Odwiedzin: 98772
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок № 6/2016



 Podwyższenie Życiodajnego Krzyża Jezusa Chrystusa to niezwykłe święto: smutne i zarazem przepełnione radością niosącą nadzieję.

 

Gdy Jezus Chrystus dokonywał na Krzyżu aktu zbawienia całej ludzkości, nie obeszło się w tych strasznych chwilach bez momentów tak bliskich naszej naturze, naszym codziennym troskom: zwątpienie – ludzka słabość. Pan Ukrzyżowany, przeżywał tak jak każdy człowiek, co budzi niezwykłe zadziwienie wszelkich filozofów, mędrców oraz prawdziwych Teologów: śww. Bazylego Wielkiego, Grzegorza Teologa i Jana Chryzostoma, później zaś stanowi fundament modlitw pokutnych wielu Świętych Pańskich (śww. Antoni Wielki, Makary Wielki, Izaak Syryjczyk..) oraz przykład Boskości i Człowieczeństwa Syna Bożego.

 

Mimo wypowiedzianych słów: Panie, czemuś mię opuścił? - pojawiły się późniejsze, pełne władzy i mocy słowa: - Dokonało się! Akt zbawienia człowieka rozpoczął się z momentem śmierci Jezusa Chrystusa na Krzyżu – dotąd haniebnym narzędziu śmierci; odtąd zaś i po wszystkie czasy – chwalebnym orężem zwycięstwa nad śmiercią i piekłem.

 

Krzyż towarzyszy każdemu człowiekowi od jego początku, tj. od narodzin i przez całe życie nie tylko jako widzialny znak, znamię lecz przede wszystkim jako moc Boża oraz powołanie przez świadectwo przed światem. Każdy chrześcijanin kładzie na siebie znak Krzyża, nosi na ciele krzyżyk i nigdy się go nie pozbywa. Wewnętrznie, chrześcijanin także niesie określony – osobisty krzyż (ciężka choroba, wyczerpująca praca, niezrozumienie otoczenia, itd..), który, mimo iż posiada swój ciężar – jednak prowadzi do określonego celu: zbawienia duszy w Bogu.

 

Dzieje się tak ze względu na moc Krzyża poprzez wiarę człowieka. Ufając Ukrzyżowanemu czcimy Jego Krzyż, który nie jest świadectwem dawnej hańby a nowotestamentową, niezastąpioną bronią w walce o własną duszę i jej ontologiczną wolność jako dziecko Boże.

 

Krzyż oznacza nie tylko Zwycięstwo lecz także Tego, od Którego ono przychodzi: Boga w Trójcy. W liturgicznych tekstach czytamy o trzyczęściowym Krzyżu, ponieważ od początku składa się z trzech drzewców: pionowego, poziomego oraz podnóżka, na którym opierało się umęczone ciało Zbawiciela.

 

Nosząc na sobie lub podczas świątecznych procesji znak Krzyża – świadczymy przed światem przynależność do wojska Chrystusa, duchowego wojska, w nieustannej duchowej walce (niewidimaja brań). Jezus Chrystus przyniósł nam na ziemię znak zwycięstwa pełen mocy, przyozdabiamy nim wszystko: kopuły cerkwi i budynków o sakralnym znaczeniu, domy modlitwy, budynki monasterskie, przydrożne kapliczki oraz szczególne miejsca ważne dla historii miejscowości, okręgu, miasta bądź całego narodu; szaty liturgiczne i wystrój świątyń, ściany domów podczas ich wyświęcenia, etc.

 

Nadzieja, którą rozsiewa na cały świat znamię Krzyża Jezusa Chrystusa to paschalna radość po udrękach Wielkiego Piątku, to namacalny dowód Bogoczłowieczeństwa Chrystusa. Krzyż łączy człowieka z niebem wertykalnie a ze światem (chrześcijan) w miłości do bliźnich – horyzontalnie, działając w każdej płaszczyźnie życia człowieka. Pokłońmy się Drogiemu Krzyżowi, przez Który otrzymaliśmy możliwość powrotu do domu Ojca – Boga.

 

 

Spasi Hospodi ludi Twoja i błagosłowi dostojanije Twoje!

 

 

Zgodnie z naszą tradycją publikujemy ostatni fragment Zakończenia z dzieła Zbigniewa Dobrzyńskiego: Obrządek słowiański w danej Polsce wydawnictwa Warszawskiej Metropolii Prawosławnej; Warszawa 1989:

 

 

Należy jednak podkreślić – pisze St. Kętrzyński w swych wywodach o badaniach historycznych dotyczących początków chrześcijaństwa polskiego – że jakikolwiek będzie rezultat poniższych (jego) rozważań, będzie on zawsze jedynie przybliżony do prawdy. Jeżeli w badaniach historycznych z natury samego przedmiotu i z natury samego materiału historycznego, (braku) źródeł historycznych, możemy mówić tylko o względnym zbliżeniu się do obiektywnej prawdy, to w tym wypadku pozostaną zapewne na zawsze dwie przeciwstawne opinie, ze sobą niezgodne i wzajemnie się wykluczające. Tak pisał St. Kętrzyński w latach międzywojennych. To, co wtedy napisał o początkach chrześcijaństwa polskiego i o drugiej zaginionej metropolii w Krakowie, o stosunkach politycznych i kościelnych od czasów Mieszka I i jego następców do czasów Kazimierza Odnowiciela włącznie, to stało się pierwszym krokiem do historiograficznego udowodnienia istnienia obrządku słowiańskiego w Polsce oraz słowiańskiej metropolii w Krakowie. St. Kętrzyński zmarł 26 maja 1950 r., schorowany po przebyciu okupacji w obozie koncentracyjnym. Nie doczekał się tych odkryć archeologicznych, które potwierdziły jego hipotezy i pozwalają dziś na coraz większe zbliżenie się do obiektywnej prawdy, do stworzenia jednego historycznego poglądu, poglądu nie dającego się zakwestionować. Bowiem w tak zasadniczej sprawie nie powinno być dwóch wzajemnie się wykluczających poglądów.

 

Przyznanie się do uprawiania przez naszych przodków w IX, X, XI i XII stuleciu obrządku słowiańskiego wcale nas Polaków nie dyskwalifikuje pod względem religijnym ani cywilizacyjno-kulturalnym, tak samo jak nie dyskwalifikuje to Greków, Bułgarów, Serbów, Morawian, Czechów i Rusinów. Musimy wreszcie pozbyć się tego kompleksu niższości, narzuconego nam we wczesnym średniowieczu przez Kościół rzymski. W wieku XII Polacy przeszli ostatecznie na obrządek łaciński i on stał się wkrótce głównym elementem naszego poczucia narodowego. Czyż jednak nie powinniśmy odnosić się z największym szacunkiem dla historii obrządku słowiańskiego, od którego nasze polskie chrześcijaństwo się rozpoczęło. Nie ma w tym nic takiego, czego byśmy my, dzisiejsi Polacy, mieli się wstydzić. Niech wstydzą się ci, którzy sfałszowali naszą historię i okłamywali nasz naród przez całe stulecia.

 

Istnieje jeszcze jedna grupa dowodów na istnienie obrządku słowiańskiego. Jest nią akcja zacierania śladów po obrządku słowiańskim. Akcja ta trwa nadal, nie ustała do dnia dzisiejszego. Już samo jej trwanie posiada swoją wymowę.

 

Prawo do weryfikacji historii ma cały naród, zaś obowiązek jej przeprowadzenia należy do historyków. Żyjemy w epoce, w której milionom wykształconych obywateli nie wystarczają dla samookreślenia ich osobowości średniowieczne legendy. Wszyscy chcą wiedzieć dokładnie, jak było, czym byli nasi przodkowie.

 

W roku 1988 świat chrześcijański obchodzi tysiąclecie przyjęcia chrześcijaństwa przez Ruś. Udział Polski w tym jubileuszu powinien zaznaczyć się szczególnie, tak ze względu na najbliższe sąsiedztwo Polski z Rusią oraz na historyczne z nią powiązania, jak i na następstwa przyjęcia obrządku wschodniego w roku 988 przez Włodzimierza Wielkiego na stosunki kościelne w Polsce. Reakcja Zachodu na utworzenie w roku 988 metropolii obrządku greckiego w Kijowie była natychmiastowa. Już w roku 989, ze względu na panujący w państwie Wiślan już od ponad stu lat obrządek słowiański, aby uwolnić słowiański Kościół państwa Wiślan z obediencji wschodniej, utworzone zostało w Krakowie, w stolicy państwa Wiślan, arcybiskupstwo obrządku słowiańskiego, podlegające Stolicy Apostolskiej w Rzymie. Dokonał tego prawdopodobnie nie kto inny, ale właśnie św. Wojciech, ówczesny biskup praski. Gdy jednak dziesięć lat później, w roku 999, doszło do zjednoczenia państwa Wiślan i państwa Polan w jedno wielkie państwo pod władzą Bolesława Chrobrego, znowu reakcja Zachodu była natychmiastowa. Aby nie dopuścić do rozprzestrzenienia się władzy kościelnej słowiańskiej metropolii w Krakowie nad całym państwem Bolesława Chrobrego, utworzone zostało w roku 1000 arcybiskupstwo obrządku łacińskiego w Gnieźnie. Tak więc przyjęcie przez Włodzimierza Wielkiego obrządku wschodniego spowodowało powstanie słowiańskiej metropolii w Krakowie, a jej istnienie spowodowało z kolei utworzenie w roku 1000 łacińskiej metropolii w Gnieźnie.

 

Rok 1989 będzie zatem rokiem jubileuszowym dla nas Polaków, będzie świętem tysiąclecia utworzenia metropolii obrządku słowiańskiego w Krakowie, pierwszej chrześcijańskiej metropolii na ziemiach tworzącego się wówczas państwa polskiego.

Koniec.



Dodano: 26 wrzesnia 2016

Яблочинский Листок № 5/2016
 

 

Przemijający czas uzmysłowił nam niezwykłą prawdę o tym wszystkim, co najcenniejsze. Każdy człowiek jest związany z określonymi miejscami, osobami bądź wspomnieniami, które w chwilach złych i podchwytliwych pomagają mu wyprostować wiele krętych i – wydawałoby się – nie do przebycia, dróg. W efekcie końcowym wszystkie prowadzą do upragnionego uczucia spokoju i ukojenia duszy – apogeum takiego stanu jest nierozerwalność więzi z Bogiem. Wielu z nas pozostaje w okowach świeckiego czy zewnętrznego postrzegania rzeczywistości zapominając jednocześnie o równoległym, przenikliwym, dociekliwym i niepoznanym świecie ducha, nie materii szkiełka i oczka.

Istnieje płaszczyzna poznania, która pozostaje związana zarówno ze świecką psychologiczną perspektywą jak i nie przeczy religijnemu określeniu duchowości. To przykłady cnotliwego życia naszych bliskich, krewnych bądź innych osób, które w określonym momencie zdołały przeciwstawić się jedynie rozumowemu poznaniu, bezdusznej logice ludzkiej mądrości.. Za każdym razem takie osobliwości zadziwiają nawet sceptyków, którzy nie doszukując się w ich postępowaniu empirycznych zasad logicznych z lubością doszukują się psychicznego zwichrowania na wielką skalę.

Nie podejrzewają tacy, że niebywałe decyzje wynikają z głębokich przemyśleń o wierze oraz prawdziwym sensie życia: życie bez Chrystusa to ułuda i utopia życia – od wieków pozostaje to dla nich wielką tajemnicą.

 

Wierzący ludzie nie zauważą w takim momencie istnienia żadnych przeszkód, skoro wiara pozostaje nadrzędnym bodźcem motywacyjnym ich działania. Niezwykłe wybory dla świata zewnętrznego, niewtajemniczonego w pojęcie duchowości pozostają dla ludzi wiary aksjomatem i normatywem wiary, tym głębszej, im odważniejszy wybór.

Święty

Mnich i Męczennik za wiarę

Ignacy Jabłeczyński

Podobnym kryterium oceny rzeczywistości kierowali się pierwsi anachoreci, porzucając wszelkie życie świata, jego walory i atrybuty mając za nic oraz pogardzając dążeniem do ziemskiej sławy. Podobnym w wyborze losu pozostaje pewien człowiek, upodobniony w stopniu najwyższym i w dodatku męczennik: Преподобномученик Ignacy, mnich z Jabłecznej.

Jego życiowym wyborem okazała się męczeńska śmierć z rąk oprawców – patologia logiki postępowania zgodnego z zasadą hołdowania ludzkiej naturze, zwierzęcemu instynktowi przeżycia..lecz jego decyzja nie była zła, nie wiązała się przecież z chęci uczynienia zła komukolwiek a jedynie i wyłącznie z chęci upodobnienia się do Jezusa Chrystusa, Który nasze grzechy wziął na Siebie, cierpiał za nas i umarł. Jako Bóg i Człowiek Zmartwychwstał by nadzieja naszego zmartwychwstania w Nim nie pozostawała mrzonką czy utopijnym nieosiągalnym ideałem, ideą – Chrystus pokazał nam sposób pokonania zła.

Święty mnich i męczennik Ignacy dołączył w taki sposób do grona najwyższych oddając własne życie za wszystkich, którzy dziś mogą cokolwiek wywnioskować z informacji, które posiadamy o jego życiu w Jabłecznej i o nim samym. Nie są to woluminy teologicznych dzieł czy gabinetowe dywagacje na tematy Boże – jest to osobisty przykład (nie-zaangażowania w życie doczesne) porzucenia wartości, którym hołdował i kłania się nadal cały świat.

Mnich Ignacy dokonał osobistego męczeństwa w chwili podjęcia najważniejszej w jego życiu decyzji związanej paradoksalnie ze śmiercią!

 

Prawosławny Ordynariusz Wojska Polskiego, bp Jerzy tłumaczy podobne sytuacje stanem ducha człowieka, który znalazł się w tzw. granicznym momencie dziejowym: w irracjonalnie skrajnej sytuacji wszystko, co nienormalne staje się punktem odniesienia postrzegania i normatywem. Słowa te dotyczyły określonych tragedii ludzkości na wielką skalę (holokaust, wojna, obozy zagłady), jednak Władyka w ten sposób nakreślił proces wewnętrznie kontrolowanej przemiany hierarchii wartości w płaszczyźnie postrzegania człowieka, który utracił kontakt z realną rzeczywistością i moralnością a znalazł się w perspektywie ostateczności wyboru pomiędzy życiem a śmiercią.

Negatywny obraz takiej przemiany został odwrócony w pozytywny w przypadku naszego męczennika mnicha Ignacego. Widząc okrutności wojny i związane z nią zło, wyzwalane w impulsach ludzkich działań kierowanych nienawiścią i fałszem – zapragnął uczestnictwa w ofierze Syna Bożego, Który potraktowany został jak zdrajca, złoczyńca i przestępca będąc niewinnym i bez grzechu.

Święty Ignacy z Jabłecznej dobrowolnie wybrał posłuszeństwo duchowym zasadom, w które wierzył i o nich zaświadczył męczeństwem w imię Świętego Prawosławia, w Imię Boże. Oddał wszystko, co miał jako najcenniejszy dar od Boga – własne życie, by zachować możliwość spokojnego życia innych – wszystkich nas, znajdujących się dziś pod jego świętym orędownictwem.

Jest zjednoczony z nami ascezą własnej krwi w tym świętym miejscu, na tej uświęconej ziemi – w najstarszym polskim Monasterze prawosławnym.

 

Niech imię Boże w duchowej adoracji Świętego mnicha i męczennika Ignacego będzie wychwalane przez pokolenia i wieki dla pożytku duchowego wszystkich. Jego osobisty przykład wierności i poświęcenia całego siebie w ręce Boże niech świeci jako wzorzec wszystkim nam, którzy tak często upadamy pod brzemieniem nierzadko ułudnych problemów, poddając się nieokreślonemu ciężarowi własnych myśli, złych i pozbawionych pokory.

 


Święty mnichu i męczenniku Ignacy módl się za nami do Boga!


Dwa tygodnie dzielą nas od Święta Patrona Monasteru w Jabłecznej. Za kilka dni wyruszą pielgrzymki do Jabłecznej, piesza i rowerowa. Rozpoczynamy przygotowania do tego wielkiego wydarzenia w naszym życiu monasterskim, po raz kolejny poprosimy Świętego Onufrego o Jego modlitwy na cały rok i na całe nasze życie. Nie będziemy modlić się w odosobnieniu – wierni nam dopomogą oraz upiększą to wyjątkowe święto w lecie, gdy nastaje najlepszy czas na odpoczynek i relaks od codzienności dla wszystkich spracowanych i obciążonych.


 

Zapraszamy pielgrzymki rodzinne oraz parafialne do wzięcia udziału w tym święcie innym niż wszystkie – w związku z Soborem Prawosławnym 2016 roku. Pomodlimy się także o sprawne obrady soborowe oraz decyzje w Duchu Świętym, które przyjmiemy jako Ciało Chrystusa – Cerkiew.




Dodano: 11 czerwca 2016

Яблочинский Листок № 4/2016
 


  

 

Drodzy Bracia i Siostry:

 

CHRYSTOS
WOSKRESIE
!!!

 

NAMIESTNIK

 

I BRACIA

 

MONASTERU ŚWIĘTEGO ONUFREGO WIELKIEGO

 

W JABŁECZNEJ

 

PRAGNĄ WSZYSTKIM ZŁOŻYĆ

 

NAJSZCZERSZE ŻYCZENIA

 

ZBAWIENIA DUSZ

 

W RADOŚCI PASCHALNEGO ŚWIĘTOWANIA

 

PRZY SŁOWACH NIEGASNĄCEGO

 

I NIEZWYKŁEGO HYMNU

 

CERKWI PRAWOSŁAWNEJ:

 

Chrystos Woskresie iz miertwych,

 

smiertiju smiert' Popraw,

 

i suszczym wo grobiech żywot Darowaw !

 

 

Z natchnienia Ducha Bożego nasi Święci Ojcowie i Nauczyciele Cerkwi, o których pamiętamy podczas każdej Boskiej Liturgii wspaniałomyślnie ustalili, że Święto Paschy Chrystusowej, to – zgodnie z liturgiką Cerkwi – Jeden Wielki Dzień. Z tego względu każdy prawosławny kalendarz uwydatnia znaczenie tego faktu czerwonym kolorem czcionki dotyczącej kolejnych dni tygodnia po święcie Paschy Jezusa Chrystusa.

 

 

Podobną czcionką zaznaczane są wielkie święta bądź dni niedzielne, co bezpośrednio kieruje nasze myśli do pojęcia ciągłości święta przez cały tydzień.

 

Tydzień Paschy to szereg dni, które oznaczają odpoczynek jak w dniu niedzielnym. Cerkiew ukazuje dzięki temu ważność ale także funkcję paschalnych uroczystości: tuż po ciężkim Wielkim Poście, pełnym wyrzeczeń Tygodniu Męki Chrystusa; po dokonaniu wszelkich wyrzeczeń ascetycznych dostępnych na miarę każdego człowieka – oto zdobyliśmy Boże błogosławieństwo na krótki odpoczynek.

 

 

Nie oznacza to skrócenia obowiązku modlitewnego bądź kasacji wymogów duchowego życia wiernych lecz stanowczo nakierowuje umysły na kontemplację radości Prazdnika. Radość Paschy Chrystusa to radość życia rajskiego, życia bez grzechu. Wielu świętych prawosławnych zachowywało tę radość w ciągu całego życia – potrafili dzięki niej podejmować najważniejsze decyzje, które wiążąco wpływały na każdy element ich duchowej walki. Pozwalała też świadczyć najwspanialszą pomoc tym, którzy jej nie posiadali i tracili spokój wewnętrzny przez wszelkie niepowodzenia życiowe i problemy.

 

 

Radość Zmartwychwstania z Grobu Syna Bożego napawa nas niezwykłym uczuciem wdzięczności Bogu za ten niezwykły dar. Zostaliśmy przywróceni do łaski dzieci Bożych z aktu tworzenia wszechświata i człowieka. Po raz kolejny uświadamiamy sobie to niezwykłe powołanie, za każdym razem wyrażając niespotykane i pełne świeżej wdzięczności Bogu podziękowania wyśpiewując hymn Paschy, jej troparion. Krótki, jednak nieprzeciętnie głęboki treścią i mocą przekazu.

 

Niech jego duchowy ładunek odświeża każdego dnia nasze umysły i uświęca wszelkie dobre zamierzenia, z których jedno wyjątkowe – pragnienie powrotu do domu Ojca – Boga – niech pozostaje największe i najszczersze.

 

Zgodnie z tradycją ostatnich numerów naszego pisemka, publikujemy przedostatni fragment wspaniałego trudu historycznego dyskursu autorstwa Pana Zbigniewa Dobrzyńskiego Obrządek słowiański w dawnej Polsce. Wydanie Warszawskiej Metropolii Prawosławnej z 1989 roku:

 

Świadomość społeczeństwa polskiego jest bardzo zróżnicowana i nie ma w tym nic dziwnego. Pod tym względem podobni jesteśmy do innych społeczeństw europejskich i pozaeuropejskich. Świadomość społeczna jest wypadkową dziedzictwa i współczesnych czynników sprawczych, ale proporcje między tradycją a współczesnością są polską osobliwością. Świadomość naszego społeczeństwa jest w niebezpiecznym stopniu zdominowana doświadczeniami historycznymi, przejmowanymi a nie przemyślanymi. Wpływ historii na naszą świadomość jest większy, bardziej bezwzględny niż w jakimkolwiek znanym mi społeczeństwie. W tym dostrzegam cechę wyróżniającą, indywidualizującą, ale widzę w tym też zagrożenie. Świadomość musi kształtować się w dialogu z historią, przeszłość musi być punktem odniesienia. Ale u nas proporcje tej zależności są osobliwe. Usiłuje się budować taki typ zależności od historii, by pozostała ona zapamiętana – ale niezrozumiana. Jest to wypowiedź Władysława Loranca, która choć nie dotyczy obrządku słowiańskiego, to jest znamienna w ocenie świadomości historycznej współczesnego Polaka.

 

W XX wieku odzywają się głosy wielu polskich historyków, poddające rewizji stereotypy naszej historii. Druga połowa XX wieku szczyci się licznymi i wspaniałymi odkryciami archeologicznymi, które torują drogę do odkrywania coraz to starszych kart naszych dziejów. Ani St. Kętrzyński, ani Wł. Abraham, ani inni wielcy historycy XIX wieku i pierwszej połowy XX stulecia, tworzący wówczas naukowe podstawy historii polskiej, nie mieli możności oparcia się na tych odkryciach archeologicznych, jakie dokonane zostały dopiero w drugiej połowie naszego stulecia.

 

Ale już Tadeusz Silnicki w roku 1962 w Posłowiu do książki Wł. Abrahama pt. Organizacja Kościoła w Polsce do połowy XII wieku widzi możliwości lepszego poznania początków organizacji Kościoła w Polsce w badaniach archeologicznych: Jest nadzieja, że problem Wiślan rozświetlą wykopaliska na terenie Małopolski, które już dały poważne wyniki, podobnie jak na Morawach a może i w związku z nimi.

 

Słynne odkrycia wieloletniego badacza zabytków Wawelu doc. A. Żakiego, odkrycia W. Zina, W. Grabskiego, W. Łuszczkiewicza, K. Radwańskiego, J. Hawrota w Krakowie, odkrycia Z. Wartołowskiej w Wiślicy, Wł. Szafrańskiego w Płocku i Sandomierzu, J. Łomnickiego na Ostrowie Lednickim oraz wiele innych odkryć archeologicznych w Poznaniu, Gnieźnie, Gieczu, Przemyślu i w licznych innych miejscowościach przez wielu polskich archeologów, nastąpiło dopiero w drugiej połowie naszego stulecia (pisane w 1989 roku). Dopiero za naszych czasów płetwonurkowie wydobyli z dna Jeziora Lednickiego setki wczesnośredniowiecznych militariów, odkryli resztki starożytnych mostów wiodących przez jezioro na wyspę. Relikty mostu przez jezioro w Mogilnie odkryto dopiero w roku 1980, a badania w Mogilnie i Strzelnie nie zostały jeszcze doprowadzone do końca. Słynny skarb 4212 żelaznych płacideł – grzywien wielkomorawskich – odkryto w Krakowie na Okole dopiero w maju 1979 roku, zaś jeszcze jeden z najdawniejszych grodów wiślańskich gród w Zawadzie k/Tarnowa w roku 1984, a dopiero w roku 1987 prof. J. Gąssowski odkrył greckie napisy w Podebłociu nad Wisłą. Nadszedł więc czas i do naszego pokolenia ten obowiązek należy, aby na podstawie licznych odkryć archeologicznych oraz najnowszych opracowań historycznych przeprowadzić generalną weryfikację dotychczasowych poglądów, zarówno tych stereotypów powstałych w średniowieczu jak i poglądów narzuconych przez kontrreformację w okresie Oświecenia, na które z dzisiejszej perspektywy patrzymy już inaczej i nie możemy się z nimi pogodzić.

Oświecenie wniosło do historiografii przede wszystkim nowe spojrzenie na proces dziejowy oraz krytykę religii i Kościoła. Jerzy Topolski, powołując się na francuskiego duchownego Nicolasa Du Fresnoy (1674-1755), który starał się połączyć wierność Kościołowi i wierze z lojalnością wobec nauki, sformułował, co to jest historia sacra. Jest to wyższa forma historii, obejmująca historię do XV wieku, nie podlegająca kryteriom badań naukowych. Wiadomo, że za sprawą zajadłej kontrreformacji Oświecenie ominęło Polskę szczególnie w dziedzinie historii i oświaty, a poglądy historyczne, oparte na średniowiecznych kronikach, utrzymały się do dziś.

CDN.



Dodano: 01 maja 2016


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej