Odwiedzin: 100242
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego
Aktualności Monaster św. Onufrego w Jabłecznej
Duchowe i nieduchowe
   Zbliża się koniec...
   Na nasze szczęście, chodzi tu wyłącznie o koniec kalendarzowego roku. 2011 stanie się historią a my wejdziemy w tajemniczą przyszłość egzystencjalną i wszelką inną, jeśli istnieje. Wiadomo, że istnieje jeszcze duchowa - więc dużo wiadomo :)
   Będziemy podsumowywać ten rok, który minął oraz planować następny, ten przed nami. Skąd wiemy, że doczekamy następnego? - Nie wiemy ale tak zwykliśmy już się nauczyć, przyzwyczaić i samowolnie kultywować ów zwyczaj. Niczego, poza własnymi grzechami, nie znamy na tym świecie tak dobrze, jednak ciągle wydaje nam się, że doczekamy kolejnego poranka, dnia, miesiąca, roku. Dziwne - skąd w nas ta wiedza? W jaki sposób nauczyliśmy się posiadać tę niewątpliwą pewność mimo niepewności wszelkiej, jaką najdobitniej podsycać w nas powinien otaczający świat: wypadek pociągu, samolotu, okrętu, kraksa samochodowa, giną ludzie - - - a przecież to właśnie
my
mogliśmy tam być...lecz w dalszym ciągu mówimy: zobaczę jutro; poczekaj, jutro odpowiem; do jutra zrobię i przyjadę. Czym kieruje się nasze serce, gdy mówimy z taką pewnością o przyszłości? Samym rozumem, doświadczeniem czy nadzieją..?
   Jeśli więc ze wszystkich możliwości utrzymujemy się dzięki nadziei - CHWAŁA BOGU!!! - ponieważ to On jedynie Jest naszą Nadzieją, tchnieniem i Życiem. Bóg to nasza Droga. Jeśli więc mówimy nadzieja, to myślimy jeśli Bóg da. To może posłużyć w pełni dla wytłumaczenia naszej niezwykłej pewności siebie w planach - jesteśmy przygotowani na ewentualność niepowodzenia! Pytaniem pozostaje kwestia irytacji, gdy dojdzie do, spodziewanego przecież, fiaska.
   Ktoś, świadomy niepewności jutra, zależnej w pełni od Boga - nie ryzykuje niepotrzebnie a jedynie wtedy, gdy zostaje do tego zmuszony przez sytuację. Odbywa się to przez modlitwę, w której prosi Stwórcę o jeszcze jeden dzień - ryzykuję tą odwagą naprawdę wiele. Zyskuje także wiele, gdy pozostanie wdzięczny Bogu za wysłuchanie osobistych próśb. Dziękowaniu i ogólnej wdzięczności nie ma wtedy końca: jeśli to było możliwe, to jakże ja jestem Ci, Boże, wdzięczny! Wzrasta w duchowym poznawaniu zasad bogobojności, nabiera śmiałości w modlitwie i w krótkim czasie odkrywa, że nie istnieją rzeczy, sytuacje, ludzie i czas, o które nie mógłby Boga poprosić. Nawet porażka, niespodziewany zwrot sytuacji - nie robią już na nim wrażenia. Człowiek taki zupełnie polega nie na sile własnej modlitwy a na łasce Bożej takiej, jaką się objawia danego dnia. Może być pozytywna lub nie. Może cieszyć lub po ludzku irytować. Może być źródłem pozytywnych emocji lub stać na skraju załamania duchowego...i tak mija kolejny rok.
   Koniec roku to wspaniały moment podsumowania kolejnego, większego etapu w naszych duchowych postępach. Czego się nauczyliśmy a co pominęliśmy; co nas raduje a co po raz kolejny zasmuciło; dlaczego niewiele brakuje do histerii a tak wiele do radości za zwykły dzień życia????????? Pytania i odpowiedzi - tak wygląda bilans każdego okresu rozliczeniowego - normalka przecież - warto byłoby jednak zapytać siebie o bilans, jakiego będziemy musieli dokonać po drugiej stronie. Po naszej śmierci ciała to właśnie dusza - pełnia naszego jestestwa, Boże tchnienie - będzie składać wyjaśnienia przed Bogiem - Który nam ją ofiarował. Czy ktoś z nas potrafi podejść do tego poważnie?
   Każde nasze przystąpienie do świętej spowiedzi odkrywa wiele tajemnic naszej duszy oraz daje kierunek, naprawia kompas duchowy, który zanieczyszczony - nie potrafił wskazać prawidłowego kierunku postępowania i decyzji. Krokiem milowym, siedmiomilowym nawet, jest taka pokuta, która oznacza Przemienienie, Zmartwychwstanie i Narodzenie do życia, nie dla śmierci.
   Gdy będziemy podsumowywać kolejny rok w gronie najbliższych czy też mimo huku hulającego otoczenia pozostaniemy nieczuli na światowy hałas - powinniśmy potrafić szczerze zająć się - choćby na chwilę - zająć się tą tematyką. Czy jesteśmy gotowi bez ostrzeżenia pożegnać się z całym tym światem? bez ostrzeżenia pozostawić znajomych, najbliższych, nasze ciało? bez ostrzeżenia umieć zachować się po tamtej stronie?...

Kto doczytał do tego miejsca, ten wie, że nie pozostanie w przyszłości obojętny na zwyczajne przecież sprawy lecz każdy moment swego życia podda duchowemu prześwietleniu, by wykryć i unicestwić to, co nie daje życia - a przecież tak kochamy życie :)

Dodano: 24 grudnia 2011

Gowienija młodzieży
    Post przed Bożym Narodzeniem to wyjątkowo korzystny czas, by na kilka godzin zatrzymać pęd świata i w wyciszeniu, skupieniu, połączonym z pracą i modlitwą w klasztornych ścianach - oczyścić się od zależności świata. Ciepłe łzy skruchy leczą duchowe rany a postawione pytania uzyskują wszelkie możliwe odpowiedzi, gdy człowiek zjednoczy się po raz kolejny ze szczodrym Dawcą wszelkich dóbr, Bogiem.
   Filozoficzne pytanie, które zadaje sobie niejednokrotnie mieszkaniec naszej planety, człowiek, owo: - Dlaczegooo?? - w czasie gowienij otrzymało dawkę wiedzy opartej na wierze. Po dokonaniu aktu kolejnego zjednoczenia z Bogiem, zawsze oczekującym skruchy nawet jednego grzesznika, by była radość na niebie, świat zwyczajny przemienia się w niezwykły i nowy mimo, że wszystko nadal pozostaje takim samym jak przed przemianą. Przemieniony umysł daje niezwykłą nadludzką siłę pozytywnego odbioru rzeczywistości układając wszelką negatywną wiedzę w obszarze pokornej uległości. Widzimy niejednokrotnie, iż określone sytuacje dotyczą nas ze względu na naszą wyniosłość. Wiele spośród planowanych nie doczekuje się spełnienia, zdarzają się za to te, których nigdy (lub prawie nigdy) człowiek nie byłby w stanie zaplanować.
   Wszystko to uczy nas pokory, pokora uczy nas cierpliwości, ta z kolei - daje niewspółmierną nadzieję. Nadzieja prowadzi do miłości i w ten sposób niezaplanowane bądź niechciane wydarzenie, zdarzenie, fakt, tragedia, splot wydarzeń czy wypadków, prowadzi nas na kolejne poziomy rozwoju duchowego, ucząc nas właśnie pokory :)))
   Post przed Bożym Narodzeniem to swoista szkoła pokory i kultury duchowej, ponieważ za kilka dni wielu z nas będzie obchodzić uroczyste święta wg nowego kalendarza. Jest to nie lada wyzwanie: jak połączyć mój stary styl z nowym kalendarzem ludzi, których kocham, których nie mogę zawieść? Odpowiedź na to i inne pytania usłyszeli w dniu dzisiejszym uczestnicy rekolekcji Bractwa Młodzieży Prawosławnej.
   Gospodarze - BMP lubelsko-chełmskiej diecezji oraz Goście - BMP z diecezji białostocko-gdańskiej uczestniczyli wspólnie podczas niedzielnej Św. Liturgii w Klasztorze św. Onufrego Wielkiego w Jabłecznej. Ci młodzi ludzie przez kilka dni ochoczo i szczerze uczestniczyli w monasterskich pracach. Ich pomoc była niezwykle pomocna, jednak ich obecność w tym świętym miejscu, po raz kolejny pokazała pozytywny fakt istnienia chętnych serc dążących ku Bogu. Wyrażamy wdzięczność Bogu a także prosimy młodych bractwowiczów o przyjęcie na ich ręce serdecznych i ciepłych podziękowań za trud oraz życzenia sukcesów w życiu duchowym każdemu z nich.
   Po uroczystym celebrowaniu Eucharystii, wszyscy zebrani uczestniczyli w krótkim poświęceniu nowej kopii Turkowickiej Ikony Matki Bożej. Z błogosławieństwa Jego Eminencji, Metropolity SAWY, Ikona ta pozostanie w naszym Klasztorze do końca świata. Jeden dzień dłużej także.
   Wspólny obiad oraz wręczenie pamiątek uczestnikom rekolekcji oraz końcowe błogosławieństwo Namiestnika zamknęły dwa dni modlitewnych wakacji i wyrzeczeń młodych ludzi. Tym, którzy uczestniczyli, życzymy dobrego zdrowia a wszystkim, którzy jeszcze do nas nie dotarli, za pośrednictwem tej stronki ślemy serdeczne zaproszenie.
   Post jeszcze się nie kończy, więc każdy chętny zdąży - dla chcącego nic trudnego! - przecież :)) Same świąteczne nabożeństwa odbywają się zawsze w niezwykłej atmosferze modlitwy wielu pokoleń, które były tu na długo, zanim przyszliśmy na świat.. Taka modlitwa uzmysławia każdorazowo jedność całego Prawosławia. Staje się niewyrażalną tajemnicą rozmowy z Bogiem w skupieniu serca i umysłu.
   Przecież właśnie o to chodzi :)))




Wszystkich moocno zapraszamy do obejrzenia zdjęć w naszej nowej galerii. Wielu było fotografów a jeden aparat fotograficzny, chwała Bogu!!!

Dodano: 18 grudnia 2011

Gdzie ten śnieg???
   Pytanie zawarte w tytule jest jedynie próbą celowego zmylenia przeciwnika, czyli Szanownego Internauty i Jego znajomych :)
   Wyjawiamy ten fakt na samym początku, by okazać się najprawdziwszym i pełnym dobrych chęci i zamiarów, przyjacielem Internauty. Jego znajomych również a nawet przyjaciół. Skłania nas ku temu pojęcie szeroko rozumianego sumienia, jak również określenie prawosławnego podejścia do tego zagadnienia. To sumienie, wszakże i a jakże, określa nasze duchowe granice działania. Ze względu na nie jesteśmy w stanie unieść się na wyżyny ducha, dążyć za Słowem-Logosem Boga oraz stać się na powrót  (powtórnie) dziećmi Bożymi.
   Temat sumienia dominuje w okresie postu, ponieważ to wtedy szczególnie zauważamy nasze nieudolne próby rozwinięcia działalności duszy w oparciu o ludzkie pojęcia - a post umożliwia nam dodatek w postaci potrzebnego ducha Ewangelii. Każdy post to niezwykły moment zatrzymania pędu świata i przypomnienia sobie o zasadach duchowych, które potrafią ożywić nawet to, co obumarłe i - wydaje się - utracone.
   Duch ożywia, mówi Jezus Chrystus (J 6, 63) i zasada ta trwa i trwać będzie zawsze, ponieważ to, co duchowe jest wyższe ponad wszystko cielesne. Sumienie jest wartością duchową, głęboko osobistą i - mówiąc świeckim językiem nauki - sferą intymną w życiu każdego człowieka. Sumienie może zostać jednak zagłuszone na określony czas, wszak jego głos
nigdy nie zaniknie. Przeciwnie - da o sobie znać w najmniej odpowiednim, niespodziewanym momencie. Im bardziej głos sumienia był zagłuszany, tym straszniejsza jest przepaść pomiędzy świadomością grzechów (rozdziałem sumienia) a świętością przykazań Bożych. Efektem takiego stanu staje się nagły nawrót wspomnień przeszłości z niezwykłą intensywnością ich pojawiania się w świadomości oraz nieporównywalną siłą oddziaływania na całe późniejsze życie człowieka.
   Gdzież ten śnieg? Śnieg leży w grudniu naszych dusz - na koniec roku tak, jak wyczekujemy białego puchu z nieba, owych interesujących gwiazdeczek - podobnie Święta Cerkiew oczekuje od nas rozjaśnienia swych wnętrz poprzez łzy skruchy w postnej modlitwie przed świętami Wcielenia Boga Słowa.
   Tuż przed końcem kalendarzowego okresu rozliczeniowego świata, gdy całe wcześniejsze historyczne tło ludzkości, trwając w pogaństwie oddawało cześć stworzeniu a nie Stwórcy - Cerkiew ustaliła moment konfrontacji sił. Nie oznacza on wszakże jednorazowego działania w określonym dniu, godzinie lub porze - cały post filipowy jest ową konfrontacją, określa w nas miarę dobra i przywoluje do stania się lepszymi, prawdziwszymi chrześcijanami. Wierząc w Boga i Jego nieustanną pomoc, nasze życie nie jest ograniczone a zdobywa szersze horyzonty niż życie człowieka pozbawionego wiary. Tęsknota za rajem jest dla nas nadzieją zbawienia. Powrót całego stworzenia do równowagi sprzed grzechu oznacza naprawę wszelkich relacji w całym kosmosie. Nasz mikrokosmos - każdy pojedynczy przedstawiciel ludzkości - jest powołany do zbawienia. Zbawienie dokonuje się poprzez codzienne wybielanie plam na sumieniu. Szczera spowiedź, spowiedź częsta, przemyślana, zawsze inna - to jedna z tych niezwykłych możliwości wybielenia duszy - i tu właśnie jest śnieg.



Dodano: 06 grudnia 2011


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej