Odwiedzin: 97960
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок Nr 9/2011
 

Zwiastowanie Przenajświętszej Bogarodzicy –

Святое Благовещение Пресвятыя Богородицы

Jest to szczególne święto. Święci Ojcowie i nauczyciele Kościoła określają je jako początek Bożych świąt i ważnych kościelnych wydarzeń. Dawni historycy kościelni uważali dzień 7 kwietnia również za dzień stworzenia wszechświata oraz Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, zgodnie z kalendarzem słonecznym.

Zagnieżdżenie się Boga Jezusa Chrystusa w ludzkim ciele Bogarodzicy w postaci płodu – oznacza Wcielenie. Jest to najdokładniejsza i najbardziej trafna definicja momentu Wcielenia Logosu. To właśnie tego dnia Syn Boży zamieszkał wśród ludzi.

Archanioł Gabriel objawił się Matce Bożej nie tylko w tym celu, by Jej objawić Dobrą Nowinę o macierzyństwie, lecz także po to, by otrzymać Jej zgodę na dokonanie się tego ważnego wydarzenia. Osobista decyzja Przenajświętszej Bogarodzicy wynikała z Jej głębokiej pokory i dobrowolnego przyjęcia objawionej woli Bożej. Jej krótkie słowo tak stało się najprawdziwszym kamieniem węgielnym dla wszelkich późniejszych wydarzeń, które Prawosławie czci i radośnie o nich zaświadcza całemu światu.

Oznajmiając pozytywne ustosunkowanie się do woli Bożej, Bogarodzica stała się jednocześnie współuczestniczką naszego zbawienia. Warto pamiętać, że gdyby nie Jej dobra wola, osobisty wybór służenia Bogu, chęć działania i otwartość na Boże Słowo, nie czcilibyśmy w ogóle wielkiego dnia Zwiastowania, ani innych świąt prawosławnych, którymi możemy się dziś pochwalić. Gdyby nie owo tak, nadal pozostawalibyśmy w cieniu grzechu i piekło byłoby naszym jedynym udziałem. Pozostało jednak ziarnko nadziei na ziemi – w osobie pokornej Marii, Matki Bożej, która ziarnko to wypielęgnowała i pozytywnie ukierunkowała jego wielką moc. To właśnie z tej małej nadziei powstała realność całego Kościoła, jaki powołał Jezus Chrystus, Syn Boży.

Wychwalana przez nas każdego dnia, nie tylko w święta Bogarodzicy, Matka Boża, pokorna Maria – dokonała wywyższenia natury ludzkiej do poziomu, niedostępnego nawet aniołom. Zwracamy na to uwagę podczas każdego prawosławnego nabożeństwa, gdy przed jego zakończeniem radośnie śpiewamy: Czestniejszuju Chieruwim i sławniejszyj biez srawnienija Sierafim…

Lokalną tradycja wielu Kościołów prawosławnych stał się zwyczaj wypuszczania na wolność ptaków – właśnie tego dnia. Jest to symboliczny obraz naszej wolności od grzechu i zepsucia, którą podarował nam Syn Boży za pośrednictwem Matki Bożej. Dobrowolny akt Odkupienia ludzkości z okowów zła i grzechu połączył się z dobrowolnym aktem Matki Bożej w dziele zbawienia człowieka. Siła ta została zwielokrotniona poprzez Bosko-ludzki organizm, jakim jest Kościół. Od momentu powstania Kościoła na ziemi, w dniu Pięćdziesiątnicy, kiedy zebrani Apostołowie otrzymali dary Ducha Świętego, codzienne dobrowolne ofiary każdego człowieka na rzecz bliźniego stają się usakralizowanym i uświęcającym realnym znakiem obecności Boga w duszach ludzkich. Każde więc poświęcenie, postne wyrzeczenie czy inny dobrowolny akt skierowany ku niebu poprzez ludzi – staje się także gwarancją Boskich energii, które oświecają umysł oraz dają siłę, potrzebną dla codziennych zmagań z pędzącym światem.

Święto Zwiastowania Najświętszej Marii Panny od dawna posiadało radosny charakter. Świadczy o tym świąteczny stół, na którym, po wielu dniach postu, pojawiają się dania z rybą, niedostępną każdego innego dnia Wielkiego Postu.

W dawnej Rusi wierni Kościoła prawosławnego starali się radosny nastrój święta Zwiastowania przełożyć na konkretne czyny. Tradycją jest więc jałmużna oraz wszelkie dobrowolne ofiary na różne cele charytatywne, ofiarowane właśnie tego dnia. O roli, jaką może pełnić miłosiernie uczyniona jałmużna w naszym życiu, słyszeliśmy już w trzecim tygodniu Wielkiego Postu. Jutrznia czwartku wyraźnie określiła jałmużnę oraz jej charakter, by wpływała także na nasze osobiste zbawienie: jedynie miłosierdzie przemieszane z postem wybawia od śmierci.

Pozytywne nastawienie naszych przodków do święta Zwiastowania Bogarodzicy wynikało także z faktu, iż od tego dnia spełniały się wszelkie starotestamentowe proroctwa. Prawosławni nie pracowali tego dnia ani nie wykonywali żadnych poważnych prac i zwyczaj ten przez całe wieki był podtrzymywany, przekazywany z pokolenia na pokolenie.

Ten dzień zawsze był znaczącym dla każdego wiernego: tego dnia odwiedzano więźniów, chorych i potrzebujących; w tym dniu służono wszelką pomocą, niezależnie od jej wymiaru, ponieważ liczył się wymiar jedynie duchowy. Człowiek, który wyświadczył komuś przysługę, był uważany za bogobojnego, prawego. Tego dnia przygotowywano obiady dla ludzi samotnych i potrzebujących, podczas których gospodarz szczodrze obdarzał ich upominkami.

Wielkie znaczenie Błagowieszczenija w życiu wiernych wyrażają niektóre przysłowia ludowe: девица косы не плетет, а птица гнезда не вьет (niezamężna włosów nie plecie, ptaszyna zaś gniazda nie wije); Благовещение — самый большой праздник у Бога, даже грешников в аду не мучат (Zwiastowanie – największe święto u Boga, nawet grzeszników w piekle nie męczą).

W roku bieżącym mamy niezwykle cenną możliwość sprawowania szeregu ważnych nabożeństw w ciągu jednego tygodnia. Następnego dnia, tuż po święcie Zwiastowania, będzie celebrowany cały Akatyst do Matki Bożej, poświęcony właśnie Zwiastowaniu. Wieńczy on poprzednie tygodnie, które charakteryzowała celebracja niektórych fragmentów, kolejno następujących po sobie części Akatystu. Podczas nabożeństwa Powieczerija, po szóstej pieśni Kanonu modlitewnego do Bogarodzicy, zapalane były wszystkie światła w świątyni i na środek, przed Golgotę, wychodził kapłan z kadzidłem i świecami, by odczytać kolejne części Akatystu. Jutro zaś, kapłan wielokrotnie będzie okadzać świątynię, chór uroczyście zaśpiewa poszczególne Ikosy wraz z powtarzającymi się refrenami: Alliłuija i Radujsia Niewiesto Nieniewiestnaja!

Wszystko to przypomina nam o radosnym charakterze samego Wielkiego Postu, który mimo, iż wydaje się być czasem wielkich i trudnych wyrzeczeń, w rzeczywistości jest próbą wychwalania Boga za pośrednictwem ograniczeń cielesnych.

         W czasie Wielkiego Postu wielu z nas zauważyło w sobie określone fizyczne przemiany, niewielu jednak wie, że one jedynie symbolizują wszystko to, co powinno ulec metamorfozie duchowej. Przywiązując wielką wagę do pokarmów oraz ich składu, nie powinniśmy zapominać o ważnych duchowych właściwościach naszych dusz. Ograniczanie się w jedzeniu nie powinno stanowić bowiem celu samego w sobie, ponieważ jest ono jedynie środkiem, prowadzącym do zwycięstwa ducha nad materią.

         Postarajmy się także unikać wszelkich uproszczeń myślowych, ponieważ Kościół prawosławny wyraźnie zaleca nam wszelką powściągliwość w te święte dni Wielkiego Postu, które jeszcze przed nami. Dbajmy o dokładność w wykonywaniu naszych obowiązków, nie wykorzystujmy zaleceń Wielkiego Postu jako wymówek przed czynieniem dobra. Zwróćmy także uwagę na innych – być może oczekują od nas ciepłego spojrzenia, czystej wiary i budującego słowa. Taki post będzie przyjemny nie tylko Bogu, ale i ludziom, taki wysiłek przyniesie pożytek nie tylko innym, lecz właśnie sobie.

Poprzez akt Wcielenia Chrystus wkroczył w historię świata. Możemy czerpać z tego faktu pozytywną energię, tak potrzebną do życia. Gdyby bowiem Logos – Syn Boży nie dokonał Wcielenia, nie mielibyśmy tak wielkiej nadziei na dobrą przyszłość. Naszym przeznaczeniem byłby udział wszystkich żyjących w Starym Testamencie. Pamiętajmy, że to właśnie Zwiastowanie niesie nam nieograniczoną radość z faktu bycia Bożym dzieckiem oraz gwarantuje spełnianie się woli Bożej w naszym życiu.

Dodano: 06 kwietnia 2011

Яблочинский Листок Nr 8/2011
 

Święty Jan Klimak to postać, która w sposób szczególny widnieje w centrum liturgiki nabożeństw Czwartej Niedzieli Wielkiego Postu. Jest to wyjątkowa osobowość duchowa, która swoją nauką hamuje rozprzestrzeniające się zło i na zawsze podnosi wagę w życiu osobistym pojęcia modlitwy Jezusowej, kierując swe słowa nie tylko do mnichów, lecz do każdego człowieka, który pragnie zbawienia w Bogu.

 

 Minęły cztery tygodnie postnych wyrzeczeń. Każdy z nas dołożył osobiste, ukryte przed całym światem, duchowe cegiełki podczas budowy ogromnego budynku, jakim jest nasze zbawienie. Pragnąc zbawienia oraz dążąc do dobra, zauważyliśmy radośnie, że nie dokonuje się ono nigdy bez udzialu innych ludzi. Nasze powstrzymywanie się od jedzenia, nasza powściągliwość w słowach, nasze przemienione usposobienie – to charakterystyczne cechy Wielkiego Postu. O ile w ciągu całego roku nie zwracamy aż tak wielkiej uwagi na nasze duchowe zmagania, o tyle teraz, w czasie Wielkiego Postu, staramy się podporządkować naszą wolę woli Świętych Ojców, woli całego Kościoła Prawosławnego. Staramy się słuchać zaleceń Cerkwi, dążymy do harmonii naszej moralności i Jej porad. Nigdzie jednak nie jest powiedziane, że będzie to droga lekka, łatwa i przyjemna, w sensie rozumienia współczesnego świata.

Pojęcie drogi pojawia się tu nieprzypadkowo, ponieważ osoba św. Jana Klimaka, jego pouczenia, jakie rozgłaszał na prośbę braci i pisma, które nam pozostawił – traktują zawsze o pewnym dążeniu. Cała literatura ptrystyczna opiera się na świętym wyznaniu Jezusa Chrystusa Apostołom i ich uczniom, które głosi, że Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie (J 14, 6). Tę drogę każdy wyznawca Chrystusa powinien przejść w swym życiu – czy to poprzez cierpienia, poniżenia i niesprawiedliwy osąd innych; czy też poprzez cierpienia, rozpacz i ból; czy, w końcu, poprzez pokonywanie namiętności, niezależnych od ludzi i sytuacji a kryjących się w głębinach duchowej otchłani.

Droga, z jęz. greckiego: idos – to nic więcej niż ruch, poruszanie się, wszelkie przemieszczanie ale nie pozostawanie w jednym punkcie. Rozumiemy to doskonale, ponieważ zarówno w sferze fizycznej, jak i duchowej istnieje to pojęcie w znaczeniu analogicznym. Fizyczne przemieszczanie obrazuje przemiany duchowe, doskonalenie się oznacza, z kolei, mijanie kolejnych punktów na oznaczonej trasie. Nie powinniśmy mieć problemów z prawidłowym rozumieniem określenia droga w życiu każdego chrześcijanina.

Nakreślając nadrzędne zasady, dotyczące pojęcia droga i jego znaczenia w realnym życiu współczesnych wiernych, z lekkością możemy oddać się w objęcia niezwykle mądrych słów jednego z Ojców duchowych całego monastycyzmu VI i VII wieku. Św. Jan Klimak, który swoje nazwisko otrzymał z nadania całej kościelnej Tradycji Świętej za dzieło pisarskie skierowane do mnichów pod tymże tytułem (Lestwica, Klimax = drabina, stopniowe wznoszenie się), wypowiedział niezwykle ważne słowa, które później zostały rozpropagowane w środowisku mnichów, którzy z kolei wiernie przekazali je ludziom świeckim. Ci bogobojni wierni, oddani dziełu zbawienia swych dusz, niezwykle szybko podjęli działania, mające na celu utrwalanie otrzymanego dziedzictwa monastycyzmu i dzięki nim właśnie możemy dziś delektować się treścią zapisanych pouczeń.

Słowa wielkiego Ojca mnichów, traktujące o modlitwie Jezusowej są jednoznaczne: bij Imieniem Jezusa swego wroga – szatana, ponieważ ani na ziemi, ani w morzu, nigdzie – nie istnieje przeciwko niemu silniejsza broń niż właśnie modlitwa Jezusowa.

Zastanówmy się dokładniej nad sensem przytoczonych słów Świętego, ponieważ stanowią one cenne ukierunkowanie w postnym dążeniu do doskonałości duchowej. Wystarczy, że jednorazowo w ciągu naszych wielu kolejnych dni przepełnionych wszelkimi pokusami i ziemskimi sprawami, zastosujemy tę maksymę Jezusowej modlitwy – sami przekonamy o jej prawdziwości.

Podczas usilnego przyzywania Imienia Jezus, w sposób naturalny zdobywamy potrzebną nam łaskę, która nie tylko pomoże nam w przeciwstawieniu się niecodziennym sytuacjom, ale i zagwarantuje nam potrzebny spokój duchowy. Jedynie on oznacza wzniesienie się ponad dany problem, co umożliwi jego rozwiązanie. Wszelkie sytuacje powinny być poddane refleksjom tzw. otwartego umysłu, który z większą prędkością rozsądzi pewne zależności oraz określi ich charakter, nieporównywanie prędzej skieruje ciało ku pozytywnemu, dobremu działaniu. Decyzje umysłu ograniczonego niejednokrotnie bywają niewłaściwe i zamiast dobra, powodujemy zło... - do pełnego spokoju, zdystansowania się od negatywnych uczuć, potrzebna jest właśnie modlitwa.

O roli modlitwy i ostatecznym zwycięstwie prawej nauki nad jej przeciwstawieństwem słyszelismy już dwa tygodnie wstecz, gdy wspominaliśmy św. Grzegorza Palamasa i jego poświęcenie Kościołowi, za które wychwalamy go w Drugą Niedzielę Wielkiego Postu. Święty Jan Klimak, żyjąc kilka wieków przed Palamasem, nauczał o modlitwie w podobny sposób, jednak podobieństwo ich osobistej drogi wyrzeczeń i wysiłków zadziwiająco kieruje ku określonym spostrzeżeniom.

Warto zająć się tymi danymi. Mimo, iż między wspomnianymi świętymi znajduje się tak wielka przestrzeń czasowa, to jednak ich metody działania okazały się podobne. Św. Jan został wyraźnie zmuszony do interwencji słownej, podobnie, jak i św. Grzegorz Palamas. Poproszono ich o udzielenie pewnej części posiadanej mądrości, ponieważ wynikała ona z czystego posłuszeństwa całemu Kościołowi i prawidłowego rozumienia jego misji w świecie.

Nie byłoby to możliwe, gdyby obaj nie okazali się mocno związani ze wspólnotą kościelną, jednak ich fachowa pomoc wynikała z odpowiedzialnego pełnienia danej przez Boga posługi. Związek z Jezusem Chrystusem okazał się na tyle silny, iż jedynie zwracanie się w Jego Imieniu o pomoc przyniosło oczekiwane efekty.

Imię Jezusa Chrystusa jest spoiwem, które łączy nie tylko wspomnianych dwóch świętych, jest także łącznikiem wszystkich oddanych Bogu i Jego Kościołowi, ludzi na ziemi, jednocząc ich ze świętymi. Jedynie ono gwarantuje wszystkim i o każdym czasie osiągnięcie potrzebnej równowagi, niezbędnego spokoju.

Wzywanie Jezusa znane było już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa na ziemi a Apostoł Paweł jasno wyraził się o wyższości pięciu słów ponad zbędną gadatliwość: Wszakże w zborze wolę powiedzieć pięć słów zrozumiałych, aby i innych pouczyć, niż dziesięć tysięcy słów językiem niezrozumiałym (1 Kor 14, 19). Modlitwa Wielkiego Postu, tak znamienna dla tego okresu w całym liturgicznym roku także wyraża prośbę o darowanie wyciszenia, także w wypowiadanych słowach. Jest to ważne, skoro jej autor, św. Efrem Syryjczyk, prośbę tę ustanowił w pierwszej części modlitwy. Powinno to stanowić materiał pouczający każdemu, kto szuka celu w swoim życiu i prosi nieustannie Boga o swoisty znak.

Przeżywając dzisiejszy dzień oraz liturgicznie kontemplując postać oraz dzieło św. Jana Klimaka, nie zapomnijmy także o lekturze jego słów. Dzisiejszy internet jest wspaniałym źródłem wszelkich wiadomości, w szczególności zaś dzieł literackich. Kilka minut wyszukiwań może stać się fundamentem trwania w świetle Tradycji Ojców, która stanowi niewyczerpane źródło duchowej radości. To o niej mówią Ojcowie Kościoła, określając ją jako efekt modlitwy do Boga.

         Pragniemy zwrócić uwagę na radosny charakter następującego tygodnia. Wiąże się to z szeregiem ważnych wydarzeń: czytanie Wielkiego Kanonu św. Andrzeja z Krety, święto Zwiastowania Bogarodzicy oraz tzw. Sobota Akatystu. Nasze ewentualne uczestnictwo w nabożeństwach w te dni, niech napełni wszystkich nową nadzieją i wzmocni trwanie w wyrzeczeniach.

Dodano: 03 kwietnia 2011

Яблочинский Листок Nr 7/2011

Trzecia Niedziela Wielkiego Postu

Adoracja Świętego Krzyża Pańskiego

Krzyż! Jak głęboki sens kryje to słowo! Jak wiele mówi nam, chrześcijanom! Krzyż – źródło łaskawych mocy; wielka duchowa siła; źródło niezliczonych łask; ozdoba Kościoła i obrońca wszechświata.

Nie zawsze jednak ludzie w taki sposób pojmowali krzyż, nie zawsze z nim wiązały się tak wysokie wyobrażenia i nie zawsze posiadał takie uświęcone znaczenie. W czasach pogańskich krzyż stanowił narzędzie haniebnej śmierci. To z tego względu krzyż budził trwogę i przerażenie. Krzyż przez długie epoki pozostawał symbolem ośmieszenia i największego nieszczęścia.

Dopiero od tego wszakże czasu, gdy Bogoczłowiek Jezus Chrystus ze względu na nasze zbawienie od grzechów cierpiał na krzyżu i na nim zwyciężył męczarnie i śmierć, krzyż z haniebnego narzędzia śmierci stał się błogosławionym środkiem zbawienia ludzi. Na krzyżu Zbawca świata dokonał największego wyrzeczenia – wykupienia i zbawienia ludzi. Poprzez Swoje cierpienia na krzyżu Chrystus darował mu szczególną zbawczą siłę. Najczystszą Krwią, przelaną na krzyżu za grzechy całego świata, Pan Jezus uświęcił go i błogosławił. Poprzez krzyż ukazana nam została droga do Królestwa Niebieskiego i polecone nam zostało niesienie własnego krzyża i podążać za Chrystusem drogą pełną poświęceń dla bliźniego i miłości do Boga. Krzyż Chrystusa, jako narzędzie zbawienia świata, od samego początku istnienia Kościoła na ziemi, pozostaje dla chrześcijan znakiem zwycięstwa, przedmiotem szczególnej czci i bogobojnej adoracji.

Oto teraz trwa Wielki Post. Każdy post, w szczególności zaś Wielki, - to czas na samoograniczenia, pełne łaski i zbawienne dla wierzącego człowieka. Wielki Post został ustanowiony za przykładem Samego Zbawiciela Chrystusa, który pościł na pustyni w ciągu 40 dni, tuż po Swoim Chrzcie. Post wymaga od nas szczególnej dbałości o własną duszę, usilnej modlitwy, walki z grzechami i nieprzerwanych wyrzeczeń duchowych. Skłania nas również do ograniczenia nie tylko spożywanych pokarmów, lecz także samych myśli i słów, jak też kieruje ku prawdziwemu pokajaniu i duchowemu obnowieniu.

Wyrzeczenia te nie są zwyczajne, niełatwo jest bowiem trudzić się w czynieniu dobrych uczynków i wytrwać w poście… Z tego powodu Święty Kościół przychodzi nam z pomocą. Nazywając Krzyż Chrystusa światłą jasnością, nauczycielem zbłądzonych, mocą świętych, znakiem radości, Kościół eksponuje Święty Krzyż Chrystusa na środku świątyni, w środku okresu Wielkiego Postu, po to, by u podnóża Krzyża móc zaczerpnąć niekończących się potoków wody, przelewanej z łaski, tj. zaczerpnąć sił duchowych dla dalszych postnych wyrzeczeń i walki z grzechem.

Wzywając do adoracji Życiodajnego Krzyża Chrystusa, św. Kościół proponuje dziś ewangeliczne czytanie o krzyżu. Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój, i niech idzie za mną (Mt 16, 24). Jak powinniśmy rozumieć te słowa? O jakim krzyżu mówi Jezus Chrystus, przyzywając nas do niesienia go w naszym życiu? Mówiąc o Krzyżu Chrystusa, przede wszystkim, mamy na myśli ten krzyż, który Chrystus Sam niósł na Golgotę. Był to bowiem ciężki drewniany krzyż. Zbawiciel przyjął go dobrowolnie, by przecierpieć męki i krzyżową śmierć dla zbawienia świata.

Warto jednak pamiętać, że Krzyżem Chrystusa jest również inny krzyż – krzyż nieszczęścia, cierpienia i śmierci za rodzaj ludzki. Nikt z nas nie byłby w stanie go unieść, tak był, bowiem, ciężki. Nikt nie może powtórzyć wielkiego odkupieńczego aktu na Krzyżu Jezusa Chrystusa. Wszakże, każdy z nas, Bracia i Siostry, jest w stanie nieść podobny, niefizyczny krzyż, pełen goryczy, w ślad za Jezusem Chrystusem. Powinniśmy podążać ku wyrzeczeniom zawsze wraz z Chrystusem a ów krzyż wyrzeczeń traktować jak własny krzyż, o którym uprzedził nas Sam Jezus Chrystus.

Krzyż naszych wyrzeczeń składa się z ciągłego dążenia i sumiennego wypełniania swoich obowiązków, swego długu w stosunku do ludzi i Boga, oraz z tych wszystkich nieszczęść, cierpienia, napaści, ubóstwa i bólu, które niejednokrotnie towarzyszą naszym wysiłkom, oraz, które niekiedy posyłane są na nas dla nauki i duchowego rozwoju.

Każdy niesie krzyż odpowiedni do jego zdolności i uwarunkowań. Przed każdym aktem dobrowolnego niesienia własnego krzyża wymagane jest zaparcie się samego siebie. Oznacza to, z kolei, odrzucić od siebie wszelki egoizm, egocentryzm, dumę i pychę, pełne namiętności umiłowanie siebie, dogadzanie sobie we wszystkim, ckliwość, co w prostej linii oznacza życie nie dla siebie samego ponad wszystko, lecz życie dla innych. Pan Jezus przyszedł na świat nie po to, by Mu służono, lecz by lecz aby służył i oddał życie Swoje na okup za wielu (Mt 20, 28). Całe ziemskie życie Zbawiciela to nieprzerwane i pełne poświęcenia oraz wyrzeczeń, służenie bliźnim. Podążanie za tym wzorem postępowania stanowi najprawdziwszy dług każdego chrześcijanina.

Zaparcie się samego siebie nie oznacza tu nienawiść do samego siebie i całkowitego porzucenia wszystkich dóbr tego świata. Wspomnijmy słowa Apostoła Pawła, który sam wiele wycierpiawszy, pokornie zaświadcza, że nikt nigdy ciała swego nie miał w nienawiści, ale je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus Kościół (Efez 5, 29).

Pan stworzył człowieka i wręczył mu wszelkie możliwości wykorzystywania dóbr tego świata, jednak człowiek nie powinien przywiązywać się do samych dóbr, nie może zapominać o swojej wiecznej duszy, Bogu czy ludziach. Zaparcie się samego siebie to odrzucenie grzesznych zamiarów własnej woli oraz całkowite podporządkowanie jej czynieniu dobra.

W naszej duszy nieustannie trwa walka dobra ze złem. Obowiązkiem więc jest dla nas zwyciężanie, z Bożą pomocą, całego pojawiającego się zła: wszelkie grzeszne przyzwyczajenia, pokusy, zgorszenia i życzenie złego bliźniemu. Nieroztropnie byłoby zatrzymać się w pół drogi podczas tej walki, pozbawiony sensu byłby także bezruch w dążeniu do duchowej doskonałości. Należy więc wzrastać z siły w siłę, osiągać cnotę po cnocie, od jednego doświadczenia walki z grzechem, do kolejnego, ubogacającego duszę. Zaparcie się samego siebie oznacza kroczenie za Jezusem Chrystusem, tj. podążanie drogą wiary i wypełniania przykazań, opisanych w Ewangelii. Oznacza to również miłość do Chrystusa poprzez wierne naśladownictwo w świetle słów Apostoła Pawła: Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie (Flp 2, 5).

Pan nasz Jezus Chrystus to nasza droga, prawda i życie (J 14, 6). On Jest światłem na drodze naszych wyrzeczeń, samoograniczenia i niesienia krzyża – na drodze prawdziwej, prawej, prowadzącej wprost do Królestwa Niebieskiego. Tą samą drogą kroczył Jezus Chrystus, podążali nią wszyscy święci, powinni więc iść nią wszyscy naśladowcy Jezusa, Jego wierni uczniowie.

Pokłońmy się, Bracia i Siostry, Drogiemu i Życiodajnemu Krzyżowi Chrystusa Zbawiciela, poprośmy Go w gorących modlitwach o to, by łaskawie nakierował nas na tę drogę pełnego wyrzeczeń służenia Bogu i naszym bliźnim. Niezwyciężona i nieosiągalna, Boska siło Drogocennego i Życiodajnego Krzyża, nie pozostawiaj nas, grzesznych!

                                                               Amiń.
Źródło: Prot. A. Głuszakow, Pouczenije w Krestopokłonnuju Niedielu, Żurnał Moskowskoj Patriarchii 1965/3, s. 46-47.

 

Dodano: 28 marca 2011


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej