Odwiedzin: 98841
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego
Aktualności Monaster św. Onufrego w Jabłecznej
Konferencja dyrygentów i psalmistów
   W dniach 28-29 lipca b.r., z błogosławieństwa Jego Eminencji SAWY, Prawosławnego Metropolity Warszawskiego i całej Polski, w Stauropigialnym Monasterze Świętego Onufrego Wielkiego w Jabłecznej miała miejsce doroczna Konferencja dyrygentów i psalmistów Diecezji warszawsko-bielskiej.
  Zjazd przebiegał w miłej i kulturalnej atmosferze wzajemnej życzliwości. Dyrygenci i psalmiści ubogacali własną edukację muzyczną o nowe, skomplikowane i piękne utwory z zakresu serbskiego dorobku muzykologicznego. Jak co roku, także i teraz, wykłady prowadził, zaproszony - tym razem, z Serbii, gość, który na zakończenie pokierował częścią artystyczną - dyrygował podczas koncertu głównego, w wykonaniu chóru, złożonego z uczestników Konferencji.
  Wczorajsze popołudnie i dzisiejsze przedpołudnie należały do najbardziej pracowitej części - roboczej części Konferencji. Czas ten upłynął pod znakiem wytężonego wysiłku śpiewaczego, pod okiem doświadczonego muzykologa - prof. Włodzimierza Wołosiuka z Warszawy. Nabyte umiejętności uczestników, zapewne pomogą im w codziennej pracy na parafiach, w których niosą swoją posługę i upiększają nabożeństwa cerkiewne.Życzeniem Jego Eminencji było, by muzyka, którą poznali w ciągu upływających dwóch dni prac konferencyjnych, na stałe zawitała do repertuaru w parafialnych cerkiwach, szczególnie akcentując podniosłe parafialne uroczystości.
  Zakończenie i podsumowanie całej Konferencji dyrygentów i psalmistów miało miejsce po wspólnym obiedzie w refektarzu Monasteru. Wszyscy zebrani wyrazili wdzięczność Władyce Metropolicie za przybycie i obecność podczas ich zajęć, prof. Wołosiukowi za zaangażowanie i dobór interesujących i cennych liturgicznych utworów do opracowania a gościowi z Serbii - za dołożenie wszelkich starań, by wykonywanie utworów cerkiewnych zawsze oznaczało modlitwę. Namiestnik Klasztoru - archimandryta Atanazy - także był adresatem szczerych podziękowań za udostępnienie monasterskich pomieszczeń na potrzeby Konferencji oraz za sprawne jej przygotowanie od strony organizacyjnej. Końcowe słowa Eminencji wyraziły uczucia wszystkich uczestników oraz po raz kolejny potwierdziły zasadność i potrzebę podobnych spotkań w przyszłości.
  Mnisi Klasztoru w Jabłecznej mieli niezwykłą okazję wysłuchania rzędu dusz śpiewających anielskimi głosami w głównej świątyni Monasteru. Raduje fakt doskonałego przygotowania materiałów do Konferencji oraz wysoka kultura jej uczestników, która napełnia wszystkich pozytywną energią oraz daje gwarancję podobnych spotkań za rok. Daj Boże!


Serdecznie zapraszamy do nowych galerii zdjęć.

Dodano: 29 lipca 2011

Środek wakacji
  Ponad miesiąc temu rozpoczęły się szkolne wakacje, do ich zakończenia też pozostała podobna ilość czasu. Jak zwykle, pytając młodszych uczniów o chęć nauki, spotykamy się z o wiele większym do niej entuzjazmem niż u tych starszych. Jaki piękny przykład zwykłego, codziennego podejścia do życia!
  Młodszym uczniom, szczególnie klas szkół podstawowych I-III, szkoła kojarzy się bardziej przyjaźnie niż tym starszym. Czy ma to oznaczać, że ze szkołą z czasem jest coś nie tak? Sytuacja przedstawia się zupełnie odwrotnie: to nie szkoła się zmienia a dzieci dorastają i przynoszą za jej próg swoje coraz-to nowsze doświadczenia, lepsze lub te mniej dobre. Takie opowieści o dobrych lub złych wakacjach wpływają na wszystkich, którzy wysłuchują podobnych informacji - niektórym to imponuje, niektórych to odstrasza, powodując ból złych wspomnień. To nie szkoła się zmienia, to właśnie te dwa miesiące wakacji zasadniczo wpływają albo na zwiększone pragnienie nauki, spokojnego rytmu szkolnego życia, albo na odrazę do szkolnych ograniczeń, których nie odczuwało się przez całe dwa miesiące wspaniałych wakacji.
  Jak przeciwdziałać lub też, czy są sposoby na pokonanie tej dziwnej zasady? Mówiąc oględnie, poważnym krokiem naprzód byłoby uświadomienie, że życie człowieka to ciągłe doskonalenie się, codzienna nauka. Szkoła oferuje wszelkie podstawy, pozytywne podstawy dla prawidłowego i solidnego rozwoju w przyszłości. Wakacje są zaś po to, by każdy z uczniów mógł podstawy teoretyczne wcielić w życie osobiste i przekonać się o zasadności toku nauczania w roku szkolnym. Oczywiście, taka świadomość nie pojawia się sama - ona potrzebuje uwagi osób odpowiedzialnych za dzieci, nie tylko nauczycieli.
  Ciągła nauka - wydaje się to straszne dla młodego umysłu, który pragnie raczej zabawy i odpoczynku niż pracy bez końca. Jest jednak coś, co wpływa na potrzebne decyzje do podjęcia się tego wyzwania. Prawosławny wierny ma tego świadomość, gdy poznaje układ kalendarzowy nabożeństw świątecznych, na który - w pierwszej kolejności - składają się nabożeństwa cyklu dobowego. Ich powtarzalność jest cyklem, który oznacza początek lub koniec liturgiczny danego dnia czy święta. W ciągu całego roku powtarzają się te same nabożeństwa podczas tych cykli, lecz zawsze poświęcone są innym świętym. Niekiedy potrzeba kilku ładnych lat, by znaleźć się na takim samym nabożeństwie! Do tego dochodzi jeszcze dzień tygodnia (postny lub zwykły), moment liturgiczny (post lub święto), lokalna tradycja i tysiąc pięćset innych uwarunkowań, łącznie z ukształtowaniem terenu wokół świątyni :))
  Każdy człowiek od czasu do czasu potrzebuje swego rodzaju stymulatorów do działania - i właśnie w tym celu dane są uczniom wakacje. Najlepszym i dzisiaj najpowszechniejszym rozwiązaniem jest podróż w nieznane. Organizowane obozy, spływy kajakowe i inne, turnusy, półkolonie i wyjazdy turystyczne czy kolonie, w dobie obecnej technologii i rozwiniętych możliwości transportowych, nie stanowią już większego problemu. Problem stanowią ludzie - należy wiedzieć z kim się warto wybrać dla zwiedzania, kto zna się na dobrej i kulturalnej zabawie, kto potrafi rozweselić w dni przepełnione chandrą i tęsknotą za niczym i za wszystkim - zupełnie jak w życiu duchowym! Momentem zwrotnym może być kształcąca podróż, bo nieprzewidziane sytuacje bądź nagła potrzeba planu działania w nietypowej sytuacji aż nazbyt wpływa na trwałość pojęcia niezapomnianych wrażeń. Takie też mogą być wakacje - takie też może być i życie duchowe: albo szare i brudne, albo niezapomniane i pełne odkryć, prowadzących do jeszcze większej chęci poznania.
  To w tym celu anachoreci uciekali przed światem, skrywając swoje ciała i umysły od marności doczesnego świata - poznawszy już słodycz obcowania w świecie modlitwy i ciszy kontemplacji Bożych tajemnic. Raz zetknąwszy się z niepoznawalnym światłem Bożych tajemnic, ciągle już dążyli do zachowania w sobie podobnego stanu umysłu poprzez stałe doskonalenie się. Wstrzemięźliwość od pokarmów czy cielesne trudy i wyrzeczenia nie zostały wymyślone, one stanowią normatyw dobrego ukierunkowania duszy dla jeszcze większych efektow duchowych. Znamy podobną zasadę z życia świeckiego: otrzymaliśmy wiele? - pragniemy jeszcze więcej !!! Jaka wspaniała analogia duchowych zasad religijnego bezpieczeństwa :)
  Literatura duchowa także może spełnić rolę punktu zwrotnego w czasie wakacji, by powstać z mroku grzechu i uświadomić sobie powołanie, jakie określa nasze obowiązki względem Boga i bliźnich. Najprostszym sposobem z możliwych dla kontemplacji oraz wylania osobistych łez skruchy pozostają nieśmiertelne żywoty świętych. To, co w nich uderza, jest aż nazbyt ludzkie a zarazem Boskie: siła oddziaływania świętych na nas samych (czytelników) i na tych, którzy zadawali im śmierć i są za nią odpowiedzialni przed Bogiem.
  Wakacje to czas wyrażania wdzięczności Bogu za to, że powołał nas do bytu jako istoty ludzkie. Dał nam tchnienie życia, cząstkę boskości dla lepszej przyszłości. Flora i fauna otrzymała jedynie proste zadania, człowiek otrzymał wolność woli. Warto wykorzystać tę wolność, by wychwalać Boga z każdego miejsca naszego wakacyjnego podróżowania - nie próżnowania!

     Boh w pomoszcz !

Dodano: 25 lipca 2011

Lipiec, wakacje, plaża i relax :)
   Każdy człowiek dąży do obranego celu i dokłada wszelkich starań, by w określonym czasie osiągnąć wszelkie swoje zamierzenia. Planowanie i marzenia zawsze oznaczają rzeczywistość, która ma nastąpić. Dla każdego z nas przeróżne myśli i idee, które w czasie teraźniejszym stanowią jedynie wyobrażenia i fantazje - po upływie większej lub mniejszej ilości czasu bądź po zaistnieniu określonych zdarzeń - mają stać się realnymi wydarzeniami, faktem dokonanym, który uprzednio został dokładnie przemyślany.
  Dla każdego człowieka dążenie do osiągnięcia określonej idei jako spełnionego czynu, działania czyli przejawu własnej woli, stanowi dziś nieodzowny element naszego codziennego krzątania się, zajmowania się wlasnymi sprawami. Obowiązki, związane z wymogami, wynikającymi z odpowiedniego umiejscowienia w hierarchii pracy, są jedynie stymulatorami naszych działań, które mają przynieść nam samym poczucie spełnienia i zadowolenia.
  Psychologia uczy nas, że by żyć pełnią życia, by czuć się prawdziwym człowiekiem pełnym wartościowej energii życiowej, należy zadbać właśnie o pojęcie zadowolenia. Zadowolenie to jednakże nie może dotyczyć egoistycznego i, tak naprawdę, kłamliwego samozadowolenia (самодоволия), ponieważ ono stanowi pierwszy symptom pojawienia się grzechu pychy. W ten sposób zalecenia psychologiczne łączą się z zaleceniami Kościoła, który przestrzega przed wynoszeniem się ponad innych ludzi lub samochwalstwem. Pokora w obejściu z innymi, zadowolenie z dobrze wykonanej pracy, zadowolenie jako efekt przemyślanych działań oraz zgodności z przeprowadzonymi uczynkami, odpowiadającymi planom i zamierzeniom - oznaczają świeckie pojęcie prostego zadowolenia. Stanowią jednakże odzwierciedlenie ładu i porządku wewnątrz samego człowieka, co jawi się efektem jego życia wewnętrznego, czy w końcu życia duchowego.
  Jaki związek pomiędzy świeckim zadowoleniem - pozytywnym wszakże, jednak z punktu widzenia duchowości odmiennym od wdzięczności - zachodzi pomiędzy nim a pokorną wdzięcznością Bogu za wszelkie dobrodziejstwa a nawet niepowodzenia czy błędy? Odpowiedzią jest zagadnienie niemalże niezauważalnej granicy, jaką przekracza człowiek zadowolony z życia, który jednak pragnie komuś za nie podziękować. To jest ów ważny moment, który wskazuje nie tylko na mądrość życiową, wiarę człowieka, lecz przede wszystkim na jego doświadczenie religijne.  
  Człowiek, który idzie przez życie nie zapominając o kulturze osobistej w kontaktach z innymi, pamiętający o wymogach zachowania prawdziwego sensu, etosu człowieka, który w swym postępowaniu kieruje się ogólnie pojmowanym dobrem, po upływie określonego, dłuższego lub krótszego okresu czasu orientuje się, że ponad wszelkimi zasadami, jakie stosuje w swoim modelu postępowania, istnieją jeszcze inne, które w sposób wyraźny oddziaływują na niego samego i otoczenie. Taki człowiek uczy się nowych niuansów w kontaktach międzyludzkich i odkrywa ze zdziwieniem, że sam uczestniczy w pojęciu zaawansowanego, religijnego życia duchowego.
  Dzieje się tak, ponieważ zadowolenie stanowi kres ludzkiej logiki umysłu. Ponad nim znajduje się, wyraźnie wyżej, pojęcie wdzięczności oraz oddawania czci Temu, Kto dał wszystko, co można w życiu przeżyć bądź osiągnąć. Jedynie Bóg jest tym szczodrym opiekunem człowieka i całego życia, ponieważ analiza wszystkiego, czego się doświadczyło, nawet logicznie wskazuje tę zasadę. Z wdzięcznością nierozłącznie wiąże się uczucie niewypowiedzianej radości i (nomen omen!) zadowolenia. Jest to już zadowolenie innego rodzaju, pozbawione egoizmu a skierowane ku wiecznemu wyczekiwaniu, wiecznej i nieustającej nadziei. Ona napędza cały mechanizm dobrego trwania w pozytywnym działaniu.
  O ile więc psychologiczne zadowolenie oznacza zamknięcie pewnego etapu, grożąc zamknięciem się w jednym z wielu uczynków, o tyle religijne zadowolenie daje nadzieję oraz poszerza horyzonty działania. Pragnienie dobra nigdy już nie gaśnie a za każdym razem człowiek dąży już w efekcie do jeszcze większej ofiarności ze względu na czynienie ewangelicznego dobra w swoim osobistym życiu. Siła, jaka wypływa ze słów Jezusa Chrystusa zapisanych w Ewangelii stanowi wszelki wyznacznik jedynego prawego modelu postępowania. Zadowolenie to przekłada się na realny wektor czasowy i działa już ze swoją uświęcającą mocą na cały świat. Nie istnieje więc dla życia duchowego czas ograniczenia, odpoczynku bądź wakacji. Zaprzestanie dobrego działania prowadzi właśnie w odwrotnym kierunku - ku śmierci duchowej. Nie może to stać się wszakże odstraszającym elementem religijnego działania człowieka.
  Wymagania, jakie stawiane są w ramach wykonywanej codziennej, świeckiej pracy zakładają pojęcie urlopu czy odpoczynku. Współczesność wpływa na nas wszystkich nowym pojęciem, jakiego nasi przodkowie nie odczuwali prawie nigdy. Stres szczególnie negatywnie wpływa na młode umysły, blokuje dobre chęci oraz zatrzymuje przepływ pozytywnych myśli i odpędza odprężenie, tak potrzebne w codziennym życiu. Niektórzy ludzie potrafią przeciwstawić się jego władzy na różne sposoby zewnętrzne, jednak wierzący zdecydowanie lepiej podchodzą do tego zagadnienia, umiejscawiając odpowiednio akcent samego pojęcia stresu i określając jego wpływ, przyczyny i przejawy w odpowiedni sposób.
  Wierzący człowiek w chwilach stresu pragnie oczyścić się ze wszelkich złych wpływów, myśli, planów, więc ucieka się do sakramentu Św. Spowiedzi i Eucharystii. Każdorazowe pojawienie się zgubnej sytuacji tłumaczy sobie własną grzesznością oraz świadomością potrzeby poprawy, co uwolni od przyszłych tego typu wydarzeń.
  Wakacyjny relaks gwarantuje jeszcze lepsze możliwości trwałego pozbycia się nagromadzonych negatywnych myśli, ponieważ niedzielna bądź śwąteczna modlitwa w świątyni w czasie urlopu wspaniale wpływa na samopoczucie i religijność. Takie działanie efektywnie wzmaga chęć do życia, kierując uwagę na zapomniane obrazy Boskiej ingerencji w życiu osobistym, o których się było zapomniało :)
  Nagła świadomość tak wielkiej i starannej opieki nad naszym życiem sprowadza do pokornej wdzięczności za dar życia oraz skłania ku wyrzeczeniom. Kościół Wschodni nigdy nie uznawał pojęcia nadobowiązkowości mówiąc o dobrowolnych wyrzeczeniach poszczególnych wiernych. Wschodnie tłumaczenie ascezy zakłada dobrowolne przelanie własnej krwi ze względu na Chrystusa, Który w podobny sposób oddał Siebie za życie świata. Asceza, wyrzeczenia, dobrowolne samoograniczenia nie są więc jurydycznym określeniem, stanowią zaś naturalną potrzebę religijną człowieka, który poznał samego siebie i zdołał uświadomić swoją grzeszność. Wszelkie pozytywne porywy ducha nie mogą być w żaden sposób ograniczone, ponieważ wypływają z połączenia logiki umysłu oraz pragnienia serca. Czyste chęci w dążeniu do osiągnięcia zbawienia stają się więc fundamentem wszelkiego pozytywnego działania, które jedynie jako religijne oczyszczenia odnajduje prawdziwy sens oraz kierunek i nigdy się nie kończy.
- Dam Ci tysiąc złotych, jeśli pokażesz mi gdzie jest Bóg! - wykrzyknął pewien człowiek do mnicha.
 - Dam Ci dwa tysiące, jeśli ukażesz mi, gdzie Go nie ma - odpowiedział mnich.

  Wakacje w pełni :))

Dodano: 14 lipca 2011


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej