Odwiedzin: 105367
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego
Aktualności Monaster św. Onufrego w Jabłecznej
Gdzie ten śnieg???
   Pytanie zawarte w tytule jest jedynie próbą celowego zmylenia przeciwnika, czyli Szanownego Internauty i Jego znajomych :)
   Wyjawiamy ten fakt na samym początku, by okazać się najprawdziwszym i pełnym dobrych chęci i zamiarów, przyjacielem Internauty. Jego znajomych również a nawet przyjaciół. Skłania nas ku temu pojęcie szeroko rozumianego sumienia, jak również określenie prawosławnego podejścia do tego zagadnienia. To sumienie, wszakże i a jakże, określa nasze duchowe granice działania. Ze względu na nie jesteśmy w stanie unieść się na wyżyny ducha, dążyć za Słowem-Logosem Boga oraz stać się na powrót  (powtórnie) dziećmi Bożymi.
   Temat sumienia dominuje w okresie postu, ponieważ to wtedy szczególnie zauważamy nasze nieudolne próby rozwinięcia działalności duszy w oparciu o ludzkie pojęcia - a post umożliwia nam dodatek w postaci potrzebnego ducha Ewangelii. Każdy post to niezwykły moment zatrzymania pędu świata i przypomnienia sobie o zasadach duchowych, które potrafią ożywić nawet to, co obumarłe i - wydaje się - utracone.
   Duch ożywia, mówi Jezus Chrystus (J 6, 63) i zasada ta trwa i trwać będzie zawsze, ponieważ to, co duchowe jest wyższe ponad wszystko cielesne. Sumienie jest wartością duchową, głęboko osobistą i - mówiąc świeckim językiem nauki - sferą intymną w życiu każdego człowieka. Sumienie może zostać jednak zagłuszone na określony czas, wszak jego głos
nigdy nie zaniknie. Przeciwnie - da o sobie znać w najmniej odpowiednim, niespodziewanym momencie. Im bardziej głos sumienia był zagłuszany, tym straszniejsza jest przepaść pomiędzy świadomością grzechów (rozdziałem sumienia) a świętością przykazań Bożych. Efektem takiego stanu staje się nagły nawrót wspomnień przeszłości z niezwykłą intensywnością ich pojawiania się w świadomości oraz nieporównywalną siłą oddziaływania na całe późniejsze życie człowieka.
   Gdzież ten śnieg? Śnieg leży w grudniu naszych dusz - na koniec roku tak, jak wyczekujemy białego puchu z nieba, owych interesujących gwiazdeczek - podobnie Święta Cerkiew oczekuje od nas rozjaśnienia swych wnętrz poprzez łzy skruchy w postnej modlitwie przed świętami Wcielenia Boga Słowa.
   Tuż przed końcem kalendarzowego okresu rozliczeniowego świata, gdy całe wcześniejsze historyczne tło ludzkości, trwając w pogaństwie oddawało cześć stworzeniu a nie Stwórcy - Cerkiew ustaliła moment konfrontacji sił. Nie oznacza on wszakże jednorazowego działania w określonym dniu, godzinie lub porze - cały post filipowy jest ową konfrontacją, określa w nas miarę dobra i przywoluje do stania się lepszymi, prawdziwszymi chrześcijanami. Wierząc w Boga i Jego nieustanną pomoc, nasze życie nie jest ograniczone a zdobywa szersze horyzonty niż życie człowieka pozbawionego wiary. Tęsknota za rajem jest dla nas nadzieją zbawienia. Powrót całego stworzenia do równowagi sprzed grzechu oznacza naprawę wszelkich relacji w całym kosmosie. Nasz mikrokosmos - każdy pojedynczy przedstawiciel ludzkości - jest powołany do zbawienia. Zbawienie dokonuje się poprzez codzienne wybielanie plam na sumieniu. Szczera spowiedź, spowiedź częsta, przemyślana, zawsze inna - to jedna z tych niezwykłych możliwości wybielenia duszy - i tu właśnie jest śnieg.



Dodano: 06 grudnia 2011

Filipowy post
  Po raz kolejny wstępujemy w szczególny i zbawienny czas postu. Nie jest to zwyczajny okres, jest to kolejna próba, którą otrzymujemy od Dobrego Boga łącznie z darem życia. Wielu spośród nas posnęło, wielu naszych znajomych nigdy już nie spotkamy na tym świecie - zasnęli w Bogu. Jesień niejednokrotnie okazuje się czasem pożegnań - z świeckiego punktu widzenia, smutnych pożegnań - duchowo jednak, jesień to czas, szczególny czas przejścia naszych bliskich do wieczności. 
   Wieczność to pojęcie odpowiadające naszemu rozumowi, który działa i przejawia się w naszych ziemskich warunkach ograniczonej egzystencji. Nie jesteśmy w stanie, żyjąc na ziemi kilkadziesiąt lat, zrozumieć, czym jest ontologiczna, najprawdziwsza wieczność. Każdy człowiek, wspominając własne etapy życiowe, wszelkie sytuacje (stary czy młody), osobiste przemyślenia w określonym wieku - każdy z nas przyzna się, iż życie po prostu niezwykle prędko przemija. Jesteśmy zgodni co do określenia enigmatycznego pojęcia życia, jednak nie możemy odnieść się w żaden sposób do zagadnienia wieczności, bo kojarzy się ze śmiercią. By zrozumieć wieczność, należałoby umrzeć, tzn. przejść do wieczności... - jakie to niepojęte, lecz jak wielce logiczne.
   Wiemy, iż nasi zmarli przyjaciele przeszli już niepojętą dla nas granicę, jesteśmy jednak także nieograniczenie uświadomieni faktu przyszłego udziału nas samych w tym niezwykłym akcie. Dla każdego z nas jest to tajemnica, którą odkryjemy sami. Dlatego śmierć jest tak interesującym zagadnieniem. Każdy, kto kiedykolwiek zastanawiał się nad jej sensem wie, że pozostaje ona osobistym odczuciem podobnie, jak osobiste są nasze wszelkie myśli czy osądy.
   Jesień to nie czas umierania - umieranie jesienią to symbol potrzeby naszej modlitwy za naszych ukochanych, którzy odeszli. Jesień nie kojarzy nam się negatywnie, ponieważ każdy czas jest wspaniały na modlitwę, wszystko może nas ku niej usposabiać. Im więcej obserwujemy w sobie negatywnych odczuć, tym więcej możemy nad nimi panować - poddać je szczególnej kwarantannie, by w tym czasie odznaczyć każde z nich i umiejscowić w odpowiednich zasobach pojęcia sensu bądź odrzucić jako działanie szatana.
   Post przed Bożym Narodzeniem to wyjątkowy okres czasu, który po raz kolejny posłuży duchowemu wzrastaniu w Bogu. Częstsza modlitwa, odmawianie sobie przyjemności, częstsze uczestnictwo w nabożeństwach cerkiewnych - niech te czynniki, charakteryzujące prawosławne podejście do zgadnienia postu w ogóle, pozostaną w nas jako wyznaczniki dobrego działania oznaczającego chęć zbawienia nas samych, ale także czynieniu dobra naszym bliskim.
   Post to modlitwa i praca, uczynki. W czasie postu bożonarodzeniowego możemy pomagać innym. Podczas tego okresu otrzymujemy możliwość usilnej i żarliwej modlitwy za zmarłych - w taki sposób, wszakże, zaczęła się jesień - 1 listopada :))
   Niech ciepła modlitwa nie opuszcza naszych serc a spełnią się nasze wszelkie prośby a nawet o wiele, wiele więcej. Wszystko, czego będziemy się podejmować w te szczególne dni postne, niech posłuży ku dobremu wzrastaniu duchowości, bogobojności i samej wiary - bo to dobre.
   Z okazji rozpoczęcia postu przed radosnym świętem Bożego Narodzenia, pragniemy wszystkich najserdeczniej pozdrowić i życzyć dobrego postu - jak mówią mnisi na św. Górze Atos: dobrogo podwiga!!!*

*wspaniałych wyrzeczeń :))

Dodano: 27 listopada 2011

Stworzenie, wszelkie :))
    I spojrzał Bóg na wszystko, co uczynił,
a było to bardzo dobre. I nastał wieczór,
i nastał poranek - dzień szósty.

(Rodz 1, 31)
   Wspaniały jest ten biblijny fragment stwarzania wszechświata, który niezwykle trafnie ujmuje nasze jesienne uczucia wdzięczności i synowskiej miłości do Boga za to, iż podarował nam tak przepięknie i skrupulatnie poukładany świat. W rzeczy samej, żyjemy w tym świecie, który powołany do istnienia został jeszcze przed zalążkiem istnienia człowieka na ziemi. Wszystko, co powstało w wyniku Bożego rozkazu, Jego Słowa (Logos) - było dobre, nawet bardzo dobre!!!
   Skąd biorą się więc współczesne narzekania na wszystko: ludzi, zwierzęta, przyrodę, sytuacje, wypadki, upływ czasu, etc., etc.? .... Odpowiedź znajduje się w zaprezentowanym tekście - nie wymagana jest tu nawet wspaniała znajomość teologii, by szybko zrozumieć, iż wszystko, co istnieje, od samego początku wymaga pokory w stosunku do siebie. Ludzie powstali troszkę później niż cała ożywiona przyroda, ona miała im służyć wszelką pomocą, jednak przekierowanie wolnej woli na wyzysk z tej przyrody i pozwalanie sobie na działalność sprzeczną z wolą Bożą, doprowadziła i nadal prowadzi do upadków. Raz podjęta decyzja, samowolny czyn, nieprzemyślane a nawet nieskonsultowane z nikim działanie nie mogło sprowadzić na człowieka i cały wszechświat pozytywnej energii a stało się źródłem porażki.
   Pierwsi ludzie, którzy pozostawili nam w spadku skutki ich decyzyjnej mocy rozumu - śmierć i wszelkie jej oddziaływanie na ludzi w każdym czasie - uwierzyli sugestii bardziej niż poleceniu Boga, Który stworzył ich i powołał wyłącznie ze Swojej niewymiernej miłości. Czy budzi to zdziwienie? Nie, niestety, jest to od zawsze powielany scenariusz naszego postępowania, jakie skłania do łez skruchy podczas sakramentu św. Spowiedzi.
   Od początku historii człowieka na ziemi - tuż po wygnaniu z Raju, dręczy nas taka sama przypadłość - jest nią grzech. Większy bądź mniejszy, świadomy czy nieświadomy, przemyślane działanie bądź pochopność decyzji - od wieków dotyczy to każdego człowieka, jakiemu dane było pojawić się na tym świecie, zaistnieć i trwać tych kilka chwil jego życia. Nic bardziej dołującego? - Przenigdy!!! To właśnie święta Spowiedź wprowadza nas ponownie do wspólnoty z Bogiem, naszym najlepszym i najwierniejszym Przyjacielem, ponieważ prawdziwy związek Boga z czlowiekiem może mieć miejsce jedynie w Jego Kościele - Mistycznym Ciele Jezusa Chrystusa. Początek Kościoła na ziemi, nawet w postaci przepisów i nakazów Starego Testamentu to niezwykły krok człowieka ku Swemu Stwórcy Bogu. Objawienie Boga zostało przyjęte przez ograniczony i, niejednokrotnie, mętny umysł ludzki, co stało się jednocześnie kamieniem węgielnym dla budowy dalszej świadomości Boga w sercu człowieka. Owa świadomość wzrastała i w określonym momencie historycznym ludzkość mogła przyjąć wieść o wypełnieniu się wszelkich przepowiedni prorockich, które były owiane mgłą tajemniczości przez tysiące lat Starego Prawa. Jezus Chrystus dał nam Nowe Prawo, wypełnił przedwieczną obietnicę, zaoferował nam zasadę miłości, która jest matką wszelkiego pozytywnego działania. Nasz Bóg stał się człowiekiem, ponieważ nasza obecność w utraconym Raju jest nie tylko wskazana, lecz pożądana! Dla nas i ze względu na nas poruszone zostały czeluści nicości, by powstało życie i dana została wolność. Posiadamy ontologiczną wolność w uczynkach i decyzjach - nawet Bóg nie może się jej przeciwstawić - nasze decyzje podejmujemy sami, słuchając lub nie, Jego pokornego zawołania: Przynieście pokutę i żałujcie za grzechy, nie osądzajcie, kochajcie, udzielajcie bezinteresownej pomocy, nieście osobiste, prywatne Krzyże, nie lękajcie się - bo Jestem z wami po wszystkie wieki, aż do końca świata!
   Mamy świadomość, że nie wszystkich porywa taka radosna wieść o bliskości Boga, wiemy, że nie każdy wyraża nawet chęć słuchania o tych rzeczach - nie tracimy jednak nadziei, że i tacy ludzie trafią na ślad obecności Boga w ich życiu. To nietrudne zadanie, jednak droga, jaką ono wyłania, stanowi już wyzwanie wolności człowieka i jej określenia. Bez udziału Boga w naszym życiu zatraca się jej ontologia, znika zupełnie, ponieważ bez Boga nie istnieje wolność a jedynie poddaństwo a grzech staje się przyjacielem, oddalając od Dobrego i Ukochanego, naszego Boga:

   I stworzył Bóg człowieka na obraz swój.
                                            Na obraz Boga stworzył go.
                                                                                     
    (Rodz 1, 27)  
  
Naszym prawdziwym powołaniem jest przywracanie w sobie utraconego życia i jego pełni, dążenie do domu Ojca, skąd wyfrunęliśmy sobie, bo trochę uwierzyliśmy naszym sugestiom - więc: do dzieła!

Dodano: 08 listopada 2011


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej