Odwiedzin: 98772
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок № 3/2012
 

Teofania

Objawienie Pańskie

Chrzest Jezusa Chrystusa w Jordanie

Niezwykłe, radosne wydarzenie, które proponuje nam w dniu dzisiejszym Cerkiew, wiąże się z wodą, chemicznym związkiem tworzącym fizyczną substancję, od której zależy życie całej planety.

Bóg stworzył wodę zarówno nad sklepieniem niebios, jak i pod nim, i oddzielił wodę od suszy na ziemi. Woda jest pierwszym stworzonym żywiołem świata, płynie i wszystko napełnia, przezroczysta i przenikająca, gasi pragnienie i omywa, ożywia i rozwesela. Woda okrąża ziemię i jest przez nią okrążona; jej granicą jest susza i jednocześnie swój początek: woda musi opierać się suchemu lądowi a ziemia bez wilgoci rozsypuje się na proch. Woda gasi ogień jak przeciwstawny żywioł i jednocześnie wiąże się z nim w nierozerwalnych zasadach, ponieważ woda zmniejsza działanie ognia, ogień z kolei zmienia wpływ wody a z takiego związku rodzi się wilgotne ciepło życia. Ogień i woda kryją w sobie tajemnicę śmierci ziemi – w potopie, który miał miejsce oraz w ostatecznym oczyszczającym ogniu, ma on być ostatnim aktem, po nim całe stworzenie ulegnie przemianie. Ogień i woda są stale oczyszczane i odnawiane przez to niebo i tę ziemię, które mają ulec wspomnianej przemianie na koniec wieków. Chrzest dokonuje się poprzez wodę i duch, Duchem Świętym i ogniem. Języki ognia Pięćdziesiątnicy zeszły także na żywioł wody. Stało się to w czasie Chrztu Pańskiego w Jordanie. Cały świat odczuł realnie ową Teofanię Chrystusa (i całej Trójcy Świętej) – objawienie Jego Boskości w świecie stworzenia - i zadrżał przed Nim. Na krótką chwilę woda otoczyła przeczyste ciało Jezusa Chrystusa i w tym samym momencie zawróciła, przemieniła swój normatywny bieg w rzecznym korycie – море виде и побеже, Иордан возвратися вспять! (prokimenon)

Według nauki św. Jana Damasceńskiego Jezus Chrystus przyjął chrzest nie dlatego, że potrzebował oczyszczenia, był bowiem bez grzechu, lecz aby uświęcić wodę i dać nam przykład do naśladowania. Uczynił to także, by objawić tajemnicę Trójcy Świętej i pokazać, że do nowego Królestwa łaski nie wejdzie żaden nieczysty i nieochrzczony.

Chrzest Pański z dawien dawna nazywany jest dniem oświecenia. Obecność Ducha Świętego przejawiła się w rozświetleniu Jordanu. Stąd także u Ojców Kościoła chrzest zwany jest oświeceniem, a w starożytności w przeddzień święta dokonywano chrztu katechumenów, przy którym zapalano wiele świateł, i który sam jest duchowym oświeceniem.

Okres świąteczny trwa, wraz z dniami przed i poświątecznymi od 6/19 stycznia do 14/27 stycznia, zaś cały okres od Bożego Narodzenia do wigilii chrztu Pańskiego (tzw. swiatki) jest pozbawiony dni postnych. Już na 4 dni przed świętem Cerkiew wzywa wiernych, aby myślami przenieśli się nad Jordan. W przeddzień święta odprawia się, podobnie jak przed Bożym Narodzeniem, wielkie godziny kanoniczne.

Chrzest Pański w dniu dzisiejszym po raz kolejny odnowi wszelkie wody całej ziemi. Po raz kolejny staniemy się uczestnikami rzeczywistości przemiany wód sprzed ponad dwóch tysięcy lat. Woda, którą w dniu dzisiejszym zabierzemy do swych domów, jest wyjątkowa pod każdym względem: liturgicznym, teologicznym, praktycznym i religijnym. Ze względu na jej wyjątkowy charakter – poświęcona nosi miano Wielkiej Agiasmy (Wielkiej Świętości) – stosunek do niej powinien być odpowiedni.

Woda Chrztu Pańskiego może być przechowywana przez cały rok. Nie ulega zepsuciu, więc nie należy chować jej do lodówki. Powinna znajdować się w modlitewnym kąciku przed ikonami.

Często spożywa się tę wodę w celach leczniczych tuż przed przyjęciem różnego rodzaju lekarstw, nawet, jeśli zaleceniem jest przyjęcie ich na czczo: najpierw święcona woda, później lekarstwa. Nie można zapomnieć tu o modlitwie, by poprosić o Boże błogosławieństwo na rozpoczynający się dzień. Bywają też szczególne sytuacje, gdy ojcowie duchowi zalecaja spożywanie święconej wody co godzinę, po jednej łyżeczce. Tą wodą można także obmywać ciężko chorego oraz skrapiać jego łóżko. Zgodnie z bogobojnym zwyczajem, kobiety w wyjątkowe dni powinny unikać kontaktu z każdą świętością, jednak nie oznacza to zupełnego zakazu a stanowi jedynie zalecenie niektórych spowiedników, znających tajniki życia duchowego poszczególnych wiernych. Ze względu na zdrowotne problemy, może być udzielone błogosławieństwo kapłana na spożywanie wody także w te szczególne, kobiece dni. Woda z Chrztu Pańskiego zawsze powinna służyć pomocą w krytycznych sytuacjach bez względu na wszystkie zakazy czy zalecenia – jej wyjątkowość polega na możliwości podania choremu w charakterze Eucharystii, gdy nie istnieje realna możliwość wizyty kapłana przy łóżku chorego.

Picie święconej wody odróżnia się od zwyczajowego gaszenia pragnienia i oznacza spożywanie jej za każdym razem w małych ilościach. Święconą wodę można wlać do naczynia z wodą zwykłą – wtedy i ona się uświęci. Można nią okropić mieszkanie, zwierzęta czy gospodarcze budynki i najprzeróżniejsze maszyny. Woda ze święta Chrztu Pańskiego ma w sobie szczególną moc ozdrowieńczą. Leczy się nią zarówno fizyczne, jak i duchowe choroby, szczególnie gdy spożywanie jej wiąże się z głęboką wiarą przyjmującego.

Niejednokrotnie stajemy się świadkami smutnych sytuacji podczas zabierania wody do domów, gdy wierni nie potrafią zachować spokoju. Właśnie, szczególnie w tym momencie powinniśmy umieć uspokoić swoje myśli, ponieważ do świątyni przyszliśmy nie tylko po wodę święconą, lecz po Wielką Świętość! Warto zwrócić uwagę na innych, niedołężnych lub chorych parafian, którzy nie mogą długo stać – i umożliwić im szybsze pobranie wody święconej. Kobiety z dziećmi – jak wszędzie, tak i tu – mają bezwzględne pierwszeństwo. Podchodzenie do źródełka wody ze spokojem i kulturą osobistą może okazać się decydującym faktem w późniejszych sytuacjach życiowych. Woda, którą czerpiemy z wiarą, z bogobojnością ją przechowujemy i z modlitwą spożywamy – z pewnością zapewni dobre zdrowie nam, jak i naszym bliskim oraz wszystkim ludziom, którzy poproszą o nią. Woda z dzisiejszego wielkiego Święta wybawi chorych od niewyrażalnych męk duchowych i cielesnych, stanie się gwarancją ich duchowego porządku i fizycznego spokoju.

Dodano: 19 stycznia 2012

Яблочинский Листок № 2/2012
 

Oto fragment Ewangelii, który opisuje Boże Narodzenie. Słyszeliśmy go w ubiegłą niedzielę, razem z całym ko-rowodem imion ziemskich przodków Jezusa Chrystusa, warto jednak po raz kolejny, już w świątecznym nastroju, przypomnieć jego tłumaczenie, ponieważ jest to dzisiejsza lekcja ewangeliczna:

Mateusz 1, 18-25

 

A z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak:

Gdy Matka jego, Maria, zostala poślubiona Józefowi, okazało się, że, zanim się zeszli, była brzemienna z Ducha Świętego. A Józef, mąż jej, będąc prawym i nie chcąc jej zniesławić, miał zamiar potajemnie ją opuścić. I gdy nad tym rozmyślał, oto ukazał mu się anioł Pański i rzekł: Józefie, synu Dawidowy, nie lękaj się przyjąć Marii, żony swej, albowiem to, co się w niej poczęło, jest z Ducha Świętego. A urodzi syna i nadasz mu imię Jezus; albowiem On zbawi lud swój od grzechów jego. A to wszystko się stało, aby się spełniło słowo Pańskie, wypowiedziane przez proroka: Oto panna pocznie i porodzi syna, i nadadzą mu imię Immanuel, co się wykłada: Bóg z nami. A gdy Józef obudził się ze snu, uczynił tak, jak mu rozkazał anioł Pański i przyjął żonę swoją. Ale nie obcował z nią, dopóki nie powiła syna, i nadał mu imę Jezus.

Hri4sto1sL ra4¿da1êts¹ - s³a1wite E$gv1!!!

Po raz kolejny radosne słowa tego wyjątkowego, dłu-go wyczekiwanego świątecznego powitania ożywiają nasz umysł i dają nadzieję naszym sercom. Wyczekiwaliśmy te-go wspaniałego wydarzenia mimo, iż wszyscy wokół już je hucznie poświętowali, dodając Nowy Rok i prywatki... Cali i zdrowi po okresie postu bożonarodzeniowego uczestniczy-my w wyjątkowych i bogatych nabożeństwach Bożej chwały. Nam, ludziom nowego tysiąclecia, po raz kolejny objawił się Bóg nie jako idea, imaginacja rzeczywistości lecz jako Ten, Który stoi obok, zupełnie jak jeden z nas.

Dobry Bóg, Który kocha każdego z nas bardziej niż możemy to sobie wyobrazić, odczuć, Ten Bóg wybrał nas, by nam posłużyć bezpośrednio. Taki jest dobry zamysł Wspaniałego Stwórcy, by Swoje stworzenie było przez Nie-go obdarowywane każdego dnia nowymi cudownymi wydarzeniami, kolejnymi możliwościami. Zaiste, taką nową możliwością jest uroczyste świętowanie Bożego Narodzenia, niezwykle ciepłego w swym przekazie i rodzinnego wy-darzenia. Samo święto obejmuje swą modlitwą nie tylko żyjących, lecz także zmarłych – wiele osób zostało powołanych do życia pozagrobowego. Naszym obowiązkiem jest modlić się za ich dusze, by wpłynąć na poprawę ich losu tam, po drugiej stronie...

Wróćmy jeszcze raz na kilka chwil do samej genezy dzisiejszej naszej wspólnej radości duchowej. Splot wydarzeń oraz ich niezwykle silny ładunek duchowy składają się na rzeczywisty odbiór, niemalże namacalny. Wszystkie opi-sane dzieje miały miejsce w naszej rzeczywistości – tak wtedy, jak i dziś – mieszkali sobie ludzie, wśród których znajdowały się szczególne osoby a każda z nich miała do wykonania określoną misję.

Dziewica Maria ze swoim mężem Józefem mieszkała w miasteczku Nazaret, które istnieje po dziś dzień. Z powodu powszechnego spisu ludności Imperium Rzymskiego, który prowadził cesarz August, musieli udać się do Betlejem. Zgodnie z pouczeniem cesarza, by ułatwić przeprowadzenie spisu ludności, należało zgłosić się do swego miasta. Zarówno Maria oraz Józef byli dalekimi po-tomkami króla Dawida, więc Betlejem było ich miastem. To tu urodził się król Dawid – jeden z większych i ważniejszych władców Izraela, z którego rodu – jak głosiły proroctwa, czyli Boża obietnica – miał przyjść na świat wyczekiwany Mesjasz.

Samo Betlejem znajduje się dosłownie kilka kilomet-rów od Jerozolimy (obecnie – w Autonomii Palestyńskiej, na terytorium zachodniego brzegu Jordanu), jednakże z Nazaretu odległość ta wynosi około 170 kilometrów. Wystarczy więc spróbować sobie wyobrazić stopień wyrzeczeń, jakich musiała się podjąć Maria w ostatnim miesiącu ciąży.

Wkrótce okazało się, że z powodu przeludnienia w Bet-lejemie, Maria i Józef pozbawieni zostali możliwości zamieszkania w hotelu czy zajeździe, nie posiadali też żyjących bliskich w tym miasteczku. Jedynym wyjściem pozostał nocleg w grocie, służącej pastuszkom jako obora i tam miało miejsce wydarzenie dziś przez nas tak radośnie świętowane i przeżywane. W małej grocie przyszedł na świat Ten, Którego oczekiwał cały wszechświat – Zbawiciel Jezus Chrystus. I gdy tam byli, nadszedł czas, aby porodziła. I porodziła syna swego pierworodnego, i owinęła go w pieluszki, i położyła go w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie – pisze św. Łukasz (2, 6-7).

O tym, że na świat przyszedł Ktoś szczególny, wie-dzieli nie tylko Józef i Maria; pastuszkowie, pouczeni przez anioła jako pierwsi przybyli, by oddać pokłon Zbawicielowi: ...oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem wszystkiego ludu, gdyż dziś narodził się wam Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan, w mieście Dawidowym. A oto będzie dla was znakiem: Znajdziecie niemowlątko owinięte w pieluszki i położone w żłobie (Łk 2, 10-12).

Pastuszkowie pozostawili swoje stada i udali się do pieczary, gdzie znaleźli Dziewicę Marię, Józefa i Dzieciątko w żłobie. Opowiedzieli Marii o widzeniu, które poraziło Bogurodzicę: przecież dokładnie 9 miesięcy temu Archanioł Gabriel wypowiedział do niej te same słowa, że urodzi Zba-wiciela świata!

Krótko potem Święta Rodzina zamieszkała w mieście – najprawdopodobniej zwolniły się już miejsca a w tym samym czasie trzej mędrcy ze Wschodu, daleko od Palestyny,  spostrzegli na niebie niezwykłe zjawisko – niespotykanej jasności gwiazdę. Uznali to jako szczególny znak i postano-wili przybyć do Izraela, wiedzieli o mającym się narodzić Królu Izraelskim. Nie będąc Żydami wiedzieli, że wydarzenia, które przepowiedziało pojawienie się gwiazdy, będą globalne.

Poganie – trzej Magowie, Mędrcy ze Wschodu czy Królowie (tak zwykło się na nich mówić w tradycji), nie mogli przewidzieć, że Król Izraela przyszedł na świat nie w bogatych i pełnych przepychu i zbytków pałacach, lecz w ubogiej pieczarze, położony w żłobie. Ich pojawienie się na dworze oddanego rozpuście Heroda stało się przyczyną dalszych, tragicznych w skutkach, wydarzeń. Nie wpłynęły one jednak bezpośrednio na życie Nowonarodzonego Króla całego świata, Bogoczłowieka Jezusa Chrystusa.

 

Dodano: 09 stycznia 2012

Яблочинский Листок № 1/2012
 

Za każdym razem, gdy uroczyście przestępujemy próg Nowego Roku, nasze dusze odczuwają radosne ciepło, ponieważ głęboko w naszej świadomości zakorzeniona jest niezwykle cenna informacja: przecież już za kilka dni będziemy podobnie uroczyście świętować Boże Narodzenie!

Pełni pozytywnej nadziei oczekujemy ożywczej łaski Bożej w przyszłości, jednocześnie wspominając to, co dobre spotkało nas w przeszłości, szczególnie w minionym roku. Pamiętamy o zasadzie wdzięczności Stwórcy za wszystkie te dzieła, które stały się możliwe ze względu na Jego wolę w naszym działaniu.

Niechaj więc wzmocnią się na nowo nasze siły do czynienia dobra. Niech spokojna pewność o los  dzieci przepełnia serca ich Rodziców. Dzieci niech nigdy nie zapominają o miłej wdzięczności swym Rodzicom. Radość stwarzania i wszelka twórczość niech znajdzie swoje odzwierciedlenie we wszystkich dokonywanych dobrych i pięknych działaniach, niech pomaga w osiąganiu wyznaczonych celów. Niechaj ciało zapomni o cierpieniach a dusza o smutku!

Wszystkich nas niech zawsze ochrania nasz Dobry Bóg!

Przed nami wielkie duchowe wydarzenie, długo i niecierpliwie wyczekiwane święta Bożego Narodzenia 2012 Roku. Warto przyjrzeć się ich charakterowi i spróbować określić źródło ich silnego oddziaływania na nas samych.

O ile Pascha Chrystusowa – także poprzedzona 40 dniowym (Wielkim) postem – zawsze wiąże się z poprzedzającymi ją cierpieniami i męczeńską, haniebną śmiercią na Krzyżu, o tyle Bożego Narodzenia nie dotyczą podobne treści. Nie ma tu mowy o smutku, nie mówi się również o wymogu szczególnych wyrzeczeń, ponieważ jedynym warunkiem przyjęcia Nowonarodzonego jest wyciszenie się. Teologia tego święta, tak bardzo głęboka i niepojęta, wymaga od nas co najmniej wyciszenia.

Sama teologia wybiega poza samo wydarzenie, bo oto w dniu Wprowadzenia do Świątyni NMP rozpoczynamy wesołe świąteczne pieśni kanonu Jutrzni – Chrystus się rodzi – Wychwalajcie! Do tego dołączone są jeszcze kolędy – jakże ciepłe i rodzinne – i oto mamy cały świąteczny charakter na długo przed samym Bożym Narodzeniem!

Świętowane Narodzenie Jezusa Chrystusa także niesie głębokie i pełne radosnej nadziei, treści. Przychodzi na świat, ze względu na dobro tego świata, sam Bóg. Rodzi się nie tylko prawdziwy Człowiek, rodzi się prawdziwy Bóg. Ten, Który uczestniczył w akcie tworzenia wszystkiego, o czym wiemy i jesteśmy w stanie pojąć, opisać, bądź pomyśleć. Skoro więc przychodzi do nas Bóg w ciele – to oto otwarta jest brama nadziei, przez którą możemy przejść do zupełnie nieoczekiwanego i pełnego wymiaru pojęcia człowiek; dziecko Boże.

Przed nami nieograniczone perspektywy działania, niezgłębione tajemnice, które możemy odkryć za pośrednictwem wyciszenia i modlitwy. Najlepiej służył nam ku temu post filipowy, który właśnie się kończy. Zaledwie kilka dni dzieli nas od tego szczególnego czasu, gdzie marzenia całego Starego Testamentu po raz kolejny spełniają się dla lepszej rzeczywistości Nowego Testamentu. Warto pamiętać o tym, co będziemy przeżywać za niedługi czas, bo przed dwoma tysiącami lat ludzkość nie miała tej szansy – Stary Testament jedynie oczekiwał na fakt, który nam został dany jako bezpośrednie uczestnictwo Boga w życiu i historii człowieka. Nie zapominajmy o wdzięczności, o której mówiliśmy wielokrotnie w czasie zabwiennego postu przed Bożym Narodzeniem. Ze względu na dobro człowieka, w historię jego egzystencji wkracza Stwórca, by wypełnić wszelkie proroctwa, z taką nadzieją i wiarą zapisywane przez dawnych proroków. Jedynie ze względu na samego człowieka Bóg raczył przyjąć ciało w dosłownym tego słowa znaczeniu. Słowo –LOGOS- stało się Ciałem, mamy więc możliwość stania się prawdziwym człowiekiem, ponieważ posiadamy idealny i niepowtarzalny wzór do naśladowania. Nie musimy już poszukiwać – Jezus jest Jeden, ten sam i na wieki! (Hbr 13,8) Wszelkie nadzieje i wszystkie poszukiwania całej ludzkości znajdują rzeczywiste i jedyne rozwiązanie w Bogo-Człowieku Jezusie Chrystusie. On jest naszym pasterzem, my Jego trzodą; On nas umacnia, my wierzymy w Jego zbawczą moc i siłę; daje nam przykład pokory – prosimy Go o nią. Boże Narodzenie to znak otwartej drogi człowieka ku Bogu.

Jedna z tajemnic nie została nam objawiona – nasz umysł do dziś nie może odgadnąć sposobu narodzin Boga, jednak o narodzinach Człowieka-Jezusa wiemy z kart Ewangelii. Prawosławie zaznacza, że podobnie, jak poczęcie Jezusa Chrystusa w łonie Matki Bożej było niepokalanym, tzn. odbyło się bez udziału mężczyzny, tak też narodziny odbyły się bez bólu rodzącej Marii. Teologiczne trójdziewictwo Bogurodzicy zaznaczane jest pieczołowicie na każdej kanonicznej Jej ikonie prawosławnej przy pomocy trzech gwiazdek na szatach: na ramionach i głowie. Odnosi się to do faktu prawdziwego i nienaruszonego dziewictwa, czystości Marii zarówno przed, w czasie, jak też po Narodzinach Jezusa Chrystusa. W ten sposób proroctwa – Zakon – zostały wypełnione, oszukując Szatana i jego sługi.

Dziewica Maria była zaręczona z Józefem a litera Prawa mówiła wyraźnie o tym, że przecież jedynie Panna pocznie, i porodzi Syna – więc w zupełności diabeł nie zwracał uwagi na zręczoną kobietę. Został zwyciężony, sam o tym nie wiedząc. Analogicznie wydarzenia potoczyły  się później – po 33 latach ponownie nastawał na Jezusa Chrystusa i gdy był przekonany o swym zwycięstwie, wtedy upadł. Widział cierpienia i męki, bezradność i hańbę, brutalność ludzi i bezradność Syna Bożego a na koniec Jego śmierć na Krzyżu, narzędziu strasznej kaźni najgorszych łotrów. Szatan był przekonany o własnym zwycięstwie, jednak po tak dobitnych świadectwach własnej przewagi, nie mógł przeciwstawić się nieograniczonej sile Bożej, która stworzyła wszechświat oraz takze jego, jeszcze jako dobrego anioła, znającego niezgłębione Boże tajemnice – Jutrzenkę, Anioła Światłości, Satanaela...

Żyjemy w czasach Nowego Testamentu, gdzie każdego dnia spotykamy się z cudownymi przejawami boskości w naszym życiu osobistym. Spotkani ludzie, dobre wydarzenia bądź szkoła pokory od innych wprowadzają nas w krąg tych wydarzeń, które opisują nas samych i określają kim tak naprawdę jesteśmy. Pamiętajmy o tym nie tylko w Nowy Rok, odświeżajmy naszą pamięć szczerą spowiedzią nawet, jeśli będzie to spowiedź podejrzanie częsta w ocenie otoczenia. W ten sposób po raz kolejny oszukamy szatana i jego sługi,  odcinając od siebie pasożytniczy wpływ grzechu, który karmi się naszą energią i siłą, która mogłaby posłużyć dla naszego duchowego zdrowia. Spasajtieś o Hospodie – zwyciężajcie w Panu, bo taka jest wola Dobrego Stwórcy.

Dodano: 01 stycznia 2012


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej