Odwiedzin: 98772
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок Nr 10/2011
 

Piąta Niedziela Wielkiego Postu – św. Marii Egipcjanki

Minął miesiąc postnych wyrzeczeń, które wydawały się niezwykle trudne, gdy czyniliśmy pokłony i wybaczaliśmy wzajemnie grzechy w wieczór Niedzieli Przebaczenia win. Każdego roku początkowe słowa, mówiące o mającym nastąpić Wielkim Poście, stają się przysłowiową ością w gardle dla naszych świętujących umysłów. Wielki Post to zawsze czas ograniczenia, powstrzymywania się od gestów i słów, do których zdążyliśmy się już wcześniej przyzwyczaić.

Świąteczne wydarzenia zimowe utrwaliły nas w przekonaniu, że jedynie prazdnik pozostaje wesołym wydarzeniem. Post to zawsze smutek, jednak zapomnieliśmy jednocześnie, że właśnie Wielki Post stanowi wyraz Paschy – to poszczenie jest tak naprawdę wyrazem naszej wolności. Patrząc od duchowej strony, powinniśmy zauważyć, że w poście odgraniczamy się od wyszukanych potraw, przyjmując najprostsze jedzenie; unikamy nadmiernej gadatliwości, bo nasze słowa to pokutna modlitwa św. Efrema Syryjczyka; dokonujemy refleksji nad własnym życiem i osiągnięciami przez pryzmat pozytywnego lub negatywnego wpływu na bliźnich; uwalniamy się od wszelkiego rodzaju zachcianek, jesteśmy wolni od własnej woli!

W Wielkim Poście nie było miejsca na stwierdzenie wyższości własnego dobra ponad dobro innych, ponieważ jedną z cech tego czasu jest szczodre obdarowywanie innych, by nasze grzechy nie stanowiły bariery dla Królestwa Niebieskiego, które ma nadejść i nadchodzi, w jedności Kościoła prawosławnego w te dni.

Wielki Post – o ile wydawał się niemożliwie trudnym czasem, o tyle niezauważalnie mija do tego stopnia, iż niektórzy nie zdążyli jeszcze podjąć wyrzeczeń z nim związanych. Dzisiejszy dzień to próba kolejnego wpływu na naszą wolę, jeśli nie uruchomiliśmy jeszcze mechanizmów pokuty i wybaczenia. Właśnie dziś mamy niezwykłą możliwość uczestniczenia w ostatnim wielkopostnym zebraniu niedzielnym w świątyni, ponieważ następne będzie radosnym przeżywaniem tryumfalnego Wjazdu Jezusa Chrystusa do Jerozolimy. Wielki Post, Święta Czterdziesiątnica – jak mówią współczesne tłumaczenia, będzie mieć swoje zakończenie w piątek, po ostatniej w Wielkim Poście 2011 roku, Liturgii Uprzednio Poświęconych Darów.

Wszystkie podobne Liturgie odbędą się w zupełnie innej rzeczywistości eucharystyczno-liturgicznej. Będzie nią Wielki Tydzień, który stanowi zupełnie niezależny od Wielkiego Postu, czas usilnej modlitwy i szczególnego w swoim wyrazie ducha nabożeństw, które wiązać się będą z konkretnymi wydarzeniami ostatnich chwil Jezusa Chrystusa wśród Apostołów i uczniów na ziemi. Przed historiozbawczą Ofiarą Chrystusa na Krzyżu, miały miejsce wydarzenia, które będziemy wspominać w nabożeństwach Wielkiego Tygodnia.

Wybiegając w przyszłość, zawsze warto wspomnieć o przeżytych dniach Wielkiego Postu, nie należy zapominać też o tych kilku jego ostatnich dniach, które jeszcze przed nami – warto jednak pokusić się o symboliczną próbę analizy tych dni Wielkiego Postu, które minęły i trwają.

W ubiegłym tygodniu naszej uwadze Kościół prawosławny przedłożył szczególne święto Matki Bożej, które w troparionie nosi nazwę zarzewia, kamienia węgielnego wszystkich świąt oraz samego zbawienia. Zwiastowanie Dziewicy Marii na zawsze oznacza teologiczne pojęcie Wcielenia Logosu, jak też początek wypełniania się obietnic Starego Testamentu. W tym dniu nadzieja całej ludzkości dokonała się w dobrowolnym wyborze przyszłej Matki Bożej, Dziewicy Marii. Święto Zwiastowania powinno wzbudzić w nas uczucie duchowej radości nie tylko ze względu na świąteczny wystrój świątyni, czy piękno nabożeństwa. Powinniśmy radośnie dziękować Bogu za prawdę chronioną w Prawosławiu o jego świętach i tradycjach. Zwiastowanie pozostaje od wieków jedną z najstarszych tradycji Kościoła, Którego nie zniszczą żadne siły zła, ponieważ kieruje nim Duch Święty. Zwłaszcza wtedy, gdy w naszych duszach rośnie uczucie niewiary, niedowierzania lub niepewności w wierze prawosławnej, powinniśmy ze wszelkich sił starać się uczestniczyć w świątecznych nabożeństwach, by w świątyni, podczas ich celebracji, otrzymać dar rozumienia.

Podobna sytuacja wielokrotnie dotyczyła nas samych, gdy z niedowierzaniem lub z obowiązku całowaliśmy ikony przed rozpoczęciem liturgicznej  celebracji nabożeństw. Nie zastanawialiśmy się wtedy, że wszystkie ikony Prawosławia są żywą jego tradycją i spadkiem pokoleń. Kościół i jego wyznawcy za te ikony oddawali własne życie, niejednokrotnie poświęcali osobiste plany życiowe, plany całej rodzinnej wspólnoty, całe swoje duchowe życie, byśmy dziś napawali się pięknem tych Ewangelii, pisanych kolorami.

Od strony fizyczności, twardego jurydyzmu i wyrachowania – mamy przecież prawo do zachwiania, jednak w kręgu Kościoła i prawej wiary – nie istnieje powód dla tego typu sytuacji.

Rozwiązaniem naszej niewiary okazywało się jedynie trwanie na nabożeństwie, podczas którego dokonują się rzeczy znane i powtarzalne, jednak duchowo nowe za każdym razem. Spowiedź, Eucharystia, Pokuta i pokora, która im zawsze towarzyszy – stały się elementami zachodzącymi za siebie wzajemnie, dokonała się w nas samych przemiana wewnętrzna, niezauważalna z zewnątrz – wielkopostna metamorfoza. Tuż po nabożeństwie zdążyliśmy odczuć, że wszelkie żale, całe zło tego świata i jego wszelki ból są znikomym sygnałem istnienia, w blasku Bożej miłości, która dała nam Wcielenie Logosu – Syna Bożego. Ze względu na miłość Boga do nas, ludzi, mamy możliwość uczestnictwa w pełnych duchowego ładunku, bo nasyconych wielowiekową Świętą Tradycją Kościoła, nabożeństwach i obchodach świątecznych Prawosławia.

Dzisiejszego dnia wspominamy liturgicznie postać św. Marii Egipskiej, której żywot dostarcza nam ważnej informacji: każdy ma szansę zbawienia, dopóki żyje. Jej wysiłek i jawna dobrowolna walka z grzechem, który początkowo stanowił jedyne źródło przyjemności – jest dziś gwarancją naszego osobistego zbawienia, jeśli dokonamy wyboru w naszym życiu. To, czego dokonała święta podczas modlitwy, wielokrotnie przewyższa grzechy, jakich się wcześniej dopuściła, jednak jej pragnienie bycia z Bogiem na zawsze, związało ją tą samą miłością, którą Bóg związał Samego Siebie ze względu na nas, grzesznych. Dla tej miłości poświęcił Syna Swojego Jednorodzonego, byśmy żyli wiecznie w Królestwie Niebios.

Dodano: 09 kwietnia 2011

Яблочинский Листок Nr 9/2011
 

Zwiastowanie Przenajświętszej Bogarodzicy –

Святое Благовещение Пресвятыя Богородицы

Jest to szczególne święto. Święci Ojcowie i nauczyciele Kościoła określają je jako początek Bożych świąt i ważnych kościelnych wydarzeń. Dawni historycy kościelni uważali dzień 7 kwietnia również za dzień stworzenia wszechświata oraz Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa, zgodnie z kalendarzem słonecznym.

Zagnieżdżenie się Boga Jezusa Chrystusa w ludzkim ciele Bogarodzicy w postaci płodu – oznacza Wcielenie. Jest to najdokładniejsza i najbardziej trafna definicja momentu Wcielenia Logosu. To właśnie tego dnia Syn Boży zamieszkał wśród ludzi.

Archanioł Gabriel objawił się Matce Bożej nie tylko w tym celu, by Jej objawić Dobrą Nowinę o macierzyństwie, lecz także po to, by otrzymać Jej zgodę na dokonanie się tego ważnego wydarzenia. Osobista decyzja Przenajświętszej Bogarodzicy wynikała z Jej głębokiej pokory i dobrowolnego przyjęcia objawionej woli Bożej. Jej krótkie słowo tak stało się najprawdziwszym kamieniem węgielnym dla wszelkich późniejszych wydarzeń, które Prawosławie czci i radośnie o nich zaświadcza całemu światu.

Oznajmiając pozytywne ustosunkowanie się do woli Bożej, Bogarodzica stała się jednocześnie współuczestniczką naszego zbawienia. Warto pamiętać, że gdyby nie Jej dobra wola, osobisty wybór służenia Bogu, chęć działania i otwartość na Boże Słowo, nie czcilibyśmy w ogóle wielkiego dnia Zwiastowania, ani innych świąt prawosławnych, którymi możemy się dziś pochwalić. Gdyby nie owo tak, nadal pozostawalibyśmy w cieniu grzechu i piekło byłoby naszym jedynym udziałem. Pozostało jednak ziarnko nadziei na ziemi – w osobie pokornej Marii, Matki Bożej, która ziarnko to wypielęgnowała i pozytywnie ukierunkowała jego wielką moc. To właśnie z tej małej nadziei powstała realność całego Kościoła, jaki powołał Jezus Chrystus, Syn Boży.

Wychwalana przez nas każdego dnia, nie tylko w święta Bogarodzicy, Matka Boża, pokorna Maria – dokonała wywyższenia natury ludzkiej do poziomu, niedostępnego nawet aniołom. Zwracamy na to uwagę podczas każdego prawosławnego nabożeństwa, gdy przed jego zakończeniem radośnie śpiewamy: Czestniejszuju Chieruwim i sławniejszyj biez srawnienija Sierafim…

Lokalną tradycja wielu Kościołów prawosławnych stał się zwyczaj wypuszczania na wolność ptaków – właśnie tego dnia. Jest to symboliczny obraz naszej wolności od grzechu i zepsucia, którą podarował nam Syn Boży za pośrednictwem Matki Bożej. Dobrowolny akt Odkupienia ludzkości z okowów zła i grzechu połączył się z dobrowolnym aktem Matki Bożej w dziele zbawienia człowieka. Siła ta została zwielokrotniona poprzez Bosko-ludzki organizm, jakim jest Kościół. Od momentu powstania Kościoła na ziemi, w dniu Pięćdziesiątnicy, kiedy zebrani Apostołowie otrzymali dary Ducha Świętego, codzienne dobrowolne ofiary każdego człowieka na rzecz bliźniego stają się usakralizowanym i uświęcającym realnym znakiem obecności Boga w duszach ludzkich. Każde więc poświęcenie, postne wyrzeczenie czy inny dobrowolny akt skierowany ku niebu poprzez ludzi – staje się także gwarancją Boskich energii, które oświecają umysł oraz dają siłę, potrzebną dla codziennych zmagań z pędzącym światem.

Święto Zwiastowania Najświętszej Marii Panny od dawna posiadało radosny charakter. Świadczy o tym świąteczny stół, na którym, po wielu dniach postu, pojawiają się dania z rybą, niedostępną każdego innego dnia Wielkiego Postu.

W dawnej Rusi wierni Kościoła prawosławnego starali się radosny nastrój święta Zwiastowania przełożyć na konkretne czyny. Tradycją jest więc jałmużna oraz wszelkie dobrowolne ofiary na różne cele charytatywne, ofiarowane właśnie tego dnia. O roli, jaką może pełnić miłosiernie uczyniona jałmużna w naszym życiu, słyszeliśmy już w trzecim tygodniu Wielkiego Postu. Jutrznia czwartku wyraźnie określiła jałmużnę oraz jej charakter, by wpływała także na nasze osobiste zbawienie: jedynie miłosierdzie przemieszane z postem wybawia od śmierci.

Pozytywne nastawienie naszych przodków do święta Zwiastowania Bogarodzicy wynikało także z faktu, iż od tego dnia spełniały się wszelkie starotestamentowe proroctwa. Prawosławni nie pracowali tego dnia ani nie wykonywali żadnych poważnych prac i zwyczaj ten przez całe wieki był podtrzymywany, przekazywany z pokolenia na pokolenie.

Ten dzień zawsze był znaczącym dla każdego wiernego: tego dnia odwiedzano więźniów, chorych i potrzebujących; w tym dniu służono wszelką pomocą, niezależnie od jej wymiaru, ponieważ liczył się wymiar jedynie duchowy. Człowiek, który wyświadczył komuś przysługę, był uważany za bogobojnego, prawego. Tego dnia przygotowywano obiady dla ludzi samotnych i potrzebujących, podczas których gospodarz szczodrze obdarzał ich upominkami.

Wielkie znaczenie Błagowieszczenija w życiu wiernych wyrażają niektóre przysłowia ludowe: девица косы не плетет, а птица гнезда не вьет (niezamężna włosów nie plecie, ptaszyna zaś gniazda nie wije); Благовещение — самый большой праздник у Бога, даже грешников в аду не мучат (Zwiastowanie – największe święto u Boga, nawet grzeszników w piekle nie męczą).

W roku bieżącym mamy niezwykle cenną możliwość sprawowania szeregu ważnych nabożeństw w ciągu jednego tygodnia. Następnego dnia, tuż po święcie Zwiastowania, będzie celebrowany cały Akatyst do Matki Bożej, poświęcony właśnie Zwiastowaniu. Wieńczy on poprzednie tygodnie, które charakteryzowała celebracja niektórych fragmentów, kolejno następujących po sobie części Akatystu. Podczas nabożeństwa Powieczerija, po szóstej pieśni Kanonu modlitewnego do Bogarodzicy, zapalane były wszystkie światła w świątyni i na środek, przed Golgotę, wychodził kapłan z kadzidłem i świecami, by odczytać kolejne części Akatystu. Jutro zaś, kapłan wielokrotnie będzie okadzać świątynię, chór uroczyście zaśpiewa poszczególne Ikosy wraz z powtarzającymi się refrenami: Alliłuija i Radujsia Niewiesto Nieniewiestnaja!

Wszystko to przypomina nam o radosnym charakterze samego Wielkiego Postu, który mimo, iż wydaje się być czasem wielkich i trudnych wyrzeczeń, w rzeczywistości jest próbą wychwalania Boga za pośrednictwem ograniczeń cielesnych.

         W czasie Wielkiego Postu wielu z nas zauważyło w sobie określone fizyczne przemiany, niewielu jednak wie, że one jedynie symbolizują wszystko to, co powinno ulec metamorfozie duchowej. Przywiązując wielką wagę do pokarmów oraz ich składu, nie powinniśmy zapominać o ważnych duchowych właściwościach naszych dusz. Ograniczanie się w jedzeniu nie powinno stanowić bowiem celu samego w sobie, ponieważ jest ono jedynie środkiem, prowadzącym do zwycięstwa ducha nad materią.

         Postarajmy się także unikać wszelkich uproszczeń myślowych, ponieważ Kościół prawosławny wyraźnie zaleca nam wszelką powściągliwość w te święte dni Wielkiego Postu, które jeszcze przed nami. Dbajmy o dokładność w wykonywaniu naszych obowiązków, nie wykorzystujmy zaleceń Wielkiego Postu jako wymówek przed czynieniem dobra. Zwróćmy także uwagę na innych – być może oczekują od nas ciepłego spojrzenia, czystej wiary i budującego słowa. Taki post będzie przyjemny nie tylko Bogu, ale i ludziom, taki wysiłek przyniesie pożytek nie tylko innym, lecz właśnie sobie.

Poprzez akt Wcielenia Chrystus wkroczył w historię świata. Możemy czerpać z tego faktu pozytywną energię, tak potrzebną do życia. Gdyby bowiem Logos – Syn Boży nie dokonał Wcielenia, nie mielibyśmy tak wielkiej nadziei na dobrą przyszłość. Naszym przeznaczeniem byłby udział wszystkich żyjących w Starym Testamencie. Pamiętajmy, że to właśnie Zwiastowanie niesie nam nieograniczoną radość z faktu bycia Bożym dzieckiem oraz gwarantuje spełnianie się woli Bożej w naszym życiu.

Dodano: 06 kwietnia 2011

Яблочинский Листок Nr 8/2011
 

Święty Jan Klimak to postać, która w sposób szczególny widnieje w centrum liturgiki nabożeństw Czwartej Niedzieli Wielkiego Postu. Jest to wyjątkowa osobowość duchowa, która swoją nauką hamuje rozprzestrzeniające się zło i na zawsze podnosi wagę w życiu osobistym pojęcia modlitwy Jezusowej, kierując swe słowa nie tylko do mnichów, lecz do każdego człowieka, który pragnie zbawienia w Bogu.

 

 Minęły cztery tygodnie postnych wyrzeczeń. Każdy z nas dołożył osobiste, ukryte przed całym światem, duchowe cegiełki podczas budowy ogromnego budynku, jakim jest nasze zbawienie. Pragnąc zbawienia oraz dążąc do dobra, zauważyliśmy radośnie, że nie dokonuje się ono nigdy bez udzialu innych ludzi. Nasze powstrzymywanie się od jedzenia, nasza powściągliwość w słowach, nasze przemienione usposobienie – to charakterystyczne cechy Wielkiego Postu. O ile w ciągu całego roku nie zwracamy aż tak wielkiej uwagi na nasze duchowe zmagania, o tyle teraz, w czasie Wielkiego Postu, staramy się podporządkować naszą wolę woli Świętych Ojców, woli całego Kościoła Prawosławnego. Staramy się słuchać zaleceń Cerkwi, dążymy do harmonii naszej moralności i Jej porad. Nigdzie jednak nie jest powiedziane, że będzie to droga lekka, łatwa i przyjemna, w sensie rozumienia współczesnego świata.

Pojęcie drogi pojawia się tu nieprzypadkowo, ponieważ osoba św. Jana Klimaka, jego pouczenia, jakie rozgłaszał na prośbę braci i pisma, które nam pozostawił – traktują zawsze o pewnym dążeniu. Cała literatura ptrystyczna opiera się na świętym wyznaniu Jezusa Chrystusa Apostołom i ich uczniom, które głosi, że Ja jestem droga i prawda, i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie (J 14, 6). Tę drogę każdy wyznawca Chrystusa powinien przejść w swym życiu – czy to poprzez cierpienia, poniżenia i niesprawiedliwy osąd innych; czy też poprzez cierpienia, rozpacz i ból; czy, w końcu, poprzez pokonywanie namiętności, niezależnych od ludzi i sytuacji a kryjących się w głębinach duchowej otchłani.

Droga, z jęz. greckiego: idos – to nic więcej niż ruch, poruszanie się, wszelkie przemieszczanie ale nie pozostawanie w jednym punkcie. Rozumiemy to doskonale, ponieważ zarówno w sferze fizycznej, jak i duchowej istnieje to pojęcie w znaczeniu analogicznym. Fizyczne przemieszczanie obrazuje przemiany duchowe, doskonalenie się oznacza, z kolei, mijanie kolejnych punktów na oznaczonej trasie. Nie powinniśmy mieć problemów z prawidłowym rozumieniem określenia droga w życiu każdego chrześcijanina.

Nakreślając nadrzędne zasady, dotyczące pojęcia droga i jego znaczenia w realnym życiu współczesnych wiernych, z lekkością możemy oddać się w objęcia niezwykle mądrych słów jednego z Ojców duchowych całego monastycyzmu VI i VII wieku. Św. Jan Klimak, który swoje nazwisko otrzymał z nadania całej kościelnej Tradycji Świętej za dzieło pisarskie skierowane do mnichów pod tymże tytułem (Lestwica, Klimax = drabina, stopniowe wznoszenie się), wypowiedział niezwykle ważne słowa, które później zostały rozpropagowane w środowisku mnichów, którzy z kolei wiernie przekazali je ludziom świeckim. Ci bogobojni wierni, oddani dziełu zbawienia swych dusz, niezwykle szybko podjęli działania, mające na celu utrwalanie otrzymanego dziedzictwa monastycyzmu i dzięki nim właśnie możemy dziś delektować się treścią zapisanych pouczeń.

Słowa wielkiego Ojca mnichów, traktujące o modlitwie Jezusowej są jednoznaczne: bij Imieniem Jezusa swego wroga – szatana, ponieważ ani na ziemi, ani w morzu, nigdzie – nie istnieje przeciwko niemu silniejsza broń niż właśnie modlitwa Jezusowa.

Zastanówmy się dokładniej nad sensem przytoczonych słów Świętego, ponieważ stanowią one cenne ukierunkowanie w postnym dążeniu do doskonałości duchowej. Wystarczy, że jednorazowo w ciągu naszych wielu kolejnych dni przepełnionych wszelkimi pokusami i ziemskimi sprawami, zastosujemy tę maksymę Jezusowej modlitwy – sami przekonamy o jej prawdziwości.

Podczas usilnego przyzywania Imienia Jezus, w sposób naturalny zdobywamy potrzebną nam łaskę, która nie tylko pomoże nam w przeciwstawieniu się niecodziennym sytuacjom, ale i zagwarantuje nam potrzebny spokój duchowy. Jedynie on oznacza wzniesienie się ponad dany problem, co umożliwi jego rozwiązanie. Wszelkie sytuacje powinny być poddane refleksjom tzw. otwartego umysłu, który z większą prędkością rozsądzi pewne zależności oraz określi ich charakter, nieporównywanie prędzej skieruje ciało ku pozytywnemu, dobremu działaniu. Decyzje umysłu ograniczonego niejednokrotnie bywają niewłaściwe i zamiast dobra, powodujemy zło... - do pełnego spokoju, zdystansowania się od negatywnych uczuć, potrzebna jest właśnie modlitwa.

O roli modlitwy i ostatecznym zwycięstwie prawej nauki nad jej przeciwstawieństwem słyszelismy już dwa tygodnie wstecz, gdy wspominaliśmy św. Grzegorza Palamasa i jego poświęcenie Kościołowi, za które wychwalamy go w Drugą Niedzielę Wielkiego Postu. Święty Jan Klimak, żyjąc kilka wieków przed Palamasem, nauczał o modlitwie w podobny sposób, jednak podobieństwo ich osobistej drogi wyrzeczeń i wysiłków zadziwiająco kieruje ku określonym spostrzeżeniom.

Warto zająć się tymi danymi. Mimo, iż między wspomnianymi świętymi znajduje się tak wielka przestrzeń czasowa, to jednak ich metody działania okazały się podobne. Św. Jan został wyraźnie zmuszony do interwencji słownej, podobnie, jak i św. Grzegorz Palamas. Poproszono ich o udzielenie pewnej części posiadanej mądrości, ponieważ wynikała ona z czystego posłuszeństwa całemu Kościołowi i prawidłowego rozumienia jego misji w świecie.

Nie byłoby to możliwe, gdyby obaj nie okazali się mocno związani ze wspólnotą kościelną, jednak ich fachowa pomoc wynikała z odpowiedzialnego pełnienia danej przez Boga posługi. Związek z Jezusem Chrystusem okazał się na tyle silny, iż jedynie zwracanie się w Jego Imieniu o pomoc przyniosło oczekiwane efekty.

Imię Jezusa Chrystusa jest spoiwem, które łączy nie tylko wspomnianych dwóch świętych, jest także łącznikiem wszystkich oddanych Bogu i Jego Kościołowi, ludzi na ziemi, jednocząc ich ze świętymi. Jedynie ono gwarantuje wszystkim i o każdym czasie osiągnięcie potrzebnej równowagi, niezbędnego spokoju.

Wzywanie Jezusa znane było już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa na ziemi a Apostoł Paweł jasno wyraził się o wyższości pięciu słów ponad zbędną gadatliwość: Wszakże w zborze wolę powiedzieć pięć słów zrozumiałych, aby i innych pouczyć, niż dziesięć tysięcy słów językiem niezrozumiałym (1 Kor 14, 19). Modlitwa Wielkiego Postu, tak znamienna dla tego okresu w całym liturgicznym roku także wyraża prośbę o darowanie wyciszenia, także w wypowiadanych słowach. Jest to ważne, skoro jej autor, św. Efrem Syryjczyk, prośbę tę ustanowił w pierwszej części modlitwy. Powinno to stanowić materiał pouczający każdemu, kto szuka celu w swoim życiu i prosi nieustannie Boga o swoisty znak.

Przeżywając dzisiejszy dzień oraz liturgicznie kontemplując postać oraz dzieło św. Jana Klimaka, nie zapomnijmy także o lekturze jego słów. Dzisiejszy internet jest wspaniałym źródłem wszelkich wiadomości, w szczególności zaś dzieł literackich. Kilka minut wyszukiwań może stać się fundamentem trwania w świetle Tradycji Ojców, która stanowi niewyczerpane źródło duchowej radości. To o niej mówią Ojcowie Kościoła, określając ją jako efekt modlitwy do Boga.

         Pragniemy zwrócić uwagę na radosny charakter następującego tygodnia. Wiąże się to z szeregiem ważnych wydarzeń: czytanie Wielkiego Kanonu św. Andrzeja z Krety, święto Zwiastowania Bogarodzicy oraz tzw. Sobota Akatystu. Nasze ewentualne uczestnictwo w nabożeństwach w te dni, niech napełni wszystkich nową nadzieją i wzmocni trwanie w wyrzeczeniach.

Dodano: 03 kwietnia 2011


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej