Odwiedzin: 98772
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок Nr 7/2011

Trzecia Niedziela Wielkiego Postu

Adoracja Świętego Krzyża Pańskiego

Krzyż! Jak głęboki sens kryje to słowo! Jak wiele mówi nam, chrześcijanom! Krzyż – źródło łaskawych mocy; wielka duchowa siła; źródło niezliczonych łask; ozdoba Kościoła i obrońca wszechświata.

Nie zawsze jednak ludzie w taki sposób pojmowali krzyż, nie zawsze z nim wiązały się tak wysokie wyobrażenia i nie zawsze posiadał takie uświęcone znaczenie. W czasach pogańskich krzyż stanowił narzędzie haniebnej śmierci. To z tego względu krzyż budził trwogę i przerażenie. Krzyż przez długie epoki pozostawał symbolem ośmieszenia i największego nieszczęścia.

Dopiero od tego wszakże czasu, gdy Bogoczłowiek Jezus Chrystus ze względu na nasze zbawienie od grzechów cierpiał na krzyżu i na nim zwyciężył męczarnie i śmierć, krzyż z haniebnego narzędzia śmierci stał się błogosławionym środkiem zbawienia ludzi. Na krzyżu Zbawca świata dokonał największego wyrzeczenia – wykupienia i zbawienia ludzi. Poprzez Swoje cierpienia na krzyżu Chrystus darował mu szczególną zbawczą siłę. Najczystszą Krwią, przelaną na krzyżu za grzechy całego świata, Pan Jezus uświęcił go i błogosławił. Poprzez krzyż ukazana nam została droga do Królestwa Niebieskiego i polecone nam zostało niesienie własnego krzyża i podążać za Chrystusem drogą pełną poświęceń dla bliźniego i miłości do Boga. Krzyż Chrystusa, jako narzędzie zbawienia świata, od samego początku istnienia Kościoła na ziemi, pozostaje dla chrześcijan znakiem zwycięstwa, przedmiotem szczególnej czci i bogobojnej adoracji.

Oto teraz trwa Wielki Post. Każdy post, w szczególności zaś Wielki, - to czas na samoograniczenia, pełne łaski i zbawienne dla wierzącego człowieka. Wielki Post został ustanowiony za przykładem Samego Zbawiciela Chrystusa, który pościł na pustyni w ciągu 40 dni, tuż po Swoim Chrzcie. Post wymaga od nas szczególnej dbałości o własną duszę, usilnej modlitwy, walki z grzechami i nieprzerwanych wyrzeczeń duchowych. Skłania nas również do ograniczenia nie tylko spożywanych pokarmów, lecz także samych myśli i słów, jak też kieruje ku prawdziwemu pokajaniu i duchowemu obnowieniu.

Wyrzeczenia te nie są zwyczajne, niełatwo jest bowiem trudzić się w czynieniu dobrych uczynków i wytrwać w poście… Z tego powodu Święty Kościół przychodzi nam z pomocą. Nazywając Krzyż Chrystusa światłą jasnością, nauczycielem zbłądzonych, mocą świętych, znakiem radości, Kościół eksponuje Święty Krzyż Chrystusa na środku świątyni, w środku okresu Wielkiego Postu, po to, by u podnóża Krzyża móc zaczerpnąć niekończących się potoków wody, przelewanej z łaski, tj. zaczerpnąć sił duchowych dla dalszych postnych wyrzeczeń i walki z grzechem.

Wzywając do adoracji Życiodajnego Krzyża Chrystusa, św. Kościół proponuje dziś ewangeliczne czytanie o krzyżu. Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój, i niech idzie za mną (Mt 16, 24). Jak powinniśmy rozumieć te słowa? O jakim krzyżu mówi Jezus Chrystus, przyzywając nas do niesienia go w naszym życiu? Mówiąc o Krzyżu Chrystusa, przede wszystkim, mamy na myśli ten krzyż, który Chrystus Sam niósł na Golgotę. Był to bowiem ciężki drewniany krzyż. Zbawiciel przyjął go dobrowolnie, by przecierpieć męki i krzyżową śmierć dla zbawienia świata.

Warto jednak pamiętać, że Krzyżem Chrystusa jest również inny krzyż – krzyż nieszczęścia, cierpienia i śmierci za rodzaj ludzki. Nikt z nas nie byłby w stanie go unieść, tak był, bowiem, ciężki. Nikt nie może powtórzyć wielkiego odkupieńczego aktu na Krzyżu Jezusa Chrystusa. Wszakże, każdy z nas, Bracia i Siostry, jest w stanie nieść podobny, niefizyczny krzyż, pełen goryczy, w ślad za Jezusem Chrystusem. Powinniśmy podążać ku wyrzeczeniom zawsze wraz z Chrystusem a ów krzyż wyrzeczeń traktować jak własny krzyż, o którym uprzedził nas Sam Jezus Chrystus.

Krzyż naszych wyrzeczeń składa się z ciągłego dążenia i sumiennego wypełniania swoich obowiązków, swego długu w stosunku do ludzi i Boga, oraz z tych wszystkich nieszczęść, cierpienia, napaści, ubóstwa i bólu, które niejednokrotnie towarzyszą naszym wysiłkom, oraz, które niekiedy posyłane są na nas dla nauki i duchowego rozwoju.

Każdy niesie krzyż odpowiedni do jego zdolności i uwarunkowań. Przed każdym aktem dobrowolnego niesienia własnego krzyża wymagane jest zaparcie się samego siebie. Oznacza to, z kolei, odrzucić od siebie wszelki egoizm, egocentryzm, dumę i pychę, pełne namiętności umiłowanie siebie, dogadzanie sobie we wszystkim, ckliwość, co w prostej linii oznacza życie nie dla siebie samego ponad wszystko, lecz życie dla innych. Pan Jezus przyszedł na świat nie po to, by Mu służono, lecz by lecz aby służył i oddał życie Swoje na okup za wielu (Mt 20, 28). Całe ziemskie życie Zbawiciela to nieprzerwane i pełne poświęcenia oraz wyrzeczeń, służenie bliźnim. Podążanie za tym wzorem postępowania stanowi najprawdziwszy dług każdego chrześcijanina.

Zaparcie się samego siebie nie oznacza tu nienawiść do samego siebie i całkowitego porzucenia wszystkich dóbr tego świata. Wspomnijmy słowa Apostoła Pawła, który sam wiele wycierpiawszy, pokornie zaświadcza, że nikt nigdy ciała swego nie miał w nienawiści, ale je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus Kościół (Efez 5, 29).

Pan stworzył człowieka i wręczył mu wszelkie możliwości wykorzystywania dóbr tego świata, jednak człowiek nie powinien przywiązywać się do samych dóbr, nie może zapominać o swojej wiecznej duszy, Bogu czy ludziach. Zaparcie się samego siebie to odrzucenie grzesznych zamiarów własnej woli oraz całkowite podporządkowanie jej czynieniu dobra.

W naszej duszy nieustannie trwa walka dobra ze złem. Obowiązkiem więc jest dla nas zwyciężanie, z Bożą pomocą, całego pojawiającego się zła: wszelkie grzeszne przyzwyczajenia, pokusy, zgorszenia i życzenie złego bliźniemu. Nieroztropnie byłoby zatrzymać się w pół drogi podczas tej walki, pozbawiony sensu byłby także bezruch w dążeniu do duchowej doskonałości. Należy więc wzrastać z siły w siłę, osiągać cnotę po cnocie, od jednego doświadczenia walki z grzechem, do kolejnego, ubogacającego duszę. Zaparcie się samego siebie oznacza kroczenie za Jezusem Chrystusem, tj. podążanie drogą wiary i wypełniania przykazań, opisanych w Ewangelii. Oznacza to również miłość do Chrystusa poprzez wierne naśladownictwo w świetle słów Apostoła Pawła: Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie (Flp 2, 5).

Pan nasz Jezus Chrystus to nasza droga, prawda i życie (J 14, 6). On Jest światłem na drodze naszych wyrzeczeń, samoograniczenia i niesienia krzyża – na drodze prawdziwej, prawej, prowadzącej wprost do Królestwa Niebieskiego. Tą samą drogą kroczył Jezus Chrystus, podążali nią wszyscy święci, powinni więc iść nią wszyscy naśladowcy Jezusa, Jego wierni uczniowie.

Pokłońmy się, Bracia i Siostry, Drogiemu i Życiodajnemu Krzyżowi Chrystusa Zbawiciela, poprośmy Go w gorących modlitwach o to, by łaskawie nakierował nas na tę drogę pełnego wyrzeczeń służenia Bogu i naszym bliźnim. Niezwyciężona i nieosiągalna, Boska siło Drogocennego i Życiodajnego Krzyża, nie pozostawiaj nas, grzesznych!

                                                               Amiń.
Źródło: Prot. A. Głuszakow, Pouczenije w Krestopokłonnuju Niedielu, Żurnał Moskowskoj Patriarchii 1965/3, s. 46-47.

 

Dodano: 28 marca 2011

Яблочинский Листок Nr 6/2011

Druga Niedziela Wielkiego Postu – Świętego Grzegorza Palamasa.

 Święty żył w XIV wieku, był wybitnym teologiem i arcybiskupem Salonik, który odważnie przeciwstawił się fałszywej nauce heretyków Barlaama i Akindynosa.

Według niego, Bóg objawia się światu w swych energiach i są one dostępne każdemu człowiekowi. Jako przykłady takich objawień Święty podaje górę Synaj oraz Tabor - w dniu Przemienienia. To właśnie Przemienienie Pańskie jest dla Apostołów faktem ich chwilowej zdolności uchwycenia chwały Pana, ukrytej pod jego samoograniczaniem się (kenozis). Wiemy z Ewangelii, że właśnie Przemienienie się Chrystusa przed wybranymi Apostołami było wydarzeniem bezprecedensowym, którego oni nie mogli się spodziewać, sądząc po pokorze, jaką codziennie Jezus Chrystus odnawiał swoim zachowaniem. Wydarzenie to było zarówno ukazaniem Boskości Syna Bożego, jak też utwierdzeniem uczniów w wierze, silnej wierze w Boga. Świadomość własnej obecności w towarzystwie Tego, o Którym mówiło całe Pismo Święte Starego Testamentu powodowała niewypowiedzianą duchową radość oraz, jednocześnie, początkowo napawała niepokojem własnej niedoskonałości: Widząc to Szymon Piotr przypadł do kolan Jezusa, mówiąc: Odejdź ode mnie, Panie, bom jest człowiek grzeszny (Łk 5, 8).

Nauka św. Grzegorza Palamasa zawiera wszelkie aspekty teologicznej nauki o samym człowieku – antropologii. Mówiąc o godności i miejscu stworzonego człowieka, Święty zwraca uwagę na ważny szczegół, który można uznać za kamień węgielny jego rozważań teologicznych. To, co odróżnia człowieka od aniołów, to fakt, że człowiek jest stworzony na obraz Wcielenia. Jego czysta „duchowość” wciela się w naturę i jednocześnie ją przenika właśnie ze względu na energie. Anioł to wtórne światło, czyste odbicie, posłaniec i sługa duchowych wartości. Jedynie człowiek otrzymał moc przemieniania świata i całej jego materii ze względu na obraz Stwórcy w sobie. Człowiek, w końcu, może stwarzać świętość i być jej źródłem. Człowiek nie odzwierciedla światła, lecz sam staje się światłem, duchową wartością, i oto, dlaczego aniołowie mu służą.

By nie popaść w grzech pychy oraz w celu dokładnego umiejscowienia we wszechświecie mikrokosmosu, jakim jest każdy człowiek – św. Grzegorz Palamas prędko napomina, że w naszym bycie ukształtowanym na obraz Boży człowiek jest wyższy od aniołów, lecz w podobieństwie jest on niższy, gdyż niestały… po upadku odrzuciliśmy podobieństwo, lecz nie straciliśmy obrazu.

Cóż może oznaczać utrata podobieństwa Bożego w człowieku? Zwróćmy uwagę, że skutki upadku w Raju dotyczą nie tylko samego człowieka. Upadek w Raju stał się przyczyną negatywnej przemiany całego stworzonego bytu we wszechświecie.  Decyzja człowieka zasadniczo i wyraźnie wpłynęła na dalszy obraz życia wszelkich istot i stworzeń oraz nakreśliła nowe zależności między nimi.

Efektem upadku prarodziców są – zgodnie z nazewnictwem teologicznym – namiętności. O nich św. Grzegorz Palamas także wyraził swoją opinię, idąc drogą określania antropologii człowieka po upadku. Jego spostrzeżenia stanowią bazę wyjściową dla prawosławnego kierunku nauki Kościoła o człowieku, jednak są jednocześnie jedynie efektem, podsumowaniem całego, już istniejącego stosunku Ojców Kościoła i ascetów, Ojców Pustyni, do pojęcia namiętności. Namiętności pochodzące z ciała są teologicznie najmniej ciężkim grzechem, świadczą bowiem tylko o ciężarze materii na skutek jej niedoszłego uduchowienia – grzech pierworodny, wszakże, dokonał się na skutek pragnienia człowieka stania się bogiem ale bez Boga. Źródło zła tkwi w rozdwojeniu serca, gdzie zło i dobro znalazły się w dziwny sposób obok siebie, w „przybytku sprawiedliwości i niesprawiedliwości”.

Wyraźny akcent nauki św. Grzegorza Palamasa o namiętnościach, który leży po stronie właściwości duchowych, całego wnętrza człowieka, doskonale określa pojęcie sensu jego bytu na ziemi. Nie jest więc sensem dogadzanie ciału, które doprowadziło do zepsucia rajskich zasad współpracy stworzeń Bożych; nie może więc górować nad pojęciem wartości duchowych, bowiem to właśnie one prawdziwie określają człowieka po upadku. Stąd duchowość Palamasa zakłada walkę z namiętnościami, czyli z duchowymi skłonnościami do wszelkiego grzechu oraz możliwość zwycięstwa i osiągnięcie przebóstwienia jeszcze w tym życiu. Dlatego też chwała Boża może stać się dostępna dla ludzi, którzy przez modlitwę i post dążą do określenia własnej duchowości.

Na ikonach i freskach oraz wszelkich przedstawieniach osób przebóstwionych i aniołów,  świętość, owe przebóstwiające energie Boże, jest zaznaczana za pomocą nimbów i jako ich aureole, zazwyczaj koloru złotego, w ikonografii imitującego światłość. W owych nimbach każdy może odnaleźć własne oblicze, co stymuluje do działania duchowego.

Efektem decyzji wstąpienia na drogę samoograniczenia, naszej osobistej kenozy, za przykładem Jezusa Chrystusa, będzie otrzymanie darów Bożych. Jednym z nich jest oświecenie duchowe. Św. Grzegorz Palamas mówi: Człowiek mający oświecenie osiąga wieczne szczyty, już na ziemi wszystko staje się cudem i nawet nie będąc w niebie, współzawodniczy z mocami niebieskimi w nieustannym śpiewie. Przebywając na ziemi jako anioł, prowadzi do Boga całe stworzenie – i tym samym określa kierunek dążenia całej ludzkości: jest nim naprawa zepsutego stworzonego świata, ze względu na Ofiarę na Krzyżu Jezusa Chrystusa, Który umożliwił to działanie. Przebóstwiając siebie, przebóstwiamy wszechświat, dając szansę osobistego duchowego wzrastania, kładziemy fundamenty podobnego wzrastania w Bogu całemu światu. Niezwykle trafne wydają się w tym momencie znamienne słowa wielkiego Starca, świętego Serafina z Sarowa: Zbawiaj się sam a miliony zbawią się wokół ciebie.

Nauka św. Grzegorza Palamasa została uznana na Synodach w Konstantynopolu (1341-1352) jako poprawny wyraz prawosławnej wiary, a nawet jej dopełnienie. Będąc niedostępny, Bóg ukazuje się w Swoich energiach, co czyni Go dostępnym człowiekowi.

Zwycięstwo św. Grzegorza Palamasa nad fałszywymi naukami i nauczycielami pseudo-ascezy, stanowi zwycięstwo ascetów i mnichów całego Prawosławia nad duchem tego świata.

Wszystkie cytaty wg: P. Evdokimov, Prawosławie, Warszawa 1986.

Dodano: 20 marca 2011

Яблочинский Листок Nr 5/2011
 

W Pierwszą Niedzielę Wielkiego Postu -

Prawosławni świętują podniosłe wydarzenie, mające swoje historyczne podłoże, jednak wyraźnie wskazujące na ingerencję Boskich sił w całej historii Kościoła chrześcijańskiego na ziemi. Mimo, iż święto, jakie proponuje nam Kościół prawosławny tej niedzieli jest bardziej uroczystym wspomnieniem określonych postaci i wydarzeń, to jednak jego sakralny charakter każe nam odnieść się w sposób szczególny, ze zwiększoną uwagą do przesłania, jakie ono niesie.

Tego dnia, tuż po zakończeniu nabożeństwa głównego, czyli Świętej Liturgii, wierni – podobnie jak w ubiegłą niedzielę – pozostają w świątyni dłużej niż dotychczas. Wiąże się to ze szczególnym charakterem kolejnego nabożeństwa, które stanowi swoistą doksologię skierowaną także na ludzi.

Prośby, deklamowane podczas trwania tego nabożeństwa, wyraźnie i dobitnie charakteryzują nam historię całego Kościoła, poszczególne osoby, jakich znane imiona przywoływane są tego dnia, dokładnie mówią nam o problemach i przeszkodach w jego zbawczym działaniu na ziemi. Władcy, hierarchowie, poszczególni święci – wszyscy razem wymienieni tworzą pewien obraz zarówno wiary w Boga, jak i wpływu świeckiego, zewnętrznego świata na Kościół chrześcijański.

Historia Kościoła mówi nam wyraźnie o niezliczonych problemach, pojawiających się herezjach poza Kościołem i w jego łonie, wszelkich knowaniach sił ciemności za pośrednictwem ludzi i instytucji, które nienawidziły Kościoła i oddane były czynieniu zła na świecie. Wszystkie te wydarzenia mimo, iż mogły dalece wpłynąć na obraz Kościoła – nie zachwiały w nim najważniejszego – wiary we wszechmoc i miłosierdzie Boże. Słowa Jezusa Chrystusa, które legły u podstaw powołania do istnienia Kościoła na ziemi, nigdy nie straciły swojej siły oddziaływania i zawsze były niewyczerpanym źródłem nadziei w sercach wszystkich obrońców wiary prawosławnej w całej długiej i zawiłej historii Kościoła Prawosławnego na ziemi.

Przez ponad dwa tysiąclecia Kościół Prawosławny pozostaje wierny i konsekwentnie broni tych zasad, jakie ustanowił Jezus Chrystus i Jego Apostołowie, ich następcy, u zarania Nowego Testamentu. Jego Kościół nadal niesie Dobrą Nowinę wszystkim ludziom i obwieszcza sens życia każdego człowieka, określając go mianem zbawienia duszy. Wszyscy ci, którzy okazali swą szczerość i gorliwość w dążeniu do zachowania wierności Kościołowi i swym życiem bądź ofiarą z życia, złożyli świadectwo głębokiej i czystej wiary – dzisiejszego dnia są przez Kościół wspominani i wychwalani. To ich przykład życia może służyć za wspaniały wzorzec postępowania w każdej epoce historycznej, o każdym czasie. Ich niezłomność wiary jest dziś dla każdego wyznawcy Prawosławia nie tylko symbolem, lecz moralnym kompasem w trudnych czasach duchowego nieunormowania i dysharmonii.

Wierni słyszą dziś zarówno pochwałę wszystkich zmarłych, wiernych Prawosławiu jak też żyjących. Rozbrzmiewające: Wiecznaja pamiat’, jak i Mnogaja leta, po raz kolejny jednoczą w świątyni świat widzialny z niewidzialnym, duchowym, żywych ze zmarłymi. Pieśń, śpiewana na koniec nabożeństwa, w imieniu wszystkich prawosławnych (żyjących i zmarłych) stanowi wyraz wdzięczności Bogu za Jego niekończące się łaski i dary, które zachowały Kościół Prawosławny na przestrzeni wieków zawsze wiernym ortodoksyjności i prawości prawd, jakie określił Pan nasz Jezus Chrystus.

Dzisiejsze święto mimo, iż nie jest bezpośrednio powiązane z jednym określonym wydarzeniem historycznym, to jednak odzwierciedla wszystkie inne, poprzedzające rok 842, kiedy to postanowiono obchodzić Tyumf Prawosławia właśnie w Pierwszą Niedzielę Wielkiego Postu. Dla każdego wiernego moment ten stanowi źródło radości i pociesza oraz obdarza nadzieją po trudach i wyrzeczeniach, poniesionych w pierwszym tygodniu Wielkiego i zbawiennego Postu. Dwie ikony na środku świątyni najdobitniej o tym świadczą.

Pierwsze postne dni mamy za sobą, wyrażamy wdzięczność Bogu za smutki i radości, jakie się wtedy pojawiły. Jesteśmy pełni dobrych nadziei na dalsze trwanie w postnych wysiłkach, które polegają – przede wszystkim – na powściągliwości w słowach i ukróceniu osądzania innych – o czym mówi pierwszy tekst liturgiczny, śpiewany jeszcze w Niedzielę Przebaczenia win.

Sam obrzęd przebaczenia win – warto przypomnieć – nie jest wyłącznie tradycyjnym zaleceniem, lecz liturgiczną realnością Kościoła, duchowym wymogiem na progu kolejnego Wielkiego Postu. Słowa, wypowiadane podczas samego rytu: Wybacz mi, grzesznemu i: Niech Bóg wybaczy, i Ty także mi wybacz, nie oznaczają jedynie rytualnego wymogu. Jeśli przystąpiliśmy do tego wydarzenia, to staliśmy się świadkami pojednania ze wszystkimi, staliśmy się uczestnikami sakralnej rzeczywistości Kościoła prawosławnego na ziemi a nie jedynie biernymi świadkami ciekawej tradycji…

Logicznym więc będzie obranie takiego modelu postępowania, który będzie odpowiadać wypowiedzianym w świątyni słowom. Od pojednania bowiem rozpoczyna się w Prawosławiu wszelkie dobre działanie. Szczerość wypowiedzianych słów może być mierzona własnym zachowaniem podczas Wielkiego Postu: jeśli wybaczyliśmy to będziemy dokładać wszelkich starań by nie kopiować złych sytuacji w przyszłości. W przeciwnym razie nasze słowa staną się jarzmem, które trzyma nas w okowach zła.

Każdy, kto spotkał się w ciągu tych pierwszych dni ze szczególnym przejawem działalności szatana – poprzez ludzi bądź sytuacje, niepokój w modlitwie czy wszelkie napaści – z nadzieją wierzy w pomoc Bożą i pozostaje nieporuszony w trudach, ponieważ wierzy w Boga. To nasz Bóg każe nam wybaczać ludziom ich przewinienia właśnie ze względu na nasze winy, które także zostaną nam odpuszczone. Jest to warunek zbawienia a my jednoczymy się w jedności całego Kościoła. Taka jest wola Boża, o co przecież wyraźnie prosimy w modlitwie Otcze nasz: i Odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom.

            Poparciem i apologią powyższej opinii niech będą słowa Abby Doroteusza, nauczyciela mnichów z VI-VII wieku, tak adekwatne do zalecenia powstrzymania języka: strzec języka swego od zła znaczy: nie ranić niczym sumienia bliźniego, nie obmawiać, nie rozdrażniać (…) Zdarza się bowiem, że ktoś nie czyni zła, nie czyniąc także dobra; ktoś nie krzywdzi, ale nie okazuje też miłosierdzia; inny nie ma nienawiści, ale zarazem jest bez miłości. Nie takiego postu pragnie Pan…

 


Dodano: 13 marca 2011


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej