Odwiedzin: 100301
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок № 1/2017
 


 

Chrystus się rodzi !!!

 

Wychwalajcie !!!

 

Radość, która w dniu dzisiejszym ogarnia każdego wiernego niezbicie świadczy o prawdziwym pragnieniu spotkania Nowonarodzonego Jezusa Chrystusa w naszym życiu. Oto Słowo przyjęło ciało, Bóg stał się człowiekiem. Wszystkie starotestamentowe proroctwa zostały z łaski Bożej wypełnione w tym niezwykłym akcie. Nasze uczucie radości wypływa także ze szczerej wdzięczności Stwórcy Bogu, iż mamy kolejną okazję do nauki miłości – wszak to On Jest Miłością.

 

Bożemu Narodzeniu Cerkiew prawosławna nadała bardzo bogatą oprawę liturgiczną i obrzędową. Wierni przygotowują się do spotkania Wcielonego Syna Bożego przez czterdziestodniowy post, rozpoczynający się 14 listopada, w dniu poświęconym św. apostołowi Filipowi, stąd zwany jest Filipowym.

 

Boże Narodzenie poprzedzają dwie przygotowawcze niedziele poświęcone Praojcom i Ojcom, czyli mężom Starego Testamentu wierzącym w przyjście Mesjasza oraz przodkom Jezusa Chrystusa poczynając od Adama. Cerkiew zestawiała często dwóch Adamów - pierwszego człowieka na Ziemi, a drugiego - Chrystusa, nowego Adama. Pierwszy Adam - winowajca grzechu i śmierci całego rodzaju ludzkiego. Drugi Adam - twórca życia i źródło ratunku ludzkości. Przyjęto, że Chrystus urodził się tego samego dnia, w którym został stworzony Adam - szóstego. Zaczynając od święta Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny (21 listopada) rozbrzmiewa w cerkwi śpiew Christos rażdajetsia – sławitie (Chrystus się rodzi. Wychwalajcie), wprowadzający w nastrój zbliżającego się święta.

 

Warto wspomnieć liturgiczną drogę kilkunastu ostatnich godzin, które prowadziły nas do tak wspaniałego momentu Święta Bożego Narodzenia.

Za nami pozostał już filipowy post, który trwał 40 dni i jego zadaniem było przygotowanie każdego z nas do godnego przyjęcia Chrystusa z wiarą prostą, jak u pastuszków. W sam dzień świętowania będziemy sycić się potrawami, których nie spożywaliśmy przedtem, przez okres całego postu. Warto pamiętać w tym czasie o wdzięczności Bogu za same smakołyki oraz zawsze oświęcać modlitwą każde nasze spotkanie przy świątecznym stole. Modlitwa przed i po posiłku powinna nam towarzyszyć nie tylko w dniu Wigilii Święta Bożego Narodzenia.

Przeddzień świętowania to także nasza tradycja związana z określoną obrzędowością oraz zwyczajami. Ten postny dzień uświęciliśmy modlitwą w cerkwi. Rano odprawiliśmy wielikije czasy z paremijami i Ewangelią mówiącą o Bożym Narodzeniu i jego znaczeniu. Następnie miała miejsce wieczernia połączona z liturgią św. Bazylego Wielkiego.

  Dzisiejszej nocy w cerkwiach sprawujemy nabożeństwo Wsienoszcznej. Jest to już właściwe nabożeństwo świąteczne rozpoczynające się od wielikoho powieczerija ze śpiewem wersetów zawierających proroctwa o Jezusie Chrystusie Z nami Bóg oraz litiją. W modlitwach tej szczególnej nocy wyrażona jest radość aniołów i ludzi oraz duchowa przemiana ludzi spowodowana Narodzeniem Bożym. Istota święta wyrażona jest w troparionie święta:

 

Narodzenie Twe, Chryste Boże nasz, opromieniło świat światłem poznania (Boga), ponieważ przez nie ludzie dotąd służący gwiazdom przez gwiazdę pouczeni zostali składać hołd Słońcu prawdy i poznawać Ciebie, Wschód z wysokości; Panie, chwała Tobie.

 

  Kanon Jutrzni mówi o tym, że narodzony z Panny nie jest zwykłym człowiekiem, lecz Bogiem objawionym na ziemi w ludzkim ciele, zgodnie z przepowiedniami Starego Testamentu. Jezus Chrystus nazywany jest imionami nadanymi mu przez proroków.

Podczas Liturgii zabrzmi prokimen:

Cała ziemia niech pokłoni się Tobie i śpiewa Tobie, niech śpiewa imieniu Twemu, Najwyższy.

 

Ewangelia tej nocy relacjonuje pokłon Trzech Mędrców zwanych także magami. Zamiast Dostojno jest śpiewa się zadostojnik, który mówi, że właściwsze byłoby z bojaźni Bożej milczenie i niełatwo jest opiewać Matkę Bożą, przeto niech Ona sama wesprze nas w naszej gorliwości.

  Pierwszego dnia świąt Bożego Narodzenia w Cerkwi świętuje się narodzenie Jezusa w Betlejem, drugiego czci się Najświętszą Marię Pannę a trzeciego dnia wspomina pierwszego męczennika, świętego Stefana, który oddał życie za Chrystusa.

 

Świąteczne dni to także czas rodzinnych odwiedzin i kolędników wędrujących z gwiazdą od domu do domu we wsiach i miasteczkach.

 

  Kolęda to nie tylko obchodzenie domów z gwiazdą, ale także pieśni, które w prostej i zrozumiałej formie przedstawiają radosne wydarzenie Bożego Narodzenia, spełnienie starotestamentowych proroctw i znaków. Cerkiew prawosławna w Polsce zna około stu kolęd, których śpiewanie pogłębia przeżycie świąt.

 

  Tradycyjnie w święta Bożego Narodzenia zarówno w cerkwiach, jak i w domach ustawia się choinki. Cerkiew prawosławna nadała zielonemu drzewku i jej ozdobom głębszy sens. Zielone gałązki wskazują na fakt, że natura ludzka sama w sobie bezsilna i bezowocna a tylko w Jezusie Chrystusie zdolna jest ożyć i przynieść duchowy plon. Wiecznie zielone drzewko symbolizuje przywrócone w Chrystusie życie wieczne. Płomień świec oznacza światłość prawdy Chrystusowej, która rozprasza mroki grzechu.

 

 Ikona Bożego Narodzenia

 

  W cerkwiach nie ma żłóbka, jest za to Ikona Narodzenia Chrystusa. Kontemplacja bożonarodzeniowej ikony, pomaga wiernym odczytać teologiczne przesłanie świąt Bożego Narodzenia. W niej opowiedziana jest cała historia święta, dlatego też wieczorem i w nocy Bożego Narodzenia ikona jest wystawiana na środek świątyni do adoracji Nowonarodzonego Zbawiciela Jezusa Chrystusa.

  Ikona święta Bożego Narodzenia przedstawia Matkę Boską jako postać centralną, obok której w kamiennym żłobie leży Dzieciątko. Jezus jest cały owinięty w pieluszki, które przypominają całun, symbolizujący cel, w jakim Bóg przyszedł na świat (odkupienie przez śmierć i zmartwychwstanie). Wokół nich skupione są postacie aniołów i ludzi, którzy przyszli oddać pokłon Bogu. Są wśród nich Trzej Magowie ze Wschodu i pasterze.

W dolnym rogu ikony, dwie kobiety przygotowują Jezusa do kąpieli. Motyw ten opiera się na apokryficznych przesłaniach, wspominających o położnych przyprowadzonych do Matki Bożej.

W lewym rogu znajduje się św. Józef rozmawiający z pasterzem. Ponad grotą (która symbolizuje łono ziemi) znajduje się gwiazda betlejemska, a jej światło pada wprost na Maryję i Jezusa, co oznacza łaskę, którą wraz z Narodzeniem Syna Bóg zesłał na ludzi.

 

W prawosławiu do pełnego odczucia cudu każdego święta, niezbędna jest harmonia, jaką tworzy architektura świątyni, czytanie symboliki ikon, śpiew, ceremoniał Liturgii, światło świec oraz zapach kadzidła.

 

Za: http://www.deon.pl



Dodano: 06 stycznia 2017

Яблочинский Листок № 7/2016
    




   Był najmłodszym z grona dwunastu apostołów, rybakiem i synem rybaka z Galilei – Zebedeusza oraz Salome (niewiasty niosącej wonności) – córki Józefa, sprawiedliwego. Nie znamy roku urodzenia apostoła, które przypuszczalnie miało miejsce w Betsaidzie. 
    Pobożni rodzice żyli w oczekiwaniu na powtórne przyjście Mesjasza, a Zebedeusz zapoznał swego syna z Prawem Mojżeszowym. Gdy w okolicy pojawił się Jan Chrzciciel, wraz z Andrzejem (Apostoł, pierwszy powołany) i Piotrem (Apostoł, pierwszy wśród zwierzchnich) został jego uczniem. Za zezwoleniem Jana Chrzciciela wraz z Andrzejem Jan został jednym z dwóch pierwszych Jego uczniów: Nazajutrz Jan znowu stał z dwoma uczniami. I spojrzawszy na przechodzącego Jezusa, mówi: – Oto Baranek Boży. Obaj uczniowie usłyszeli, jak to mówił, i poszli za Jezusem. A Jezus odwrócił się, a zobaczywszy, że idą za Nim, zapytał: – Czego szukacie? Odpowiedzieli Mu: – Rabbi, to znaczy: Nauczycielu! Gdzie mieszkasz? Mówi im: – Chodźcie zobaczyć. Poszli więc, zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego… (J 1, 35-39). O ile nieco później Ewangelista podaje imię apostoła Andrzeja, o tyle imię drugiego z nich (Jana) podaje Tradycja cerkiewna.  
    Jan był wówczas jeszcze młodzieńcem. Mimo to, już na samym początku, Pan nazwał go, obok jego starszego brata Jakuba (syn Zebedeusza, Apostoł) Synem Gromu: …I Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba. Tym nadał imiona „Boanerges”, to znaczy: „Synowie Gromu” (Mk 3, 17), jako że swoją teologią miał oświecić cały świat.
    Jan był człowiekiem czystego serca, dobrym, łagodnym i ufnym. Już po roku od momentu jego powołania, Chrystus zaliczył go do grona dwunastu apostołów (Mt 10, 2; Mk 3, 17; Łk 6,14; Dz 1, 13): obok apostoła Piotra i Jakuba (syna Zebedeusza) należał do najbliższych uczniów Zbawiciela. Był świadkiem wszystkich ważnych wydarzeń w życiu Zbawiciela. Chrystus wziął go m.in. ze sobą na świadka wskrzeszenia córki Jaira: Przyszedłszy do domu, nie pozwolił nikomu wejść z sobą oprócz Piotra, Jana i Jakuba, i ojca i matki dziecka (Łk 8, 51). Był też wraz z Chrystusem na Górze Tabor, będąc świadkiem Jego Przemienienia: A po sześciu dniach Jezus bierze Piotra, Jakuba i jego brata Jana i prowadzi ich na wysoką, ustronną górę (Mt 17, 1) oraz w Getsemani – gdy modlił się w ogrodzie oliwnym: I wziął ze sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza. Wtedy zaczął się smucić i niepokoić. I mówi do nich: – Wielki smutek ogarnął moją duszę. Zostańcie tutaj i czuwajcie ze Mną (Mt 26, 37-38). To Janowi wraz z Piotrem, Chrystus wyznaczył misję przygotowania ostatniej Paschy: Nadszedł Dzień Przaśników, w którym należało zabić baranka paschalnego. (Jezus) posłał Piotra i Jana z poleceniem: – Idźcie, poczyńcie przygotowania do spożycia paschy (Łk 9, 7-8).
  Jan był też jednym z czterech uczniów, którzy słuchając przepowiedni Chrystusa o zgubie Świątyni Jerozolimskiej, pytali Go: Powiedz nam, kiedy to nastąpi? I co będzie znakiem tego, że to wszystko zbliża się ku końcowi? (Mk 13, 4).
   O tym, jak bliski był Chrystusowi, świadczy m.in. fakt, że w czasie Ostatniej Wieczerzy siedział po prawicy Zbawiciela, przytulony do Niego i wsparty o Jego pierś:
A jeden z uczniów, ten którego Jezus miłował, siedział przy boku Jezusa. (…) Ten oparł głowę na piersi Jezusa… (J 13, 23, 25). Jan podążał też za Zbawicielem, gdy związanego prowadzono go z Getsemane na sąd do Annasza i Kajfasza. Szedł Jego śladem, gdy prowadzono go na Golgotę oraz opłakiwał Go wraz z Matką Bożą, gdy Chrystusa krzyżowano.

   Łagodny i pełen miłości Jan potrafił być także człowiekiem niecierpliwym i gwałtownym. Świadczy o tym nast. fragment Ewangelii: Kiedy zbliżał się czas, w którym Jezus miał być wzięty (do nieba), zwrócił swoje kroki w kierunku Jeruzalem i wysłał przed sobą posłańców. A oni weszli do wsi samarytańskiej, aby Mu przygotować miejsce. Lecz (Samarytanie) Go nie przyjęli, ponieważ zdążał do Jeruzalem. Widząc to uczniowie Jakub i Jan rzekli: – Panie, jeśli tylko zechcesz, rozkażemy, aby „ogień zstąpił z nieba i strawił ich” (Łk 9, 51-54).
   Jan miał odwagę wyznać w swej Ewangelii, że był umiłowanym uczniem Chrystusa (J 13, 23; 19, 26; 21, 20). To tylko on pozostał Mu do końca wierny. Dlatego też w nagrodę otrzymał pod opiekę Matkę Bożą: Jezus zobaczywszy matkę i ucznia, którego miłował, mówi do matki: – Niewiasto, oto syn twój. Potem mówi uczniowi: – Oto twoja matka. I od tej chwili wziął ją uczeń do siebie (J 19, 26-27). 
   Po zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, Jan był pierwszym z mężczyzn, który znalazł się przy Jego grobie. Sam opisuje to tymi słowy: W pierwszy dzień tygodnia, wczesnym rankiem, kiedy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena przychodzi do grobu i widzi kamień odsunięty od grobu. Biegnie więc, przychodzi do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus miłował, i mówi im: – Zabrali Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położyli. Wyszedł więc Piotr i ten drugi uczeń i szli do grobu. Obydwaj biegli razem, lecz ten drugi uczeń wyprzedził Piotra i pierwszy przybył do grobu. I nachyliwszy się widzi leżące płócienne taśmy. Nie wszedł jednak do środka. Przychodzi też Szymon Piotr, który biegł za nim. I wszedł do grobowca, i widzi leżące płócienne taśmy i chustę, która była na Jego głowie, leżąca nie razem z płóciennymi taśmami, ale osobno zwinięta na innym miejscu. Wtedy wyszedł też drugi uczeń, który był pierwszy przybył do grobowca. I zobaczył, i uwierzył (J 20, 1-9).
   Jan opiekował się Przenajświętszą Bogarodzicą z synowską miłością, zamieszkując w Jerozolimie aż do Jej Zaśnięcia, które miało miejsce prawdopodobnie w 57 roku. Następnie w początkowym okresie był nieodłącznym towarzyszem podróży apostoła Piotra. Obaj poszli do świątyni żydowskiej na modlitwę i u jej drzwi dokonali cudu uzdrowienia paralityka (Dz 3, 1-4, 13-21). Razem przemawiali do ludu, zostali pojmani i wtrąceni do więzienia (Dz 4, 1-24), wspólnie też zostali delegowani przez apostołów w celu udzielania sakramentu bierzmowania w Samarii (Dz 8, 14-17).
   O Janie wspomina też Apostoł Paweł w swym Liście do Galatów, gdzie nazywa go filarem Kościoła (Gal 2, 9). Początkowo, ze względu na powierzoną jego opiece Bogarodzicę, Jan głosił Ewangelię albo w samej Ziemi Świętej, albo w jej najbliższej okolicy. W czasie wojny żydowsko-rzymskiej (66-74) schronił się zapewne w mieście Pella na południe od Jeziora Genezaret (obecnie północno-zachodnia Jordania), gdzie przebywał aż do zburzenia Jerozolimy w 70 roku. Stąd, zabrawszy ze sobą ucznia Prochora (Apostoł, biskup Nikomedii, męczennik), udał się do Azji Mniejszej. Z trzech
Listów, które pozostawił po sobie wynika, że kierował tam niektórymi wspólnotami chrześcijańskimi. Jego Apokalipsa uszczegóławia natomiast, że były to: Efez, Smyrna, Pergamon, Tiatyra, Sardes, Filadelfia i Laodycea.

   W czasie prześladowań chrześcijan za rządów cesarza Domicjana (81-96) wezwano go do Rzymu i próbowano otruć, ale trucizna nie podziałała. Wówczas wrzucono go do kotła z wrzącym olejem, z którego również wyszedł nietknięty. Został więc zesłany na wyspę Patmos, gdzie przy pomocy Prochora napisał Apokalipsę. Zgodnie z podaniem, cesarz Nerwa (96-98) uwolnił  Jana z wygnania. Powrócił on do Efezu, gdzie na początku rządów cesarza Trajana (98-117) w głębokiej starości (miał około stu lub nieco ponad) zakończył ziemskie życie. Tradycja cerkiewna podaje, że gdy Apostoł poczuł zbliżające się odejście z tego świata, wraz z siedmioma uczniami udał się poza Efez i poprosił, aby tam wykopali mu mogiłę w kształcie krzyża. Następnie położył się do niej i polecił uczniom, aby go zasypali. Całując swojego umiłowanego nauczyciela, nie zdecydowali się mu przeciwstawić. Przykryli twarz chustą i zasypali mogiłę. Pozostali uczniowie, dowiedziawszy się o tym, przybyli na miejsce, jednak rozkopawszy mogiłę - nie znaleźli ciała..
   Apostoł Jan jest autorem jednej z Ewangelii (czwartej według chronologii), trzech Listów apostolskich oraz
Apokalipsy. Ewangelię napisał po roku 70 (może około 95 r.), już po powrocie z Pelli do Efezu. Jej adresatami są chrześcijanie Azji Mniejszej. W porównaniu z trzema pierwszymi Ewangeliami, zwanymi synoptycznymi, Ewangelia Janowa nie ma charakteru katechetycznego, a raczej historyczno-teologiczny. To tylko on w swej Ewangelii opisał wiele szczegółów, których w innych brak. Są to m.in.: powołanie pierwszych pięciu uczniów nad Jordanem (J 1, 35-51), cud w Kanie Galilejskiej (J 2, 1-11), wypędzenie przekupniów ze Świątyni Jerozolimskiej (J 2, 12-25), spotkanie Chrystusa z Samarytanką (J 4, 1-27), uzdrowienie paralityka nad sadzawką przy Owczej bramie (J 5, 1-47), epizod z cudzołożnicą (J 8, 1-11), uzdrowienie niemego od urodzenia (J 9, 1-41), wskrzeszenie Łazarza (J 11, 1-53), uczta w Betanii (J 12, 1-10), o niewierny Tomaszu (J 20, 24-29).

   Trzy Listy apostolskie Jan napisał zapewne na Patmos i stamtąd zostały wysłane. Pierwszy z nich jest krótki, ale bogaty w treści, łącząc w sobie głębię teologiczną i bezpośredniość. Jakkolwiek, nie posiada adresata ani zakończenia. Dwa kolejne Listy apostolskie, w przeciwieństwie do pierwszego, posiadają typowe formy listów. Pierwszy z nich adresowany jest ogólnie do wspólnot chrześcijańskich i posiada przeznaczenie społeczne. Drugi z nich jest prywatnym listem, którego adresatem jest umiłowany Gajus (Apostoł, biskup Efezu), członek wspólnoty chrześcijańskiej, od którego Jan żąda większej troski o wędrownych misjonarzy. Nicią spajającą wszystkie trzy Listy jest wezwanie do miłowania Boga i bliźniego. 
   Również Apokalipsa Jana powstała u schyłku I w. i została napisana głównie dla podtrzymania na duchu wiernych w obliczu prześladowań. Autor wyłożył w niej przyszłe losy Cerkwi Chrystusowej i całego świata. Tym samym księga ta, bez wątpienia najbardziej trudna i tajemnicza spośród wszystkich ksiąg Nowego Testamentu, harmonijnie dopełnia całość Bożego objawienia. 
   Księgi Nowego Testamentu, pochodzące spod pióra Apostoła Jana, uważa się za najpiękniejsze świadectwo apostołów. Za swą ewangeliczną naukę o Bogu Słowie zwie się go
Bogosłowem (Teologiem). Cerkiew prawosławna nazywa go również Apostołem Miłości przez szacunek dla jego nauczania bazującego na słowach, że Bóg jest miłością (1 J 4, 8). Służbą tej Miłości wypełnione też było całe życie Apostoła. 

   W ikonografii przedstawiany jest jako łysy starzec z brodą niezbyt długą z Ewangelią w dłoniach. Widnieją na niej początkowe słowa z jego Ewangelii: Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało (J 1, 1-3) lub cytat zaczerpnięty z jego I Listu: Jeśliby ktoś mówił: „Miłuję Boga”, a równocześnie nienawidziłby swego brata, ten jest kłamcą. Kto bowiem nie miłuje swego brata, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. A takie przykazanie mamy od Niego, aby ten, kto miłuje Boga, miłował również swego brata (1 J 4, 20-21).
   Na przedstawieniach za pulpitem podczas pisania wyobrażany jest jako siedzący w jaskini (pozostali ewangeliści wewnątrz domów) i w natchnieniu spoglądający za siebie, a niebo. Jego prawa dłoń spoczywa na kolanach, lewą zaś wyciąga ku Prochorowi, który siedzi przed nim i pisze:
Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo (J 1, 1). Naprzeciwko nich znajdują się istoty pod postacią tetramorfa – uskrzydlone, trzymające Ewangelie i patrzące na nich: na Mateusza – człowiek, na Marka – lew, na Łukasza – wół, na Jana – orzeł (podobieństwo orła, będącego symbolem Jana Teologa, podkreśla Zstąpienia Ducha Świętego). Na wizerunkach czterech ewangelistów, znajdujących się m.in. w każdej prawosławnej świątyni na Królewskiej Bramie Wrotach, najczęściej ukazywany jest z orłem.

   Podczas, gdy w sztuce Zachodu, spośród wszystkich apostołów wyróżniani są zazwyczaj Piotr i Paweł, to w ikonografii prawosławnej dominujące miejsce zajmuje Jan. Spotykany jest w wielu cyklicznych przedstawieniach z życia Chrystusa, m.in. na ikonach Przemienienia Pańskiego (klęczy lub leży u stóp Chrystusa), Wjazdu do Jerozolimy, Ostatniej Wieczerzy (niekiedy spoczywa na piersi Chrystusa), Ukrzyżowania Chrystusa (gdzie często podtrzymuje mdlejącą Matkę Bożą, stojącą wraz z nim po tej samej stronie Krzyża), Wniebowstąpienia Pańskiego, Zesłania Świętego Ducha na Apostołów.
   Był pierwszym z apostołów obecnych przy Matce Bożej w chwili jej śmierci. Czasami na ikonie Zaśnięcia Bogarodzicy podaje Jej świecę lub udziela Eucharystii.
   Od X w. ikonografia wschodnia umieszcza obok niego pisarza i diakona pierwszej gminy imieniem Prochor, któremu apostoł na wyspie Patmos dyktuje
Apokalipsę. Często na tym przedstawieniu występuje też anioł, przynoszący Janowi pokarm.

   Na Zachodzie uważany jest m.in. za patrona Albanii i Azji Mniejszej. W Cerkwi prawosławnej jest orędownikiem uczących się pisania ikon, rybaków, proszących o pomyślne wiatry i łowy oraz wiernych modlących się o pomyślność i zgodę rodziny.

opracował Jarosław Charkiewicz, za: www.bacieczki.cerkiew.pl



Dodano: 09 pazdziernika 2016

Яблочинский Листок № 6/2016



 Podwyższenie Życiodajnego Krzyża Jezusa Chrystusa to niezwykłe święto: smutne i zarazem przepełnione radością niosącą nadzieję.

 

Gdy Jezus Chrystus dokonywał na Krzyżu aktu zbawienia całej ludzkości, nie obeszło się w tych strasznych chwilach bez momentów tak bliskich naszej naturze, naszym codziennym troskom: zwątpienie – ludzka słabość. Pan Ukrzyżowany, przeżywał tak jak każdy człowiek, co budzi niezwykłe zadziwienie wszelkich filozofów, mędrców oraz prawdziwych Teologów: śww. Bazylego Wielkiego, Grzegorza Teologa i Jana Chryzostoma, później zaś stanowi fundament modlitw pokutnych wielu Świętych Pańskich (śww. Antoni Wielki, Makary Wielki, Izaak Syryjczyk..) oraz przykład Boskości i Człowieczeństwa Syna Bożego.

 

Mimo wypowiedzianych słów: Panie, czemuś mię opuścił? - pojawiły się późniejsze, pełne władzy i mocy słowa: - Dokonało się! Akt zbawienia człowieka rozpoczął się z momentem śmierci Jezusa Chrystusa na Krzyżu – dotąd haniebnym narzędziu śmierci; odtąd zaś i po wszystkie czasy – chwalebnym orężem zwycięstwa nad śmiercią i piekłem.

 

Krzyż towarzyszy każdemu człowiekowi od jego początku, tj. od narodzin i przez całe życie nie tylko jako widzialny znak, znamię lecz przede wszystkim jako moc Boża oraz powołanie przez świadectwo przed światem. Każdy chrześcijanin kładzie na siebie znak Krzyża, nosi na ciele krzyżyk i nigdy się go nie pozbywa. Wewnętrznie, chrześcijanin także niesie określony – osobisty krzyż (ciężka choroba, wyczerpująca praca, niezrozumienie otoczenia, itd..), który, mimo iż posiada swój ciężar – jednak prowadzi do określonego celu: zbawienia duszy w Bogu.

 

Dzieje się tak ze względu na moc Krzyża poprzez wiarę człowieka. Ufając Ukrzyżowanemu czcimy Jego Krzyż, który nie jest świadectwem dawnej hańby a nowotestamentową, niezastąpioną bronią w walce o własną duszę i jej ontologiczną wolność jako dziecko Boże.

 

Krzyż oznacza nie tylko Zwycięstwo lecz także Tego, od Którego ono przychodzi: Boga w Trójcy. W liturgicznych tekstach czytamy o trzyczęściowym Krzyżu, ponieważ od początku składa się z trzech drzewców: pionowego, poziomego oraz podnóżka, na którym opierało się umęczone ciało Zbawiciela.

 

Nosząc na sobie lub podczas świątecznych procesji znak Krzyża – świadczymy przed światem przynależność do wojska Chrystusa, duchowego wojska, w nieustannej duchowej walce (niewidimaja brań). Jezus Chrystus przyniósł nam na ziemię znak zwycięstwa pełen mocy, przyozdabiamy nim wszystko: kopuły cerkwi i budynków o sakralnym znaczeniu, domy modlitwy, budynki monasterskie, przydrożne kapliczki oraz szczególne miejsca ważne dla historii miejscowości, okręgu, miasta bądź całego narodu; szaty liturgiczne i wystrój świątyń, ściany domów podczas ich wyświęcenia, etc.

 

Nadzieja, którą rozsiewa na cały świat znamię Krzyża Jezusa Chrystusa to paschalna radość po udrękach Wielkiego Piątku, to namacalny dowód Bogoczłowieczeństwa Chrystusa. Krzyż łączy człowieka z niebem wertykalnie a ze światem (chrześcijan) w miłości do bliźnich – horyzontalnie, działając w każdej płaszczyźnie życia człowieka. Pokłońmy się Drogiemu Krzyżowi, przez Który otrzymaliśmy możliwość powrotu do domu Ojca – Boga.

 

 

Spasi Hospodi ludi Twoja i błagosłowi dostojanije Twoje!

 

 

Zgodnie z naszą tradycją publikujemy ostatni fragment Zakończenia z dzieła Zbigniewa Dobrzyńskiego: Obrządek słowiański w danej Polsce wydawnictwa Warszawskiej Metropolii Prawosławnej; Warszawa 1989:

 

 

Należy jednak podkreślić – pisze St. Kętrzyński w swych wywodach o badaniach historycznych dotyczących początków chrześcijaństwa polskiego – że jakikolwiek będzie rezultat poniższych (jego) rozważań, będzie on zawsze jedynie przybliżony do prawdy. Jeżeli w badaniach historycznych z natury samego przedmiotu i z natury samego materiału historycznego, (braku) źródeł historycznych, możemy mówić tylko o względnym zbliżeniu się do obiektywnej prawdy, to w tym wypadku pozostaną zapewne na zawsze dwie przeciwstawne opinie, ze sobą niezgodne i wzajemnie się wykluczające. Tak pisał St. Kętrzyński w latach międzywojennych. To, co wtedy napisał o początkach chrześcijaństwa polskiego i o drugiej zaginionej metropolii w Krakowie, o stosunkach politycznych i kościelnych od czasów Mieszka I i jego następców do czasów Kazimierza Odnowiciela włącznie, to stało się pierwszym krokiem do historiograficznego udowodnienia istnienia obrządku słowiańskiego w Polsce oraz słowiańskiej metropolii w Krakowie. St. Kętrzyński zmarł 26 maja 1950 r., schorowany po przebyciu okupacji w obozie koncentracyjnym. Nie doczekał się tych odkryć archeologicznych, które potwierdziły jego hipotezy i pozwalają dziś na coraz większe zbliżenie się do obiektywnej prawdy, do stworzenia jednego historycznego poglądu, poglądu nie dającego się zakwestionować. Bowiem w tak zasadniczej sprawie nie powinno być dwóch wzajemnie się wykluczających poglądów.

 

Przyznanie się do uprawiania przez naszych przodków w IX, X, XI i XII stuleciu obrządku słowiańskiego wcale nas Polaków nie dyskwalifikuje pod względem religijnym ani cywilizacyjno-kulturalnym, tak samo jak nie dyskwalifikuje to Greków, Bułgarów, Serbów, Morawian, Czechów i Rusinów. Musimy wreszcie pozbyć się tego kompleksu niższości, narzuconego nam we wczesnym średniowieczu przez Kościół rzymski. W wieku XII Polacy przeszli ostatecznie na obrządek łaciński i on stał się wkrótce głównym elementem naszego poczucia narodowego. Czyż jednak nie powinniśmy odnosić się z największym szacunkiem dla historii obrządku słowiańskiego, od którego nasze polskie chrześcijaństwo się rozpoczęło. Nie ma w tym nic takiego, czego byśmy my, dzisiejsi Polacy, mieli się wstydzić. Niech wstydzą się ci, którzy sfałszowali naszą historię i okłamywali nasz naród przez całe stulecia.

 

Istnieje jeszcze jedna grupa dowodów na istnienie obrządku słowiańskiego. Jest nią akcja zacierania śladów po obrządku słowiańskim. Akcja ta trwa nadal, nie ustała do dnia dzisiejszego. Już samo jej trwanie posiada swoją wymowę.

 

Prawo do weryfikacji historii ma cały naród, zaś obowiązek jej przeprowadzenia należy do historyków. Żyjemy w epoce, w której milionom wykształconych obywateli nie wystarczają dla samookreślenia ich osobowości średniowieczne legendy. Wszyscy chcą wiedzieć dokładnie, jak było, czym byli nasi przodkowie.

 

W roku 1988 świat chrześcijański obchodzi tysiąclecie przyjęcia chrześcijaństwa przez Ruś. Udział Polski w tym jubileuszu powinien zaznaczyć się szczególnie, tak ze względu na najbliższe sąsiedztwo Polski z Rusią oraz na historyczne z nią powiązania, jak i na następstwa przyjęcia obrządku wschodniego w roku 988 przez Włodzimierza Wielkiego na stosunki kościelne w Polsce. Reakcja Zachodu na utworzenie w roku 988 metropolii obrządku greckiego w Kijowie była natychmiastowa. Już w roku 989, ze względu na panujący w państwie Wiślan już od ponad stu lat obrządek słowiański, aby uwolnić słowiański Kościół państwa Wiślan z obediencji wschodniej, utworzone zostało w Krakowie, w stolicy państwa Wiślan, arcybiskupstwo obrządku słowiańskiego, podlegające Stolicy Apostolskiej w Rzymie. Dokonał tego prawdopodobnie nie kto inny, ale właśnie św. Wojciech, ówczesny biskup praski. Gdy jednak dziesięć lat później, w roku 999, doszło do zjednoczenia państwa Wiślan i państwa Polan w jedno wielkie państwo pod władzą Bolesława Chrobrego, znowu reakcja Zachodu była natychmiastowa. Aby nie dopuścić do rozprzestrzenienia się władzy kościelnej słowiańskiej metropolii w Krakowie nad całym państwem Bolesława Chrobrego, utworzone zostało w roku 1000 arcybiskupstwo obrządku łacińskiego w Gnieźnie. Tak więc przyjęcie przez Włodzimierza Wielkiego obrządku wschodniego spowodowało powstanie słowiańskiej metropolii w Krakowie, a jej istnienie spowodowało z kolei utworzenie w roku 1000 łacińskiej metropolii w Gnieźnie.

 

Rok 1989 będzie zatem rokiem jubileuszowym dla nas Polaków, będzie świętem tysiąclecia utworzenia metropolii obrządku słowiańskiego w Krakowie, pierwszej chrześcijańskiej metropolii na ziemiach tworzącego się wówczas państwa polskiego.

Koniec.



Dodano: 26 wrzesnia 2016


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej