Odwiedzin: 100301
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок Nr 15/2011
 

Niedziela o Samarytance

 

Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął; jeśli zaś będzie kto pił wodę, którą Ja mu dam, powstanie w nim źródło wody tryskającej ku życiu wiecznemu (J 4, 13-14).

 

Jest to kolejna, piąta już, niedziela po Zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Tego dnia na szczególną uwagę zasługują słowa ewangelicznej historii, które tłumaczą i obrazują prawdziwą rolę modlitwy w życiu każdego wierzącego człowieka.

Warto także zastanowić się nad samym faktem zaistnienia owego dialogu Jezusa Chrystusa z Samarytanką. Kobieta bowiem, która przybyła do studni Jakuba, by zaczerpnąć wody, nie mogła się spodziewać, że spotka tam Chrystusa, jednak po wymianie kilku słów, zorientowała się, że rozmawia co najmniej z jednym z Proroków. Fakt ten nie odstraszył jej zupełnie a jeszcze bardziej wpłynął na pozytywność jej myśli, które dotyczyły właśnie zagadnienia modlitwy.

W tym momencie warto spróbować wczuć się w jej rolę i zastanowić się, czy i my, wierzący ludzie, potrafilibyśmy dziś wykorzystać krótkie spotkanie z kimś wielkim, gdyby spotkała nas taka okazja. O czym prowadzilibyśmy rozmowę? Czyż nie o wszelkich sprawach ziemskich, które nas otaczają i dotyczą?

Najprawdopodobniej większość z nas właśnie tak by postąpiła, ponieważ hołdujemy przekonaniu, że sprawy duchowe winny być poruszane jedynie w świątyni. Wszelkie zasady wiary i jej dogmaty – to płaszczyzna kościelna i świętość, której miejscem jest wyłącznie ambona w świątyni – nic bardziej mylnego…

Samarytanka pokazuje nam prawidłowe podejście do spraw wiary, żywą reakcję na nieoczekiwany kontakt z Kimś wielkim. Jej pytania od samego początku krótkiej rozmowy z Jezusem Chrystusem, dotyczą wyłącznie spraw ducha i traktują o modlitwie, jako o wodzie żywej. Jej ciekawość oraz pragnienie poznania przewyższa nawet zagadnienie życia osobistego, o czym także dowiadujemy się z dzisiejszej opowieści, zawartej w  Ewangelii. Ewangeliczna Samarytanka okazuje się być odważnym, głęboko wierzącym i poszukującym człowiekiem. Pomimo wszelkich zakazów czy nakazów, wynikających z faktu przynależności do samarytańskiej wspólnoty, które – wydaje się – dość hermetycznie winne były określać cały jej światopogląd – ciągle poszukuje i pragnie wiedzy.

Po raz kolejny zostaliśmy pouczeni przez Kościół prawosławny o wadze modlitwy i pojęciu jej jakości, by przyniosła oczekiwany plon. Tym razem dobrym przykładem nieustannego dążenia do wysokiego poziomu duchowości okazuje się być Samarytanka. Jej pytania i sam fakt możliwości rozmowy z Jezusem Chrystusem powinny wiele tłumaczyć współczesnym pokoleniom wiernych. Mamy świadomość tego, że rozmowa ta wpłynęła na przemiany w życiu osobistym nie tylko samej Samarytanki, lecz także jej współbraci, którzy z wielkim zainteresowaniem kierowali podobne pytania do Źródła Prawdy – Jezusa Chrystusa. Z tego też względu ta ewangeliczna opowieść powinna wpłynąć na nas samych oraz na wszystkie nasze decyzje w przyszłości.

 Dzisiejszy dzień to także modlitewne i liturgiczne przeżywanie przeniesienia relikwii św. Mikołaja z Miry Licyjskiej do Bari.

Święty Mikołaj należy do grona najbardziej znanych świętych a jego imię przez pokolenia nadawane jest dzieciom podczas sakramentu Chrztu Świętego.

Urodził się około 270 r. w mieście Patra w Azji Mniejszej jako jedyne dziecko, o które jego rodzice długo się  modlili. Od młodzieńczych lat okazywał szczególne skłonności do cnotliwych czynów. Gdy dostrzegł to jego wuj, biskup miasta Patrach, wyświęcił go na prezbitera. Po śmierci rodziców cały odziedziczony po nich pokaźny majątek Mikołaj rozdał biednym.

Mianowany w okresie późniejszym biskupem Miry (obecnie Demre) Licyjskiej (od miasta Miry w Licji) święty nieustannie troszczył się o dobro swych wiernych. Słynął przy tym z łagodności, pokory i szczodrości. Jednocześnie wiele wycierpiał z powodu prześladowań. Za panowania cesarza Dioklecjana wtrącono go nawet do więzienia. Został uwolniony dopiero w 313 r. na mocy edyktu mediolańskiego.

Tradycja zachowała opowieść o tym, jak na I Soborze Powszechnym w Nicei w 325 r., nie mogąc znieść bluźnierczych słów Ariusza, św. Mikołaj uderzył go w twarz, za co został pozbawiony oznaki godności biskupiej - omoforionu i wtrącony do więzienia. Jednak niedługo potem wielu z ojców soboru przyśnił się podobny sen, w którym Chrystus podawał św. Mikołajowi Ewangelię, a Bogurodzica zakładała na niego omoforion. Po takim znaku, świętego uwolniono i przywrócono do poprzedniej godności.

Św. Mikołaj zmarł w głębokiej starości około 345 r. Jego ciało, które zaczęło wydzielać leczniczą mirrę, pochowano w Mirze Licyjskiej. W 1087 r. przeniesiono je do włoskiego miasta Bari, gdzie znajduje się do dnia dzisiejszego w specjalnie zbudowanym ku jego czci soborze.

Św. Mikołaj od lat należy do świętych najbardziej czczonych w Cerkwi prawosławnej. Do rewolucji 1917 r. w Rosji, Bari było jednym z głównych miejsc pielgrzymkowych wiernych prawosławnych. Uważa się go za szczególnego orędownika przy różnych chorobach. Wierni modlą się do niego o przywrócenie wzroku i w innych chorobach oczu, podróżujący lądem i morzem, znajdujący się w niewoli wroga, będący w wyjątkowo trudnej sytuacji materialnej, mający problemy rodzinne. Ponadto uważany jest za świętego sprawującego opiekę nad rodziną, patrona wdów i sierot.

Ikony św. Mikołaja należą do najbardziej popularnych w prawosławnych świątyniach i domach. Jego podstawowe wyobrażenia ikonograficzne wykształciły się w Bizancjum na przestrzeni XI-XIII w. Zazwyczaj przedstawiany jest w liturgicznych szatach biskupich czerwonego koloru. Prawą rękę ma złożoną w geście błogosławieństwa, w lewej, przykrytej omoforionem trzyma (zazwyczaj zamkniętą, chociaż na nielicznych ikonach również otwartą) Ewangelię.

Posiada charakterystyczną, siwą, krótką brodę oraz łysinę czołową z kosmykiem włosów na czubku głowy. Niekiedy przedstawiany jest z mitrą na głowie.

Tradycja ukazywania scen z życia św. Mikołaja datuje się od XI w. w Bizancjum. Na Rusi najstarsze zachowane wyobrażenia pochodzą z pierwszej połowy XIV w. W sztuce zachodniej święty przedstawiany jest w stroju biskupa rytu łacińskiego lub greckiego. Posiada wiele atrybutów: anioła, anioła z mitrą, chleb, troje dzieci lub młodzieńców w cebrzyku, trzy jabłka, trzy złote kule na księdze lub w dłoni (posag, jaki według legendy podarował biednym pannom), pastorał, księgę, kotwicę, sakiewkę z pieniędzmi, okręt, worek z prezentami. Imię Mikołaj pochodzi z języka greckiego i składa się z dwóch słów: nike - zwyciężać i laos - lud (www.cerkiew.pl).

Dodano: 22 maja 2011

Яблочинский Листок Nr 14/2011
 

Niedziela o Paralityku

W jaki sposób woda może wpływać na zdrowie człowieka, w ogólnym pojęciu znanych nam, wielu religii? To, jak się okazuje, niezwykle interesujące i ciekawe zagadnienie :))

Woda, praocean, przedwieczne źródło życia, podstawowy budulec naszego ciała... Już w starożytności służyła do oczyszczania ciała i ducha. Źródła, zdroje, przyświątynne baseny znajdujemy w ruinach dawnych cywilizacji od Mezopotamii po Peru. Rytualne kąpiele zalecano we wszystkich kulturach i wielkich religiach naszej Cywilizacji.

W starożytności, w Atenach, na południowym stoku Akropolu, wznosiła się świątynia boga medycyny Asklepiosa. Chorzy przybywający do sanktuarium, pobyt w nim zaczynali o zmierzchu - od obmycia się w źródlanej wodzie. Następnie, spędzali noc w portyku kolumnowym, oczekując we śnie wskazówek – w jaki sposób powinni leczyć swoje dolegliwości. O poranku czekała ich kolejna rytualna kąpiel - tym razem przy studni. Podobnie w Delfach, przy wyroczni istniało święte źródło zwane Kassotis. Tylko człowiek oczyszczony: najpierw poprzez post, a później mocą źródlanej wody - miał prawo wstąpić do podziemnych jaskiń na rozmowę z wieszczkami.

Kamienne studnie budowano w megalitycznych świątyniach Malty. Święte sadzawki, zamieszkałe przez święte krokodyle, znajdziemy w Egipcie. Inkascy władcy przed złożeniem ofiar odbywali kąpiele, mające dodatkowo uświęcić ich i boskie istoty. Ortodoksyjni Żydzi po dziś dzień uczęszczają do mykw - łaźni rytualnych.

Woda jest również szczególnym symbolem odrodzenia. Jej walory dostrzegło więc i rozpowszechniło - chrześcijaństwo. Woda, jako symbol odrodzenia, pojawia się na samym początku, u źródeł tej religii. Święty Jan chrzcił ludzi wodą Jordanu. Uczestnicy chrztu Janowego przychodzili, by oczyścić dusze. Pewnego dnia przybył doń Jezus. To tu obmyty wodą świętej rzeki objawił się światu jako Mesjasz. Dopiero po chrzcie ukazała się nad Nim gołębica, a głos z Nieba obwieścił jego posłannictwo.

Pamiątka tego wydarzenia najsilniej przetrwała w Kościele Prawosławnym. Obchodzi się tu, bowiem, święto Jordanu - jako wspomnienie chrztu Chrystusa. W tym dniu z cerkwi wyruszają uroczyste procesje. W lodzie zamarzniętych rzek kuje się przeręble, następnie kapłan święci wodę, zanurzając w niej Święty Krzyż. Wodę tę wierni zabierają ze sobą do domu w buteleczkach. Tak poświęcona woda służy później jako lek na większość chorób. Niektórzy, najbardziej odważni - zanurzają się w przerębli wierząc, że poświęcona woda pozwoli im przeżyć cały następny rok w dobrym zdrowiu.

Podobne święto obchodzą chrześcijanie obrządku koptyjskiego w Etiopii. W dniu Timket kapłani błogosławią wodę w stawach. Ludzie zanurzają się, by zaczerpnąć trochę Boskiej mocy. Robią to tłumnie - całymi rodzinami korzystają z dobrodziejstw, jakie niesie poświęcona woda.

Ciekawe obyczaje pojawiły się na styku kultur. W Peru Indianie będący potomkami Inków przed uroczystościami odpustowymi kąpią się w rzekach. Woda płynąca z lodowców zmywała ich grzechy. Spowiedź w konfesjonale to dla nich tylko dopełnienie rytuału. Także inne religie monoteistyczne posiadają swoje święte źródła.

Dla wyznawców islamu jednym z najważniejszych rytuałów jest obmycie się wodą ze źródła Zamzam. Prawdopodobnie zdrój ten był czczony jeszcze w okresie przed nastaniem religii muzułmańskiej. Legenda głosi, że patriarcha Abraham przybył na miejsce dzisiejszej Mekki ze swoją żoną Hadżar i synem Izmaelem - późniejszym praojcem Arabów. Obok źródła zbudowano Kabbę - symboliczny Dom Boga. Woda z tego rejonu uchodzi wśród muzułmanów za niezwykle silny środek uzdrawiający. Dziś wodę ze źródła odprowadza się specjalnymi rurami, by nie zakłócać odbywających się tałaf - czyli rytualnego pięciokrotnego okrążenia Kabby.

Woda pozwala także ludziom znaleźć nowe siedziby, czego najlepszym przykładem jest Prawosławny Klasztor w Supraślu: w jego historii zapisana jest informacja o Św. Krzyżu, wrzuconym do rzeki Supraślanki i powstaniu samego Monasteru w miejscu, gdzie się zatrzymał. Monaster św. Onufrego Wielkiego posiada podobną historię, ponieważ został wybudowany w miejscu, gdzie zatrzymała się ikona Świętego, którą po dziś dzień, z nieukrywanym wzruszeniem, radośnie adorujemy.

W czytanej dziś, nowotestamentowej przypowieści o paralityku, chorzy leżeli na tarasie wokół cysterny zwanej sadzawką Syloe i bacznie obserwowali nieruchomą powierzchnię zbiornika. Wierzono, że co jakiś czas Anioł Boży muska taflę wody. Kto, jako pierwszy -  widząc rozchodzące się kręgi, zanurzył się w niej, bywał uzdrowiony.

Kolejnym cudownym źródełkiem, tradycyjnie powiązanym z postacią prawosławnego cudotwórcy Serafina z Sarowa miała być podziemna grota wypełniona wodą, tuż  pod sanktuarium. Zanurzenie w niej leczy wiele chorób w tym również bezpłodność.  Zgodnie z przekazem ustnym, ostatnia cesarzowa rosyjska Aleksandra Fiodorowna, po odbyciu pokuty i nocnej kąpieli w podziemnej wodnej grocie, urodziła carowi następcę tronu, carewicza Aleksego.

Nie dziwi więc fakt powszechnego używania wody do celów rytualnych. Nasze święte Prawosławie, w sposób szczególny, docenia walory wody i wywyższa ją ponad inne chemiczne związki, wychodząc poza logikę ludzkiego umysłu. Woda jest przecież obecna w niemal każdym obrzędzie liturgicznym Prawosławia, co czyni ją niezwykle symbolicznym znakiem radości przyszłego życia w Bogu.

Opracowano na podst.: http://www.vismaya-maitreya.pl/naturalne_leczenie_leczenie_woda_cz1.html

Dodano: 15 maja 2011

Яблочинский Листок Nr 13/2011
 

Niedziela o Tomaszu – Antypascha

Święty Jerzy Zwycięzca

Niedziela Niewiast Niosących Wonności

Te trzy ważne wydarzenia zdominowały i dominują  nasze duchowe postrzeganie świata, podczas mijających dni okresu paschalnego. Warto niektóre przypomnieć, by lepiej włączyć się w sens następujących po sobie świąt Kościoła Prawosławnego.

Każda niedziela w okresie paschalnym – podobnie, jak i każda niedziela Wielkiego Postu, mija pod znakiem określonego szczególnego wydarzenia o znaczeniu duchowym lub wynikającym z historycznego rysu życia Kościoła.

Za nami są już dni niezwykle radosnego przeżywania Paschy Chrystusa – Pierwszego Tygodnia po Wielkanocy, Królewskie Wrota zostały zamknięte w sobotę po Boskiej Liturgii. Każdy dzień przypominał sam dzień Zmartwychwstania Chrystusa, toteż nabożeństwa nie różniły się zasadniczo od siebie, wszystkie teksty były radośnie wyśpiewywane, niewiele było czytań – Пасха Красная!

Do historii przeszła już także Niedziela o Tomaszu nazywana Antypaschą. W czytaniach ewangelicznych tego dnia wspominane były ukazania się Zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa zdumionym Apostołom oraz, jak się okazało, niewiernemu Tomaszowi, którego zatwardziałość serca stała się zbawiennym aktem jedności z Chrystusem po wypowiedzeniu znamiennych słów: Pan mój i Bóg mój!

Dawna tradycja starotestamentalna ukazuje nam sposób pojmowania dni świątecznych oraz wyraźnie oddziela je od zwyczajnych dni. Każde większe święto żydowskie posiadało tzw. dni poświąteczne – dni odnowienia. Odnawiał się cały świat podczas radosnego nawiązywania do wydarzenia, które było świętowane. Nowy Testament z pokorą przyjął także i tę właściwość, podporządkowując rzędowi większych świąt okres poświąteczny. Niedziela o Tomaszu jawi się więc owym ósmym dniem po Zmartwychwstaniu, który zamyka bezpośredni krąg paschalnej radości, gdzie każdy dzień był postrzegany jako ten pierwszy i najważniejszy, najbardziej radosny.

Niedziela Antypaschy uczy nas bezpośredniego podejścia, ostatecznego zwrotu do Boga i ukierunkowania ku Niemu naszych żarliwych pragnień modlitewnych. By osiągnąć tę cnotę, dierznowienije, należy dbać także o inne dni, nie tylko świąteczne i radosne, lecz także o godną celebrację tych postnych i zwyczajnych. Apostoł Tomasz mimo, iż każdego dnia był świadkiem głoszenia przez Jezusa Chrystusa Królestwa Niebieskiego, był świadkiem wszystkich cudów i dokonań Nauczyciela – okazał się na tyle zatwardziałym uczniem, że nie wyobrażał sobie Jego Zmartwychwstania. Jawiło mu się ono swoistą utopią filozoficzną, widział przecież cierpienia i śmierć Chrystusa na krzyżu. Jak wielkie było jego zdziwienie, gdy od Zmartwychwstałego Chrystusa usłyszał słowa, przywołujące go do naocznego przekonania się o prawdziwości wszystkich słów Jezusa Chrystusa. W jednej krótkiej chwili odbudowane zostało całe pokładane w Nauczycielu zaufanie Apostoła Tomasza, lecz także wiara innych, którzy obserwowali jego stan z zewnątrz i tracili pewność własnej wiary z dnia na dzień. Słowa Tomasza: jeśli nie przekonam się naocznie… okazały się nie tylko świadectwem zatwardziałego serca – lecz, przede wszystkim – posłużyły dla umocnienia wiary w Zmartwychwstałego Chrystusa u pozostałych Apostołów. Dopiero po tym, swoistym akcie jedności, mogli oni z całą odwagą (dierznowienijem) głosić wszystkim narodom ziemi Jego chwalebne Zmartwychwstanie.

Antypascha to dzień, w którym szczególną opieką otaczamy naszych zmarłych, dbając o bezpośrednią modlitwę nad ich grobami. Starożytny zwyczaj czczenia zmarłych Kościół łaskawie kontynuuje jako przejaw modlitewnej jedności z nimi. Tego dnia miliony serc uniosła jedna i ta sama myśl – spotkać się ze swoimi bliskimi w Królestwie Niebieskim. Ten dzień ukierunkował nasze myśli i określił dla wielu z nas cel naszego działania jako duchowe ubogacanie się, ponieważ wszystko, co osiągniemy w życiu z rzeczy widzialnych – w przyszłym życiu okaże się bezużyteczne i nieprzydatne. Podczas święcenia grobów naszych bliskich prosiliśmy ich o wybaczenie naszych przewinień, pragnienie miłości kierowało bowiem nami, gdy zmierzaliśmy na cmentarze, pragnienie miłości okrywało nasze dobre chęci w czasie samej modlitwy za spokój dusz zmarłych.

Miniony piątek także był dniem świątecznym, ponieważ liturgicznie przeżywaliśmy cierpienia i wieczne zwycięstwo wielkiego męczennika i wyznawcy – świętego Jerzego Zwycięzcy. Podczas homilii, wygłaszanych tego dnia przypomniano nam, że zwycięstwo po długiej walce zawsze wiąże się z krwawymi starciami. Każdy święty naszego Kościoła przelał krew dlatego, że jego sposób postrzegania świata wychodził poza jego ramy. Świeckość nakazuje nam niejednokrotnie uszczuplać religijność, jednak przypomnieliśmy sobie, że święty Jerzy miał wyjątkową odwagę sprzeciwić się wszelkim świeckim dążeniom i wręcz je odrzucił. Podeptawszy starego człowieka, przyoblekł się w nowego – jak słyszeliśmy w świątecznych tekstach nabożeństw. W podobny sposób możemy i my czynić dobro w swoim życiu, bez względu na okoliczności i uwarunkowania, ponieważ każdy czas jest dobry dla pożytecznego działania, dla duchowego wzrastania.

Dzień dzisiejszy to liturgiczne wspomnienie poświęcenia kobiet, które nie opuściły cierpiącego Jezusa Chrystusa i do samego końca trwały przy Nim. Nie zważały na niebezpieczeństwa, które groziły im z rąk sług arcykapłanów żydowskich i trwały przy cierpieniach i męce Chrystusa. Nie płaczcie z mego powodu, płaczcie za swe dzieci… - słyszymy niejednokrotnie w tekstach Ewangelii i liturgicznych naszego nabożeństwa.

Nie jest więc niczym dziwnym nazwanie tych wszystkich wytrwałych kobiet Niewiastami Niosącymi Wonności. Ich posługa polegała na wierności Nauczycielowi do samego końca. To one, zdumione i oszołomione, jako pierwsze usłyszały dziwną wieść o cudzie Zmartwychwstania. One też ogłosiły całemu światu to przedziwne wezwanie: Chrystus Zmartwychwstał! Prawdziwie Zmartwychwstał!

Fresk, który w naszej głównej świątyni widnieje z prawej strony po wejściu do niej, wspaniale obrazuje zadziwienie św. Marii Magdaleny oraz napomina nam o jej odważnym świadectwie przed cesarzem Tyberiuszem. Dzisiejszy dzień to prawosławny Dzień Kobiet, więc nie wstydźmy się radośnie dołączyć serdeczność życzeń do paschalnego powitania: Wszystkiego najlepszego, nasze Niewiasty Wonności Niosące – niech Wasza posługa zawsze służy dobru Kościoła i pobudza ku niemu zaspane i ociężałe serca!!!

Dodano: 12 maja 2011


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej