Odwiedzin: 98772
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок №9/2012
 

Święty mnich Jan Klimak,

Namiestnik Klasztoru na św. Górze Synaj

Urodził się około 569 r. w bliżej nieznanym miejscu.  Mając szesnaście lat Jan złożył śluby zakonne i zapragnął całkowicie poświęcić się Bogu, rozwijając w sobie szczególnie posłuszeństwo, oddał się woli wybranego ojca duchowego o imieniu Makary. Już wówczas starcy przepowiedzieli, iż w przyszłości będzie on  gwiazdą życia duchowego. Przez cztery lat doskonalił się w życiu zakonnym  pod kierunkiem swego opiekuna. Po jego śmierci odszedł na pustynię, by resztę życia spędzić w poście, modlitwie, odosobnieniu i milczeniu. Wybrał życie pustelnicze w jaskini u stóp góry, w miejscowości Tola, osiem kilometrów od dzisiejszego klasztoru św. Katarzyny. Szczególnie głęboko w jego sercu tkwiła modlitwa i miłość do Boga. Nigdy nie opuszczała go pokuta i smutek z powodu grzechów. Wiele czasu poświęcał też umartwianiu ciała, każde pożywienie spożywał w niezwykle skromnych ilościach.

Po czterdziestu latach życia pustelniczego, spędzonego na niezwykłych wyrzeczeniach, polegających na miłowaniu Boga i bliźniego, gdy płakał, modlił się, walczył z demonami – niespodziewanie został mianowany ihumenem wielkiego monasteru na górze Synaj. Został zmuszony do powrotu do życia cenobitycznego, w klasztorze.  Pełnił tę funkcję przez cztery lata, po czym zdecydował się ponownie odejść na pustynię. Tam zmarł około 649 r. mając osiemdziesiąt lat.

 

Jako najpopularniejszy pisarz ascetyczny owego okresu pozostawił dla potomnych wskazówki jak należy prowadzić życie duchowe, aby dostąpić zbawienia. Zawarł je w utworze zwanym Drabina, jest pełną rozprawą o życiu duchowym, w której Jan opisuje drogę mnicha od wyrzeczenia się świata aż do doskonałości w miłości oraz doskonałości moralnej. Jest to droga, która według niego rozwija się przez trzydzieści szczebli (stopni), z których każdy poprzedni łączy się z następnym. Drabina stanowi sumę nauczania Ojców Pustyni, chociaż zasadniczo wynika z wewnętrznego doświadczenia samego św. Jana Kli­maka. Pismo należy do klasycznych dzieł duchowości wschodniej. Synajski asceta wykazywał, że na duchowy rozwój człowieka składa się wiele etapów, wiodących aż do stanów mistycznych, a więc, do pełnego zjednoczenia z Bogiem. Nawiązując do wizji Jakuba i obrazu trzy­dziestu ukrytych lat życia Jezusa, św. Jan opisał drogę duchowego rozwoju, wznoszącą się poprzez trzydzieści stopni duchowej drabiny. Poszczególne jej etapy wyznaczają: walka z wadami, opanowywanie myśli, wyzbywanie się trosk i potrzeb, rozwijanie cnót, dążenie do wewnętrznego pokoju i skupienia (hezychii) oraz nieustannej czci Boga. Zasadniczymi rozdziałami dzieła św. Jana Klimaka są: stopień 27, poświęcony hezychii, czyli wewnętrznemu wyci­szeniu i stopień 28, traktujący o modlitwie. Oba są ze sobą ściśle zwią­zane, duchowy pokój bowiem stanowi podstawę modlitwy. Hezychasta dąży do osiągnięcia wewnętrznej czujności i uwagi, ciszy i skupienia, straży serca tak, by nieustannie móc stawać w obecności Boga. Ideałem jest dla niego modlitwa pokoju, pozbawiona wszelkich wyobra­żeń. Osiąga się ją poprzez nieustanną pamięć o Chrystusie, obecnym w nas i przemieniającym człowieka, który się modli. Hezychazm, jaki pojawił się wraz ze  św. Janem Klimakiem, rozwijał się wśród mnichów synajskich, następnie zaś w klasztorach na Górze Atos. Wiernymi czytelnikami Drabiny do nieba byli hezychaści bizantyjscy XIII i XlV wieku, którzy praktykowali łączenie modlitwy wewnętrznej z oddychaniem. Święty Teofan włączył to dzieło do Filokalii rosyjskiej, to jest Dobrotolubija.

 

 

Drabina do raju to dzieło popularne zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie. Przyczyniło się też do pojawienia się drabiny do niebios - nowego tematu w ikonografii bizantyjskiej. 

W ikonografii święty przedstawiany jest jako siwobrody, nieco łysiejący starzec w czarnych szatach mnicha wielkiej schimy. Zależnie od typu wyobrażenia trzyma księgę lub zwój, a prawą ręką błogosławi. Poza przedstawieniami indywidualnymi święty ukazywany jest na ikonach Drabiny do niebios, gdzie niekiedy trzyma zwój z napisem: Widzicie, bracia, wąska jest droga wiodąca do rajskich szerokości, a szeroka do piekła oraz w towarzystwie innych nie wymienionych z imienia mnichów.

Warto pamiętać, że mimo, iż Święty żył i nauczał na długo przed nami, naszymi Rodzicami czy przodkami, jego jego zasadniczy przekaz jest zawsze i ciągle aktualny. Jego słowa dotyczą każdego z nas – nie tylko mnichów – kierują ku zbawieniu wiecznej duszy, o której istnieniu nie mamy wystarczającej świadomości. Wiemy, że Kościół tak naucza, jednak nasz sceptycyzm bierze górę nad wszelkim poznaniem nauki, którą posiadamy od Jego początku na ziemi. Wydaje nam się przewyższa wszelkie poznanie, które pozostaje udokumentowane od pokoleń. Wydaje nam się kieruje nas ku pozornemu uspokojeniu podczas, gdy takiego spokoju brak... ciągle coś nam się zdaje, podejrzewamy że tak jest – a św. Jan Klimak już dawno wszystko opisał. Będąc mnichem, prawdziwie poznał kim jest człowiek i jakie są jego wady – wszakże na tym poznaniu opiera się wszelki początek drogi ku Bogu; przecież to od tej świadomości rozpoczyna się wszelki żal i najprawdziwsza pokuta za popełnione zło. Dzieło św. Jana jest ważne dla każdego, kto pragnie pokutować, obmyć się od naleciałości tego świata i wstąpić w szeregi przeciwników zła, jednak także dla tych, którzy, pędząc w rytmie świeckiego życia, poznali jego ułomność i przewidywalność. Drabina św. Jana Klimaka to nieodzowny materiał dla przyszłych psychologów, ponieważ zawiera potencjał najprawdziwszych metod poznawczych opartych na niezwykłym doświadczeniu.


Dodano: 25 marca 2012

Яблочинский Листок №8/2012
 

Drodzy bracia i siostry!

Dzisiaj przypada trzecia niedziela Wielkiego Postu. We wszystkich prawosławnych cerkwiach na środku leży Krzyż, gdyż ta właśnie niedziela jest zwana niedzielą Adoracji świętego, czcigodnego i życiodajnego Krzyża Pańskiego. W tym dniu jesteśmy wezwani, aby przyjść i pokłonić się drzewu, które stało się tronem najwyższego i miejscem jego wyniesienia. Przez swój Krzyż bowiem, prawdziwy Bóg nasz, Jezus Chrystus, dotknął korzeni zła tkwiących w dziejach człowieka i w duszach ludzkich. Rozważmy słowa dzisiejszej Ewangelii.

Rzekł Pan: Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój i naśladuje mnie. Bo kto by chciał duszę swoją zachować, utraci ją, a kto by utracił duszę swoją dla mnie i dla ewangelii zachowa ją. O jakim zaparciu się i jakiej stracie tutaj mowa? O jakim krzyżu? Przecież te słowa mówił Chrystus do uczniów, którzy jeszcze nie wiedzieli, jaką śmiercią On umrze.

Drodzy bracia i siostry! Żądanie Chrystusa zaparcia się samego siebie oznacza konieczność rozpoznania przez człowieka fundamentu własnego człowieczeństwa. Fundamentem tym jest Obraz Boży, który tkwi w człowieku. Człowiek jest tym bardziej sobą, jeśli ów obraz jest w nim jaśniejszy, bardziej wyraźny i czysty. Innymi słowy, im bardziej człowiek staje się Boży, tym bardziej staje się sobą. Chociaż jest jednostką i indywidualnością, ma duszę i ciało (swoją duszę i ciało, a nie kogoś innego), dysponuje wolną wolą i ponosi indywidualną odpowiedzialność przed Bogiem za swoje grzechy Tzn. mimo, że jest indywiduum jest powołany do jedności z Bogiem mocą obrazu – jak to nazywa św. – odprysku Boskości. Obraz Boży w człowieku jest gwarantem jego indywidualności a nie zamachem na nią. W jego obliczu i w świetle łaski Bożej zdolności człowieka przypadające mu z natury i rozwinięte indywidualnie zyskują trwałość. Wartości, których oparciem jest jedynie człowiek są nietrwałe jak on sam. Pokazuje to aż nadto wyraźnie cała historia ludzkości. Celem człowieka jako stworzonego na obraz i podobieństwo Boże jest przebóstwienie. Stanie się prawdziwym humanistą, a nawet doskonałym etycznie człowiekiem nie wyczerpuje ludzkich możliwości i nie jest ich kresem. Dlatego pełne zaangażowanie w pogoń za pozornymi wartościami jest stratą czasu. I o tym mówi nam dzisiejsza Ewangelia. Jeśli ktoś – parafrazując słowa Chrystusa – będzie chciał uchronić siebie opierając się na tym, co pozorne i nietrwałe, a więc – w zestawieniu z tym co prawdziwe – nieprawdziwe, zatraci samego siebie. Być może – mówi Chrystus i zyska cały świat, ale cóż to za zysk, gdy szkodę poniesie na tym, co bezcenne; gdy zatraci duszę.

Dlaczego jednak Chrystus mówi tutaj o utracie duszy dla Niego Samego i Ewangelii? Dlaczego nie mówi po prostu o zysku płynącego z naśladowania Go i Świętej Ewangelii, ale jeszcze na początku wspomina o stracie? Chrystus chce nam przez to powiedzieć, że w okolicznościach w jakich żyjemy, w warunkach, w których codziennie musimy dokonywać wyborów, pojęcie straty jest nam bliższe. Zawsze bowiem wiemy co tracimy i doświadczamy tego uczucia w warunkach, kiedy musimy zrezygnować z tego, co już posiadamy. Na ogół nie jesteśmy w stanie zawczasu przewidzieć korzyści. Lubimy czymś dysponować, wiedzieć co jest grane. Wtedy czujemy się pewni, syci i bezpieczni. I nie ukrywamy naszej radości z tego powodu. Pozyskujemy niejako wspomniany w Ewangelii cały świat. To nie świat jednak, bracia i siostry, ani nawet my sami, powinien być gwarantem naszego szczęścia, pewności i bezpieczeństwa. To nie w świecie, ani w synach ludzkich – jak śpiewaliśmy w błogosławieństwach – powinniśmy pokładać naszą nadzieję na dobrostan naszych dusz. Naszą nadzieję powinniśmy ukierunkować na Boga, na Chrystusa. On jest Drogą, Prawdą i Życiem; naszą Drogą, naszą Prawdą, naszym Życiem. Powinniśmy zawierzyć się Temu, który wyciągnął ręce na Krzyżu, który dzisiaj wysławiamy, aby objąć nimi całą ziemię. Zaufajmy, umiłowani, Temu, który swymi duchowymi rękami umocnił niebiosa i pozwolił, aby dla naszego zbawienia jego cielesne ręce zostały przybite do krzyża.

W istocie, Chrystus stawia nas przed wyborem, zadaje nam wszystkim, zarówno Cerkwi, jak i każdemu człowiekowi indywidualnie pytanie, bez którego nie może się obyć chrześcijaństwo. Pytanie to brzmi: Czy chcesz pójść za mną? Wybór należy do każdego z nas! Sami musimy we własnych sercach i sumieniach odpowiedzieć na te pytanie, czy powierzymy się Bogu jak Abraham, jak Mojżesz, jak Prorocy, jak święci Ojcowie nasi i nauczyciele, męczennicy, wyznawcy i asceci, dla których On stałem się skałą, źródłem pewności i spokojną przystanią.

Zatem, drodzy bracia i siostry, zyskujemy, a nie tracimy. Zyskujemy, gdyż potwierdzamy siebie samych względem tego, co jest dla nas właściwe i naturalne, i co stanowi absolutną podstawę naszego człowieczeństwa. My, którzy nawet żyjemy mocą daru, którego źródłem nie jesteśmy my sami, zyskujemy, bowiem opieramy się na Tym, który Jest, a więc ma życie sam w sobie. Korzystamy, ponieważ w Nim są wszystkie prawdziwe odpowiedzi na wszystkie pytania, pewne oparcie i niezawodna pomoc.

Spójrzmy zatem, drodzy bracia i siostry, na ten Krzyż i na rozpiętego na nim Chrystusa. Wznieśmy w górę nasze serca, abyśmy z wiarą i nadzieją udzielili pełnej miłości odpowiedzi na płynące od Zbawiciela wezwanie do uczestnictwa. Usłyszmy słowa Chrystusa, skierowane do każdego z nas: pójdź za mną, weź swój krzyż i naśladuj mnie! Człowiek bowiem, biorąc swój krzyż łączy się mistycznie z Chrystusem. Przyjdźmy do Niego z pokora i wiarą. Nie bójmy się walczyć z naszymi grzesznymi przyzwyczajeniami i – jak pisze Apostoł Paweł – razem z Chrystusem przybijać do krzyża nasze nieprawości. Módlmy się i miejmy nadzieję! Pozwólmy Bogu działać w sobie i uczynić nas Jego świątynią. Czuwajmy, bądźmy odważni i wytrwali w zmaganiach, zarówno duchowych, jak i cielesnych. Rozpocznijmy czwarty tydzień Wielkiego Postu z wiarą, nadzieją i miłością w Chrystusie.

Dzisiaj, kiedy w centrum naszej uwagi stoi Święty Krzyż, przypomnijmy sobie, bracia i siostry, iż mamy w swoich rękach wielki i bezcenny dar, który jest wyrazem miłości do nas Bogoczłowieka Jezusa Chrystusa. Została nam pokazana droga i metoda, darowane narzędzie, przed którym uciekają wszelkie wrogie moce szatana i wniwecz obracają się złe zamiary działających pod jego wpływem. Kłaniając się i oddając cześć Świętemu Krzyżowi Pańskiemu prośmy Tego, Który został na nim ukrzyżowany, aby dał nam siłę wiary, otworzył nasze oczy i oświecił nas swym światłem. Prośmy o to, aby za każdym razem, kiedy składamy na sobie znak Krzyża w nasze serca wstępowała nadzieja i umacniała się pewność, że Chrystus jest przy każdym z nas.

Chlubmy się więc Krzyżem – jak wzywa św. Cyryl Jerozolimski – wielbiąc Pana, dla nas posłanego i ukrzyżowanego. Jemu największa chwała na wieki wieków. Amen.

Cerkiew prawosławna poprzez wyniesienie na środek świątyni Życiodajnego Krzyża poucza nas, że nie jest on jedynie symbolem Prawosławia, podobnie jak i wszelkie inne utensylia: ikony, łampady, świece czy śpiew. Nie chodzi tu o reklamę a dzieje sie tak dlatego, ponieważ Krzyż, który oświęca wszystko, dodaje nam otuchy w trudnej drodze Wielkiego Postu. Ojcowie Kościoła tłumaczą to jeszcze dobitniej: zupełnie jak w czasie długiej podróży pielgrzymi chętnie odpoczywają w cieniu drzewa, które napotkali na swej drodze, tak i tu, Cerkiew zasadziła drzewo Krzyża w środku Wielkiego Postu, byśmy mogli w jego cieniu odpocząć i nabrać sił do dalszej wędrówki.

W dniu dzisiejszym powinniśmy w sposób szczególny postarać się odnieść do leżącego na środku świątyni Krzyża, ponieważ jego znak odpędza demony i udaremnia wszelkie knowania złego, jeśli czyniony bywa z wiarą i modlitwą.

Po raz kolejny dostąpiliśmy niepowtarzalnej okazji oglądania prawosławnego Krzyża w bezpośredniej bliskości – został wyeksponowany na środku każdej prawosławnej świątyni, miejsca modlitwy do Boga. Naszym zadaniem jest uważne przyjrzenie się i zapisanie w umyśle oraz sercu zarówno kształtu Krzyża, jak i jego rangi, jaką pełni w naszym życiu. Jest on naszym najwspanialszym orężem w walce ze złem. Otucha i nadzieja, które płyną przez Św. Krzyż mówia nam, iż nie istnieje Zmartwychwstanie bez Krzyża, podobnie jak radość bez uprzedniego smutku. Radość i smutek wielokrotnie przeplatają sie w naszym życiu, nadając mu ów smak i znaczenie – jego nieodzowną rangę. Uczcijmy więc życiodajne drzewo Krzyża, bowiem to na nim Jezus Chrystus oddał Siebie za nas, grzesznych.

za: www.ksiadzartur.pl

Dodano: 18 marca 2012

Яблочинский Листок №7/2012
 

Nie jeść chleba a upijać się gniewem?! Jakaż to korzyść niedomagać od ascezy a ganić bliźniego?! Jakąż korzyścią jest powstrzymywanie się od pokarmu i kradzież cudzego? Cóż to za potrzeba, by umęczać własne ciało a nie nakarmić głodnego?

Święty Jan Chryzostom (Złotousty)

 

Православия светильниче, Церкви утверждение и учителю, монахов доброто, богословов поборниче непреоборимый, Григорие чудотворче, Фессалонитская похвало, проповедниче благодати, молися выну спастися душам нашим.

Тroparion Świętego

Druga niedziela Wielkiego Postu to liturgiczne przywoływanie osoby wielkiego obrońcy Prawosławia w XIV wieku.

Święty Grzegorz Palamas to postać, o której nie zachowało się zbyt wiele wiadomości, jednak z całą pewnością można określić jego oddanie sprawom czystości dogmatycznych i moralnych zasad wiary prawosławnej. W szczególności dokładał wszelkich starań w kierunku ukonstytuowania znaczenia modlitwy Jezusowej w życiu monastycznym. Jego odważny sprzeciw nowym naukom zachodniego uczonego mnicha-oratora Barlaama z Kalabrii  i jego ucznia z Bułgarii Akindynosa, stał się kamieniem węgielnym dla niezliczonych wyrzeczeń i ascetycznych umartwień jako mnicha w celu apologii (obrony) prawdziwości i czystości wiary prawosławnej.

Zarzuty pierwszego o materialności światła Taboru czyli niestworzonych energii Bożych, św. Grzegorz Palamas odrzucał publicznie i z całą uwagą kierował się w stronę uznania zasadności hezychazmu w życiu monastycznym ówczesnego świata. Barlaam publicznie naigrywał się z wielowiekowego doświadczenia hezychastycznego mnichów ze świetej Góry Atos twierdząc, że stanowią one jedynie wytwory fantazji mnichów, którzy popadli w zbłądzenie duchowe (prelest’). Wiele lat trwały spory palamickie, aż 27 maja w 1341 roku na soborze w Konstantynopolu jego nauka została przyjęta z całą rozciągłością, zaś słowa Barlaama uznane za herezję. W wyniku takiego obrotu spraw Barlaam musiał udać sie w drogę powrotną do Kalabrii, jednak nie oznaczało to zakończenia wojny z hezychazmem. Jego wierni uczniowie i wyznawcy nowej nauki o stworzonych energiach Bożych – bułgarski mnich Akindynos i patriarcha Jan XIV Kaleka (1341-1347) oraz sympatyzujący z nimi rzymski cesarz Andronik III Paleolog (1328-1341), nadal stanowili jedyny opór przeciwko wykładom prawosławia w dziełach św. Grzegorza Palamasa.

Nową i istotną falę wzburzenia wznieciły domysły Akindynosa, podsycane przez Barlaama oraz poparte stanowiskiem patriarchy Jana XIV Kaleki przy współudziale cesarza, które doprowadziły do złożenia wniosku o uwięzienie odpowiedzialnego za smuty w Kościele Powszechnym. Mimo odparcia przez Świętego zarzucanych mu działań oraz ponownego wykładu nauki prawosławnej przyjętej przez Sobór Konstantynopola 1341 roku, został na trzy lata wtrącony do więzienia. Jego cierpieniom za wiarę przyszedł kres dopiero w 1351 roku, gdy na tron patriarszy wstąpił znany mu osobiście patriarcha Izydor (1347-1349) a w Blachernach odbył się Sobór, który uznał po raz kolejny zasługi i naukę św. Grzegorza Palamasa. W wyniku tego Święty został oficjalnie oczyszczony z postawionych mu zarzutów, uwolniony z więzienia oraz wkrótce też wyświęcony na biskupa miasta Tessaloniki, niedługo potem został arcybiskupem.

Nie oznaczało to pełnego zwycięstwa oraz animuszu, jakim powinien odznaczać się ten wielki obrońca monastycyzmu: mieszkańcy Tessalonik nie od razu przyjęli nowego arcybiskupa. W wyniku tego zmuszony był mieszkać w wielu miejscach oraz często się przemieszczać. Pewnego razu podczas kolejnej, męczącej podróży do Konstantynopola, jego konwój wpadł w ręce rozbójników tureckich. Przez cały kolejny rok Święty był sprzedawany jako niewolnik na tureckich targach w wielu miastach. Nawet w takich okolicznościach nie stanowiło to żadnego ograniczenia dla nieugiętego rozprzestrzeniania wiary prawosławnej przez św. Grzegorza.

Na trzy lata przed śmiercią powrócił do Tessalonik, gdzie w przeddzień odejścia z tego świata objawił mu się św. Apostoł i Ewangelista Jan Teolog. Ze słowami: Ku niebu! Ku niebu! św. Grzegorz Palamas radośnie i w pokoju zmarł 14 listopada 1359 roku, w wieku 65 lat. Przy patriarsze Filoteuszu (1304-1355, 1372-1376) został kanonizowany w 1368 roku. Autorem wszystkich tekstów liturgicznych oraz Żywota św. Grzegorza Palamasa  jest sam Patriarcha Filoteusz.

Премудрости Священный и Божественный орган, богословия светлую согласно трубу, воспеваем тя Григорие Богоглагольниче: Но яко ум уму первому предстояй, к нему ум наш отче настави, да зовем: радуйся проповедниче благодати.

Кondaкion Świętego

Dodano: 11 marca 2012


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej