny ogień - symbol tej samej gorącej wiary w różnych miejscach. Tu kryje się kolejny ciekawy obraz: zarówno św. Symeon, jak i św. Sprawiedliwa Anna Prorokini - symbolizują różne drogi jednej wiary w Zbawiciela. Oni stali się godni oglądać wcieloną nadzieję całego Starego Testamentu.
   Nie dziwmy się świętemu Symeonowi za jego pozornie smutną modlitwę - w jego przypadku wyraża całą radość za długie życie, uwieńczone spełnieniem Bożej obietnicy w dwójnasób: teksty, które niegdyś tłumaczył - spełniły się; zapewnienie przekonania się na własne oczy o meritum obietnicy dokonało się tak jak o tym usłyszał wiele lat wstecz. Długie życie na ziemi nauczyło go nieziemskiej pokory oraz żywego pragnienia dołączenia do krainy przodków - do spokoju świata pozagrobowego. Nie straszne mu były żadne męki, ponieważ wystarczającą ich ilość spotkał na drodze ziemskiej wędrówki. Nie irytowała go długość oczekiwania na Zbawiciela, ponieważ sam moment cielesnego przekonania się o prawdziwości natchnionych proroctw przewyższył wszelkie moce i siły oddziaływania świata na jego duszę. Najważniejszym odtąd działaniem było trwanie w nadziei, którą oglądał na własne oczy. Nawet piekło nie mogło mu tego odebrać - to on przecież zostanie z niego wyprowadzony mocną ręką Chrystusa podczas Swego zejścia do piekieł (liturgiczny przekaz Wielkej Soboty).
   Co mogłoby wpłynąć na wiarę Prorokini Anny, która całe swoje życie osobiste i wszelkie dążenia związała ze służbą w świątyni? Jaka siła miałaby ją teraz od tego odciągnąć? - Oto przybył Zbawiciel-Mesjasz, Ten, na którego wszyscy wierzący w Duchu i Prawdzie, wyczekiwali z bojaźnią i utęsknieniem; oto na jej oczach dokonuje się Spotkanie niebiańskiego z ziemskim! Kto w tym momencie może pozbawić św. Annę silnej wiary, skoro otrzymała cielesne zapewnienie o sile pism i ich żywej łaski - nie istnieje siła, która mogłaby zniweczyć dzieło kilkudziesięciu lat silnej wiary.
   Święto Spotkania Pańskiego niesie nam nadzieję ale i przepowiada smutek. Powinniśmy pamiętać, że jest to zwyczajny układ sił w naszym życiu, w życiu każdego wierzącego chrześcijanina. Aksjomaty radości i smutku zawsze się przeplatają, ba!, ze smutku powstaje radość, za którą niechybnie kryje się smutek... Nie stanowi to paradoksu istnienia, jest to jego żywa natura.
   Przykłady Świętych Symeona i Anny niech posłużą każdemu z nas, by po raz kolejny rozwikłać tajemnicę życia, bowiem zatrzymanie się na pojedynczych jego aspektach nie może rozwijać ducha ani ubogacać duchowości. Radość i smutek to także określone kryteria naszego stosunku do Boga i bliźnich: - czy potrafimy cieszyć, czy raczej stajemy się źródłem wszelkich waśni i konfliktów; czy umiemy już wybierać pomiędzy pragnieniem Boga a własnymi, egoistycznymi zachciankami i pragnieniami?...
   Na te trudne pytania poszukajmy odpowiedzi nie tylko podczas jednego nabożeństwa świątecznego, bowiem przed nami szczególny czas Wielkiego Postu, który każdego dnia udzieli nam niezbędnych informacji oraz nadziei. Jeśli mamy nadzieję, to oznacza, że ufamy Bogu, Którego kochamy i w Którego usilnie wierzymy.
   On zaś, pokornie kocha nas, ufa nam i także w nas wierzy! To już podstawa zupełnego paradoksu - a jednak tak jest, mimo naszych obaw i niepewności. Bóg nie oczekuje od nas cudów czy wspaniałych dzieł, bowiem Jego pełna łaski radość  odnajduje nas w najprostszych i codziennych sytuacjach, zachowaniach i rozmowach. W codzienności zbawienie! więc zadbajmy o dobrą i pokorną codzienną służbę wszystkim, bo warto :)

Dodano: 15 lutego 2012

"Niedziela Syna Marnotrawnego"
   Mimo, iż inna jest troszeczkę nazwa tej niedzieli, dzisiejszego dnia, który początkuje cały tydzień, pozwoliliśmy sobie użyć innej. Powód jest jeden i niezmienny od wielu lat historii życia człowieka na ziemi, jak i historii życia człowieka w nowotestamentowym Kościele chrześcijańskim, Bożym.
   Każdy z nas może odnaleźć się w ewangelicznym opisie tych dwu ludzi - dwóch synów Ojca, który z utęsknieniem i ponad wszelkie pojęcie czekania, wyczekuje marnotrawnego syna. Po jego powrocie przywraca go do godności, o jakiej tamten nawet nie śmiał marzyć, uświadomił przecież swoje odstępstwo i odległość moralną, jaka dzieliła go po upadku od własnego domu rodzinnego.
   Dobry Ojciec - ilu jest takich ojców na ziemi? Ilu z nich zna swoje własne dzieci? Ileż to razy zapłakane męskie oczy podchodzą do Sakramentu Spowiedzi z informacją, że w istocie nie znali swych dzieci, nie mieli ani czasu, ani chęci poznawać ich potrzeby - trwali w przekonaniu, że pragną ich dobra niwecząc w rzeczywistości młode ziarnka miłości. Pocieszeniem jest nadzieja na Bożą pomoc ale także staranie pokrzywdzonych - którzy w ten sposób sami siebie pokrzywdzili - powrócenia do pierwostanu. Nie jest to łatwe zadanie i oznacza długotrwały okres starań, jeśli Bóg pozwoli dając odpowiednią ilość czasu.
   Przypowieść o marnotrawnym synu jest obrazem naszego powrotu do Boga za pośrednictwem uświadomienia potrzeby wewnętrznej przemiany nas samych. W stosunku do Boga i bliźnich, więc - przemieniajmy się.

Dodano: 12 lutego 2012


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej