Odwiedzin: 104387
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок Nr 18/2011

Pięćdziesiątnica

Dzień Świętej Trójcy

Kościół Prawosławny czci ten dzień 50 dni po święcie Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, dlatego też wydarzenie to nosi miano Świętej Pięćdziesiątnicy. Wspominamy i przeżywamy dziś zejście Świętego Ducha na Apostołów. Stało się to wtedy, gdy wszyscy zebrani byli w jednym domu, zgodnie z poleceniem Jezusa, oczekując Pocieszyciela. Ciszę wspólnej modlitwy przerwał nagły szum wiatru, schodzący z niebios i wypełniający cały dom, w którym się znajdowali wraz z Bogurodzicą Marią.

Każdy z uczestników tego wydarzenia spostrzegł początkowo strumień ognia, który dzielił się na mniejsze i one spoczęły na każdym z Apostołów oraz na Matce Bożej. Duch Święty, który w ten sposób zszedł z nieba, dał Apostołom łaskę kapłaństwa, by mogli zorganizować Kościół na ziemi a także siły i mądrość dla głoszenia Ewangelii całemu światu. Dzisiejszy dzień świętowany jest więc jako narodziny Kościoła Nowego Testamentu na ziemi i od najdawniejszych wieków świętuje się go niezwykle uroczyście.

Nabożeństwo świąteczne wprowadza pewien nowy element. Jest nim modlitwa Cariu Niebiesnyj, którą wyśpiewuje się po raz pierwszy od 50 dni.

Kolejnym novum jest dołączenie nabożeństwa Wieczerni do celebrowanej tego dnia Boskiej Liturgii. Początek wieczornego nabożeństwa wygląda już tak, jak sprzed okresu 50 dni, tj. czytana bywa modlitwa do Króla Niebieskiego na samym początku, później jednak oczekują nas trzy wielkie modlitwy, czytane przez celebransa, podczas których wszyscy będziemy stać na kolanach. Jest to element wyróżniający i oznacza zakończenie świątecznego okresu a także wprowadza do zrównoważonego rytmu codziennych obowiązków.

Jest to dzień szczególny dla całego Kościoła, ponieważ zesłanie Ducha Świętego na Apostołów przeobraziło cały świat. Nowotestamentalna modlitwa rozpoczęła uświęcanie wszelkich stworzeń a starotestamentowe nakazy i zakazy odeszły wraz ze swoją epoką. Człowiek okazał się na tyle dojrzały, że dany mu został jeden z nieosiągalnych, największych darów Trójcy Świętej – łaska Ducha Świętego.

Tego dnia na środku świątyni znajduje się ikona Zesłania Ducha Świętego na Apostołów, ikona Początku Kościoła na ziemi, może także pojawić się znamienna ikona św. Andrzeja Rublowa: Trójca Święta. Jest to bezprecedensowe dzieło nie tylko wykwintnej sztuki malarskiej, lecz także elementarz dogmatycznej nauki Prawosławia. 

Wszyscy znają ikonę Trójcy Świętej Andrzeja Rublowa. Trojca Rublowa - to jedno z najwybitniejszych i najbardziej tajemniczych dzieł światowego malarstwa. Takie, jakim je znamy teraz, to wielkie dzieło sztuki stanęło przed oczami restauratorów w 1919 roku. 

Wątek ikony oparty jest o treść XVIII rozdziału Księgi Rodzaju, gdzie opisano, jak Bóg w postaci trzech aniołów zjawił się Abrahamowi i Sarze pod dębem w Mamre. Wielu świętych ojców (św. Cyryl Aleksandryjski, św. Ambroży Mediolański, św. Maksym Wyznawca) było przekonanych, iż ten fragment Starego Testamentu traktuje o prototypie Trójcy. Jednakże przed Rublowem malarze ikon przedstawiali tylko scenę z życia: trzej aniołowie w gościnie u Abrahama i Sary siedzą przy stole w cieniu wielkiego dębu. Św. Andrzej potrafił zaś wcielić na ikonie podstawowy dogmat chrześcijaństwa.
Patrząc uważnie na ikonę, zauważymy, że Rublow usunął postacie Abrahama i Sary. Bogate nakrycie stołu zastąpił jeden kielich, który wskazuje środkowy anioł. Wielki dąb zamienił się w malutkie drzewo. W ten sposób ikona stała się rozpoznawalna, ale znikło z niej wszystko, co czasowe, ustępując miejsca wiecznemu. 

Bóg-Ojciec, Bóg-Syn, Bóg-Duch Święty. W nauczaniu prawosławnym Trójca nazywana jest współistotną, nierozłączną, początkiem życia (Żywonaczalnoj) i świętą. Jak przedstawić Trójcę na ikonie, nie tracąc żadnego z tych pojęć? Niektórzy malarze po Rublowie malowali środkowemu aniołowi krestczatyj nimb, jak na ikonach Zbawiciela. Zaznaczywszy jednakże Boga-Syna, tracili coś innego: znikała współistota Trójcy. Rozumiejąc, że nie można przedstawiać środkowego anioła inaczej niż pozostałe, inni malowali nimby z krzyżem wszystkim trzem, jednakże to w efekcie zwiększyło błąd, bo przecież taka aureola całkowicie wykluczona jest przy przedstawianiu Boga-Ojca i Ducha Świętego. 

Św. Andrzej Rublow rozwiązał ten problem. Współistotność na jego ikonie przekazana jest przez to, że postacie aniołów namalowane są całkowicie w jednym typie, i wszystkim nadana jest taka sama godność. Każdy anioł trzyma w ręku laskę - znak władzy Boskiej. Aniołowie nie są, wszakże, jednakowi: mają różne pozy, różne ubrania. Ubrania środkowego anioła (czerwony chiton, niebieski gimatij, naszyty pas - klaw) podobne są do ubrań Zbawiciela. Dwaj z siedzących przy stole, głową i ruchem figury zwróceni są ku aniołowi, namalowanemu z lewej strony. Jego głowa nie jest pochylona, nie jest on skłoniony, a wzrok zwrócony jest ku innym aniołom. Jasnoliliowy kolor ubrań świadczy o godności królewskiej. Wszystko to wskazuje na pierwszą osobę Świętej Trójcy. W końcu, anioł po prawej stronie przedstawiony jest w wierzchnim ubraniu w kolorze zielonym. To kolor Ducha Świętego, nazywanego ożywiającym. Przy pomocy niezauważalnych i lekkich linii wielki mistrz pokazuje nam osoby Świętej Trójcy, ale jednocześnie zachowuje dogmat o ich współistotności. 

Nie mniej genialnie przekazana jest na ikonie również nierozdzielność. Środkowy anioł pokazuje na kielich, stojący na Tronie (Prestoł). Zupełnie więc tak, jak pochylenie głów i figur dwóch aniołów, skierowanych w stronę trzeciego, łączy ich ze sobą, to gesty ich rąk skierowane są do stojącego na białym stole, jak na Tronie, Kielicha eucharystycznego z głową baranka ofiarnego. Widzimy, że są trzej aniołowie, a Kielich jest jeden - jest to kompozycyjne i znaczeniowe centrum ikony. Zauważamy, że trzej Aniołowie Wielkiej Rady są w milczącej rozmowie, której treścią jest los rodu ludzkiego: Kielich ofiarny to symbol dobrowolnej ofiary Syna Bożego.
     
Ikona, w której nie ma ani akcji, ani ruchu, pełna jest uduchowienia i uroczystego spokoju. Artysta przedstawił tutaj ogrom ofiarnej miłości. Ojciec posyła Swojego Syna na cierpienia za ludzkość, i Syn, Jezus Chrystus, gotów jest pójść na cierpienia, oddać Siebie na ofiarę za ludzkość.

Na ikonie znajduje się kilka innych symboli: drzewo, góra i dom. Drzewo - dąb Mamre - zostało przekształcone u Rublowa w drzewo życia i stało się wskazaniem na Żywonaczalnost’ Trójcy (Życiodajność). Góra jest wcieleniem świętości Trójcy, a dom - to Boska Budowla. Dom przedstawiony jest za plecami anioła z rysami Ojca (Stwórca, Główny Budowniczy), Drzewo - za plecami środkowego anioła (Syn jest Życiem), Góra - za plecami trzeciego anioła (Duch Święty).

O ikonach Andrieja Rublova:

http://www.prawoslawie.k.pl/Rublow.htm

 

Dodano: 12 czerwca 2011

Яблочинский Листок Nr 17/2011

 

Вознесение Господне

Wniebowstąpienie Pańskie

Wczorajszego poranka pożegnaliśmy się z paschalną radością towarzyszącą słowom prawosławnego powitania: Chrystos Woskresie! Została odsłużona ostatnia paschalna Liturgia Święta, podczas której mogliśmy przypomnieć wspaniałą Liturgię z dnia Paschy Chrystusowej.

Wielu z nas zastanawia się nad tak niepostrzeżenie upływającym czasem, dla wielu z nas pozostanie to na zawsze tajemnicą. Zadajemy sobie jedno pytanie: Jak ten czas szybko leci? Wszyscy oczekiwaliśmy – zdawałoby się – zupełnie niedawno: Wielkiego Postu, Wielkiego Tygodnia, Paschy Chrystusa – a obecnie przeżywamy już chwalebne Wniebowstąpienie Jezusa Chrystusa. Czas, który został nam dany jako oczekiwanie tych wielkich wydarzeń, już upłynął. Teraz będziemy wypatrywać kolejnych, świętych i wielkich cerkiewnych świąt.

Nieporównywalnie do wszelkich pozostałych świąt, jedno z nich już od pięciu wieków powoduje szybsze bicie serca w tym miejscu. Klasztor św. Onufrego Wielkiego w Jabłecznej pod koniec tego miesiąca będzie przeżywać po raz kolejny nasze podniosłe, wielkie i uroczyste wydarzenie. Święto Patrona naszego monasteru to dzień wyjątkowej zadumy, radosnego dziękowania Wszechmocnemu Bogu za minione lata istnienia monasteru oraz kierowanie szczerych próśb przed Jego Majestat, za pośrednictwem tego, który powołał nasz monaster do istnienia. Stało się to ponad 500 lat temu, jednak żywa pamięć o tym wydarzeniu przekazywana jest z pokolenia na pokolenie.

Radość naszą motywuje fakt posiadania ikony św. Onufrego Wielkiego – tej samej, która zapoczątkowała powstanie monasteru. W cudowny sposób pojawiła się na tych ziemiach, została wyłowiona z rzeki Bug, w cudowny sposób przez całe wieki ochrania nie tylko ten monaster, lecz także wszystkich, którzy z wiarą i modlitwą przychodzą tu, by pokłonić się choć raz w życiu świętemu Onufremu Wielkiemu.

Mając na uwadze fakt cudownego orędownictwa naszego Patrona przed tronem Bożym, pamiętając o jego modlitwach za nas – każdy dzień staje się błogosławionym a upływ czasu jest jedynie przybliżaniem się do momentu włączenia w nowe życie, które jeszcze przed nami. Dzięki takiemu postrzeganiu świata, wszystko nabiera zupełnie nowego sensu. Każde słowo, ruch czy praca, nabierają rangi aktu, dobrowolnego i pełnego oddania aktu wiary we wszystkim, co robimy. Warto wierzyć, bo jedynie wiara daje człowiekowi wszelkie możliwe odpowiedzi na wszelkie możliwe pytania. Wiara uspokaja umysł i daje nadzieję, miłość oraz pozostałe dary Boże.

Dzisiejszy dzień to świętowanie Wniebowstąpienia Jezusa Chrystusa. Historia Ewangelii nie kończy się na Krzyżu, nie kończy się chwalebnym Zmartwychwstaniem Syna Bożego a trwa nadal, ponieważ obietnica Zesłania Ducha Św. jednoczy wszystkie pokolenia ludzkości w jednej wielkiej wspólnocie, jaką jest chrześcijaństwo.

Po Swym zmartwychwstaniu Jezus Chrystus ukazywał się uczniom, zaś czterdziestego dnia na ich oczach wzniósł się do nieba z Góry Oliwnej. Określenie Wniebowstąpienie Pańskie pochodzi z opisu, przekazanego przez św. Łukasza w Dziejach Apostolskich (Dz 1, 9-11). Ewangeliści piszą o tym fakcie niewiele. Św. Apostoł Mateusz w ogóle nie mówi o wniebowstąpieniu, Apostoł Marek wspomina lakonicznie: Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba (Dz 16, 19). Apostoł Jan wzmiankuje w formie przepowiedni.

Miejscem wniebowstąpienia Jezusa była Góra Oliwna. Z tej góry, gdzie rozpoczęła się męka Chrystusa, wzięła początek także Jego chwała. Jezus polecił Apostołom, by nie odchodzili z Jerozolimy i oczekiwali spełnienia obietnicy Zesłania Ducha Świętego (por. Dz 1, 4-5). Po powrocie do Jerozolimy Apostołowie trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego (Dz 1, 14).

Jezus Chrystus tajemnicą Swojego Wniebowstąpienia żył na długo przed jej dokonaniem się. Przy Ostatniej Wieczerzy wprost zapowiada swoje odejście do niebieskiego Ojca. Motywuje nawet konieczność Swego odejścia: Jezus, widząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował... wiedząc, że... od Boga wyszedł i do Boga idzie (J 13, 1. 3)

W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem (J 14, 2-3)

Znacie drogę dokąd Ja idę... Jeszcze chwila, a świat nie będzie Mnie oglądał... Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przychodzę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca (J 4, 19. 28)

Teraz idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: "Dokąd idziesz?". Ale przecież to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście, bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was... A jeżeli odejdę, poślę Go do was... Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca (J 16, 5-7. 28).

 

 

Dodano: 02 czerwca 2011

Яблочинский Листок Nr 16/2011
 

 

Niedziela o Ślepcu

 

Jest to dzień, który należy do świątecznej, paschalnej radości jako szósta niedziela po Wielkanocy. Po raz kolejny święty Kościół prawosławny wskazuje na pojęcie wiary i jej znaczenia w życiu każdego wierzącego człowieka.

 

Dzisiejszego dnia wspominamy i przeżywamy podczas nabożeństw cud uzdrowienia przez Jezusa Chrystusa człowieka niewidomego od urodzenia. Nierealne – wydawałoby się – zdarzenie, cud, którego nie można logicznie wytłumaczyć – miało miejsce w historii. Syn Boży przywrócił wzrok człowiekowi, który nigdy nie był w stanie oglądać choć jedyny raz w życiu, całej rzeczywistości, która go otacza. Jego punktem orientacyjnym zawsze dotąd była pomoc drugiego człowieka bądź dłuższy kij, którym wyodrębniał przeszkody na swej drodze…

Niezwykle poruszające teksty nabożeństwa tego dnia zupełnie realnie opisują i najwspanialej przedstawiają głębię bólu i rozpaczy człowieka, któremu nie dana była możliwość postrzegania świata widzialnego poprzez zmysł wzroku. Niezwykle pożytecznym dla duszy jest wsłuchanie się w tekst pierwszej stichiry, która dokładnie przedstawia stan duchowy człowieka, o którym mowa w dzisiejszym czytaniu ewangelicznym:

Ślepym urodził się i w swoim umyśle mówił: „Czy urodziłem się ślepym ze względu na grzech rodziców? Czy z powodu niewiary pogan urodziłem się na ich oskarżenie? Nie domyślam się, kiedy jest noc, a kiedy dzień, nie znoszę, gdy moje nogi potykają się o kamienie, nie widziałem bowiem jaśniejącego słońca, ani też Tego, Który stworzył mnie na Swój obraz, ale błagam Ciebie, Chryste Boże, wejrzyj na mnie i zmiłuj się nade mną”.

 Kolejny z liturgicznych tekstów prawosławnych tego dnia przedstawia, niemalże historycznie, sam dokonany przez Jezusa Chrystusa, fakt uzdrowienia człowieka ślepego od urodzenia:

 Idąc ze świątyni Jezus znalazł człowieka ślepego od urodzenia i zmiłowawszy się nad nim nałożył błoto na jego oczy, i rzekł do niego: „Idź umyć się w Siloamie”, i umywszy się przejrzał, chwałę oddając Bogu. Sąsiedzi zaś jego mówili: „Kto otworzył twoje źrenice, których nikt z widzących nie może uleczyć?” On zaś zawoławszy, rzecze: „Człowiek zwany Jezusem, On mi powiedział, abym umył się w Siloamie, i przejrzałem. On jest Tym, o którym zaiste Mojżesz mówił w Zakonie, On jest Zbawcą naszych dusz.

 Dla ograniczonego ludzkiego umysłu, który stale dąży do wyjaśnienia wszelkich sytuacji i ciągle wyszukuje coraz to nowszych pojęć i tłumaczeń, Kościół prawosławny po raz kolejny określa nie tylko sam fakt zaistnienia cudu, lecz także sposób, działanie, za pomocą którego cudowne wydarzenie mogło mieć miejsce w realnej rzeczywistości:

 Panie, idąc drogą znalazłeś człowieka ślepego od urodzenia, i zdziwieni byli uczniowie, pytając Ciebie, i mówiąc: „Nauczycielu, kto zgrzeszył: on czy jego rodzice, że urodził się ślepym?” Ty zaś, Zbawco mój, zawołałeś do nich: „Ani on nie zgrzeszył, ani jego rodzice, lecz aby na nim objawiły się dzieła Boże. Ja mam czynić dzieła Ojca, który mnie posłał, a których nikt nie może czynić”. Powiedziawszy to, splunął na ziemię, uczynił błoto i pomazał jego oczy, mówiąc do niego: „Idź, obmyj się w sadzawce Siloam”. On zaś umywszy się był zdrowym i zawołał do Niego: „Wierzę, Panie”, i pokłonił się Tobie, przeto i my zawołajmy: „Zmiłuj się nad nami”.

 

Całe życie ślepiec traktował życie jako noc, ale zawołał do Ciebie: „Panie, otwórz mi źrenice, Synu Dawida, Zbawco nasz, abym i ja ze wszystkimi śpiewał Twoją chwałę”.

Teksty liturgiczne nabożeństwa tego dnia mają za zadanie wytworzyć w duszach modlących się nie tylko współczucie ślepemu od urodzenia człowiekowi, nie tylko pouczyć nas, że dokonał się cud na ziemi za sprawą Wcielonego Słowa – lecz powinny ukazać nam głębię naszego duchowego oddalenia od źródła wszelkiego dobra, od Boga. Niejednokrotnie zdarza się bowiem, że wspaniały wzrok zewnętrzny, zmysł, jaki człowiek posiada, nie tylko nie chroni go od grzechu, lecz często stanowi powód samego grzechu. Bywa też tak, że widząc rozprzestrzenianie się zła w świecie i posiadając odpowiednie środki, służące przezwyciężeniu takiego stanu rzeczy – wiele osób zachowuje się tak, jakby zupełnie nic się nie stało. Jest to stan duchowej ślepoty, którą Prawosławie piętnuje w sposób szczególny. Wspomina o tym kolejny liturgiczny tekst, stichira, której treść nakierowuje naszą uwagę na zagadnienie naszej osobistej przemiany duchowej:

 

Duchowe moje oczy, oślepione przez mroczny grzech, Panie, Ty oświeć, dając mi pokorę i obmywszy łzami pokuty.

 

Schemat, który został ukazany przy pomocy kolejnych tekstów liturgicznych, sam w sobie jest niespotykanie logiczny. Stopniowo, nasze uczucia są ukierunkowywane na osobę ślepca i jego ból, później zaś raduje nas cudowne wydarzenie uzdrowienia człowieka, który zupełnie nie posiadał nadziei na takie rozwiązanie własnej niemocy, by w efekcie doprowadzić nas do refleksji dotyczącej nas samych. Czy i my jesteśmy ślepi, czy również nie zauważamy spraw ważnych, zajmując się niepotrzebnymi dążeniami i pragnieniami oraz jak dalece odeszliśmy od Boga – to tematyka, którą Kościół prawosławny poleca naszej uwadze.

 

Rozwiązaniem, które jasno stawia wierzącego człowieka w świetle Bożej Światłości, okazuje się po raz kolejny pokorne określenie siebie jako Bożego stworzenia, które poprzez tę samą pokorę i pozytywne, odpowiadające nauce Ewangelii działanie, może stać się prawdziwym dzieckiem Bożym, synem a nie niewolnikiem. Postawienie się w sytuacji pokornego przyznania się do winy zawsze powoduje większą pokorę: pokorę do bliźnich, pokorę do własnego życia oraz pokorę do rzeczywistości, gdzie wiele spośród wszystkich rzeczy, nie znajduje się w naszej władzy. Opisuje to kondakion oraz rozwija ikos, dwa ważne liturgiczne teksty:

 

Mając oślepione duchowe oczy, do Ciebie, Czysta, przychodzę jak ślepy od urodzenia, w pokucie wołam do Ciebie: Ty jesteś wielką Światłością dla będących w ciemności.

Daj mi strumienie niewypowiedzianej mądrości i wzniosłego rozumu, Chryste, Światłości będących w ciemnościach i przewodniku oszukanych, abym mógł opowiadać Twoje cuda, nieszczęsny, których Boża księga Ewangelii nauczyła świat, jak cud ze ślepym, albom będąc ślepym od urodzenia otrzymał zmysłowe oczy i duchowe, z wiarą wołając: Ty jesteś wielką Światłością dla będących w ciemności.

Uzbrojeni w tak wzniosłe oraz pełne nadziei słowa, z wiarą, miłością oraz ufnością w Bożą pomoc, możemy dokonywać naszych osobistych małych cudów: cudu przemiany samego siebie; cudu ograniczenia się w niepotrzebnych słowach, które mogą zranić; cudu nawrócenia się i rozpalenia w sobie Bożej iskry, która wznieci płomień wielkiej wiary……i wielu, wielu innych cudów, które realnie przemienią cały świat w Królestwo Boże na ziemi.

 ( teksty liturgiczne wg: http://www.liturgia.cerkiew.pl/pent/13tydzien_6_do_wniebowst.pdf)

Dodano: 29 maja 2011


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej