Odwiedzin: 105367
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego
Aktualności Monaster św. Onufrego w Jabłecznej
Święto Spotkania Pańskiego 2012
 
   Namiestnik i Bracia Klasztoru św. Onufrego Wielkiego w Jabłecznej składają wszystkim bez wyjątku serdeczne życzenia niegasnącej Światłości wiary w ich życiu osobistym oraz tak ogromnej nadziei, jaką reprezentowali święci Symeon i Anna. Niech wypływa z niej siła, której nic nie może zniszczyć ani nadszarpnąć!
   S Prazdnikom! Drodzy Internauci !


   Wczorajszego wieczoru byliśmy świadkami kolejnego uroczystego nabożeństwa świątecznego, które wzniosło nasze umysly i serca ku górze, do Boga. Przez kilkadziesiąt minut mogliśmy słuchać szczególnych tekstów liturgicznych oraz kontemplować sens wydarzenia, które zwiastuje radość lecz także przynosi zadumę.
   Spotkanie Wyczekiwanego w historii święta Jezusa Chrystusa jest dla nas obrazem oczekiwania światłości, symbolem oczekiwania stają się zapalane i oświęcane woskowe świece. Skoro jeden płomień może rozświetlić nieprzebyte ciemności oraz odpędzić mrok, to jedna dobra myśl może przemienić wiele w naszym zyciu. To w tym celu modlimy się w świątyni o harmonię całego stworzenia, pokój między ludźmi - nawet jedno dobre słowo ludzkie przemienia w cudowny sposób całe otoczenie wrogów.
   Z jednego płomienia świecy możemy rozpalić wszelkie pozostałe świece, tworząc jednorodny ogień - symbol tej samej gorącej wiary w różnych miejscach. Tu kryje się kolejny ciekawy obraz: zarówno św. Symeon, jak i św. Sprawiedliwa Anna Prorokini - symbolizują różne drogi jednej wiary w Zbawiciela. Oni stali się godni oglądać wcieloną nadzieję całego Starego Testamentu.
   Nie dziwmy się świętemu Symeonowi za jego pozornie smutną modlitwę - w jego przypadku wyraża całą radość za długie życie, uwieńczone spełnieniem Bożej obietnicy w dwójnasób: teksty, które niegdyś tłumaczył - spełniły się; zapewnienie przekonania się na własne oczy o meritum obietnicy dokonało się tak jak o tym usłyszał wiele lat wstecz. Długie życie na ziemi nauczyło go nieziemskiej pokory oraz żywego pragnienia dołączenia do krainy przodków - do spokoju świata pozagrobowego. Nie straszne mu były żadne męki, ponieważ wystarczającą ich ilość spotkał na drodze ziemskiej wędrówki. Nie irytowała go długość oczekiwania na Zbawiciela, ponieważ sam moment cielesnego przekonania się o prawdziwości natchnionych proroctw przewyższył wszelkie moce i siły oddziaływania świata na jego duszę. Najważniejszym odtąd działaniem było trwanie w nadziei, którą oglądał na własne oczy. Nawet piekło nie mogło mu tego odebrać - to on przecież zostanie z niego wyprowadzony mocną ręką Chrystusa podczas Swego zejścia do piekieł (liturgiczny przekaz Wielkej Soboty).
   Co mogłoby wpłynąć na wiarę Prorokini Anny, która całe swoje życie osobiste i wszelkie dążenia związała ze służbą w świątyni? Jaka siła miałaby ją teraz od tego odciągnąć? - Oto przybył Zbawiciel-Mesjasz, Ten, na którego wszyscy wierzący w Duchu i Prawdzie, wyczekiwali z bojaźnią i utęsknieniem; oto na jej oczach dokonuje się Spotkanie niebiańskiego z ziemskim! Kto w tym momencie może pozbawić św. Annę silnej wiary, skoro otrzymała cielesne zapewnienie o sile pism i ich żywej łaski - nie istnieje siła, która mogłaby zniweczyć dzieło kilkudziesięciu lat silnej wiary.
   Święto Spotkania Pańskiego niesie nam nadzieję ale i przepowiada smutek. Powinniśmy pamiętać, że jest to zwyczajny układ sił w naszym życiu, w życiu każdego wierzącego chrześcijanina. Aksjomaty radości i smutku zawsze się przeplatają, ba!, ze smutku powstaje radość, za którą niechybnie kryje się smutek... Nie stanowi to paradoksu istnienia, jest to jego żywa natura.
   Przykłady Świętych Symeona i Anny niech posłużą każdemu z nas, by po raz kolejny rozwikłać tajemnicę życia, bowiem zatrzymanie się na pojedynczych jego aspektach nie może rozwijać ducha ani ubogacać duchowości. Radość i smutek to także określone kryteria naszego stosunku do Boga i bliźnich: - czy potrafimy cieszyć, czy raczej stajemy się źródłem wszelkich waśni i konfliktów; czy umiemy już wybierać pomiędzy pragnieniem Boga a własnymi, egoistycznymi zachciankami i pragnieniami?...
   Na te trudne pytania poszukajmy odpowiedzi nie tylko podczas jednego nabożeństwa świątecznego, bowiem przed nami szczególny czas Wielkiego Postu, który każdego dnia udzieli nam niezbędnych informacji oraz nadziei. Jeśli mamy nadzieję, to oznacza, że ufamy Bogu, Którego kochamy i w Którego usilnie wierzymy.
   On zaś, pokornie kocha nas, ufa nam i także w nas wierzy! To już podstawa zupełnego paradoksu - a jednak tak jest, mimo naszych obaw i niepewności. Bóg nie oczekuje od nas cudów czy wspaniałych dzieł, bowiem Jego pełna łaski radość  odnajduje nas w najprostszych i codziennych sytuacjach, zachowaniach i rozmowach. W codzienności zbawienie! więc zadbajmy o dobrą i pokorną codzienną służbę wszystkim, bo warto :)

Dodano: 15 lutego 2012

"Niedziela Syna Marnotrawnego"
   Mimo, iż inna jest troszeczkę nazwa tej niedzieli, dzisiejszego dnia, który początkuje cały tydzień, pozwoliliśmy sobie użyć innej. Powód jest jeden i niezmienny od wielu lat historii życia człowieka na ziemi, jak i historii życia człowieka w nowotestamentowym Kościele chrześcijańskim, Bożym.
   Każdy z nas może odnaleźć się w ewangelicznym opisie tych dwu ludzi - dwóch synów Ojca, który z utęsknieniem i ponad wszelkie pojęcie czekania, wyczekuje marnotrawnego syna. Po jego powrocie przywraca go do godności, o jakiej tamten nawet nie śmiał marzyć, uświadomił przecież swoje odstępstwo i odległość moralną, jaka dzieliła go po upadku od własnego domu rodzinnego.
   Dobry Ojciec - ilu jest takich ojców na ziemi? Ilu z nich zna swoje własne dzieci? Ileż to razy zapłakane męskie oczy podchodzą do Sakramentu Spowiedzi z informacją, że w istocie nie znali swych dzieci, nie mieli ani czasu, ani chęci poznawać ich potrzeby - trwali w przekonaniu, że pragną ich dobra niwecząc w rzeczywistości młode ziarnka miłości. Pocieszeniem jest nadzieja na Bożą pomoc ale także staranie pokrzywdzonych - którzy w ten sposób sami siebie pokrzywdzili - powrócenia do pierwostanu. Nie jest to łatwe zadanie i oznacza długotrwały okres starań, jeśli Bóg pozwoli dając odpowiednią ilość czasu.
   Przypowieść o marnotrawnym synu jest obrazem naszego powrotu do Boga za pośrednictwem uświadomienia potrzeby wewnętrznej przemiany nas samych. W stosunku do Boga i bliźnich, więc - przemieniajmy się.

Dodano: 12 lutego 2012

Ciekawe.
   
   Niezwykle jest wszystko ciekawe, co
nas otacza a my jedynie czasami zwracamy uwagę na to, co nas zadziwi mimo, iż istnieje to sobie ciągle i naszą uwagę zwróciło tylko jeden, szczególny i wyjątkowy raz.
   Całe stworzenie, poznawane i odkryte, spisane i poukładane w odpowiednie rubryki, scharakteryzowane i poklasyfikowane na najprzeróżniejsze grupy, zasady i podgrupy, w dalszym ciągu potrafi nas nieźle zaskoczyć. Zaskakujące są normatywy dla danego stworzenia pomimo całego jego opisu, pomimo całej dostępnej wiedzy. Ciekawość naszą pobudzają nie tylko nieodkryte tajemnice, lecz w wyrafinowany sposób każą na siebie zwracać uwagę dobrze znane nam zasady. Ciekawe to wszystko.
   Była sobie jesień, przyszla zima - przyszła? Ociągała się skutecznie, by na Nowy Rok (14 stycznia) dać wyjątkowo o sobie znać. Śnieg padał kilkanaście razy - ciekawe: padał? - oj, to nie to słowo, usiłował spaść ale mu nie szło. Dopiero wychwalania dzień św. Bazylego Wielkiego na dobre zaprosił do nas białego gościa, który aktualnie leży zamrożony jak konto w banku kogoś, kto się ociągał ze spłatą wielu długów...i tak sobie leży, nie ucieka.
   Ciekawe, że zima nasza przejawia się w Jabłecznej spokojnie, nie słyszymy zatrważających wieści, nie ma pożarów, woda także jest tam gdzie powinna, nie straszy nas rozlewiskami i powodzią. Zewsząd dochodzą do nas sygnały o dziwnych wydarzeniach: klimat drastycznie się zmienia, anomalia pogodowe możemy uznać za normalny stan rzeczy, też ciekawe.
   Ciekawi nas życie czy jego możliwość na innych planetach równie proporcjonalnie do działań, jakie podejmujemy, by ograniczyć je na ziemi - też ciekawe..choć troszeczkę mniej. Była jesień, przyszła zima, były święta, przychodzi czas duchowej wiosny - coraz bliżej do Wielkiego Postu. Znów będziemy zastraszeni przez złe myśli, po raz kolejny bedziemy się wielce obawiać tego wyjątkowo zbawiennego zalecenia Cerkwi prawosławnej - ciekawe - a bać się zupełnie nie ma czego!
   Ciekawe, że mnisi, którzy na co dzień zachowują większe ograniczenia w życiu osobistym, pragną Postu Wielkiego właśnie i radują się na wieść, że sie zbliża! - wielce ciekawe. Szczególny ryt nabożeństw, mniej światła, więcej zadumy, teksty liturgiczne porażające umysł i uwalniające prawdziwe uczucia wynikające z czystej wiary - pewnie dlatego mnisi kochają wyjątkowo Wielki Post.
   Na Św. Górze Atos - dla wielu przykład życia monastycznego (tam zachowane są wszelkie formy monastycyzmu) - panuje przekonanie, że święto Paschy Chrystusowej rozpoczyna się faktycznie w momencie zapoczątkowania Wielkiego Postu - Czysty Poniedziałek, Czysty Wtorek... - pierwszy tydzień jest szczególny pod każdym względem.
   Każdy będzie twardo dążyć do ustalonych celów. Ciekawe, że najczęściej ci, którzy najwięcej obawiają się Czterdziestu Dni Postu - bywają jego najlepszymi przyjaciółmi po uswiadomieniu sobie potrzeby zadumy i zatrzymania pędu świata, choćby na krótki czas.
   Ciekawe, że to wszystko jest takie ciekawe. Odkrywajmy to ciekawe, bo żaden z wielkich nauczycieli czy homiletów Słowa Bożego nigdy nam tego nie zabroni. Przeciwnie, sam był zadziwiony krótkością życia człowieka na ziemi, bo jeszcze nie zdążył poznać wszelkich ciekawostek, które pozostają ciekawe a my mamy czas, póki mamy czas. Poznawajmy, bo to ciekawe.
   Ciekawe :))

Dodano: 06 lutego 2012


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej