Odwiedzin: 97960
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок № 11/2012
 

Święto Zwiastowania Bogarodzicy jest świętem nieruchomym, z liczby dwunastu wielkich świąt i jest obchodzone 25 marca/7 kwietnia. Było obchodzone już w czasach apostolskich pod nazwami Początek Odkupienia i Zwiastowanie o Chrystusie. W III w. obchodzono je niemal powszechnie i bardzo uroczyście, a w IV w. przeniesiono na obecny termin świętowania. Od tej pory ukazywane jest również w ikonografii. Szczególną popularność przedstawień Zwiastowania datuje się od IX w. Od XIV w. jest to, obok Ukrzyżowania, jeden z najczęściej podejmowanych tematów ikonograficznych. W dniu święta Zwiastowania Cerkiew obchodzi zbawienia naszego początek. To dzień Wcielenia Syna Bożego, pierwszy znak nadchodzącego zbawienia. Stąd promieniująca z ikon tego święta nieopisana radość. Na ikonach Zwiastowania Bogarodzicy została utrwalona rozmowa archanioła Gabriela z Matką Bożą. Oboje przedstawieni są w pełnej postaci. Scena rozgrywa się w Nazarecie w domu sprawiedliwego Józefa i została opisana przez ewangelistę Łukasza w pierwszym rozdziale jego Ewangelii. Właśnie ta Ewangelia, obok apokryfów (Ewangelia Jakuba, Księga Armeńska) i hymnów ku czci Matki Bożej są ikonograficznymi źródłami wyobrażeń Zwiastowania.

Wjazd Chrystusa do Jerozolimy:

Święto ustanowione zostało w starożytności chrześcijańskiej, o czym świadczą zachowane do dziś homilie z III wieku. Należy ono do ruchomych, uzależnionych od daty świętowania Wielkanocy, wielkich świąt ku czci Jezusa Chrystusa. W dniu Święta Cerkiew podkreśla Boskość Jezusa Chrystusa, którą ukazał On na krótko przed swą dobrowolną męką.

Wydarzenie to opisane zostało przez wszystkich 4 ewangelistów: (Mt 21,1-11; Mr 11,1-11; Łk 19,29-41; J 12,12-19) nastąpiło nazajutrz po wskrzeszeniu Łazarza (J 11, 43-44). Cud ten wzbudził ogromne zainteresowanie wśród ludu. Gdy "się przybliżyli do Jerozolimy... wtedy Jezus posłał dwóch uczniów i rzekł im: Idźcie do wsi, która jest przed wami, a zaraz znajdziecie oślicę uwiązaną i źrebię z nią. Odwiążcie je i przyprowadźcie do mnie... Uczniowie poszli... przyprowadzili oślicę i źrebię i położyli na nie swe płaszcze a On usiadł na nich. A ogromny tłum słał swe płaszcze na drodze, inni obcinali gałązki z drzew i ścielili na drodze. A tłumy, które Go poprzedzały i które szły za Nim wołały głośno: Hosanna Synowi Dawida; Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie; Hosanna na wysokościach" (Mt 21,1-10). Żydzi spotykali Chrystusa jak króla i wyzwoliciela spod władzy Rzymian. Nie rozumieli celu Jego wjazdu także apostołowie. Cerkiew świętuje to wydarzenie i składa hołd przychodzącemu do Jerozolimy nie dla ziemskiej chwały, ale dla odkupienia ludzi, jako Zwycięzcę nad grzechem i śmiercią.

Wjazd Chrystusa do Jerozolimy poprzedzony wskrzeszeniem Łazarza jest zapowiedzią radości paschalnej. W nabożeństwie święta radość tego wydarzenia przeplata się z powagą męki oczekującej Chrystusa. W sticherach przedstawiony jest opis wjazdu, wskrzeszenia Łazarza oraz pokorę Zbawiciela. Chrystus przede wszystkim wypełnia swe zadanie, chce odkupić rodzaj ludzki i zbawić go wypełniając wszystkie starotestamentowe proroctwa. Wszyscy wierni wezwani są, by pójść za przykładem jerozolimskich dzieci, które w prostocie serca, szczerze i gorąco witały Chrystusa. Troparion święta łączy w sobie dwa ściśle ze sobą związane wydarzenia: wskrzeszenie Łazarza i wjazd do Jerozolimy. Brzmi on Powszechne zmartwychwstanie przed swoją męką uwiarygodniając, z martwych wzbudziłeś Łazarza, Chryste Boże, przeto i my, jak hebrajskie dzieci, niosąc symbole zwycięstwa, śpiewamy Ci, Zwycięzco śmierci: Hosanna na wysokościach! Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie! (Obszczeje woskriesienije preżdie Twojeja strasti uwieriaja, iz miertwych wozdwigł jesi Łazaria, Christie Boże. Tiemże i my jako otrocy pobiedy znamienije nosiaszcze Tiebie, Pobieditielu smierti wopijem, osanna w wysznich, błahosłowien hriadyj wo imia Hospodnie).

W kanonie przedstawiona jest radość naocznych świadków królewskiego wjazdu Chrystusa do Jerozolimy. Był to wjazd nie w postaci uniżonego sługi, lecz jako Pana nieba i ziemi, z Bożą mocą, potęgą i chwałą. Podkreślona jest także zawiść i knowania faryzeuszy i arcykapłanów, wrogo nastawionych do Jezusa. Wierni wezwani są, by oddać chwałę idącemu na dobrowolną mękę dla zbawienia ludzi.

Podczas jutrzni brzmi prokimenon zaczerpnięty z psalmu Dawida (8,3) Z ust dzieci i niemowląt zgotowałeś chwałę (Iz ust młodieniec i ssuszczich sowiersził jesi chwału). Podczas św. Liturgii śpiewany jest prokimienon Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie, Bóg i Pan i objawił się nam. Lekcja apostolska zaczerpnięta jest z listu Apostoła Pawia do Filipian (4, 4-9) i wzywa wiernych do trwania w nauce Chrystusowej. Ewangelia (J 12,1-18) opowiada o pobycie Jezusa w Betanii i wjeździe do Jerozolimy. Na jutrzni istnieje zwyczaj poświęcenia wierzby, którą zamiast palm wierni przynoszą w tym dniu do cerkwi i z zapalonymi świecami trzymają w rękach również w sam dzień święta.

Święto Wjazdu Chrystusa do Jerozolimy nie ma dni poświątecznych. Od następnego dnia zaczyna się już Wielki Tydzień - tydzień Męki Pańskiej, podczas którego cała pobożna uwaga wiernych, ich myśli i uczucia skierowane są na mękę Chrystusa. Dla lepszego zrozumienia treści wczorajszej Jutrzni, przedkładamy tłumaczenie modlitwy oświęcenia palm świątecznych:

Po przeczytaniu Ewangelii i Psalmu 50 kapłan bierze kadzielnicę i okadza palmy.

Diakon: Do Pana módlmy się.

Chór: Panie, zmiłuj się.

Panie Boże nasz, który zasiadasz na cherubinach, Ty wzbudziłeś moc Twojego Syna, Pana naszego Jezusa Chrystusa, aby zbawił świat przez krzyż, pogrzeb i zmartwychwstanie swoje, który przyszedł do Jerozolimy na dobrowolną śmierć, a ludzie pozostający w ciemnosci i lochu smierci, wziąwszy znaki zmartwychwstania, gałązki drzew i gałązki palm, głosili zmartwychwstanie. Sam, Władco, i nas, którzy ich nasladując w wigilię tego dnia nosimy w rękach palmy i gałązki drzew, zachowaj i ochroń, jak owych ludzi i dzieci wołające Tobie: Hosanna. Zachowaj i nas, abyśmy w piesniach i śpiewach duchownych mogli osiągnąć życiodajne zmartwychwstanie po trzech dniach, w Chrystusie Jezusie, Panu naszym, z którym błogosławiony jesteś z Najświętszym, i Dobrym, i Życiodajnym Twoim Duchem, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

Po odmówieniu modlitwy kapłan trzykrotnie kropi palmy wodą święconą, mówiąc:

Poswięcane są te palmy pokropieniem tą wodą święconą, w imię Ojca i Syna, i Świętego Ducha. Amen.

Namiestnik i Bracia Klasztoru św. Onufrego w Jabłecznej pragną wszystkim złożyć życzenia dobrego zdrowia ciała i duszy, by oświęcone palmy chroniły nas na drodze zbawienia siłą Bożą. Niech Bóg wszystkich błogosławi a praobraz naszego zmartwychwstania, który został nam objawiony we wskrzeszeniu Łazarza, niech pozostanie wyznacznikiem stałości naszej wiary!


na podst: www.cerkiew.pl

Dodano: 08 kwietnia 2012

Яблочинский Листок № 10/2012
   

W dniu dzisiejszym rozpoczynamy ostatni tydzień postnych wyrzeczeń. Przed nami pozostaje już jedynie kilka dni, podczas których z radością i bez wahania mamy kolejną możliwość przystąpienia do zbawiennych misteriów Świętej Pokuty oraz Świętej Eucharystii.

Wczoraj celebrowane było ostatnie Całonocne Czuwanie w tegorocznym Wielkim Poście, który swoje oficjalne zakończenie będzie mieć w piątek, tuż po ostatniej wielkopostnej Liturgii Uprzednio Poświęconych Darów. Po tym czasie rozpocznie się Wielki Tydzień, który zarówno duchowo, jak i liturgicznie zupełnie inaczej się prezentuje niż Wielki Post. W Wielkim Tygodniu zalecana jest jeszcze większa wstrzemięźliwość z uwagi na bliskość Paschy Chrystusowej oraz pojęcie oczyszczenia – im więcej wysiłku włożymy w przygotowania ascetyczne, tym większa radość ma szansę stać się naszym udziałem w sam dzień Święta. Wielki Tydzień to wspominanie tragicznych wydarzeń, które dały początek nowotestamentowej Ofierze Odkupieńczej Jezusa Chrystusa na Krzyżu. Krótkie nabożeństwa pasyjne w niedziele Wielkiego Postu ogłaszały nam zbliżający sie Wielki Tydzień oraz opisywały wszystkie najgłówniejsze wydarzenia sprzed ponad 2000 lat, które stały się podwaliną chrześcijaństwa na ziemi.

Najbliższy tydzień niesie nam długo oczekiwaną wieść Zwiastowania. Najbliższej soboty, jeśli będzie na to wola Boża, staniemy się uczestnikami tego duchowego kamienia węgielnego dla całego Nowego Testamentu.

Ubiegły tydzień obfitował w dwa, prócz Liturgii Uprzednio poświęconych Darów, znaczące elementy liturgicznego życia Prawosławia.

Pierwszym z nich było uroczyste i pełne wielkopostnego charakteru czytanie Wielkiego Pokutnego Kanonu autorstwa św. Andrzeja z Krety. Mimo otwartych Króleswkich Wrót światła w świątyni nie było, jedynie świeca w ręku kapłana i podświecznik przy tekście samego Kanonu. Na środku świątyni znajdował się tekst pokutnego kanonu i – podobnie jak w pierwszym tygodniu Wielkiego Postu – na każde wezwanie chóru wierni czynili pokłony wraz ze znakiem Krzyża. Niezwykły przekaz treści tego tekstu połączony został z jego siłą oddziaływania w płaszczyźnie czasowej, ponieważ to czytanie trwało dłużej niż w pierwszym tygodniu, Kanon czytany był w całości. Głęboki żal za popełniony grzech człowieka, który już w owym czasie, pisząc ten tekst, oświecał ludzi zauważalną świętością – jest w stanie poryszyć nawet zatwardziałe serce. Porównania stanów duszy z  historią znanych przedstawicieli Starego Testamentu, opisanie tych wydarzeń w antynomii do zasad duchowych, panujących w świecie niematerialnym i wiecznym – poraża swą głębią oraz mówi o wielkości św. Andrzeja z Krety.

Kolejnym ważnym i napawającym nadzieją, radością, miłością i innymi chrześcijańskimi cnotami, okazało się po raz kolejny celebrowane podniośle nabożeństwo z okazji szczególnego dnia w Wielkim Poście. Była to Sobota Akatystu i celebrans wielokrotnie wychodził z Ołtarza, by na środku świaąyni niespiesznie zaaklamować początek kolejnego hymnu z liczby 24 (ilość literek w greckim alfabecie), który z lubością przejmował chór a także zebrani w świątyni, nieliczni wierni. Czteroczęściowy podział całego Akatystu okazuje się najlepszym z wplecionych w nabożeństwo Jutrzni rozwiązań. Po upływie krótkiego czasu pozbawienia oświetlenia – jak na wielkopostnych służbach – zapalały się kolejne lampki, by dać wymaganą jasność (wartość fizycznych lumenów) dla celebracji tak ważnego liturgicznego wydarzenia.

W czasie trwania zarówno Jutrzni, jak i wyjątkowych kolejnych części Akatystu ku czci Zwiastowania Matce Bożej, każdy z wiernych, znajdujących się w świątyni mógł odczuć niewyrażalne uczucia wdzięczności Bogu za dar Słowa oraz uczucie pełni piękna, które mamy okazję w Cerkwi przeżywać.

Pokrzepieni tak wielkim ładunkiem duchowej energii możemy nieść dalsze wyrzeczenia ze względu na Bogoczłowieka Jezusa Chrystusa podczas pozostałych nielicznych już dni Wielkiego Postu, jak i Wielkiego Tygodnia. Warto prawidłowo wykorzystać ten święty czas. Potwierdzeniem takiego stanowiska jest historia zycia pewnej kobiety. Prawosławie ukazuje za jej pośrednictwem zarówno nieograniczone miłosierdzie Boże, jak i możliwości natury, którą w sobie odczuwamy jako Boże stworzenie. Tą osobą jest święta Maria Egipska - Maria Egipcjanka (ok. 344 w Egipcie-ok. 421 na pustyni koło Jerycha), nawrócona jawnogrzesznica, pustelnica i pokutnica. Wspomnienie liturgiczne 1 IV oraz w czwartek i niedzielę V Tygodnia Wielkiego Postu.

Jej ojczyzną był Egipt, gdzie urodziła się mniej więcej w połowie V stulecia. Bardzo wcześnie, bo już w wieku dwunastu lat, porzuciła dom rodzinny, aby - uwolniona od opieki rodzicielskiej - pędzić grzeszne, rozpustne życie. Młodej, pięknej, lecz jeszcze niedoświadczonej dziewczynie nikt nie usiłował uświadomić całej tragedii wynikającej z jej rozwiązłego stylu życia, ani też powstrzymać i odwieść z drogi wiecznego potępienia. Przeciwnie - gorszycieli, urzeczonych jej fizyczną urodą, znalazło się wielu. Po kilkunastu latach życia w grzechu Maria wyruszyła do Ziemi Świętej statkiem płynącym z Aleksandrii do Palestyny. Celem jej podróży nie były jednakże święte miejsca, po których stąpał Zbawiciel, ani też pragnienie modlitwy tam, gdzie Chrystus głosił Dobrą Nowinę. Udawała się do Jerozolimy w nadziei, iż na święto Podwyższenia Krzyża Pańskiego zjadą się pątnicy ze wszystkich krańców świata. Już w czasie uroczystości świątecznych, gdy masy przybyłych i miejscowych chrześcijan podchodziły do Życiodajnego Drzewa, adorowały je, całując z bojaźnią otwory po gwoździach, które przeszyły ręce i nogi Zbawiciela, i w sercu Marii zrodziło się nieodparte pragnienie ucałowania świętej relikwii. Ale oto dzieje się coś dziwnego: jakaś niewidzialna siła nie tylko nie dopuszcza jej do Świętego Drzewa, lecz i nie pozwala nawet przekroczyć progu świątyni. Dotarłszy zaledwie do cerkiewnego przedsionka grzesznica, zdjęta trwogą, upadła w nim na kolana, cała we łzach, błagając Przenajświętszą Bogarodzicę o pomoc w przystąpieniu do Życiodajnej Świętości. Razem ze łzami spływała z niej również ślepota duchowa i Maria w jednej chwili dostrzegła cały swój moralny upadek - przepaść oddzielającą ją od Boga, Matki Przenajświętszej, Drogocennego Krzyża Pańskiego. Niezwłocznie złożyła przyrzeczenie zerwania z poprzednim życiem i pójścia drogą wskazaną przez Bogarodzicę. Gorąca skrucha umożliwiła Marii przestąpienie progu świątyni, którą opuściła dopiero po długich modlitwach, udając się na pustynię, aby tam, w zupełnej samotności, poście i modlitwie, spędzić, pokutując, resztę swojego życia. Życia, które - jak ktoś powiedział - nie było życiem istoty bezcielesnej, lecz w rzeczy samej życiem wcielonego ducha, jaki zmartwychwstał przez pokutę i ożył dzięki łasce.

Święta odeszła do Pana w 521 r. i została pochowana przez świątobliwego starca Zosimę, z rąk którego rok wcześniej przyjęła Najświętsze Tajemnice Ciała i Krwi Pańskiej.

        Postać świętej nabiera szczególnego znaczenia w czasach nam współczesnych, bowiem jest ona przykładem zwycięstwa nad cielesnymi żądzami, zbierającymi obfity plon grzechu wśród zdemoralizowanej części społeczeństwa - grzechu rozwiązłości, który przybrał już takie rozmiary i tak się zakorzenił w świadomości, że uważany bywa za zjawisko normalne, nie zasługujące na potępienie. O ile pijaństwo i narkomania spotykają się ze społecznym potępieniem, o tyle swobodne zaspokajanie cielesnych namiętności liczyć może na poklask. Wystarczy jednak uzmysłowić sobie, jak wielkie niebezpieczeństwo dla zbawienia człowieka niesie ze sobą rozwiązłość: Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą Królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni wspóżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą Królestwa Bożego. (...) Ale czyż nie wiecie, że ten, kto łączy się z nierządnicą stanowi z nią jedno ciało? Będą bowiem - jak jest powiedziane - dwoje jednym ciałem (...). Strzeżcie się rozpusty: wszelki grzech popełniony przez człowieka jest na zewnątrz ciała; kto zaś grzeszy rozpustą, przeciwko własnemu ciału grzeszy. Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga i że już nie należycie do samych siebie?" (1 Kor 6, 9-10, 16-19)

fragmenty zaczerpnięte z: www.przegladprawoslawny.pl

Dodano: 01 kwietnia 2012

Яблочинский Листок №9/2012
 

Święty mnich Jan Klimak,

Namiestnik Klasztoru na św. Górze Synaj

Urodził się około 569 r. w bliżej nieznanym miejscu.  Mając szesnaście lat Jan złożył śluby zakonne i zapragnął całkowicie poświęcić się Bogu, rozwijając w sobie szczególnie posłuszeństwo, oddał się woli wybranego ojca duchowego o imieniu Makary. Już wówczas starcy przepowiedzieli, iż w przyszłości będzie on  gwiazdą życia duchowego. Przez cztery lat doskonalił się w życiu zakonnym  pod kierunkiem swego opiekuna. Po jego śmierci odszedł na pustynię, by resztę życia spędzić w poście, modlitwie, odosobnieniu i milczeniu. Wybrał życie pustelnicze w jaskini u stóp góry, w miejscowości Tola, osiem kilometrów od dzisiejszego klasztoru św. Katarzyny. Szczególnie głęboko w jego sercu tkwiła modlitwa i miłość do Boga. Nigdy nie opuszczała go pokuta i smutek z powodu grzechów. Wiele czasu poświęcał też umartwianiu ciała, każde pożywienie spożywał w niezwykle skromnych ilościach.

Po czterdziestu latach życia pustelniczego, spędzonego na niezwykłych wyrzeczeniach, polegających na miłowaniu Boga i bliźniego, gdy płakał, modlił się, walczył z demonami – niespodziewanie został mianowany ihumenem wielkiego monasteru na górze Synaj. Został zmuszony do powrotu do życia cenobitycznego, w klasztorze.  Pełnił tę funkcję przez cztery lata, po czym zdecydował się ponownie odejść na pustynię. Tam zmarł około 649 r. mając osiemdziesiąt lat.

 

Jako najpopularniejszy pisarz ascetyczny owego okresu pozostawił dla potomnych wskazówki jak należy prowadzić życie duchowe, aby dostąpić zbawienia. Zawarł je w utworze zwanym Drabina, jest pełną rozprawą o życiu duchowym, w której Jan opisuje drogę mnicha od wyrzeczenia się świata aż do doskonałości w miłości oraz doskonałości moralnej. Jest to droga, która według niego rozwija się przez trzydzieści szczebli (stopni), z których każdy poprzedni łączy się z następnym. Drabina stanowi sumę nauczania Ojców Pustyni, chociaż zasadniczo wynika z wewnętrznego doświadczenia samego św. Jana Kli­maka. Pismo należy do klasycznych dzieł duchowości wschodniej. Synajski asceta wykazywał, że na duchowy rozwój człowieka składa się wiele etapów, wiodących aż do stanów mistycznych, a więc, do pełnego zjednoczenia z Bogiem. Nawiązując do wizji Jakuba i obrazu trzy­dziestu ukrytych lat życia Jezusa, św. Jan opisał drogę duchowego rozwoju, wznoszącą się poprzez trzydzieści stopni duchowej drabiny. Poszczególne jej etapy wyznaczają: walka z wadami, opanowywanie myśli, wyzbywanie się trosk i potrzeb, rozwijanie cnót, dążenie do wewnętrznego pokoju i skupienia (hezychii) oraz nieustannej czci Boga. Zasadniczymi rozdziałami dzieła św. Jana Klimaka są: stopień 27, poświęcony hezychii, czyli wewnętrznemu wyci­szeniu i stopień 28, traktujący o modlitwie. Oba są ze sobą ściśle zwią­zane, duchowy pokój bowiem stanowi podstawę modlitwy. Hezychasta dąży do osiągnięcia wewnętrznej czujności i uwagi, ciszy i skupienia, straży serca tak, by nieustannie móc stawać w obecności Boga. Ideałem jest dla niego modlitwa pokoju, pozbawiona wszelkich wyobra­żeń. Osiąga się ją poprzez nieustanną pamięć o Chrystusie, obecnym w nas i przemieniającym człowieka, który się modli. Hezychazm, jaki pojawił się wraz ze  św. Janem Klimakiem, rozwijał się wśród mnichów synajskich, następnie zaś w klasztorach na Górze Atos. Wiernymi czytelnikami Drabiny do nieba byli hezychaści bizantyjscy XIII i XlV wieku, którzy praktykowali łączenie modlitwy wewnętrznej z oddychaniem. Święty Teofan włączył to dzieło do Filokalii rosyjskiej, to jest Dobrotolubija.

 

 

Drabina do raju to dzieło popularne zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie. Przyczyniło się też do pojawienia się drabiny do niebios - nowego tematu w ikonografii bizantyjskiej. 

W ikonografii święty przedstawiany jest jako siwobrody, nieco łysiejący starzec w czarnych szatach mnicha wielkiej schimy. Zależnie od typu wyobrażenia trzyma księgę lub zwój, a prawą ręką błogosławi. Poza przedstawieniami indywidualnymi święty ukazywany jest na ikonach Drabiny do niebios, gdzie niekiedy trzyma zwój z napisem: Widzicie, bracia, wąska jest droga wiodąca do rajskich szerokości, a szeroka do piekła oraz w towarzystwie innych nie wymienionych z imienia mnichów.

Warto pamiętać, że mimo, iż Święty żył i nauczał na długo przed nami, naszymi Rodzicami czy przodkami, jego jego zasadniczy przekaz jest zawsze i ciągle aktualny. Jego słowa dotyczą każdego z nas – nie tylko mnichów – kierują ku zbawieniu wiecznej duszy, o której istnieniu nie mamy wystarczającej świadomości. Wiemy, że Kościół tak naucza, jednak nasz sceptycyzm bierze górę nad wszelkim poznaniem nauki, którą posiadamy od Jego początku na ziemi. Wydaje nam się przewyższa wszelkie poznanie, które pozostaje udokumentowane od pokoleń. Wydaje nam się kieruje nas ku pozornemu uspokojeniu podczas, gdy takiego spokoju brak... ciągle coś nam się zdaje, podejrzewamy że tak jest – a św. Jan Klimak już dawno wszystko opisał. Będąc mnichem, prawdziwie poznał kim jest człowiek i jakie są jego wady – wszakże na tym poznaniu opiera się wszelki początek drogi ku Bogu; przecież to od tej świadomości rozpoczyna się wszelki żal i najprawdziwsza pokuta za popełnione zło. Dzieło św. Jana jest ważne dla każdego, kto pragnie pokutować, obmyć się od naleciałości tego świata i wstąpić w szeregi przeciwników zła, jednak także dla tych, którzy, pędząc w rytmie świeckiego życia, poznali jego ułomność i przewidywalność. Drabina św. Jana Klimaka to nieodzowny materiał dla przyszłych psychologów, ponieważ zawiera potencjał najprawdziwszych metod poznawczych opartych na niezwykłym doświadczeniu.


Dodano: 25 marca 2012


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej