Odwiedzin: 98772
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок № 12/2012
 

Hristo1sL woskre1se

woi1stinu woskre1se !!!

Około 13.20 czasu polskiego w Bazylice Zmartwychwstania Pańskiego w Jerozolimie zszedł Święty Ogień. W tym niezwykłym wydarzeniu uczestniczyło kilkadziesiąt tysięcy pielgrzymów.

Patriarcha jerozolimski Teofil III wszedł do kaplicy nad Grobem Pańskim w prostej białej szacie z dwoma pękami zgaszonych świec. Kaplica i patriarcha zostały wcześniej przeszukane przez izraelską policję na wypadek ukrytych źródeł ognia. Po kilku minutach hierarcha wyszedł z kaplicy, a świece płonęły jasnym ogniem. Bazylikę Zmartwychwstania wypełniły dźwięki dzwonów oraz gwizdy i okrzyki uradowanych wiernych.

Patriarcha Teofil III przekazał Święty Ogień przedstawicielom Kościołów przedchalcedońskich (koptyjskiego, syryjskiego i ormiańskiego). Swoje pęki świec zapalili również wierni. Część z nich zanurzała twarze w płomieniach, które nie parzą.

Ogień zostanie samolotami przetransportowany do wielu państw, w tym Rosji, Grecji, Rumunii, Bułgarii oraz, po raz trzeci, do Polski. Otrzymała go delegacja PAKP, której przewodniczy arcybiskup białostocki i gdański Jakub. Święty Ogień zostanie przekazany wszystkim diecezjom polskiej Cerkwi.

Pascha Jezusa Chrystusa

Nazwać ten dzień określeniem: święto, nawet największe święto – to, niestety, za mało.  Jest ono ważniejsze niż jakiekolwiek święto i wielokrotnie przewyższa znaczenie każdego wydarzenia w historii świata. Tego dnia cała ludzkość, co oznacza - każdy z nas - ma realną, jak nigdy dotąd, nadzieję na zbawienie, bo Chrystus zmartwychwstał. Ten dzień to Pascha, co oznacza - przejście i jest obchodzony w Kościele prawosławnym jako najważniejszy w roku. Wielkanoc, w końcu, to istota chrześcijaństwa, sedno naszej wiary.

Słowo: Wielkanoc - pisze św. Ambroży z Mediolanu - oznacza przejście, pokonanie. Święto tak zostało nazwane, biorąc swój fundament ze Starego Testamentu - w pamięć wyjścia Izraelitów z Egiptu i jednocześnie uwalniając ich z niewoli duchowej w Nowym Testamencie. Kościół prawosławny, w sposób niezwykle wyjątkowy przeżywa ten dzień - aby uczcić fakt, iż Syn Boży, przez zmartwychwstanie umarłych uwolnił nas od wiecznej śmierci i niewoli nieprzyjaciela, dając nam moc, aby się stali dziećmi Bożymi (J 1, 12).

Ukrzyżowanie Chrystusa miało miejsce w piątek, co obecnie nazywamy pasją, w Górze Kalwarii, w pobliżu murów miejskich Jerozolimy. Jeden z ukrytych uczniów Zbawiciela, Józef z Arymatei, za zgodą prokuratora Judei Poncjusza Piłata zabrał ciało Zbawiciela z krzyża i je pochował we własnym grobowcu. Arcykapłani izraelscy kazali ustawić straże przy tym grobie, który później nazwany zostanie Świętym Grobem. (To z niego rokrocznie schodzi św. ogień.)

W żydowskim zwyczaju grobowcem była jaskinia, wydrążona w skale. Ciało zmarłego smarowano aromatycznymi olejkami, namaszczano ziołami  i owinięte materiałem – umieszczano na kamiennej płycie. Wejście do takiej jaskini zamykał ogromny kamień. Podobnie było z ciałem Jezusa - z jednym jednakże wyjątkiem. Jego pogrzeb przeprowadzono w pośpiechu – w piątek wieczór rozpoczynała się izraelska starotestamentowa Pascha, która ściśle wiązała się z zakazem wykonywania wszelkich czynności poza ustalonymi i dopuszczonymi przez Prawo. Ciało Jezusa nie zostało więc  należycie namaszczone właśnie z braku czasu.

Pewne pobożne kobiety, uczennice Chrystusa, bardzo martwiły się o to. Kochały Chrystusa, i chciały aby udał się w tą ostatnią ziemską wędrówkę jak należy. Dlatego już w niedzielę rano, zabierając ze sobą pachnące olejki, pośpieszyły do grobu, aby spełnić wszystko, co było wymagane.

A po sabacie, o świcie pierwszego dnia tygodnia, przyszła Maria Magdalena i druga Maria, aby obejrzeć grób. I oto powstało wielkie trzęsienie ziemi, albowiem Anioł Pański zstąpił z nieba i przystąpiwszy odwalił kamieńi usiadł na nim. A obliczejego było jak błyskawica, a jego szata biała jak śnieg. A strażnicy zadrżeli przed nim i stali się jak nieżywi. Wtedy anioł odezwał się i rzekł do niewiast: Wy się nie bójcie; wiem bowiem, że szukacie Jezusa ukrzyżowanego. Nie ma go tu, bo wstał z martwych, jak powiedział; chodźcie, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. A idąć śpiesznie powiedzcie uczniom jego, że zmartwychwstał, i oto poprzedza was do Galilei, tam go ujrzycie; oto powiedziałem wam (Mt 28,1-7) - tak mówi Ewangelia.

Kobiety, zdumione samym faktem zjawienia się przed nimi anioła, rzeczywiście podeszły i obejrzały pusty grobowiec, co jeszcze bardziej je zaskoczyło. W jaskini leżał tylko materiał, w który bylo zawinięte ciało Jezusa Chrystusa oraz chusta, która okrywała Jego głowę. Wkrótce przypomniały słowa, które Zbawiciel mówił do nich: Albowiem jak Jonasz był  w brzuchu wieloryba trzy dni i trzy noce, tak i Syn Człowieczy będzie w łonie ziemi trzy dni i trzy noce (Mt 12, 40). Pamiętali też inne słowa Chrystusa dotyczące zmartwychwstania trzy dni po jego śmierci, lecz te zdawały im się niejasne i zagmatwane. Uczniowie Chrystusa sądzili, że słowa o Zmartwychwstaniu to jedynie metafora, że ​​Jezus w rzeczywistości  mówił o czymś innym! Okazało się, że Chrystus zmartwychwstał - w najprawdziwszym tego słowa znaczeniu! Smutek kobiety przemienił  się w radość, więc czym prędzej udały się oznajmić apostołom o Jego  Zmartwychwstania ... Strażnicy zaś, którzy w tym czasie byli na służbie przy grobie, pełni zdziwienia i strachu prędko oznajmili wszystko arcykapłanom.

Żyjąc współcześnie wiemy, iż po męczeńskiej śmierci Zbawiciela na krzyżu dokona się Jego pełne chwały Zartwychwstanie. Takiego komfortu wiedzy uczniowie nie posiadali; ponadto: ich Nauczyciel sam umierał na krzyżu ze słowami: Boże mój, czemuś mnie opuścił?! (Łk 15,34). W takim momencie przybiegły do uczniów Niewiasty niosące wonności i oznajmiły im tę Dobrą Nowinę!

 

Tego samego wieczoru, apostołowie zgromadzeni w Jerozolimie w jednym domu, powinni byli omówić zaistniałe wydarzenia: po pierwsze, nie chcieli wierzyć, że Chrystus zmartwychwstał - to wydawało się być zbyt nielogiczne. Drzwi w tym czasie pozostawały szczelnie zamknięte - apostołowie bali się prześladowań ze strony władz. W tym właśnie momencie nagle przyszedł Jezus Chrystus i stanął pośród nich mówiąc: Pokój wam!

W niedzielę wieczorem apostoła Tomasza nie było w gronie zdumionych uczniów oglądających Zbawiciela przechodzącego przez zamknięte drzwi, toteż na wieść o Zmartwychwstaniu Nauczyciela odpowiedział słowami, które na zawsze oznaczać będą go jako niewiernego Tomasza. Był skłonny uwierzyć jedynie wtedy, gdy na własne oczy oraz zmysłami dotyku przekona się o fakcie, który wydawał mu się nierealny. Po przekonaniu się jednak o prawdziwości słów Zbawiciela nawet groźba śmierci nigdy nie mogła powstrzymać apostoła Tomasza przed głoszeniem wszystkim ludziom i narodom dobrej nowiny o Zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. On to wiedział najlepiej, przekonał się bowiem osobiście, zgodnie z własnymi słowami...

 

 

Dodano: 14 kwietnia 2012

Яблочинский Листок № 11/2012
 

Święto Zwiastowania Bogarodzicy jest świętem nieruchomym, z liczby dwunastu wielkich świąt i jest obchodzone 25 marca/7 kwietnia. Było obchodzone już w czasach apostolskich pod nazwami Początek Odkupienia i Zwiastowanie o Chrystusie. W III w. obchodzono je niemal powszechnie i bardzo uroczyście, a w IV w. przeniesiono na obecny termin świętowania. Od tej pory ukazywane jest również w ikonografii. Szczególną popularność przedstawień Zwiastowania datuje się od IX w. Od XIV w. jest to, obok Ukrzyżowania, jeden z najczęściej podejmowanych tematów ikonograficznych. W dniu święta Zwiastowania Cerkiew obchodzi zbawienia naszego początek. To dzień Wcielenia Syna Bożego, pierwszy znak nadchodzącego zbawienia. Stąd promieniująca z ikon tego święta nieopisana radość. Na ikonach Zwiastowania Bogarodzicy została utrwalona rozmowa archanioła Gabriela z Matką Bożą. Oboje przedstawieni są w pełnej postaci. Scena rozgrywa się w Nazarecie w domu sprawiedliwego Józefa i została opisana przez ewangelistę Łukasza w pierwszym rozdziale jego Ewangelii. Właśnie ta Ewangelia, obok apokryfów (Ewangelia Jakuba, Księga Armeńska) i hymnów ku czci Matki Bożej są ikonograficznymi źródłami wyobrażeń Zwiastowania.

Wjazd Chrystusa do Jerozolimy:

Święto ustanowione zostało w starożytności chrześcijańskiej, o czym świadczą zachowane do dziś homilie z III wieku. Należy ono do ruchomych, uzależnionych od daty świętowania Wielkanocy, wielkich świąt ku czci Jezusa Chrystusa. W dniu Święta Cerkiew podkreśla Boskość Jezusa Chrystusa, którą ukazał On na krótko przed swą dobrowolną męką.

Wydarzenie to opisane zostało przez wszystkich 4 ewangelistów: (Mt 21,1-11; Mr 11,1-11; Łk 19,29-41; J 12,12-19) nastąpiło nazajutrz po wskrzeszeniu Łazarza (J 11, 43-44). Cud ten wzbudził ogromne zainteresowanie wśród ludu. Gdy "się przybliżyli do Jerozolimy... wtedy Jezus posłał dwóch uczniów i rzekł im: Idźcie do wsi, która jest przed wami, a zaraz znajdziecie oślicę uwiązaną i źrebię z nią. Odwiążcie je i przyprowadźcie do mnie... Uczniowie poszli... przyprowadzili oślicę i źrebię i położyli na nie swe płaszcze a On usiadł na nich. A ogromny tłum słał swe płaszcze na drodze, inni obcinali gałązki z drzew i ścielili na drodze. A tłumy, które Go poprzedzały i które szły za Nim wołały głośno: Hosanna Synowi Dawida; Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie; Hosanna na wysokościach" (Mt 21,1-10). Żydzi spotykali Chrystusa jak króla i wyzwoliciela spod władzy Rzymian. Nie rozumieli celu Jego wjazdu także apostołowie. Cerkiew świętuje to wydarzenie i składa hołd przychodzącemu do Jerozolimy nie dla ziemskiej chwały, ale dla odkupienia ludzi, jako Zwycięzcę nad grzechem i śmiercią.

Wjazd Chrystusa do Jerozolimy poprzedzony wskrzeszeniem Łazarza jest zapowiedzią radości paschalnej. W nabożeństwie święta radość tego wydarzenia przeplata się z powagą męki oczekującej Chrystusa. W sticherach przedstawiony jest opis wjazdu, wskrzeszenia Łazarza oraz pokorę Zbawiciela. Chrystus przede wszystkim wypełnia swe zadanie, chce odkupić rodzaj ludzki i zbawić go wypełniając wszystkie starotestamentowe proroctwa. Wszyscy wierni wezwani są, by pójść za przykładem jerozolimskich dzieci, które w prostocie serca, szczerze i gorąco witały Chrystusa. Troparion święta łączy w sobie dwa ściśle ze sobą związane wydarzenia: wskrzeszenie Łazarza i wjazd do Jerozolimy. Brzmi on Powszechne zmartwychwstanie przed swoją męką uwiarygodniając, z martwych wzbudziłeś Łazarza, Chryste Boże, przeto i my, jak hebrajskie dzieci, niosąc symbole zwycięstwa, śpiewamy Ci, Zwycięzco śmierci: Hosanna na wysokościach! Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie! (Obszczeje woskriesienije preżdie Twojeja strasti uwieriaja, iz miertwych wozdwigł jesi Łazaria, Christie Boże. Tiemże i my jako otrocy pobiedy znamienije nosiaszcze Tiebie, Pobieditielu smierti wopijem, osanna w wysznich, błahosłowien hriadyj wo imia Hospodnie).

W kanonie przedstawiona jest radość naocznych świadków królewskiego wjazdu Chrystusa do Jerozolimy. Był to wjazd nie w postaci uniżonego sługi, lecz jako Pana nieba i ziemi, z Bożą mocą, potęgą i chwałą. Podkreślona jest także zawiść i knowania faryzeuszy i arcykapłanów, wrogo nastawionych do Jezusa. Wierni wezwani są, by oddać chwałę idącemu na dobrowolną mękę dla zbawienia ludzi.

Podczas jutrzni brzmi prokimenon zaczerpnięty z psalmu Dawida (8,3) Z ust dzieci i niemowląt zgotowałeś chwałę (Iz ust młodieniec i ssuszczich sowiersził jesi chwału). Podczas św. Liturgii śpiewany jest prokimienon Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie, Bóg i Pan i objawił się nam. Lekcja apostolska zaczerpnięta jest z listu Apostoła Pawia do Filipian (4, 4-9) i wzywa wiernych do trwania w nauce Chrystusowej. Ewangelia (J 12,1-18) opowiada o pobycie Jezusa w Betanii i wjeździe do Jerozolimy. Na jutrzni istnieje zwyczaj poświęcenia wierzby, którą zamiast palm wierni przynoszą w tym dniu do cerkwi i z zapalonymi świecami trzymają w rękach również w sam dzień święta.

Święto Wjazdu Chrystusa do Jerozolimy nie ma dni poświątecznych. Od następnego dnia zaczyna się już Wielki Tydzień - tydzień Męki Pańskiej, podczas którego cała pobożna uwaga wiernych, ich myśli i uczucia skierowane są na mękę Chrystusa. Dla lepszego zrozumienia treści wczorajszej Jutrzni, przedkładamy tłumaczenie modlitwy oświęcenia palm świątecznych:

Po przeczytaniu Ewangelii i Psalmu 50 kapłan bierze kadzielnicę i okadza palmy.

Diakon: Do Pana módlmy się.

Chór: Panie, zmiłuj się.

Panie Boże nasz, który zasiadasz na cherubinach, Ty wzbudziłeś moc Twojego Syna, Pana naszego Jezusa Chrystusa, aby zbawił świat przez krzyż, pogrzeb i zmartwychwstanie swoje, który przyszedł do Jerozolimy na dobrowolną śmierć, a ludzie pozostający w ciemnosci i lochu smierci, wziąwszy znaki zmartwychwstania, gałązki drzew i gałązki palm, głosili zmartwychwstanie. Sam, Władco, i nas, którzy ich nasladując w wigilię tego dnia nosimy w rękach palmy i gałązki drzew, zachowaj i ochroń, jak owych ludzi i dzieci wołające Tobie: Hosanna. Zachowaj i nas, abyśmy w piesniach i śpiewach duchownych mogli osiągnąć życiodajne zmartwychwstanie po trzech dniach, w Chrystusie Jezusie, Panu naszym, z którym błogosławiony jesteś z Najświętszym, i Dobrym, i Życiodajnym Twoim Duchem, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

Po odmówieniu modlitwy kapłan trzykrotnie kropi palmy wodą święconą, mówiąc:

Poswięcane są te palmy pokropieniem tą wodą święconą, w imię Ojca i Syna, i Świętego Ducha. Amen.

Namiestnik i Bracia Klasztoru św. Onufrego w Jabłecznej pragną wszystkim złożyć życzenia dobrego zdrowia ciała i duszy, by oświęcone palmy chroniły nas na drodze zbawienia siłą Bożą. Niech Bóg wszystkich błogosławi a praobraz naszego zmartwychwstania, który został nam objawiony we wskrzeszeniu Łazarza, niech pozostanie wyznacznikiem stałości naszej wiary!


na podst: www.cerkiew.pl

Dodano: 08 kwietnia 2012

Яблочинский Листок № 10/2012
   

W dniu dzisiejszym rozpoczynamy ostatni tydzień postnych wyrzeczeń. Przed nami pozostaje już jedynie kilka dni, podczas których z radością i bez wahania mamy kolejną możliwość przystąpienia do zbawiennych misteriów Świętej Pokuty oraz Świętej Eucharystii.

Wczoraj celebrowane było ostatnie Całonocne Czuwanie w tegorocznym Wielkim Poście, który swoje oficjalne zakończenie będzie mieć w piątek, tuż po ostatniej wielkopostnej Liturgii Uprzednio Poświęconych Darów. Po tym czasie rozpocznie się Wielki Tydzień, który zarówno duchowo, jak i liturgicznie zupełnie inaczej się prezentuje niż Wielki Post. W Wielkim Tygodniu zalecana jest jeszcze większa wstrzemięźliwość z uwagi na bliskość Paschy Chrystusowej oraz pojęcie oczyszczenia – im więcej wysiłku włożymy w przygotowania ascetyczne, tym większa radość ma szansę stać się naszym udziałem w sam dzień Święta. Wielki Tydzień to wspominanie tragicznych wydarzeń, które dały początek nowotestamentowej Ofierze Odkupieńczej Jezusa Chrystusa na Krzyżu. Krótkie nabożeństwa pasyjne w niedziele Wielkiego Postu ogłaszały nam zbliżający sie Wielki Tydzień oraz opisywały wszystkie najgłówniejsze wydarzenia sprzed ponad 2000 lat, które stały się podwaliną chrześcijaństwa na ziemi.

Najbliższy tydzień niesie nam długo oczekiwaną wieść Zwiastowania. Najbliższej soboty, jeśli będzie na to wola Boża, staniemy się uczestnikami tego duchowego kamienia węgielnego dla całego Nowego Testamentu.

Ubiegły tydzień obfitował w dwa, prócz Liturgii Uprzednio poświęconych Darów, znaczące elementy liturgicznego życia Prawosławia.

Pierwszym z nich było uroczyste i pełne wielkopostnego charakteru czytanie Wielkiego Pokutnego Kanonu autorstwa św. Andrzeja z Krety. Mimo otwartych Króleswkich Wrót światła w świątyni nie było, jedynie świeca w ręku kapłana i podświecznik przy tekście samego Kanonu. Na środku świątyni znajdował się tekst pokutnego kanonu i – podobnie jak w pierwszym tygodniu Wielkiego Postu – na każde wezwanie chóru wierni czynili pokłony wraz ze znakiem Krzyża. Niezwykły przekaz treści tego tekstu połączony został z jego siłą oddziaływania w płaszczyźnie czasowej, ponieważ to czytanie trwało dłużej niż w pierwszym tygodniu, Kanon czytany był w całości. Głęboki żal za popełniony grzech człowieka, który już w owym czasie, pisząc ten tekst, oświecał ludzi zauważalną świętością – jest w stanie poryszyć nawet zatwardziałe serce. Porównania stanów duszy z  historią znanych przedstawicieli Starego Testamentu, opisanie tych wydarzeń w antynomii do zasad duchowych, panujących w świecie niematerialnym i wiecznym – poraża swą głębią oraz mówi o wielkości św. Andrzeja z Krety.

Kolejnym ważnym i napawającym nadzieją, radością, miłością i innymi chrześcijańskimi cnotami, okazało się po raz kolejny celebrowane podniośle nabożeństwo z okazji szczególnego dnia w Wielkim Poście. Była to Sobota Akatystu i celebrans wielokrotnie wychodził z Ołtarza, by na środku świaąyni niespiesznie zaaklamować początek kolejnego hymnu z liczby 24 (ilość literek w greckim alfabecie), który z lubością przejmował chór a także zebrani w świątyni, nieliczni wierni. Czteroczęściowy podział całego Akatystu okazuje się najlepszym z wplecionych w nabożeństwo Jutrzni rozwiązań. Po upływie krótkiego czasu pozbawienia oświetlenia – jak na wielkopostnych służbach – zapalały się kolejne lampki, by dać wymaganą jasność (wartość fizycznych lumenów) dla celebracji tak ważnego liturgicznego wydarzenia.

W czasie trwania zarówno Jutrzni, jak i wyjątkowych kolejnych części Akatystu ku czci Zwiastowania Matce Bożej, każdy z wiernych, znajdujących się w świątyni mógł odczuć niewyrażalne uczucia wdzięczności Bogu za dar Słowa oraz uczucie pełni piękna, które mamy okazję w Cerkwi przeżywać.

Pokrzepieni tak wielkim ładunkiem duchowej energii możemy nieść dalsze wyrzeczenia ze względu na Bogoczłowieka Jezusa Chrystusa podczas pozostałych nielicznych już dni Wielkiego Postu, jak i Wielkiego Tygodnia. Warto prawidłowo wykorzystać ten święty czas. Potwierdzeniem takiego stanowiska jest historia zycia pewnej kobiety. Prawosławie ukazuje za jej pośrednictwem zarówno nieograniczone miłosierdzie Boże, jak i możliwości natury, którą w sobie odczuwamy jako Boże stworzenie. Tą osobą jest święta Maria Egipska - Maria Egipcjanka (ok. 344 w Egipcie-ok. 421 na pustyni koło Jerycha), nawrócona jawnogrzesznica, pustelnica i pokutnica. Wspomnienie liturgiczne 1 IV oraz w czwartek i niedzielę V Tygodnia Wielkiego Postu.

Jej ojczyzną był Egipt, gdzie urodziła się mniej więcej w połowie V stulecia. Bardzo wcześnie, bo już w wieku dwunastu lat, porzuciła dom rodzinny, aby - uwolniona od opieki rodzicielskiej - pędzić grzeszne, rozpustne życie. Młodej, pięknej, lecz jeszcze niedoświadczonej dziewczynie nikt nie usiłował uświadomić całej tragedii wynikającej z jej rozwiązłego stylu życia, ani też powstrzymać i odwieść z drogi wiecznego potępienia. Przeciwnie - gorszycieli, urzeczonych jej fizyczną urodą, znalazło się wielu. Po kilkunastu latach życia w grzechu Maria wyruszyła do Ziemi Świętej statkiem płynącym z Aleksandrii do Palestyny. Celem jej podróży nie były jednakże święte miejsca, po których stąpał Zbawiciel, ani też pragnienie modlitwy tam, gdzie Chrystus głosił Dobrą Nowinę. Udawała się do Jerozolimy w nadziei, iż na święto Podwyższenia Krzyża Pańskiego zjadą się pątnicy ze wszystkich krańców świata. Już w czasie uroczystości świątecznych, gdy masy przybyłych i miejscowych chrześcijan podchodziły do Życiodajnego Drzewa, adorowały je, całując z bojaźnią otwory po gwoździach, które przeszyły ręce i nogi Zbawiciela, i w sercu Marii zrodziło się nieodparte pragnienie ucałowania świętej relikwii. Ale oto dzieje się coś dziwnego: jakaś niewidzialna siła nie tylko nie dopuszcza jej do Świętego Drzewa, lecz i nie pozwala nawet przekroczyć progu świątyni. Dotarłszy zaledwie do cerkiewnego przedsionka grzesznica, zdjęta trwogą, upadła w nim na kolana, cała we łzach, błagając Przenajświętszą Bogarodzicę o pomoc w przystąpieniu do Życiodajnej Świętości. Razem ze łzami spływała z niej również ślepota duchowa i Maria w jednej chwili dostrzegła cały swój moralny upadek - przepaść oddzielającą ją od Boga, Matki Przenajświętszej, Drogocennego Krzyża Pańskiego. Niezwłocznie złożyła przyrzeczenie zerwania z poprzednim życiem i pójścia drogą wskazaną przez Bogarodzicę. Gorąca skrucha umożliwiła Marii przestąpienie progu świątyni, którą opuściła dopiero po długich modlitwach, udając się na pustynię, aby tam, w zupełnej samotności, poście i modlitwie, spędzić, pokutując, resztę swojego życia. Życia, które - jak ktoś powiedział - nie było życiem istoty bezcielesnej, lecz w rzeczy samej życiem wcielonego ducha, jaki zmartwychwstał przez pokutę i ożył dzięki łasce.

Święta odeszła do Pana w 521 r. i została pochowana przez świątobliwego starca Zosimę, z rąk którego rok wcześniej przyjęła Najświętsze Tajemnice Ciała i Krwi Pańskiej.

        Postać świętej nabiera szczególnego znaczenia w czasach nam współczesnych, bowiem jest ona przykładem zwycięstwa nad cielesnymi żądzami, zbierającymi obfity plon grzechu wśród zdemoralizowanej części społeczeństwa - grzechu rozwiązłości, który przybrał już takie rozmiary i tak się zakorzenił w świadomości, że uważany bywa za zjawisko normalne, nie zasługujące na potępienie. O ile pijaństwo i narkomania spotykają się ze społecznym potępieniem, o tyle swobodne zaspokajanie cielesnych namiętności liczyć może na poklask. Wystarczy jednak uzmysłowić sobie, jak wielkie niebezpieczeństwo dla zbawienia człowieka niesie ze sobą rozwiązłość: Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą Królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni wspóżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą Królestwa Bożego. (...) Ale czyż nie wiecie, że ten, kto łączy się z nierządnicą stanowi z nią jedno ciało? Będą bowiem - jak jest powiedziane - dwoje jednym ciałem (...). Strzeżcie się rozpusty: wszelki grzech popełniony przez człowieka jest na zewnątrz ciała; kto zaś grzeszy rozpustą, przeciwko własnemu ciału grzeszy. Czyż nie wiecie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest, a którego macie od Boga i że już nie należycie do samych siebie?" (1 Kor 6, 9-10, 16-19)

fragmenty zaczerpnięte z: www.przegladprawoslawny.pl

Dodano: 01 kwietnia 2012


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej