Odwiedzin: 98772
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок Nr 23/2011
 Święty Atanazy Brzeski - niebiański Patron naszego Namiestnika

Dokładna data narodzin św. Atanazego Filipowicza nie jest znana. Przyjmuje się, że było to pomiędzy rokiem 1595 a 1600. Pochodził z rodziny niebogatego szlachcica lub miejskiego rzemieślnika. Wykształcenie odebrał w jednej z brackich szkół, przez co został dobrze przygotowany do obrony wiary prawosławnej przed atakami unitów i rzymskich katolików. Posiadał doskonałą znajomość języka polskiego, rosyjskiego, łacińskiego i greckiego. Przez okres siedmiu lat przebywał na dworze Lwa Sapiehy - Kanclerza Wielkiego Księstwa Litewskiego. Jednak życie dworskie nie cieszyło Atanazego, wciąż tęsknił za drogą doskonalenia duchowego.

W 1627 roku opuścił dwór Sapiehy i wstąpił do Monasteru Świętego Ducha w Wilnie. Wkrótce okazało się, że duszę jego pociąga droga jeszcze intensywniejszych zmagań duchowych niż te, które praktykowane były w Monasterze Ducha Świętego. Opuścił więc ten monaster i w poszukiwaniu odpowiedniego dla siebie miejsca udał się najpierw do Monasteru Kutielskiego, znajdującego się niedaleko Orszy, a następnie do Monasteru Mieżyhgrskiego koło Kijowa. Umocniwszy się w swoim powołaniu, wrócił do Wilna. W drodze powrotnej spotkał chromego, którego wziął na plecy i niósł przez dłuższy czas. Nieznajomy wprowadził Atanazego w istotę życia chrześcijańskiego oraz pouczył go o nieustannej modlitwie serca. W pewnym momencie nieznajomy zniknął. Fakt ten Atanazy zinterpretował, iż to Sam Bóg, poprzez to tajemnicze wydarzenie, wzywa go na służbę w obronie Prawosławia.

W 1632 r. św. Atanazego wyświęcono na hieromnicha i mianowano namiestnikiem Monasteru Dubowskiego. Nie pozostał tam jednak zbyt długo, bo już w 1636 roku monaster przejęli jezuici. Św. Atanazy wraz z mnichami udał się do Monasteru Kupiatickiego, położonego koło Pińska. Monaster ten został założony 15 listopada 1182 r., w miejscu zjawienia się cudownej ikony Matki Bożej. Wybudowano tam cerkiew, którą w 1240 r. spalili Tatarzy, a cudowna ikona Bogarodzicy była zasypana popiołem przez 250 lat. W XV w. ikonę ponownie odnaleziono i odbudowano monaster. W 1655 r. monaster zajęli unici, a ikonę wywieziono do soboru p.w. św. Sofii Mądrości Bożej. Z tą ikoną Bogarodzicy związane są losy św. Atanazego.

Wkrótce powierzono Świętemu zbieranie ofiar na odbudowę głównej cerkwi p.w. Kupiatickiej Matki Bożej. Przed wejściem do monasteru gorąco modlił się przed Kupiaticką ikoną Matki Bożej, prosząc Ją o wskazanie hojnych ofiarodawców. Matka Boża wysłuchała zanoszone prośby i przemówiła do niego: "Car wybuduje mi cerkiew. Idź do niego." Św. Atanazy, posłuszny słowom Bogarodzicy, udał się do Moskwy. Podróż w tym czasie była bardzo trudna i niebezpieczna, ze względu na trwającą wojnę. Niemniej jednak Matka Boża doprowadziła go bezpiecznie do celu. Święty został przyjęty przez cara Michała Fiodorowicza i hojnie obdarowany.

Po wypełnieniu tego trudnego zadania, zostało mu wyznaczone nowe, które realizował do końca swego ziemskiego pielgrzymowania. W 1640 roku mnisi z Monasteru św. Symeona w Brześciu wybrali na swego Ihumena - Atanazego, który udał się do Brześcia.

Od pierwszych dni swego pobytu w tym mieście, niezłomnie walczył o poprawę sytuacji wspólnoty prawosławnej. W swych kazaniach umacniał prawosławnych chrześcijan w mocnym i konsekwentnym wyznawaniu wiary prawosławnej. Na różne sposoby starał się przyczynić do opierania się wszelkim formom prozelityzmu, jakie groziły ze strony Kościoła rzymskokatolickiego. Działań swych nie ograniczał tylko do Cerkwi, aktywny był również na arenie politycznej. Jednym z jego osiągnięć było otrzymanie u króla Władysława IV dekretu, potwierdzającego wszystkie przywileje bractwa brzeskiego oraz  pełną swobodę religijną Cerkwi prawosławnej. Niestety, dekret ten nigdy nie został zatwierdzony, na co miały wpływ napady jezuitów i unitów. Gdy św. Atanazy prosił o wstawiennictwo hetmana Lwa Sapiehę, usłyszał słowa: Bądźcie wszyscy unitami, a wtedy wszystko otrzymacie.

 

Wyższe duchowieństwo prawosławne w Warszawie, zajęte swymi sprawami, pozostało całkowicie obojętne na prośby Świętego. O dobru Cerkwi nikt nie chciał mówić. Św. Atanazy, przejęty głębokim smutkiem, tak pisał w swoim dzienniku: O Boże sprawiedliwy, ciężar niesprawiedliwości doszedł już do samych granic, już nie troszczą się o wiarę prawosławną, o utwierdzenie chwały Bożej; wszyscy jakby się wstydzili...

W czasie trudnych dni, Święty bardzo często modlił się przed Kupiaticką ikoną Matki Bożej. Pewnego razu, gdy czytał akatyst, usłyszał głos Bogarodzicy: Atanazy skarż się teraz na sejmie, ukazując wszystkim moją ikonę Kupiaticką w krzyżu widniejącą. Wystąp przed królem i państwem polskim, grożąc sprawiedliwym gniewem Bożym, który niebawem się objawi, jeśli nie zmienią swej postawy. Przede wszystkim niech na wieki osądzą unię - to jest szczególnie potrzebne - a wtedy może im być jeszcze dobrze. Św. Atanazy podporządkował się woli Przenajświętszej Bogarodzicy i udał się w 1643 roku na sejm do Warszawy. Po drodze wstąpił do monasteru św. Onufrego w Jabłecznej, gdzie przed czyniącą cuda ikoną św. Onufrego błagał o wstawiennictwo. Podczas obrad sejmu rozdawał możnowładcom i senatorom ikonki Kupiatickiej Matki Bożej wraz ze słowami ostrzeżenia przed gniewem i sądem Bożym za podtrzymywanie unii oraz prześladowanie prawosławnych przez jezuitów i unitów oraz groził królowi polskiemu gniewem Bożym, jeśli unia nie zostanie zlikwidowana, a Cerkiew prawosławna nie odzyska wszystkich należnych jej praw.

Takie poczynania stały się przyczyną jego wielu cierpień. Zamknięto go w więzieniu na okres trwania sejmu. W celu wypełnienia poleceń Matki Bożej wszedł na drogę szaleństwa z powodu Chrystusa. W święto Chrztu Pańskiego potajemnie uciekł z więzienia ubrany tylko w kłobuk i mantię. Tego dnia biegał po ulicach Warszawy. Zaglądał do kościołów i wołał donośnym głosem: Biada odszczepieńcom i niewiernym. Za takie zachowanie srogo go ukarano. Rzucono go w głęboki rów z błotem, kopano, bito, a potem osądzono. Pozbawiono go godności ihumena i zabroniono mu sprawowania posługi kapłańskiej. Szukano też potwierdzenia tego wyroku u metropolity Piotra Mohyły, który jednak po dokładniejszym zbadaniu całej sprawy, przywrócił mu wszystkie godności i po jakimś czasie odprawił do Brześcia.

Sytuacja, jaką zastał św. Atanazy w Brześciu była dla prawosławnych jeszcze trudniejszą niż dotychczas. Ich położenie stało się jeszcze gorsze. Nasiliły się bowiem prześladowania ze strony łacińskiego i unickiego duchowieństwa i laikatu. Bezczeszczono cerkwie prawosławne. Wielokrotnie przerywano nabożeństwa w cerkwiach, ze względu na wtargnięcia do świątyń rozjuszonego tłumu unitów bądź łacinników.

W obliczu tak wielu zagrożeń, św. Atanazy gorąco modlił się przed Kupiaticką ikoną Matki Bożej. W czasie jednej z modlitw, ponownie usłyszał głos Bogarodzicy: Atanazy, proś jeszcze wskazując na moją ikonę, podczas przyszłego sejmu, aby król i państwo polskie uświadomiło sobie potrzebę zlikwidowania przeklętej unii. Dobrze im będzie, jeżeli posłuchają, będą żyć szczęśliwie w nadchodzących latach. Św. Atanazy nie zdołał do końca wypełnić tych słów, ponieważ aresztowano go i osadzono w więzieniu w Warszawie. Został oskarżony o to, iż podczas pobytu w Moskwie spiskował przeciwko Polsce.

Z więzienia Święty napisał list do króla, w którym opisał prześladowania Cerkwi prawosławnej w Polsce, całe dzieje Prawosławia, wyjaśnił prawdy o Kościele powszechnym, znaczenie i ważność św. Soborów, bezprawne wprowadzenie unii oraz zdradzieckie poczynania biskupów: Pocieja, Terleckiego i Rahozy, a w końcu przypomniał o obietnicy króla, który zobowiązał się zaprowadzić pokój dla Cerkwi prawosławnej. Napisał też drugi list, po otrzymaniu którego, król nakazał uwolnić Atanazego pod warunkiem, że metropolita kijowski weźmie go pod swoją opiekę. Po uwolnieniu Święty przebywał w Ławrze Kijewo-Pieczerskiej aż do śmierci Piotra Mohyły w 1647 r.

Po powrocie św. Atanazego do Brześcia w 1648 r. wybuchło powstanie, którego przywódcą był Bogdan Chmielnicki. 1 lipca Atanazego aresztowano i oskarżono o dostarczanie prochu powstańcom. Podczas dokładnej rewizji całego monasteru nie znaleziono nic, co mogłoby obciążyć Świętego. Wówczas zarzucono mu zbezczeszczenie imienia świętej unii. Na pytanie biskupa łuckiego Andrzeja Gębickiego: Czy przeklinałeś świętą unię? męczennik odpowiedział: Zaprawdę jest ona przeklęta! Po tych słowach zakuto go w kajdany i uwięziono w więzieniu zamkowym w Brześciu. Nocą z 4 na 5 września jezuici starali się przebiegłością i groźbami skłonić go do wyrzeczenia się Prawosławia oraz przyjęcia unii. W zamian obiecywali życie. Św. Atanazy odrzucił tę propozycję. O świcie został wywieziony do lasu znajdującego się około dwóch kilometrów od Brześcia. Torturowano go przypalając ogniem, a następnie na jego oczach wykopano mogiłę i załadowano karabin dwoma nabojami. Przed samą śmiercią, jeszcze raz zaproponowano męczennikowi, aby wyrzekł się słów jakie wypowiedział przeciwko unii. Wówczas Święty bez lęku odpowiedział: Co powiedziałem, to potwierdzam i z tym umrę. Jeden z hajduków otrzymał wówczas rozkaz, aby strzelić mu w głowę. Widząc jednak odwagę Atanazego, padł przed nim na kolana i prosił o przebaczenie oraz błogosławieństwo. Św. Atanazy przebaczył mu i pobłogosławił. Hajduk dwukrotnie strzelił w jego głowę. Męczennik mimo to stał nadal oparty o sosnę. Jeszcze żył, gdy wrzucano go do mogiły. Święty zwrócony twarzą do nieba złożył na krzyż ręce na piersi i wyprostował nogi. Zakopano go żywego.

Tej pamiętnej nocy nikt w mieście nie spał. Nocą podczas której zamęczono Świętego, wielki strach nas ogarnął - pisali uczniowie Atanazego, którzy z ukrycia w zaroślach obserwowali ostatnie minuty ziemskiego życia swego nauczyciela. Noc była jasna, bezchmurna, a strasznie grzmiało i przerażające błyskawice rozciągały się po całym niebie.

1 maja 1649 r. uczniowie potajemnie wykopali ciało św. Atanazego. Po ośmiu miesiącach przebywania w ziemi nie uległo ono rozkładowi. Fakt ten bardzo umocnił kult Świętego. Jego relikwie złożono do grobu znajdującego się w głównej cerkwi monasteru św. Symeona w Brześciu.

Kult św. Atanazego i pamięć o jego męczeństwie były ciągle żywe w pamięci wierzącego ludu prawosławnego. Nad relikwiami Świętego pojawiało się niebiańskie światło, a ludzie u jego grobu doświadczali uzdrowień. W 1856 r. został uzdrowiony z paraliżu dziesięcioletni chłopiec - Aleksander Poliwanow, a w 1860r. uzdrowienia od śmiertelnej choroby doznał ks. Wasilij Sołowiow. Dokonało się wiele innych cudownych uzdrowień, których nie sposób opisać.

8 listopada 1815 r. spłonęła cerkiew św. Symeona wraz ze znajdującymi się w niej relikwiami św. Atanazego. Z pogorzeliska wydobyto cząstki relikwii, które złożono pod ołtarzem odbudowanej cerkwi. W 1823 r. przeniesiono je do sarkofagu, w którym były wystawione do kultu wiernych. 20 września 1893 r. relikwie przeniesiono do nowowybudowanej cerkwi pod wezwaniem św. Atanazego Brzeskiego w Grodnie. W następnych latach jedną cząstkę relikwii przekazano do monasteru żeńskiego w Leśnej Podlaskiej. Po ewakuacji mniszek w głąb Rosji święte relikwie Atanazego odbyły długą wędrówkę z Rosji przez Syberię do Francji, gdzie złożono je w miejscowości Provemont.

Na gorącą prośbę Jego Ekscelencji Najprzewielebniejszego Abla Prawosławnego Biskupa Lubelskiego i Chełmskiego oraz po błogosławieństwie J.E. Witalija, Zwierzchnika Rosyjskiej Cerkwi Emigracyjnej, relikwie zostały przekazane przez Serafina, Arcybiskupa Brukseli i Zachodniej Europy - Prawosławnej Diecezji Lubelsko - Chełmskiej.

Dnia 27 października 1996 roku, poświęconą na relikwiarzu w Leśniańskim Monasterze Bogarodzicy ikonę św. Atanazego Brzeskiego wraz z cząstką jego św. relikwii uroczyście wniesiono do miasta Biała Podlaska i umieszczono w dolnej cerkwi pod wezwaniem św. Atanazego Brzeskiego.

Dodano: 18 wrzesnia 2011

Яблочинский Листок Nr 22/2011
 

Jest to ostatnie w cerkiewnym roku, wielkie, nieruchome święto ku czci Matki Bożej. Ustanowione zostało w IV wieku i jest obchodzone 15/28 sierpnia. Wydarzenie, które stało się podstawą do ustanowienia święta, nie zostało odnotowane w Piśmie Świętym. Wiadomo tylko, że Matka Boża została powierzona opiece umiłowanego przez Jezusa Chrystusa ucznia - Jana (J 19,26-27).

Wspominając owo usynowienie, na szczególną uwagę zasługuje fakt bliskości Krzyża, na którym umierał Jezus Chrystus. W podobny także sposób powinno się więc dokonywać wszelkich prób przedstawienia za pomocą słów osobowości Matki Bożej. Jeszcze przed narodzinami Jezusa Chrystusa szatan zasiał niepewność w umyśle Józefa, który, będąc niezwykle wrażliwym człowiekiem – by nie dopuścić do ukamienowania dziewicy w błogosławionym stanie widocznej ciąży – planował potajemnie ją opuścić (Mt 1, 19).

Naznaczona cierpieniem tuż po bezbolesnych narodzinach Dzieciątka Jezus – zgodnie z nauczaniem Ojców Kościoła, czego niezmiennie trzyma się Kościół Prawosławny – Dziewica Maria całe późniejsze ziemskie życie przyjmowała jak wielką ranę, niegojący się strup ludzkości. Prześledziwszy pierwsze chwile po Bożym Narodzeniu w sposób chronologiczny co do wydarzeń łatwo zorientujemy się, iż przyjęcie na siebie wyzwania stania się Matką Bogoczłowieka zostało związane z najprzeróżniejszymi sytuacjami, które nie wnosiły pozytywnego pojęcia radości a jedynie żal i przejmujący smutek w sercu za losy świata i człowieka.

Pierwszym faktem, który kolidował z wesołością przyjścia na świat w ciele Boga-Słowa, była rzeź niewinnych dzieci – niemowląt do drugiego roku życia (Mt 2, 16).. a przecież to powinien być okres największej dbałości o dziecko. Gdyby to byli dorośli żołnierze, zbrodniarze wojenni bądź sprawiedliwe osoby, męczennicy – zupełnie inaczej przyjmowalibyśmy ten straszny fakt ich śmierci. Szatan jednak doprowadził umysł człowieka pełnego żądz i posiadającego ziemskie możliwości do granic grzechu – koniecznie musiały to być małe dzieci, które nie potrafiły nawet mówić!

Ból Matki Bożej tuż po narodzinach Jezusa to także ucieczka z małym dzieckiem aż do Egiptu, by ustrzec się przed mieczem człowieka, gardzącego pojęciem człowieka i prawem innych ludzi do życia. Jakie czekały na nich niebezpieczeństwa podczas tej ucieczki, ile nieprzespanych nocy spędzonych w pieszej wędrówce przez pustynię musiało znieść lekkie dziewicze ciało, dźwigające swój największy skarb – Nowonarodzonego Chrystusa – mnożące się pytania pozostaną bez odpowiedzi.

W jaki sposób Bogurodzica odczuła dziwne powitanie w świątyni jerozolimskiej przez starca Symeona i prorokinię, sprawiedliwą Annę, także pozostaje tajemnicą. Słowa, które wtedy do Niej skierowano, przez całe stulecia stanowiły inspirację dla pietystów, którzy z wyjątkowym kunsztem przedstawiali bądź opisywali ów miecz, który przechodzi przez serce Bogurodzicy niemalże cieleśnie.

Jak silne emocje targały świętym sercem Matki Bożej, która zmuszona była cierpieć razem z własnym dzieckiem, gdy Jezus Chrystus był poniżany, bity i wyśmiewany, by później zawisnąć na haniebnym i śmiercionośnym krzyżu..? W jaki sposób można sobie spróbować wytłumaczyć niesprawiedliwą śmierć dziecka, tym bardziej, że wiemy z tekstów liturgicznych Wielkiego Tygodnia o dobrach, które wyświadczył Jezus Chrystus wszystkim mieszkańcom Jerozolimy i innych miejscowości: uzdrowienia, nakarmienie ogromnej ilości ludzi znikomym pokarmem czy wskrzeszenie zmarłych i inne, nie zapisane cudowne wydarzenia – za wszystkie podziękowaniem była śmierć na Krzyżu? Postronni mogą osądzić zgodnie z sumieniem, jednak matka czuje zupełnie inaczej. Jak wielką siłę ducha miała Bogurodzica, by i po śmierci oraz pogrzebie swego najdroższego skarbu – Syna – nadal zachowywać niezwykły spokój i pomagać innym duszom, zatrwożonym i niepewnym?

Jesteśmy świadomi, że stawiając coraz nowsze pytania bez odpowiedzi, nie określimy prawidłowego zarysu osobowości Dziewicy Marii, jednak jednego jesteśmy pewni w zupełności: wraz z Zaśnięciem Bogurodzicy osiągają ostateczny punkt graniczny wszelkie złe wydarzenia. Fakt Zaśnięcia jednoczesny jest z momentem ustania niszczącej działalności szatana i jego sług – demonów bądź ludzi. Matka Boża, która spokojnie spoczywa na śmiertelnym łożu, pozornie wydaje się być pokonaną, ponieważ ciało leży martwe i nie ma w nim życia. Pozorne jest to zwycięstwo śmierci. Życie – w całej swej pełni – znajduje się jednak nie w ciele, które Apostołowie oddają ziemi – życie, więc dusza Dziewicy Marii znajduje się zupełnie gdzie indziej.

Prawosławna Tradycja opisuje fakt spotkania duszy Marii z Synem Bożym, jej synem, którego kochała. Spotkanie to ma miejsce jedynie w świecie duchowym, co potwierdza   fakt   istnienia  ciągłości   życia   w  aspekcie pozagrobowym. Dodatkowym pozytywnym impulsem dla wielbienia Matki Bożej jest także zniknięcie jej ciała, które zostało wzięte do świata duchowego, niewidzialnego.

Zestawiając przedstawiony opis z perspektywy pojęcia życia duchowego i fizycznego, uwidacznia się zaskakująca różnica. Świat widzialny, który przyniósł Bogurodzicy Marii tak wiele bólu i cierpienia – nie był Jej godny. Świat, który również nas nie oszczędza, stawiając każdego dnia coraz bardziej wygórowane wymagania i piętrzące się, niemal niewykonalne zadania, który mami wielu ludzi swoim zewnętrznym pięknem – w rzeczywistości nie oferuje nic ponad imitację pojęcia piękna i dobra. Z tego względu Jezus Chrystus wypowiedział znamienne słowa pouczenia: …Na świecie ucisk mieć będziecie, ale ufajcie, Ja zwyciężyłem świat (J 16, 33).

Reasumując, najprawdziwszym wiernym wyznawcą nauki Syna Bożego okazała się Jego Matka – Dziewica Maria. Jej matczyna ufność w słowa, głoszone przez Chrystusa w najprzeróżniejszych miejscach i przy wielu okazjach, napełniała Ją tak wielką siłą, że nie zwiodły Jej żadne obietnice świata fizycznego. Ani ziemski spokój, ani ziemski dobrobyt - ale też – ani ziemskie cierpienie, ból i pustka oraz samotność i wszelkie złe uczucia, nie mogą skruszyć skały wiary, której fundamentem pozostaje Syn Boży. Wystarczy jedynie zaufać Jego Słowom i wysłuchać Jego Ewangelii, by czynienie Jego woli stało się dobrowolnym aktem stworzenia, miłym całej Trójcy Świętej.

 

Namiestnik i bracia Monasteru pragną złożyć wszystkim najserdeczniejsze życzenia Bożej pomocy w dążeniu do upodabniania się w pokorze Matce Bożej, Bogurodzicy Marii, jednocześnie życząc wszystkim dobrego zdrowia cielesnego.

Dodano: 27 sierpnia 2011

Яблочинский Листок Nr 20/2011
 

Obok świąt, w prawosławnym kalendarzu liturgicznym pojawiają się również posty. Postrzegając osobę człowieka jako jedność ciała i duszy, Kościół prawosławny zawsze nalegał na to, iż ciało musi być kształtowane i utrzymywane w dyscyplinie tak samo jak dusza. Post i panowanie nad sobą są pierwszą cnotą, matką, korzeniem, źródłem i podstawą wszelkiego dobra.

Post przed świętem Zaśnięcia Najświętszej Bogurodzicy

Post przed świętem Zaśnięcia Najświętszej Bogurodzicy jest postem dwutygodniowym. Rozpoczyna się 1/14 sierpnia, czyli w dniu Wspomnienia Świętego Drzewa Krzyża Pańskiego, a kończy się 14/27 sierpnia.
Choć nie jest to post długotrwały, swoją surowością podobny jest do Wielkiego Postu. W okresie jego trwania nie należy spożywać produktów pochodzenia zwierzęcego.

Poniedziałek, środa oraz piątek są dniami najbardziej surowego postu. W tych dniach należy spożywać nieprzetworzone produkty pochodzenia roślinnego bez dodatku oleju, takie jak: orzechy, miód, chleb, owoce oraz warzywa. Wtorek oraz czwartek są również dniami surowego postu, pozwala się jednak na spożywanie przetworzonych produktów, ale bez dodatku oleju.

Sobota i niedziela są dniami, kiedy można spożywać dania przyrządzone z dodatkiem oleju oraz wino.

Rybę w okresie Postu przed świętem Zaśnięcia Najświętszej Bogurodzicy można spożywać tylko w święto Przemienienia Pańskiego, czyli 6/19 sierpnia.

Reguły postu w Kościele prawosławnym są tak srogie, iż u wielu zachodnich chrześcijan budzą trwogę i zadziwienie. Na przykład, w ciągu całego niemal Wielkiego Postu i Wielkiego Tygodnia nie spożywa się nie tylko mięsa, ale również ryb i wszelkich produktów pochodzenia zwierzęcego (smalcu, jaj, masła, mleka, serów), wyłączając również wino i olej. W praktyce jednak, wielu prawosławnych – szczególnie w świecie Zachodu – dochodzi do wniosku, iż we współczesnych warunkach życia nie sposób dokładnie przestrzegać tradycyjnych reguł ustalanych z myślą o całkowicie odmiennej sytuacji zewnętrznej i z tego względu stosowane są pewne odstępstwa od tych zaleceń. Niemniej jednak Wielki Post – w szczególności zaś jego pierwszy tydzień i cały Wielki Tydzień – dla wielu gorliwych prawosławnych ciągle jest okresem prawdziwie surowej prostoty i poważnego fizycznego trudu. Nawet biorąc pod uwagę wszelkie złagodzenia i odstępstwa od reguł, ciągle okazuje się, że prawosławni chrześcijanie początków XXI wieku – zarówno mnisi, jak i świeccy – poszczą z surowością, która zapewne nie ma sobie równej w całym zachodnim chrześcijaństwie, z wyjątkiem członków najbardziej ścisłych reguł zakonnych.

Na różne pory roku przypadają charakterystyczne dla nich ceremonie: Wielkie Poświęcenie Wody w dzień święta Objawienia Pańskiego (sprawowane przeważnie na zewnątrz - przy studni, nad rzeką, czy też na brzegu morza); poświęcenie owoców w dzień święta Przemienienia; uroczyste podniesienie oraz cześć oddawana Krzyżowi 14/27 września; obrzęd wzajemnego przebaczenia w niedzielę przed rozpoczęciem Wielkiego Postu, kiedy to duchowni i wierni, wszyscy zebrani w cerkwi po kolei klękają przed sobą nawzajem z prośbą o przebaczenie. Najbardziej poruszające i wywołujące głębokie wrażenie wydarzenia w prawosławnym nabożeństwie następują jednak w okresie Wielkiego Tygodnia, kiedy to dzień po dniu, godzina po godzinie Kościół rozpamiętuje mękę Pana. Zwieńczeniem Wielkiego Tygodnia jest procesja z całunem (gr. epitaphion, cs. płaszczanica – wyobrażenie przygotowanego do pogrzebu ciała Chrystusa) w Wielki Piątek wieczorem, oraz rozpoczynająca się o północy, przepełniona tryumfalną radością Jutrznia święta Zmartwychwstania. Każdego obecnego na tym celebrowanym w środku paschalnej nocy nabożeństwie porywa poczucie powszechnej radości. Chrystus uwolnił świat od jego pierwotnego zniewolenia i dawnego przerażenia, i cały Kościół tryumfalnie raduje się z Jego zwycięstwa nad ciemnością i śmiercią.

Każdy wierny odnajduje więc niepowtarzalną możliwość uczestnictwa w tym uświęconym działaniu. Warto przyłączyć się do tej wspólnoty prawosławnych, którzy w określonym czasie, w sposób szczególny będą adorować Matkę Bożą, wychwalając swoją wstrzemięźliwością Tę, Która znajduje się ponad Cherubinami i Serafinami (Czestniejszuju Chieruwim..)

Mimo, iż wakacyjny czas nie skłania nas raczej ku postnym wyrzeczeniom, najprawdopodobniej z tego właśnie względu powinniśmy wypróbować na sobie działanie postu przed świętem Zaśnięcia. Post nie grozi śmiercią a umożliwia lżejszą i bardziej duchową egzystencję w tym świecie, ukazuje zupełnie przemieniony obraz rzeczywistości, która ma szansę nas przemienić – tym bardziej, że podczas trwania tego postu będziemy przeżywać jedno z wielkich świąt Pańskich – Przemienienie Jezusa Chrystusa na św. górze Tabor.

Niech więc ten krótki, dwutygodniowy okres czasu wstrzemięźliwości posłuży najlepiej dla pozytywnego działania na nasze dusze. Nie zapominajmy także o tym, że tłumy wiernych już pielgrzymują na św. Górę Grabarkę, by tam dać świadectwo gorliwości swojej wiary. Warto wspominać i o nich w swoich prywatnych modlitwach, ponieważ modlitwa spaja wszystkich wiernych w jedno mistyczne Ciało Jezusa Chrystusa na ziemi – Jego Święty Kościół.

Namiestnik i Bracia Klasztoru w Jabłecznej pragną życzyć wszystkim wiernym dobrego i pozytywnego w swych efektach postu przed świętem Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny.


oprac. na podst.: www.cerkiew.pl

Dodano: 14 sierpnia 2011


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej