Odwiedzin: 104387
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок № 20/2012
 
  

Zbliżając się do wesołych i rodzinnych Świąt chwalebnego Bożego Narodzenia, już dziś odczuwamy przedsmak mających nadejść ważnych wydarzeń dla duchowego życia każdego wierzącego. Na długo przed głównym Świętem, Cerkiew Prawosławna umożliwia nam zaczerpnięcie niezwykłej atmosfery Zimowej Paschy poprzez historie żywotów wielkich świętych. Każda niedziela będzie przypominać historie wielkich proroków Starego Testamentu a kolejne dni tygodnia przyniosą nam pojęcie nowotestamentowych wyrzeczeń ludzi, którzy, podobnie jak my dziś, w konkretnym czasie i określonej epoce, wyczekiwali.

Środa 19 grudnia (6 grudnia stary styl) to dzień wspominania jednego z filarów wiary chrześcijańskiej – świętego Mikołaja Cudotwórcy, arcybiskupa Miry Licyjskiej. W masowej kulturze jest kojarzony pod postacią, z którą ma niewiele wspólnego, poza prezentami...

Wtorek poświęcony został wielkiemu ascecie, z którego Żywota można czerpać naukę prawidłowego podejścia do postu.

Dzień jutrzejszy zaś to modlitewne przeżywanie cierpień wielkiej męczennicy Barbary, która najgorsze męki cierpiała od najbliższej osoby. Możemy wiele się nauczyć rozmyślając o jej wielkiej cierpliwości oraz odwadze.

Święta wielka męczennica Barbara żyła najprawdopodobniej w III wieku. Pochodziła z fenickiego miasta Heliopolis i była córką znanych i bogatych rodziców. Cechowała ją wyjątkowa uroda. Matka Barbary zmarła wcześnie. Jej ojciec, będący poganinem, całą swą miłość przelał na córkę. Pragnął wychować swą jedynaczkę w pogaństwie. W tym celu zbudował specjalną wieżę, w której Barbara zamieszkała z wychowawczynią i kilkoma niewolnicami. Prowadzone w samotności rozmyślania naprowadziły ją na myśl o Jedynym Stwórcy świata. Wkrótce potem dziewczyna przyjęła chrzest i odważnie wyznała ojcu, że jest chrześcijanką. Tradycja mówi, że kiedy ojciec Barbary – Dioskuros, dowiedział się o tym, bardzo się rozgniewał. Barbara uciekła i schroniła się w skale, która w cudowny sposób miała otworzyć się przed nią. Zdradzona przez pastucha, którego owca przemieniła się w szarańczę, została zamknięta w więzieniu. Ojciec wydał ją na straszne tortury. Następnie rozkazał doprowadzić córkę do wielkorządcy Marcjana. Prośbą i groźbą starał się skłonić Barbarę do wyrzeczenia się Chrystusa. Gdy jednak święta nie ustąpiła, Marcjan rozkazał bić ją żyłami wołowymi i później, ledwie żywą, wtrącić do więzienia. Następnego dnia sam ojciec ściął głowę jedynej córce. Miało to miejsce około 306 roku.

Sabbas uświęcony, mnich (Prepodobnyj Sawwa Oswiaszczennyj), 5/18 grudnia, 532.

Urodził się w 439 r. w Mutalasca koło Cezarei Kapadockiej. Gdy ojca - oficera armii cesarskiej, przeniesiono do odległego garnizonu, wychowywał się u krewnych. Mając osiem lat zamieszkał w monasterze św. Flawiusza, gdzie złożył śluby zakonne. W wieku dwudziestu siedmiu lat udał się do Palestyny. Pragnąc poznać tamtejszych wielkich ascetów przybył do Ławry św. Eutymiusza Wielkiego. Św. Eutymiusz oddał go pod duchowe kierownictwo starca Teoktysta. Przez dziesięć lat, do jego śmierci, mnich z gorliwością wypełniał wszystkie jego polecenia. Gdy starzec zmarł, przez następne pięć lat każdego tygodnia spędzał pięć dni na pustyni, by tam nic nie jedząc w spokoju modlić się.

W 483 r., w poszukiwaniu samotności, Sabbas odszedł na pustynię położoną w okolicach rzeki Jordan. Wokół słynącego z wyjątkowej ascezy mnicha zaczęli gromadzić się inni bracia pragnący żyć tak jak on. Powstała niewielka wspólnota, która szybko przekształciła się w znaną Ławrę św. Sabbasa, położoną kilkanaście kilometrów na wschód od Jerozolimy. Kiedy liczba mnichów w dalszym ciągu się zwiększała, Sabbas założył w Palestynie kilka innych podobnych monasterów. Dla zachowania dyscypliny osobiście obchodził wszystkie wspólnoty i wygłaszał nauki.

Z powodu skromności święty przed długi czas nie chciał zostać duchownym. Po pewnym czasie, w 491 r. zdecydował się przyjąć święcenia kapłańskie z rąk patriarchy jerozolimskiego. Stąd pochodzi jego przydomek uświęcony używany wraz z imieniem. Będąc przełożonym monasteru napisał pierwszą Regułę dokonywania nabożeństw cerkiewnych nazwaną jerozolimską, którą przyjęły wszystkie tamtejsze wspólnoty. W 493 r. Sabbas został archimandrytą wszystkich monasterów i pustelników palestyńskich. W 517 r. doprowadził do ostatecznego zwycięstwa prawosławia nad monofizytami.

Jest autorem Typikonu - księgi regulującej przebieg całorocznej liturgii.

Św. Sabbas Uświęcony zmarł w głębokiej starości w 532 r. Jego ciało spoczęło w założonym przez niego monasterze. W okresie późniejszym przeniesiono je do Konstantynopola, stąd do Wenecji, a w 1965 r. papież Paweł VI zwrócił je mnichom założonej przez świętego ławry, noszącej obecnie nazwę Mar Saba. W prawosławiu jego kult jest powszechny.

Ikony przedstawiające świętego należą do bardzo charakterystycznych. Chociaż wyobrażany jest on w sposób dosyć typowy - starzec w zakonnych szatach, to kształt jego brody wyraźnie odbiega od jakiegokolwiek typu. Nie jest ona długa, lecz charakterystycznie rozdzielona na część lewą i prawą, tworząc bardzo wyraźny przedziałek. Na ikonach święty ma też mniejszą lub większą łysinę czołową, prawą dłoń złożoną w błogosławieństwie, w lewej trzyma czotki (komboskion) lub zwój.

Imię Sabbas (Saba, Sawwa) pochodzi z języka aramejskiego od słowa saba - starzec, dziadek.

Mikołaj z Miry, Święty Mikołaj Cudotwórca, gr Άγιος Νικόλαος από τα Μύρα της Λυκίας, cs. Swiatitiel Nikołaj, archijepiskop Mirlikijskij, czudotworec (ur. ok. 270 w Patarze w Azji Mniejszej, zm. ok. 345 lub 352) – biskupMiry w dzisiejszej Turcji. ŚwiętyKościoła katolickiego i prawosławnego, gdzie tytułowany jest mianem św. Mikołaja Cudotwórcy.

Zasłynął jako cudotwórca, ratując żeglarzy i miasto od głodu. Odwagą i sprawiedliwością wykazał się ratując od śmierci niesłusznie skazanych urzędników cesarskich.

Według podań, święty Mikołaj, po bogatych rodzicach otrzymał w spadku znaczny majątek, którym chętnie dzielił się z ubogimi. Wyróżniał się pobożnością i miłosierdziem. Mieszkańcy Miry wybrali go na swojego biskupa. Po życiu gorliwym i pełnym dobrych czynów, zmarł w połowie IV wieku, spontanicznie czczony przez wiernych. Znana jest historia o trzech niesprawiedliwie uwięzionych oficerach uwolnionych za jego wstawiennictwem; opowieść o trzech ubogich pannach wydanych za mąż dzięki posagom, których Święty dyskretnie im dostarczył; o trzech młodzieńcach uratowanych przez niego od wyroku śmierci; o żeglarzach wybawionych z katastrofy morskiej. Jeden z utopców statku wiozącego świętego na pielgrzymkę do Jerozolimy miał podobno zostać przez niego wskrzeszonym. Święty Mikołaj wskrzesił też trzech młodzieńców zabitych za nieuregulowanie rachunku za nocleg w gospodzie. Gdy Mirę opanowali Arabowie, kupcom włoskim udało się zabrać jego relikwie i przewieźć do Bari w południowych Włoszech.

Święty Mikołaj brał udział w soborze w Nicei, gdzie spoliczkował Ariusza.

Święty Mikołaj zmarł w starości. Jego ciało, które zaczęło wydzielać leczniczą mirrę, pochowano w Mirze Licyjskiej. W 1087 roku relikwie przeniesiono do włoskiego miasta Bari, gdzie znajdują się do dnia dzisiejszego w specjalnie zbudowanym ku jego czci soborze. Pomimo niewielu wiadomości na temat życia świętego, jego postać jest jedną z najbardziej barwnych w hagiografii. Do dziś utrzymuje się zwyczaj składania podarunków w formie niespodzianki, choć obecnie zwyczaj ten jest często łączony z postacią świętego Mikołaja.

W ikonografii św. Mikołaj przedstawiany jest w stroju biskupa rytu łacińskiego lub greckiego w towarzystwie Jezusa Chrystusa i Bogurodzicy Marii.

     Jego atrybutami w zachodniej kulturze są m.in.: anioł z mitrą, chleb, trzy złote kule na księdze, trzy jabłka, trzy sakiewki, troje dzieci lub młodzieńców w cebrzyku, kotwica, okręt, pastorał i worek prezentów.

Wg: cerkiew.pl oraz wikipedia

Dodano: 16 grudnia 2012

Яблочинский Листок №19/2012
 

 

Zaśnięcie Najświętszej Marii Panny – Успение Пресвятыя Богородицы

 

 

Święto, które w Cerkwi świętowane bywa zawsze 28 sierpnia (15 sierpnia wg starego stylu).

Przed tym wyjątkowym dniem świątecznym ustalono dwutygodniowy post – uspieński.

Wydarzenia, które stanowią fundament święta, zachowane zostały w przekazie Świętej Tradycji Cerkwi.

Po Wniebowstąpieniu Jezusa Chrystusa, Matka Boża – orędowniczka wszystkich chrześcijan przed Bogiem - jeszcze długi czas pozostawała wśród Apostołów i ich następców. Radowała się widząc rozwój wczesnochrześcijańskiej Cerkwi w świecie tak, że sława Jej Syna rozprzestrzeniała się na wszystkie strony świata. Wszędzie, bowiem, gdzie wspominano i wzywano imię Jezusa, pamiętano także i o Tej, Która stała się godna misji Bożego Rodzicielstwa oraz, Która troszczyła się o Chrystusa podczas Jego ziemskiego życia. Wszyscy wychwalali Przeczystą Bogurodzicę jeszcze za Jej życia na ziemi.

Wiedząc o tym i mając na uwadze swój podeszły wiek, zawsze wyczekiwała tego najwążniejszego momentu, gdy dusza zmuszona będzie opuścić ciało a wtedy podąży ku Bogu. Dokładnych świadectw, dotyczących wieku Dziewicy Marii podczas Zaśnięcia – nie jesteśmy w stanie przedstawić, jednakże wiadomo, iż była w podeszłym wieku. Podaje się różne liczby: jedni wskazują na wiek 57 lat, inni mówią o 63, ostatni zaznaczają liczbę nawet 72 lat życia Bogurodzicy Marii. Jej dusza żyła wielką nadzieja na powtórne spotkanie ze swoim Synem na niebie, w wiecznej chwale, gdzie przebywają wszyscy święci i nieustannie się radują się z Nim. Gorąco modliła się do Boga, by czym prędzej zabrał Ją do Siebie z tego świata, niejednokrotnie pełnego smutku i wymagającego nadludzkiego wysiłku.

Matka Boża mieszkała w domu Apostoła Jana Teologa. Znajdował się na w kierunku południowo-zachodnim od Jerozolimy, na górze Syjon. Stąd często pielgrzymowała na górę Oliwną, skąd wzniósł się na niebo Jej Syn, Jezus Chrystus. To tu spędziła wiele dni i nocy na samotnej gorącej modlitwie za cały świat.

Podczas kolejnej samotnej długiej modlitwy na górze Oliwnej o to, by jak najszybciej zjednoczyć się z Bogiem i opuścić ten świat, zjawił się przed Przeczystą archanioł Gabriel. On bowiem usługiwał Bogurodzicy już od najmłodszych lat: zapewniał Jej pożywienie jeszcze w świątyni jerozolimskiej, obwieścił Jej nowinę o narodzeniu Bożego Syna z Jej łona – ochraniał Ją przez wszystkie dni ziemskiego życia Dziewicy Marii na ziemi. Radosny i pełen blasku archanioł Gabriel przyniósł Jej także niezwykłą wieść, na którą czekała całe życie. Nakazał Jej, by nie poddawała się uczuciu strachu bądź trwogi, bowiem w ciągu nastepnych trzech dni Jej dusza miała opuścić doczesne ciało i połączyć się z Królem Chwały na niebiosach. Powiedział także, iż odbędzie się to w sposób identyczny ze zwykłym zaśnięciem, więc zupełnie nie powinna się obawiać.

Słysząc słowa archanioła, Matka Boża napełniała się niewyrażalną radością i uczuciem szczęścia z faktu mającego nadejść najważniejszego dla Niej momentu, na który czekała przez całe życie. Perspektywa wiecznej bliskości u boku Jezusa Chrystusa na niebiosach stanowiła dla Niej wszelki sens egzystencji i sromotnie przeganiała nawet najmniejsze próby wątpliwości czy strachu.

Przed Swoim Zaśnięciem, Bogurodzica zapragnęła po raz ostatni spotkać się ze wszystkimi Apostołami, którzy w tym czasie głosili Ewangelię na wszystkich krańcach ziemi. Szczerze modliła się też o to, by w czasie wędrówki duszy na niebo, nie oglądać księcia ciemności i jego sług oraz, by – zgodnie ze Swoją obietnicą – Syn Boży, Jezus Chrystus, Sam zabrał Ją na niebiosa.

Po powrocie do domu Apostoła Jana Teologa miało miejsce dziwne wydarzenie. Wraz z wejściem Bogurodzicy, niewidzialnie zadziałała nieprzewidywalna moc i siła Bożej chwały – zatrzęsła się cała ziemia. Oblicze Matki Bożej upodobniło się w tym momencie do oblicza proroka Mojżesza, który schodził z Góry po rozmowie z Bogiem.

Przygotowując się do Zaśnięcia, Przenajświętsza Dziewica Maria opowiedziała najpierw o wszystkim Apostołowi Janowi Teologowi, który był ulubionym uczniem Jej Syna. O mającym nadejść Zaśnięciu opowiedziała także wszystkim pozostałym, znajdującym się w pobliżu.

Apostoł Jan Teolog posłał po Apostoła Jakuba, który był biskupem Jerozolimy prosząc go o przybycie oraz rozesłał do wszystkich wieść o mającym nadejść wydarzeniu, podając dzień, o którym dowiedział się od Przeczystej Matki Bożej.

Święty Apostoł poinformował wszystkich wiernych, mieszkających nie tylko w Jerozolimie ale także poza miastem i rozsianym w różnych miejscowościach o tym ważnym dniu. Do domu Apostoła Jana Teologa przyszło wielu chrześcijan – mężczyźni i kobiety, przyjaciele, znajomi, sąsiedzi a także zadziwieni pozostali Apostołowie, którzy przybyli, unoszeni Bożą siłą na obłoczkach i z aniołami. Było to niezwykłe wydarzenie, ponieważ w biały dzień nagle rozległy się głośne grzmoty na niebie i z najprzeróżniejszych krańców ziemi zgromadziły się obłoki, które nie zakrywały jednak nieba.

Przed Zaśnięciem Przenajświętsza Bogurodzica zadbała o dwie biedne wdowy, którym obiecała oddać Swe szaty. Kobiety te usługiwały Jej od dawna. Nakazała jednocześnie pochować Ją w sadzie Getsemane, gdzie znajdował sie grobowiec, w którym spoczywali Jej Rodzice – święci Joachim i Anna oraz św. Józef, z którym była zaręczona. Groby te znajdowały sie na krańcu doliny Jozafata, mieszczącej sie pomiędzy Jerozolimą a górą Oliwną. W tym miejscu tradycyjnie grzebano najbiedniejszych mieszkańców miasta.

Zadziwieni Apostołowie, którzy niezwykle uradowali się na swój widok, nie byli świadomi celu swojej podróży z krańców świata właśnie do domu Apostoła Jana Teologa, więc powiedział im, iż nastał kres ziemskich dni Bogurodzicy Marii i to z tego powodu zadziałała niezwykła siła Boża, jednocząc wszystkich uczniów Jezusa Chrystusa w tym samym czasie.

Trzeciego dnia, o trzeciej godzinie, w domu Apostoła Jana Teologa nagle zajaśniała wielka światłość w której Jezus Chrystus w otoczeniu aniołów i archaniołów przybył, by wypełnić obietnicę dotyczącą przejścia duszy Bogurodzicy z ziemi na niebo. W lekkim śnie Przeczysta Dziewica Maria oddała Swoją duszę Synowi Bożemu.

Opłakawszy rozłąkę z Matką Bożą, Apostołowie przystapili do pogrzebu. Uroczysty orszak pogrzebowy tłumnie przemaszerował od Syjonu, przez całą Jerozolimę aż do sadu Getsemane. To wtedy miało miejsce nieprzyjemne wydarzenie. Jeden z żydowskich kapłanów – Affoniusz, który nienawidził Bogurodzicy Marii – zaplanował przewrócić grób z Jej ciałem. Gdy tylko zbliżył się do niesionego ciała Przenajświętszej i wyciągnął ręce, by dopełnić postanowionego zamierzenia – anioł Boży uciął mu obie dłonie. Stając się naocznym świadkiem tak wielkiego i bolesnego cudu, Affoniusz prędko i głośno pokajał się przed wszystkimi zebranymi gorąco żałując podstępu. Prędko otrzymał uzdrowienie a motyw ten często przedstawiany bywa na ikonach sceny Zaśnięcia Bogurodzicy Marii.

Apostoł Tomasz nie uczestniczył w pogrzebie, ponieważ przybył dopiero trzeciego dnia po uroczystości. Gdy więc udał się na grób w Getsemane okazało się, iż nie ma tam już ciała Matki Bożej, ponieważ zarówno duszę, jak i właśnie Jej przeczyste ciało Syn Boży – Jezus Chrystus – wziął na niebo.

Drugiego lub trzeciego dnia święta Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny, po dziś dzień w Jerozolimie sprawuje się specjalny obrzęd Pogrzebu Całunu Bogurodzicy. Po celebrze Całonocnego Czuwania, gdy Całun znajduje się na środku świątyni, jest obnoszony wokół świątyni i umieszczany w Ołtarzu.

Kolor tego święta to błękit nieba a szczególną tradycją jest wielka ilość wielokolorowych kwiatków.

oprac. na podst.: Kniga o Cerkwi, Moskwa 2004.


     Namiestnik i bracia składają wszystkim serdeczne i pełne radości życzenia dobrego świętowania oraz żywej świadomości jego granic, przypominając niegodnego kapłana Affoniusza i jego zbawienną pokutę.


Dodano: 28 sierpnia 2012

Яблочинский Листок №18/2012
 

Prawosławie wkracza w okres szczególny.

Za kilka dni mamy nadzieję dostąpić zaszczytu

rozpoczęcia postnych wyrzeczeń ze względu na nieustającą miłość Matki Bożej do nas wszystkich.

Rozpocznie się post zwany uspienskim, który jest srogim zaleceniem żywieniowym dla naszego dobra.

Wiemy dokładnie, iż wraz z ograniczeniem pokarmowym,

powinniśmy postarać się ograniczyć także nasze wady duchowe,

by nad nimi popracować z mniej przepełnionym brzuchem.

 

Na długo przed rozpoczęciem wspomnianego postu ku czci Bogurodzicy, Cerkiew wspomina także św. Annę – mamę Dziewicy Marii. Na pytanie o celowość takiego święta prawosławny chrześcijanin odpowie najprościej: dlatego, że Rodziców czcimy zgodnie z zaleceniem Bożym jeszcze ze Starego Testamentu. Skoro więc wszyscy podlegamy naturalnym prawom, które ustalił Bóg tworząc świat – nie możemy nigdy zapomnieć także o tych ludziach, którym błogosławił nasze poczęcie.

Święto zaśnięcia świętej Anny 7 sierpnia wieszczy Zaśnięcie Bogurodzicy, na które poczekamy do końca sierpnia, tj. do 28 sierpnia. I jedno, i drugie święto, noszą dość wielki ładunek zarówno radości, jak i smutku. Radością bowiem w naszym życiu nie jest śmierć człowieka a jego narodziny. W sytuacji, gdy rozważania nasze dotyczą osób świętych – logiczna wydaje się być data ich śmierci. Po trudnym życiu pełnym dobrowolnych wyrzeczeń ze względu na Jezusa Chrystusa, po przejściu wszelkich możliwych ucisków i cierpienia od ludzi i demonów – data śmierci świętych okazuje się być rękojmią ich duchowego spełnienia w Bogu, więc dla nas radosnym świadectwem Bożej Prawdy. Od momentu cielesnej śmierci, święci zanoszą swoje silne modlitwy bezpośrednio przed Boży Majestat i dlatego w cerkwi mamy tak wielu świętych. Każdy wierny w swoim życiu obiera jedego bądź wielu świętych, do których może zwracać się w sposób szczególny podczas codziennych czynności, jak i w sytuacjach zagrożenia.

Święta Anna była osobą starszą i bezpłodną, co – w Starym Testamencie – niechybnie oznaczało wielką grzeszność przed Bogiem i karę za taki stan. Jej niezwykle późne macierzyństwo udowodniło jednak wszystkim wyznawcom starej religii, że nie osądza się człowieka za jego życia.

Święta była ciągle poniżana i razem ze św. Joachimem głęboko i szczerze prosiła Boga o pomoc. Udział w nabożeństwach świątecznych i powszednich zawsze oznaczał wszelkie przejawy niechęci ze strony innych ludzi, którzy znajdowali się w świątyni jerozolimskiej. Nawet jej mąż, sprawiedliwy Joachim był wielokrotnie wypędzany z miejsca, które zwykle przeznaczone było dla kapłanów – właśnie ze względu na brak potomka. Historia Rodziców Bogurodzicy – świętych Joachima i Anny – podobnie, jak i historia każdego rodzica we współczesnym świecie i na przestrzeni całej historii, trwale związana jest z osobą własnego dziecka – tu: Matki Bożej. Jej wymodlone pojawienie się na świat ukróciło falę prześladowań ówczesnego żydowskiego pryzmatu postrzegania i naznaczyło budującą linię twierdzenia, ugruntowującego wiarę wyznawców Jedynego Boga – że może On wszystko.

Po raz kolejny naród izraelski został pouczony, iż wyznawców jednej religii nie może dzielić którakolwiek ze stronniczych teorii w postrzeganiu rzeczywistości, ponieważ każdy człowiek, tym bardziej wierny wyznawca przywiązany do religijnej tradycji, powinien szanować innych oraz im pomagać. Ogromny smutek, wynikający z faktu stałego poniżania świętych Joachima i Anny, w ich życiu został zupełnie zatopiony w modlitwie do Stwórcy o siły w tym cierpieniu. Opisana sytuacja doprowadziła prędko do nawyku gorącej i usilnej modlitwy – jak w nieszczęściu, gdy prosimy Boga o szczególną pomoc. To stało się niezwykłą szkołą modlitwy obojga małżonków, którą szybko wykorzystali zupełnie jak duchowy alfabet podczas kształcenia malutkiej Marii. Widok modlących się rodziców zapadł w Jej pamięci i cerkiewna Tradycja obfituje w najprzeróżniejsze opowieści dotyczące życia Bogurodzicy: zarówno w domu rodzinnym (3 lata życia), jak i później podczas świątynnej służby. Nawet scena Zwiastowania NMP, zobrazowana na kanonicznych ikonach prawosławnych, ukazuje modlącą się przyszłą Matkę Bożą.

Modlitwa, której nauczyli Dziewicę Marię bogobojni rodzice, stała się jedynym pocieszeniem w Jej pełnym cierpienia życiu. Gdyby nie modlitwa – o czym dobrze wiemy z własnego doświadczenia – niejednokrotnie człowiek nie byłby w stanie znieść cierpienia bądź odważyć się na podjęcie ważnych decyzji. Modlitwa uspokaja i pociesza, daje nadzieję i wlewa potrzebną miłość oraz uczy pokory. Człowiek, który nieustannie pragnie obcować z Bogiem stale się modli. Z tego też względu Matka Boża jest także uważana za matkę wszystkich mnichów – Jej dzieci.

Modlitwa pomaga ludziom przezwyciężać niemoce oraz pozbywać się namiętności i złych nawyków. Wszystko, co niepełne i chore, może zostać uzdrowione siłą modlitwy, ponieważ nie jest to ludzka ograniczona siła ani diabelska ułuda. Modlitwa to najprawdziwsza rozmowa z Bogiem w sercu wiernego, któremu wtóruje umysł.

Nauczona takiej właśnie modlitwy, Bogurodzica wiernie kontynuowała jej tradycję w swym życiu i oświęcała nią wszelkie wypowiadane słowa, które wcześniej oroszone zostały łzami pokory przed Bogiem. Jej jedynym dążeniem była ofiarna służba Bogu a nauczyła się jej w świątyni.

Współcześnie, prawosławni wierni, przystępując do zaleceń postu uspienskiego, aktualizują i stają się uczestnikami postnych wyrzeczeń, postnej modlitwy i postnej służby Bogu i ludziom. Dzięki temu, po raz kolejny każdy ma przed sobą kolejną szansę naprawy przewinień wobec bliźnich bądź złożenia kolejnej obietnicy poprawy i pracy nad sobą podczas sakramentu św. Spowiedzi. W każdym czasie historycznym posty chrześcijańskie wielokrotnie okazywały się najlepszymi lekarstwami na bolące rany dusz i ciał wyznawców. Postne ograniczenia zostały na zawsze skorelowane z pojęciem złotego środka w podejściu do podporządkowania się ich surowości. Powszechnie wiadomo, że lekarze w szpitalach czy przychodniach zalecają niekiedy powstrzymywanie się od pokarmów z różnych grup żywieniowych, jednak nie czynią tego bez względu na faktyczny stan zdrowia pacjentów. Najważniejszym i fundamentalnym wyznacznikiem procesu leczenia jest doprowadzenie do końcowego stanu terapii wielokrotnie pozytywniejszego niż początkowy stan chorego. Inne działanie nie tylko nie jest wskazane a najzwyczajniej przeczy pojęciu procesu leczenia, ponadto, jeśli zachodzi taka ewentualność – lekarz mija się z celem i naraża się na całą gamę negatywnych konsekwencji.

Podobnie sprawa ma się z zagadnieniem postnych wymogów: post nie oznacza głodówki – ma uzdrawiać. Kto nie cieszy się dobrym zdrowiem, ten nie może przyjąć ograniczeń zdrowego człowieka i powinien pamiętać przede wszystkim o zadbaniu w płaszczyźnie utrzymania i zwiększania jakości zdrowia, stałego podwyższania jego poziomu, dając wyraz tym samym wierności Bożej woli. Wyraża się ona w darze życia, które powinno trwać do momentu znanego jedynie Stwórcy. NADMIERNE palenie tytoniu; spożywanie alkoholu lub innych środków odurzających i ich pochodnych czy mieszanek, etc., - powszechnie jest uważane za niepotrzebne narażanie się na obniżenie jakości zdrowia, więc negatywnie wpływa także na długość życia. W czasie trwania postnych wyrzeczeń należy nie tylko ograniczyć lecz zadbać o zaprzestanie takiej wyniszczającej działalności na własny organizm.

Duchowy wymiar postu oznacza wzmożoną dbałość o wypełnianie zalecenia modlitwy w naszym życiu, ponieważ ona oznacza siłę wiary i ugruntowuje dobre myśli w człowieku. Niekiedy mówi się nawet, że jakość wiary oznacza właśnie ciepło (obecność) bądź brak modlitwy. Skoro więc modlitwa – pozostając jedynie jednym ze środków służących do zbawienia – oferuje i umożliwia tak wiele, sama będąc czynnością niewymagającą granicznego poświęcenia czy heroizmu, ta dlaczegóż jej nie stosować, by choć w małym stopniu duchowy proces leczenia dał pozytywne rezultaty?!

Niekoniecznie oznacza to godzinne stanie w jednym miejscu przy zapalonych stu świeczkach – o nie! Zaleceniem Ojców pozostaje myśl, by modlić się w pomieszczeniu nieoświetlonym, by tym łatwiej odrzucać pojawiające się w pamięci obrazy minionego dnia, mającego nadejść wysiłku czy inne. Przed modlitwą należy dokonać rachunku sumienia, by uspokoić serce i określić kierunek mających nadejść duchowych zmian. Modlitwy wyczytujemy bez pośpiechu i staramy się zrozumieć poszczególne wyrażenia, by zgodzić się z Ojcami i Nauczycielami Cerkwi, którzy pozostawili nam te uświęcone teksty.

Dodano: 11 sierpnia 2012


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej