Odwiedzin: 100242
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego
Aktualności Monaster św. Onufrego w Jabłecznej
Zima w pogodzie ale nie w duszy :)
         Nastąpiła zima, przyszła do nas w tym czasie, jaki został jej wyznaczony przez odwieczne zasady, podległe jedynie Stwórcy. Jesteśmy świadkami przeistoczenia się wspaniałych zielonych osiągnięć przyrody w, wspomniany wielokrotnie, księzycowy krajobraz. Póki śnieg jest biały, świeży - obraz nie jest przygnębiający, jednak, gdy z czasem przyjmie barwę ciemniejszą w wyniku zanieczyszczeń, budzi już kontrowersyjne spostrzeżenia. Szary i ciemny, zabrudzony śnieg, nie napawa pozytywnie, jednak i on pełni określone zadania w stosunku do świata, w którym żyjemy. Możemy jedynie zaryzykować tezę, że pokrywa śnieżna chroni pędy roślin nie tylko przed zimnem, lecz także przed różnorakimi zanieczyszczeniami, znajdującymi się w atmosferze.
       Po logicznym, scholastycznym wstępie, czas na duchowe rozważania, dotyczące tego, co się wokół nas dzieje. Nasza przyroda jest dla nas ważnym obrazem przemian naszej duszy. Każdy człowiek posiada nieśmiertelną duszę, która w obecnym życiu otrzymuje najprzeróżniejsze pokrywy oraz nierzadko sama je na siebie nakłada (grzechy). One nie dopuszczają promieni Bożej łaski do głębin skamieniałej duszy, zlodowaciałe serce pozostaje twarde niczym kamień.
        Cała ta otoczka grzechu spada jednak jak ciężkie kajdany zawsze wtedy, gdy człowiek czyni pokutę, gdy uczestniczy w wiośnie duchowej - każdy post to przecież czas wzmożonej duchowej uwagi, który powinien rozpoczynać się przystąpieniem do spowiedzi, by w następnych tygodniach jego trwania, ciągle doskonalić narzędzia samokontroli: wstrzemięźliwość (w pokarmach, w słowach, w myślach), modlitwę i pracę nad własnym zachowaniem.
        Zauważmy, że
w zupełnie podobny sposób jak spadł śnieg - w zupełnej ciszy, tak też podkradają się do naszych umysłów złe myśli, powodujące negatywne efekty  w postaci niepotrzebnych słów czy uczynków. Spoglądając przez okno widzieliśmy, że śnieg po prostu pada. Nikt z nas jednak nie przewidywał tak obfitych opadów, mało kto mógłby nawet przewidzieć, że w ciągu dwóch dni zmieni się zupełnie widok za oknem. Byliśmy dotąd przyzwyczajeni do stopniowych przemian, spokojno-jesiennej metamorfozy, jednak to, czego staliśmy się świadkami, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Czy jest to dowodem określonego duchowego schematu, dotyczącego naszych wnętrz? Jak najbardziej, tak.
        Nasze grzeszne przyzwyczajenia, które pielęgnowaliśmy przed nastąpieniem wiosny duchowej, postu bożonarodzeniowego, swoją powtarzalnością stały się osobistym rytmem. Naruszył go jednak post, który powoduje zwrócenie większej uwagi na swoje zachowanie, dążenia, słowa i myśli. Przystąpienie do spowiedzi ukazało, że nie jesteśmy idealni a myśl taka pochodziła od złego, który kusił nas z powodu naszego duchowego uśpienia. Dopiero czas postu obudził w nas dobre dążenia, znów pragniemy czynnie uczestniczyć w prawdziwym Życiu, którym jest Jezus Chrystus. W tym celu Kościół prawosławny konserwatywnie broni pojęcia postu i nadaje mu pierwszorzędne znaczenie spośród wszystkich dostępnych środków, służących do zbawienia.
        Prawdziwy post to nie tylko zubożony pokarm, to także zmiana rozkładu zajęć z  większym akcentem, skierowanym na modlitwę, którą z kolei można zachowywać nawet będąc w drodze do miejsca pracy. Stanowi to swoiste wyrzeczenie - więc odpowiada pojęciu postu. Najmniejsza próba samokontroli, dbałość o konsekwencję w podejściu do wyznaczonych godzin na modlitwę osobistą, wszelkie, podobne tym, działania - z pewnością przyniosą duchowy pożytek.
       Znalezienie analogii w otaczającej przyrodzie i ludzkiej duszy nie powinno stanowić trudnej czynności, ponieważ opady śniegu obrazują jawne lub ukryte podstępy naszego duchowego przeciwnika. Między innymi dlatego post przed Bożym Narodzeniem niesie nam wesołe nowiny radosnych wydarzeń: naszego oczyszczenia i godnego przyjęcia Nowonarodzonego Jezusa Chrystusa do naszych serc.

Dodano: 03 grudnia 2010

Listopadowa modlitwa
      Listopad rozpoczął się modlitwą za zmarłych, łącząc nas tym samym duchowo, z naszymi przodkami. Tradycja Kościoła prawosławnego nakazuje nam taką modlitwę w szczególne dni, tzw. soboty rodzicielskie, które swoim nazewnictwem informują o modlitwie za wszystkich przodków. W Klasztorze modliliśmy się za naszych ojców i braci, którzy całe swoje życie poświęcili Bogu, dbając o to miejsce, w którym dziś my niesiemy posługę.
       1 listopada uczestniczyliśmy we wspólnej modlitwie na parafialnym cmentarzu, święciliśmy groby naszych bliskich - ze wzruszeniem wspominaliśmy osobę drogiego nam wszystkim człowieka - tragicznie zmarłego Arcybiskupa Mirona, który wprowadził tradycję modlitwy na cmentarzu 1 listopada. Władyka, będąc Namiestnikiem Klasztoru, zawsze przykładał dużą wagę znaczeniu modlitwy za zmarłych, do których sam niespodziewanie i nagle dołączył w dniu pamiętnej katastrofy lotniczej w kwietniu bieżącego roku. Naszą prawosławną tradycją są wszakże słowa, które dodają nam otuchy zawsze wtedy, gdy jest nam ciężko na duszy - modlimy się za zmarłych, by i za nas się ktoś w przyszłości pomodlił. Mamy świadomość wielkiej wagi tych słów, ponieważ one ukazują przemijalność obecnego życia i przestrzegają przed złymi uczynkami, łagodnie ukierunkowując nasze umysly ku pożytecznym uczynkom.
       Cały listopad okazuje się prawdziwie uduchowionym czasem, najodpowiedniejszym do modlitwy i zadumy. Nie jest prawdą ogólnie znana opinia, że ta pora roku jest przygnębiająca, ponieważ wierzący człowiek zawsze i wszędzie potrafi odnaleźć sens życia. Na tym polega nasze zadanie, by nauczyć się wykorzystywać każdą sytuację w pozytywnym znaczeniu. Najlepszym z możliwych wyborów jest modlitwa, której niezwykle pomaga zubożony krajobraz, wyciszona aura deszczowego, przyćmionego chmurami dnia. Niezwykle działa na poprawę nastroju każdego modlącego się człowieka, zapalona w półmroku kącika modlitewnego, lampka, łampadka lub świeca. Jej sercem jest płomień, który symbolizuje żarliwość naszej rozmowy z Bogiem ale jego jasność kontrastuje z ciemnością wokół, rozświetlając ją, jak rozświetlają się nasze umysły i serca pod działaniem łaski Ducha Świętego.
       Owoce modlitwy bywają niewidoczne dla otoczenia analogicznie do aury na dworze, która tylko pozornie wydaje się być przygnębiająca. Nie zwracamy uwagi na przemiany w przyrodzie, która przygotowuje się do głębokiego zimowego snu - zupełnie jak nasz krótki sen, by odpocząć - by zbudzić się na wiosnę, by nie zabrakło niesamowitych widoków na całe lato.
       Zwróćmy uwagę na liturgiczny kalendarz listopada, który przepełniony jest świętymi i wielkimi męczennikami, których świadectwem było ofiarowanie Bogu własnego życia. Powinniśmy pamiętać, że żarliwość w wierze, którą odznaczali się święci męczennicy nierzadko charakteryzowała się jednoznacznym dążeniem do obranego celu, bez względu na okoliczności. Często męczennicy byli młodymi ludźmi, nie dbającymi o ziemskie zaszczyty bądź władzę. Ci, którzy posiadali wymienione - zrzekali się tego ze względu na Jezusa Chrystusa, Który na zawsze ukazał przykład  prawej i pozbawionej niewiary bądź niepewności, służby bliźniemu. Być wielkim oznacza potrafić wszystkim pomagać, ponieważ największą radością jest radość dawania.
       Warto przygotować się do zbliżającego się filipowego postu, który pod koniec listopada obejmie nas swoimi łaskawymi ramionami, byśmy po raz kolejny spróbowali stać się lepszymi ludźmi, lepszymi przyjaciółmi, lepszymi małżonkami, lepszymi dziećmi - którzy z wdzięcznością przyjmują zalecenia Kościoła prawosławnego i ze wszystkich sił dążą do samooczyszczenia. Takie rozumienie każdego postu stanie się najlepszą drogą postępowania, drogą, która wprowadzi nas w bajkowy czas świątecznej radości Bożego Narodzenia i kolejnych świetlistych świąt.
       Początkiem każdej drogi powinno być wybaczenie wszystkich win naszym bliskim, przyjaciołom, itd., ponieważ tylko dusza czysta osiągnie to, o co prosi Boga i Jego Świętych. Listopad jest dobrym okresem, służącym głębokiej zadumie nad własnym życiem duchowym i nad możliwością powstania z grzesznego rowu zależności, porzucenia nabytych namiętności i walkę z nimi.

Dodano: 13 listopada 2010

Zmiany i przemiany.
      Niezwykle miło jest nam poinformować wszystkich tych, którzy lubią Klasztor Świętego Onufrego Wielkiego i nie zapominają o możliwości pomocy, że dzięki ich dobrym sercom, postępuje renowacja i odnawianie kolejnych budynków i wnętrz naszego Klasztoru. 
      Najważniejszym dla nas miejscem, które odzyskało swój nominalny blask i piękno, jest refektarzowa świątynia p.w. św. Jana Teologa - cerkiewka, w której modlimy się w ciągu całej zimy. 17 października, w niedzielę, miała miejsce pierwsza Liturgia Święta w tej odnowionej świątyni. Cieszy oko zagospodarowanie freskami wszystkich powierzchni półokrągłych ścian i sufitów, wszystkich półkoli i łuków, które w sposób pozytywny wpływają na modlitewne uczucia wiernych. Świątynia nieoczekiwanie przemieniła się w pozytywnym znaczeniu, ponieważ nikt z nas nie spodziewał się takiego piękna, jakie teraz reprezentuje wypełniona freskami - ikonami i zdobieniami.
      Młodzi artyści, którzy podjęli się tego wyzwania, sami przyznają, że od długiego czasu taka praca była głębokim ich marzeniem i zupełnie nie spodziewali się, że spotka ich to w tym historycznym miejscu. Paweł i Olga Daciuk-Czornomaz nie zakończyli jednak swojej współpracy z Klasztorem i od nastepnego miesiąca chętnie podejmą się trudu podobnego wypełnienia freskami kolejnej świątyni refektarzowej - p.w. św. męczennika Atanazego, ihumena z Brześcia (+1648) - oraz monasterskiego korytarza.
      Mamy nadzieję, że planowane prace zostaną zakończone przed Wielkanocą a dobre serca nadal będą nas wspierały dobrymi uczynkami miłosierdzia.
       Zapraszamy wszystkich do obejrzenia nowych zdjęć w galerii oraz zwracamy się z prośbą o wsparcie naszej inicjatywy.
                   Za wszystkie ofiary Spasi Hospodi !!!

Dodano: 26 pazdziernika 2010


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej