Odwiedzin: 102754
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego
Aktualności Monaster św. Onufrego w Jabłecznej
Wizyta Patriarchy Konstantynopola w Jabłecznej
    

W dniu 19 sierpnia Klasztor św. Onufrego Wielkiego w Jabłecznej, swoją wizytą zaszczycił Jego Świątobliwość, Ekumeniczny Patriarcha Konstantynopola,  Nowego Rzymu - pierwszy wśród równych - Bartolomeusz I. Wizyta miała miejsce tuż po świątecznych uroczystościach na św. Górze Grabarce.

Około godziny 19-stej, zebrani przed bramą główną Klasztoru mnisi, na czele z Przeorem, Archimandrytą Atanazym oraz w towarzystwie wiernych, uroczyście powitali i wprowadzili w podniosłej procesji przepełnionej śpiewem, Jego Świątobliwość Patriarchę  Bartolomeusza, Jego Eminencję Metropolitę SAWĘ i wszystkich gości, do głównej świątyni Klasztoru, p.w. św. Onufrego Wielkiego.

Po sprawowanej doksologii i udzieleniu błogosławieństwa wszystkim znajdującym się w cerkwi, miały miejsce okolicznościowe przemówienia. Przeor Klasztoru, ks. Archimandryta Atanazy (Nos) niezwykle ciepło powitał zarówno dostojnego gościa, jak i wszystkie osoby towarzyszące, na czele z Metropolitą Sawą. W słowach powitania  naszego Przeora znalazły się pokorne prośby o modlitewną pamięć podczas sprawowania przez Jego Świątobliwość Boskiej Liturgii, ponieważ eucharystyczna modlitwa gwarantuje duchowy rozwój człowieka i zabezpiecza go przed atakami szatana.


     Władyka Bartolome
usz, żywo reagując na słowa powitania Przeora, z radością zaznaczył, że już po raz drugi znajduje się w tej świątyni i wyraził wdzięczność Bogu i św. Onufremu Wielkiemu. Jest to święty bliski Jego Świątobliwości i całemu Patriarchatowi Konstantynopola, ponieważ w dniu 25 czerwca wierni, mieszkający w Turcji, uroczyście modlą się w tamtejszym Klasztorze, którego Patronem także jest św. Onufry Wielki. Patriarcha zauważył, że w ten sposób święty Onufry Wielki, jednoczy duchowo nasze Kościoły i całe prawosławie w jedno mistyczne Ciało Jezusa Chrystusa na ziemi.

Władyka, nie omieszkał nie wspomnieć, o zasługach naszego Metropolity w dziele restauracji nie tylko Klasztoru św. Onufrego Wielkiego w Jabłecznej ale odnowienia całego prawosławia w Polsce. Wasz Metropolita to obraz Dobrego Pasterza - mówił Jego Świątobliwość.

 


     Po wpisaniu się do Ewangeliarza oraz udzieleniu arcypasterskiego błogosławieństwa Hierarchów, delegacje obu Kościołów udały się do monasterskiego refektarza na uroczystą kolację. Po krótkim spacerze wśród nadbużańskiej zieleni Hierarchowie udali się do Lublina, co stanowiło kolejny punkt programu wizyty Jego Świątobliwości Bartolomeusza I w Polskim Autokefalicznym Kościele Prawosławnym.

Autor zdjęć: Marek Lach.
 

Dodano: 31 sierpnia 2010

Refleksja na lato
      Czas nieubłaganie biegnie w jednym, wskazanym przez Boga, kierunku, wytyczając wszystkim tempo życia, które każdego dnia, każdej sekundy - tworzy historię. Jest to nowa historia, popierająca tezę, że nic w tym życiu nie jest stałe a wszystko się zmienia. Zmiany te dotyczą nie tylko ludzi, ich zachowań, przyzwyczajeń czy grzechów ale - może przede wszystkim - istotne przemiany dotyczą też całość naszego otoczenia.
     Świat, w którym żyjemy, także podąża ku określonemu celowi. Takim efektem, o którym wiemy z Pisma Świętego, jest z pewnością koniec wieków czy koniec świata. Nie mamy żadnych jednak świadectw o dokładnym momencie, w którym to nastąpi, jednak wspaniale wiemy o towarzyszących temu znakach.
     Charakterystyka obecnych czasów, naszej codziennej rzeczywistości skłania nas coraz częściej do dywagowania na temat określenia czasy ostateczne. Większości z nas termin ten kojarzy się z nieodwracalnymi przemianami ziemi i świata pod koniec wieków, niektórzy uznają przez to jedynie same fakty kończące istnienie świata stworzonego i człowieka. Powinniśmy jednak zastanowić się nad duchowym znaczeniem podanego wcześniej określenia.
     Patrząc z perspektywy życia mniszego, można odnaleźć dokładniejszą definicję wyrażenia czasy ostateczne. Pierwsze wieki chrześcijaństwa na ziemi, tuż po Zmartwychwstaniu i Wniebowstąpieniu Jezusa Chrystusa ukazują nam gorliwość pierwszych Jego wyznawców, która stopniowo, wraz z biegiem czasu, malała. Pierwsze gminy chrześcijańskie żywo oczekiwały Paruzji Chrystusa, toteż całkiem zrozumiałe jest decydowanie się na jak najszybsze zjednoczenie się z Nim poprzez dobrowolne świadectwo, jakim było męczeństwo za wiarę w Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego Mesjasza. Po legalizacji zaś chrześcijaństwa jako religii państwowej, którą można jawnie wyznawać, dążenie to realizowało, poprzez dobrowolne wyrzeczenie się świata - życie monastyczne, początkowo anachoreckie.
     Z pierwszych wieków, owego nowotestamentowego chrześcijaństwa posiadamy najżywsze i najcenniejsze świadectwa pisarskie pierwszych Ojców Kościoła i założycieli monastycyzmu. W wielu tych dziełach mówi się wyraźnie o pojęciu czasów ostatecznych jako już trwającego okresu Nowego Testamentu. To właśnie ten czas jest, w rzeczywistości, ostatnią erą ludzkości i świata. Po zakończeniu Nowego Testamentu nadejdzie upragniony Dzień Powtórnego Przyjścia w Chwale na ziemię Jezusa Chrystusa. Mnisi pierwszych wieków niejednokrotnie zastanawiali się nad losami wszystkich chrześcijan, w szczególności zaś przedstawicieli monastycyzmu, którzy będą kontynuować chrześcijańskie tradycje i życie ewangeliczne w klasztorach. Odpowiedź, którą doświadczeni i przepełnieni łaską Ducha Świętego, ich starcy udzielali wszystkim pytającym, jest zadziwiająca i smutna zarazem. Mówi się w niej bowiem, że owszem, będzie istniało życie anachoreckie lecz w zupełnie innym wydaniu, ponieważ cały świat się całkowicie przemieni - chodziło o duchową i moralną przemianę, co jesteśmy w stanie dziś zaobserwować na każdym kroku naszego życia.
     Wspomniana przemiana nie nosi pozytywnego ładunku, lecz, niestety, negatywny. Nie należy jednak zupełnie stracić nadziei, ponieważ wspomniana odpowiedź mądrych i bogatych duchowo Ojców zawiera też warunek zbawienia w tych ostatecznych czasach, którym jest wiara w Chrystusa ponad wszystko. Jeśli więc nie zostanie zachwiana i przetrwa w czystej postaci dobrowolnej chęci zjednoczenia z Jezusem Chrystusem - staje się jedynym niepodważalnym warunkiem i pewnikiem, gwarantem zbawienia.
     Wiara zawsze łączy się z praktycznymi uczynkami jako jej wiernym świadectwem. Wiara oznacza dobre uczynki, dodatkowo: brak chęci czynienia dobra jest świadectwem niewiary (św. Jan Chryzostom). Dotyczy to nie tylko życia monastycznego.
     Świeckie życie nie ogranicza więc w żadnym stopniu człowieka, który pragnie Boga. Kościół prawosławny wychodzi naprzeciwko dążeniu chrześcijanina, co szczególnie w okresie letnim zwraca uwagę. Refleksja taka wynika z wielkiej ilości kościelnych świąt, które kumulują się w liturgicznym roku właśnie w okresie letnim. Wyjeżdżając na wakacje nie musimy zapominać o naszej wierze, ponieważ niedaleko miejsca naszego wypoczynku z pewnością znajduje się świątynia, gdzie w niedzielę lub święta mamy wspaniałą możliwość zaświadczyć o naszej wierze poprzez szczerą modlitwę.
     Święto prawosławne jest radosnym wydarzeniem, które umożliwia przemianę wierzącego członka Kościoła za pośrednictwem sakramentów św. Pokuty i św. Eucharystii. Wielogodzinne nabożeństwa nigdy nie powinny odstraszyć a raczej przyciągają, ponieważ sprawowanie ich i uczestnictwo w nich oznacza przypływ sił duchowych, które zasadniczo wpływają na całego człowieka. Wielokrotnie można się o tym przekonać, jednak dążenie takie powinno być dobrowolnym aktem pragnienia Boga w nas samych.
     Klasztor św. Onufrego wielokrotnie zwracał się do wszystkich wiernych prawosławnego wyznania o planowanie odpoczynku w miejscu uświęconym modlitwą wielu pokoleń. Zapraszaliśmy i zapraszamy do nas wszystkich, choćby za pośrednictwem tej strony internetowej. Odzewem na nasze apele jest zupełnie inna sytuacja, ponieważ wielu mamy pielgrzymów, pragnących odpocząć właśnie u nas, niewielu z nich to osoby prawosławne. Jest to świadectwo ich zaufania do nas, co nas cieszy, jednak drugą stroną medalu jest dziwny brak podobnego zaufania ze strony prawosławnych wiernych.
     Lato w Klasztorze nie oznacza zupełnego niszczenia wolności człowieka, wprost przeciwnie, to tu, za pośrednictwem wyciszenia i obserwacji wyjątkowej przyrody, każdy człowiek odczuwa bliskość Boga w sobie. Miejsce, którego wyjątkowości nie ma potrzeby reklamować, przyciąga każdego, nie negujemy więc tego faktu i staramy się wszystkim godnie służyć. Na tym polega także nasza misja - nieść radość i pocieszenie każdemu strudzonemu i obciążonemu (por: Mt 11, 28).

Dodano: 20 sierpnia 2010

Turkowickiej ikony Matki Bożej


     W dniach 14-15 lipca b.r. mieliśmy zaszczyt przebywać na niezwykle uroczystych nabożeństwach świątecznych w Turkowicach, którym przewodniczyli hierarchowie PAKP: abp Abel oraz bp Paisjusz.
     Nasz udział w tym roku związany był z przewiezieniem, z Klasztoru św. Onufrego Wielkiego w Jabłecznej, do żeńskiego monasteru Opieki Matki Bożej w Turkowicach, cudownej ikony Matki Bożej, zwanej Turkowicką.
     Niełatwa historia samego Klasztoru turkowickiego, jak i jego największej świętości - cudownej ikony - doprowadziły do duchowego zjednoczenia Jabłecznej z Turkowicami. Po raz kolejny historia terenów diecezji podległej Arcybiskupowi Ablowi dała o sobie znać przełomowym wydarzeniem. Jego ranga polega na historycznym wymogu powrotu Turkowickiej Ikony Matki Bożej do miejsca, które przez wieki świadczyło o prawosławiu i jego niewysłowionej sile oddziaływania na każdego człowieka.
     Wierni synowie i córki Chołmszczyny i Pidlaszszia wiele dziesiątków lat cierpliwie oczekiwali tego wymownego aktu, ponieważ jedynym warunkiem powrotu do Turkowic Ikony, znajdującej się w Klasztorze w Jabłecznej, było odrodzenie się monastycznego życia w Turkowicach.
     Wszystko odbyło się w swoim czasie: zarówno przygotowania 
Władyki Abla do odzyskania mienia i nieruchomości,  Jego dalsze działania w tym kierunku i - w efekcie - powołanie do życia prawosławnej wspólnoty monastycznej, która jest już Monasterem Żeńskim, gwarantującym ciągłość prawosławnej modlitwy i tradycji na tych terenach. Zgodnie z wolą Bożą oraz dzięki pokornym wysiłkom wielu osób, możemy dziś nie tylko mówić o reaktywowaniu kolejnej Obitieli, lecz, przede wszystkim, zjednoczeni w turkowickiej świątyni głównej - mamy możliwość przeżywania szczególnie intensywnych duchowych uczuć modlitewnych podczas świątecznych nabożeństw. Jest to, zaiste, głos Boży, skierowany do naszych serc i umysłów, byśmy nigdy nie upadali na duchu a o każdym czasie i w każdym miejscu i sytuacji (szczególnie tej bez wyjścia), byśmy potrafili wznieść swoje duchowe oczy ku niebu, by z nadzieją pomocy wzywać Boże Imię.
     Potwierdzeniem prawidłowości takiego działania jest
najnowsza historia nie tylko terenów diecezji lubelsko-chełmskiej, lecz całego Kościoła Prawosławnego w Polsce.
     Po raz kolejny zostaliśmy pouczeni o tym, że nie warto popadać w zwątpienie bądź narzekać na własny los - ponieważ to jedynie pogłębi niewiarę w sercu i uczynkach. Wystarczy cierpliwie oczekiwać Bożej woli, która zawsze się spełni, gdy mamy świadomość wagi słów świętego wielkiego księcia Aleksandra Newskiego: Nie w sile Boh, no w prawdie.
    
     Niech Bóg wspomaga mniszki z Turkowic, którym dziękujemy za duchowe przeżycia w tym historycznym miejscu.

Dodano: 16 lipca 2010


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej