Odwiedzin: 99475
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок Nr 25/2011
 

 

Post Bożonarodzeniowy przypada w zimie. Jego celem jest uświęcenie końcówki mijającego roku kalendarzowego poprzez tajemnice – sakramenty Kościoła. W ten sposób dokonuje się odnowienie duchowej jedności człowieka z Bogiem i tak przygotowuje się do święta Bożego Narodzenia.
Św. Lew, papież rzymski pisze: Okresy postu występują w czterech porach roku, abyśmy w każdej mogli odczuć nieustanną potrzebę oczyszczenia się. W zabieganym życiu zawsze trzeba się starać postem i jałmużną usuwać grzech, który wzmaga się z marności ciała i nieczystych myśli.

Według słów św. Lwa, post Bożonarodzeniowy to ofiara Bogu za zebrane płody: Tak jak Pan Bóg darował nam szczodrze płody ziemi - pisze święty - tak i my powinniśmy być szczodrymi dla biednych.
Według słów Symeona z Salonik, czterdziestodniowy post Bożonarodzeniowy wyraża post Mojżesza, który poszcząc przez czterdzieści dni i czterdzieści nocy, otrzymał na kamiennych tablicach nakreślone słowa Boga. A my poszcząc czterdzieści dni rozpatrujemy i przyjmujemy Żywe Słowo od Matki Bożej, wyrażone nie na kamieniu, lecz wcielone i zrodzone.

Post Bożonarodzeniowy ustanowiono po to, by przygotowując się do dnia Bożego Narodzenia oczyścić się, wyrazić skruchę, by z czystym sercem, duszą i ciałem można było w nabożnym skupieniu spotkać przychodzącego na ten świat Syna Bożego. By przynieść Mu, prócz zwykłych darów i ofiar, nasze czyste serca, modlitwę i post, oraz pragnienie postępowania według Jego nauki.

Post Filipowy, podobnie jak inne posty wielodniowe, został ustanowiony w zamierzchłych czasach chrześcijaństwa. Już w IV wieku święty Ambroży Mediolański i błogosławiony Augustyn napominają w swoich utworach o poście Filipowym.

Początkowo post Filipowy trwał u jednych chrześcijan siedem dni, u innych - nieco więcej. Na soborze w 1166 roku, który się odbył za czasów konstynapolskiego patriarchy Łukasza i bizantyjskiego imperatora Manuela, nakazano wszystkim chrześcijanom zachować czterdzieści dni postu przed wielkim świętem Bożego Narodzenia.

Patriarcha antiocheński Teodor Balsamon pisał: choć dni postu (Filipowego) nie określono słowem pisanym, potrzebne jest, jednakże wypełnić niepisany przekaz Cerkwi i mamy powinność pościć od 15 dnia listopada.
Post Filipowy - ostatni wielodniowy post w roku. Zaczyna się 15 (28) listopada i trwa do 25 grudnia (7 stycznia), liczy czterdzieści dni (stąd, podobnie jak Wielki Post, nazwany jest w cerkiewnych ustawach Czetyredziesiatnicą). Ponieważ początek postu wypada po dniu pamięci św. apostoła Filipa (14 listopad), nazywany jest Filipowym.

Mając na uwadze zbliżające się święta, radosne Boże Narodzenie, warto poświęcić kilka chwil na zaplanowanie tegorocznych, by o niczym nie zapomnieć, by wszystko, co najwazniejsze, było wcześniej przygotowane. Pomoże to w skupieniu się na modlitwie w czasie dni przedświątecznych, jak też wcześniej urozmaici szczególną radością nasze serca, którew z niecierpliwością wyczekują czasu świąt – zimowej Paschy! Proponujemy króciutki komentarz, pisany przez osobę nieprawosławną, która z zachwytem obserwowała piękno prawosławnej tradycji świat Bozego Narodzenia:

 

Prawosławne Boże Narodzenie od postu się zaczyna.

 

Post trwa 40 dni, zaczyna się 28 listopada a kończy się 6 stycznia, który jest dniem szczególnego poszczenia, gdyż można jeść tylko chleb i owoce, a pić jedynie wodę. 6 stycznia nazywa się Сочельник i jest odpowiednikiem katolickiej Wigilii.

 

W ‘Сочельник’ około godziny 19-ej zaczyna się trzygodzinna służba, po której wszyscy pozdrawiają się słowami Chrystos Rażdajetsia – Sławite Joho! Przed posiłkiem zamiast Ojcze nasz śpiewa się bożonarodzeniowy Tropar i Kondak (modlitwy na cześć świętego i święta). Dopiero po modlitwach, wszyscy siadają do stołu i zaczynają świąteczną kolację.

 

Kutię robi się z pszenicy z makiem, orzechami i miodem. Jeśli nie ma się pszenicy, można użyć ryżu. Kutia jest pyszna, lecz robi się ją tylko raz do roku na Boże Narodzenie.

 

Po kolacji wszyscy siadają przy uroczyście przybranej choince, spod której wyciąga się prezenty. Wszyscy się cieszą, dziękują w myślach Bogu i w tej świątecznej, radosnej atmosferze idą spać.
Pierwszy dzień świąt Rosjanie starają się spędzić w domu, dlatego ci pracujący za granicą proszą w pracy o wolne. Stoły uginają się pod jedzeniem, tym razem są na nich wszystkie potrawy, które były zabronione w okresie postu. Zazwyczaj są to: na przekąskę śledź, dalej zupa, kurczak, wędliny, ziemniaki, sałatki, itp. Na deser poza kutią znajdziemy struclę i tort.
W okresie Bożego Narodzenia lub bezpośrednio po nim, szkoły i przedszkola organizują „Choinki” głównie dla dzieci. Zaczynają się one od modlitwy, następnie dzieci odgrywają scenki, śpiewają, tańczą, recytują wiersze. Po przedstawieniach, Święty Mikołaj z wielkim workiem pełnym prezentów siada w fotelu na scenie. Dzieci po kolei podchodzą do niego, a on rozdaje im prezenty. Oprócz tego, na „Choince” jest poczęstunek, loterie i tym podobne.

 

Post bożonarodzeniowy jest świetną okazją żeby się pomodlić, nie grzeszyć i czynić dobro. Oczyszczenie dokonuje się poprzez post ciała i duszy. Post ciała polega na odmówieniu sobie posiłków mięsnych i ogólnie dań pochodzenia zwierzęcego, oraz ograniczenie ilości posiłków. W czasie trwania postu, poza mięsem nie należy spożywać: jajek, ryby, mleka, oleju i wina. Oczyszczenie duchowe polega na modlitwie, spowiedzi i przemyśleniu dokonanych rzeczy.

 

 

Do przygotowania się do święta zalicza się również: sprzątanie mieszkania, zakup prezentów dla członków rodziny, a zwłaszcza dla dzieci, a także przygotowanie świątecznych potraw. Poza tym, wysyła się pocztówki do znajomych z pozdrowieniami i wiadomościami z życia rodziny.

 

Żyjąc ze świadomością piękna naszych rodzimych tradycji i ich przekazu duchowego, postarajmy się wcześniej przygotować do kolejnej kontynuacji i aktualizacji tego duchowego bogactwa, jakie posiadamy.

Oprac. Na podst.: www.cerkiew.pl i www.twojaeuropa.pl

Dodano: 10 grudnia 2011

Яблочинский Листок Nr 24/2011
 

 

 
Modlitwa za zmarłych w Kościele Prawosławnym
 
Sobota Rodzicielska przed świętem św. Dymitra


   Prawosławie w sposób szczególny pozostaje wierne słowom Jezusa Chrystusa: Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba - Bóg nie jest Bogiem umarłych, lecz żywych (Mt 22, 32). Oznacza to, iż wszyscy ci, których nie ma już z nami cieleśnie, nadal żyją życiem pozagrobowym. Stąd więc wynika potrzeba modlitwy za dusze wszystkich zmarłych, o ile nie miała miejsca ich kanonizacja (np. męczennicy chełmscy i podlascy – do nich się modlimy).
   Modlitwa za zmarłych posiada wielką moc a jej znaczenie dla żywych jest ogromne. Człowiek modlący się dąży do uzyskania chwili modlitewnego spokoju, niezależności od całego otaczającego świata – podobnie jak dziecko, które usilnie prosi o coś swoich rodziców: nie zwraca ono na nic uwagi a wszelkie wysiłki koncentruje na jednym, nie rozprasza się i potrafi nawet szczerze wyrazić ważność rzeczy, o którą prosi, niejednokrotnie pieczętując głośnym płaczem swoje stanowisko.
   Wszelkie nabożeństwa żałobne w Kościele Prawosławnym zawsze sprawowane są ze szczególnym namaszczeniem. Jest to powodowane naszym szacunkiem do powagi i tajemnicy śmierci, wiąże się ona wszakże z pojęciem swoistej tragedii rodzinnej, smutku z powodu śmierci bliskiej i szczególnie drogiej nam osoby.
   W ciągu całego roku odprawiane są pojedyncze nabożeństwa żałobne związane z rocznicą śmierci – o czym mówi nauka Kościoła, istnieją także specjalne dni modlitewnej pamięci za wszystkich zmarłych – szczególnie tych, za których nikt się nie modli z najprzeróżniejszych powodów. Takie dni oznaczają też specjalne wydarzenia kościelne: wspólną modlitwę za zmarłych, za bezimiennych żołnierzy, za wszystkich, którzy zginęli na morzu lub potajemnie zostali straceni, bądź też zostali pożarci przez dzikie zwierzęta czy spaleni… Takie dni nazywane są w Prawosławiu Rodzicielskimi Sobotami – niczym dobrzy rodzice, pamiętamy o wszystkich ludziach jak o swoich dzieciach i pośrednictwem osobistej modlitwy za ich dusze, wpływamy na ich stan duchowy w znaczny sposób. Sens modlitwy za zmarłych wynika z możliwości przemiany stanu, w jakim znajdują się dusze w życiu pozagrobowym. W naszej więc mocy jest ich dalszy los, jednak w ten sposób zapewniamy także podobne działanie wszystkich przyszłych pokoleń.
   Ewangelia mówi, że w Wielką Sobotę, tuż przed chwalebnym Zmartwychwstaniem, Jezus Chrystus martwy przebywał w grobie, dlatego też każda sobota jest najwłaściwszym dniem dla modlitwy za zmarłych (szczególnie uwidacznia się to podczas Wielkiego Postu).
   Najbliższa Sobota Rodzicielska św. Dymitra w roku bieżącym wypada 5 listopada i tego dnia w Klasztorze odbędzie się wspólna panichida – nabożeństwo za wszystkich zmarłych. Wiąże się ona ze świętem św. Dymitra z Tesalonik w dniu 8 listopada. To św. książę Dymitr Donskij ustanowił wspominanie właśnie tego dnia  zmarłych żołnierzy po bitwie na Kulikowym Polu w 1380 r.
   1 listopada to dzień, w którym na cmentarzach w niemal całej Polsce będą święcone groby oraz odsłużone zostaną podobne nabożeństwa.
   Oddawanie czci zmarłym 1 i 2 listopada do tradycji prawosławnej nie należy. W Kościele Prawosławnym dzień Wszystkich Świętych obchodzony jest bowiem w pierwszą niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego (czyli 50 dni po prawosławnej Wielkanocy, która jest świętem ruchomym). Najważniejszym czasem na wspominanie zmarłych jest okres paschalny, po Wielkiej Nocy. To przede wszystkim tzw. Radonica - wypadająca w 10 dzień po Zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, w praktyce przesuwana na pierwszą niedzielę po tym święcie (niedziela o Tomaszu – Antypascha).
   Pierwszy listopada jest dniem wolnym od pracy, co daje możliwość wszystkim odwiedzin grobów swoich bliskich – z tego też względu także Kościół Prawosławny wychodzi naprzeciw tej nowej tradycji, szczególnie w miastach.
   Prawosławie posiada także szczególnie ciekawe tradycje, które wiążą się z każdym wspominaniem zmarłych. Wszyscy wierni tego dnia rozdają jałmużnę ludziom potrzebującym z prośbą o ich modlitwy za zmarłych, jak i za nich samych. Tradycja ta może być kontynuowana nie tylko wyszukiwaniem szczególnie chorych i potrzebujących ale przede wszystkim udzieleniem pomocy w każdej sytuacji każdemu, bez względu na wszelkie warunki i ludzkie ograniczenia. Taka pomoc może zostać bowiem przyjęta jak najgorętsza i najszczersza modlitwa – inny, bowiem, jest sąd człowieka, inny zaś Boski.

Dodano: 30 pazdziernika 2011

Яблочинский Листок Nr 23/2011
 Święty Atanazy Brzeski - niebiański Patron naszego Namiestnika

Dokładna data narodzin św. Atanazego Filipowicza nie jest znana. Przyjmuje się, że było to pomiędzy rokiem 1595 a 1600. Pochodził z rodziny niebogatego szlachcica lub miejskiego rzemieślnika. Wykształcenie odebrał w jednej z brackich szkół, przez co został dobrze przygotowany do obrony wiary prawosławnej przed atakami unitów i rzymskich katolików. Posiadał doskonałą znajomość języka polskiego, rosyjskiego, łacińskiego i greckiego. Przez okres siedmiu lat przebywał na dworze Lwa Sapiehy - Kanclerza Wielkiego Księstwa Litewskiego. Jednak życie dworskie nie cieszyło Atanazego, wciąż tęsknił za drogą doskonalenia duchowego.

W 1627 roku opuścił dwór Sapiehy i wstąpił do Monasteru Świętego Ducha w Wilnie. Wkrótce okazało się, że duszę jego pociąga droga jeszcze intensywniejszych zmagań duchowych niż te, które praktykowane były w Monasterze Ducha Świętego. Opuścił więc ten monaster i w poszukiwaniu odpowiedniego dla siebie miejsca udał się najpierw do Monasteru Kutielskiego, znajdującego się niedaleko Orszy, a następnie do Monasteru Mieżyhgrskiego koło Kijowa. Umocniwszy się w swoim powołaniu, wrócił do Wilna. W drodze powrotnej spotkał chromego, którego wziął na plecy i niósł przez dłuższy czas. Nieznajomy wprowadził Atanazego w istotę życia chrześcijańskiego oraz pouczył go o nieustannej modlitwie serca. W pewnym momencie nieznajomy zniknął. Fakt ten Atanazy zinterpretował, iż to Sam Bóg, poprzez to tajemnicze wydarzenie, wzywa go na służbę w obronie Prawosławia.

W 1632 r. św. Atanazego wyświęcono na hieromnicha i mianowano namiestnikiem Monasteru Dubowskiego. Nie pozostał tam jednak zbyt długo, bo już w 1636 roku monaster przejęli jezuici. Św. Atanazy wraz z mnichami udał się do Monasteru Kupiatickiego, położonego koło Pińska. Monaster ten został założony 15 listopada 1182 r., w miejscu zjawienia się cudownej ikony Matki Bożej. Wybudowano tam cerkiew, którą w 1240 r. spalili Tatarzy, a cudowna ikona Bogarodzicy była zasypana popiołem przez 250 lat. W XV w. ikonę ponownie odnaleziono i odbudowano monaster. W 1655 r. monaster zajęli unici, a ikonę wywieziono do soboru p.w. św. Sofii Mądrości Bożej. Z tą ikoną Bogarodzicy związane są losy św. Atanazego.

Wkrótce powierzono Świętemu zbieranie ofiar na odbudowę głównej cerkwi p.w. Kupiatickiej Matki Bożej. Przed wejściem do monasteru gorąco modlił się przed Kupiaticką ikoną Matki Bożej, prosząc Ją o wskazanie hojnych ofiarodawców. Matka Boża wysłuchała zanoszone prośby i przemówiła do niego: "Car wybuduje mi cerkiew. Idź do niego." Św. Atanazy, posłuszny słowom Bogarodzicy, udał się do Moskwy. Podróż w tym czasie była bardzo trudna i niebezpieczna, ze względu na trwającą wojnę. Niemniej jednak Matka Boża doprowadziła go bezpiecznie do celu. Święty został przyjęty przez cara Michała Fiodorowicza i hojnie obdarowany.

Po wypełnieniu tego trudnego zadania, zostało mu wyznaczone nowe, które realizował do końca swego ziemskiego pielgrzymowania. W 1640 roku mnisi z Monasteru św. Symeona w Brześciu wybrali na swego Ihumena - Atanazego, który udał się do Brześcia.

Od pierwszych dni swego pobytu w tym mieście, niezłomnie walczył o poprawę sytuacji wspólnoty prawosławnej. W swych kazaniach umacniał prawosławnych chrześcijan w mocnym i konsekwentnym wyznawaniu wiary prawosławnej. Na różne sposoby starał się przyczynić do opierania się wszelkim formom prozelityzmu, jakie groziły ze strony Kościoła rzymskokatolickiego. Działań swych nie ograniczał tylko do Cerkwi, aktywny był również na arenie politycznej. Jednym z jego osiągnięć było otrzymanie u króla Władysława IV dekretu, potwierdzającego wszystkie przywileje bractwa brzeskiego oraz  pełną swobodę religijną Cerkwi prawosławnej. Niestety, dekret ten nigdy nie został zatwierdzony, na co miały wpływ napady jezuitów i unitów. Gdy św. Atanazy prosił o wstawiennictwo hetmana Lwa Sapiehę, usłyszał słowa: Bądźcie wszyscy unitami, a wtedy wszystko otrzymacie.

 

Wyższe duchowieństwo prawosławne w Warszawie, zajęte swymi sprawami, pozostało całkowicie obojętne na prośby Świętego. O dobru Cerkwi nikt nie chciał mówić. Św. Atanazy, przejęty głębokim smutkiem, tak pisał w swoim dzienniku: O Boże sprawiedliwy, ciężar niesprawiedliwości doszedł już do samych granic, już nie troszczą się o wiarę prawosławną, o utwierdzenie chwały Bożej; wszyscy jakby się wstydzili...

W czasie trudnych dni, Święty bardzo często modlił się przed Kupiaticką ikoną Matki Bożej. Pewnego razu, gdy czytał akatyst, usłyszał głos Bogarodzicy: Atanazy skarż się teraz na sejmie, ukazując wszystkim moją ikonę Kupiaticką w krzyżu widniejącą. Wystąp przed królem i państwem polskim, grożąc sprawiedliwym gniewem Bożym, który niebawem się objawi, jeśli nie zmienią swej postawy. Przede wszystkim niech na wieki osądzą unię - to jest szczególnie potrzebne - a wtedy może im być jeszcze dobrze. Św. Atanazy podporządkował się woli Przenajświętszej Bogarodzicy i udał się w 1643 roku na sejm do Warszawy. Po drodze wstąpił do monasteru św. Onufrego w Jabłecznej, gdzie przed czyniącą cuda ikoną św. Onufrego błagał o wstawiennictwo. Podczas obrad sejmu rozdawał możnowładcom i senatorom ikonki Kupiatickiej Matki Bożej wraz ze słowami ostrzeżenia przed gniewem i sądem Bożym za podtrzymywanie unii oraz prześladowanie prawosławnych przez jezuitów i unitów oraz groził królowi polskiemu gniewem Bożym, jeśli unia nie zostanie zlikwidowana, a Cerkiew prawosławna nie odzyska wszystkich należnych jej praw.

Takie poczynania stały się przyczyną jego wielu cierpień. Zamknięto go w więzieniu na okres trwania sejmu. W celu wypełnienia poleceń Matki Bożej wszedł na drogę szaleństwa z powodu Chrystusa. W święto Chrztu Pańskiego potajemnie uciekł z więzienia ubrany tylko w kłobuk i mantię. Tego dnia biegał po ulicach Warszawy. Zaglądał do kościołów i wołał donośnym głosem: Biada odszczepieńcom i niewiernym. Za takie zachowanie srogo go ukarano. Rzucono go w głęboki rów z błotem, kopano, bito, a potem osądzono. Pozbawiono go godności ihumena i zabroniono mu sprawowania posługi kapłańskiej. Szukano też potwierdzenia tego wyroku u metropolity Piotra Mohyły, który jednak po dokładniejszym zbadaniu całej sprawy, przywrócił mu wszystkie godności i po jakimś czasie odprawił do Brześcia.

Sytuacja, jaką zastał św. Atanazy w Brześciu była dla prawosławnych jeszcze trudniejszą niż dotychczas. Ich położenie stało się jeszcze gorsze. Nasiliły się bowiem prześladowania ze strony łacińskiego i unickiego duchowieństwa i laikatu. Bezczeszczono cerkwie prawosławne. Wielokrotnie przerywano nabożeństwa w cerkwiach, ze względu na wtargnięcia do świątyń rozjuszonego tłumu unitów bądź łacinników.

W obliczu tak wielu zagrożeń, św. Atanazy gorąco modlił się przed Kupiaticką ikoną Matki Bożej. W czasie jednej z modlitw, ponownie usłyszał głos Bogarodzicy: Atanazy, proś jeszcze wskazując na moją ikonę, podczas przyszłego sejmu, aby król i państwo polskie uświadomiło sobie potrzebę zlikwidowania przeklętej unii. Dobrze im będzie, jeżeli posłuchają, będą żyć szczęśliwie w nadchodzących latach. Św. Atanazy nie zdołał do końca wypełnić tych słów, ponieważ aresztowano go i osadzono w więzieniu w Warszawie. Został oskarżony o to, iż podczas pobytu w Moskwie spiskował przeciwko Polsce.

Z więzienia Święty napisał list do króla, w którym opisał prześladowania Cerkwi prawosławnej w Polsce, całe dzieje Prawosławia, wyjaśnił prawdy o Kościele powszechnym, znaczenie i ważność św. Soborów, bezprawne wprowadzenie unii oraz zdradzieckie poczynania biskupów: Pocieja, Terleckiego i Rahozy, a w końcu przypomniał o obietnicy króla, który zobowiązał się zaprowadzić pokój dla Cerkwi prawosławnej. Napisał też drugi list, po otrzymaniu którego, król nakazał uwolnić Atanazego pod warunkiem, że metropolita kijowski weźmie go pod swoją opiekę. Po uwolnieniu Święty przebywał w Ławrze Kijewo-Pieczerskiej aż do śmierci Piotra Mohyły w 1647 r.

Po powrocie św. Atanazego do Brześcia w 1648 r. wybuchło powstanie, którego przywódcą był Bogdan Chmielnicki. 1 lipca Atanazego aresztowano i oskarżono o dostarczanie prochu powstańcom. Podczas dokładnej rewizji całego monasteru nie znaleziono nic, co mogłoby obciążyć Świętego. Wówczas zarzucono mu zbezczeszczenie imienia świętej unii. Na pytanie biskupa łuckiego Andrzeja Gębickiego: Czy przeklinałeś świętą unię? męczennik odpowiedział: Zaprawdę jest ona przeklęta! Po tych słowach zakuto go w kajdany i uwięziono w więzieniu zamkowym w Brześciu. Nocą z 4 na 5 września jezuici starali się przebiegłością i groźbami skłonić go do wyrzeczenia się Prawosławia oraz przyjęcia unii. W zamian obiecywali życie. Św. Atanazy odrzucił tę propozycję. O świcie został wywieziony do lasu znajdującego się około dwóch kilometrów od Brześcia. Torturowano go przypalając ogniem, a następnie na jego oczach wykopano mogiłę i załadowano karabin dwoma nabojami. Przed samą śmiercią, jeszcze raz zaproponowano męczennikowi, aby wyrzekł się słów jakie wypowiedział przeciwko unii. Wówczas Święty bez lęku odpowiedział: Co powiedziałem, to potwierdzam i z tym umrę. Jeden z hajduków otrzymał wówczas rozkaz, aby strzelić mu w głowę. Widząc jednak odwagę Atanazego, padł przed nim na kolana i prosił o przebaczenie oraz błogosławieństwo. Św. Atanazy przebaczył mu i pobłogosławił. Hajduk dwukrotnie strzelił w jego głowę. Męczennik mimo to stał nadal oparty o sosnę. Jeszcze żył, gdy wrzucano go do mogiły. Święty zwrócony twarzą do nieba złożył na krzyż ręce na piersi i wyprostował nogi. Zakopano go żywego.

Tej pamiętnej nocy nikt w mieście nie spał. Nocą podczas której zamęczono Świętego, wielki strach nas ogarnął - pisali uczniowie Atanazego, którzy z ukrycia w zaroślach obserwowali ostatnie minuty ziemskiego życia swego nauczyciela. Noc była jasna, bezchmurna, a strasznie grzmiało i przerażające błyskawice rozciągały się po całym niebie.

1 maja 1649 r. uczniowie potajemnie wykopali ciało św. Atanazego. Po ośmiu miesiącach przebywania w ziemi nie uległo ono rozkładowi. Fakt ten bardzo umocnił kult Świętego. Jego relikwie złożono do grobu znajdującego się w głównej cerkwi monasteru św. Symeona w Brześciu.

Kult św. Atanazego i pamięć o jego męczeństwie były ciągle żywe w pamięci wierzącego ludu prawosławnego. Nad relikwiami Świętego pojawiało się niebiańskie światło, a ludzie u jego grobu doświadczali uzdrowień. W 1856 r. został uzdrowiony z paraliżu dziesięcioletni chłopiec - Aleksander Poliwanow, a w 1860r. uzdrowienia od śmiertelnej choroby doznał ks. Wasilij Sołowiow. Dokonało się wiele innych cudownych uzdrowień, których nie sposób opisać.

8 listopada 1815 r. spłonęła cerkiew św. Symeona wraz ze znajdującymi się w niej relikwiami św. Atanazego. Z pogorzeliska wydobyto cząstki relikwii, które złożono pod ołtarzem odbudowanej cerkwi. W 1823 r. przeniesiono je do sarkofagu, w którym były wystawione do kultu wiernych. 20 września 1893 r. relikwie przeniesiono do nowowybudowanej cerkwi pod wezwaniem św. Atanazego Brzeskiego w Grodnie. W następnych latach jedną cząstkę relikwii przekazano do monasteru żeńskiego w Leśnej Podlaskiej. Po ewakuacji mniszek w głąb Rosji święte relikwie Atanazego odbyły długą wędrówkę z Rosji przez Syberię do Francji, gdzie złożono je w miejscowości Provemont.

Na gorącą prośbę Jego Ekscelencji Najprzewielebniejszego Abla Prawosławnego Biskupa Lubelskiego i Chełmskiego oraz po błogosławieństwie J.E. Witalija, Zwierzchnika Rosyjskiej Cerkwi Emigracyjnej, relikwie zostały przekazane przez Serafina, Arcybiskupa Brukseli i Zachodniej Europy - Prawosławnej Diecezji Lubelsko - Chełmskiej.

Dnia 27 października 1996 roku, poświęconą na relikwiarzu w Leśniańskim Monasterze Bogarodzicy ikonę św. Atanazego Brzeskiego wraz z cząstką jego św. relikwii uroczyście wniesiono do miasta Biała Podlaska i umieszczono w dolnej cerkwi pod wezwaniem św. Atanazego Brzeskiego.

Dodano: 18 wrzesnia 2011


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej