Odwiedzin: 98772
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок Nr 1/2011
 

Boże Narodzenie

Śnieg zaległ grubą pokrywą całą ziemię, która w świetle lamp ulicznych przybiera interesujące kolory i odcienie. Teraz możemy wyjść na spacer nawet w środku nocy bez obawy, że zabłądzimy czy pomylimy drogę, ponieważ biały puch wyraźnie maluje kształty i umożliwia powrót po własnych śladach.

Za dnia mamy wrażenie, że niebo połączyło się z ziemią a cały świat dzięki temu stanie się lepszy. Za każdym razem, gdy biały śnieg pokryje wszystko dokoła, niecierpliwie oczekujemy świąt Bożego Narodzenia, które w tym roku upiększone są właśnie wspaniale trzeszczącym pod nogami śniegiem. Stanowi to niezwykły obraz tego piękna, które możemy otrzymać z pozornie smutnego krajobrazu. Podobnie bywa z naszymi duchowymi zmianami, które niejednokrotnie wydają nam się zupełnie nierealne a w rzeczywistości są jedynym prawidłowym procesem duchowego wzrastania. Nigdy nie jest łatwo przeobrazić fetoru zastygłej w nieczystościach duszy w kwiatowy zapach pokory i żywego żalu za dokonane przewinienia. Zwłaszcza wtedy, gdy wydaje nam się, że jesteśmy wyjątkowi, idealni; gdy czujemy, że cały świat do nas należy a my koniecznie jesteśmy zobowiązani do jego maksymalnej eksploatacji – właśnie wtedy powinniśmy chwytać się samokrytyki. Jedynie ona, niczym ostra brzytwa, jest w stanie usunąć grzeszny nieład i wyprostować wszelkie bezkształtne chorobowe narośle i guzy czy zwyrodnienia,  doprowadzając w efekcie do pierwotnej czystości myśli i szczerości w działaniu.

Opisana powyżej sytuacja stanowi niezwykły cud przeobrażenia od stanu grzechu i upadku ideałów do wysokości Chrystusowej pokory. Jedynie ona otwiera horyzonty działania tak rozległe, że dusza drży w modlitewnym trwaniu i świadomie upada przed Krzyżem, który niesie wyłącznie radość i satysfakcję w nadziei na łaskę Bożą.

Czyż Boże Narodzenie nie jest oczekiwaniem cudu? Owo niewytłumaczalne zjawisko dzieje się na naszych oczach, wpływa na nasze dusze – cud Bożego Narodzenia przemienia nasze życie. Dzieje się tak dlatego, ponieważ nie wspominamy narodzin zwykłego człowieka, określonej postaci historycznej a obserwujemy duchem najbardziej tajemniczy cud Bożej ingerencji w losy całego świata. Przedwieczna narada z ikony św. Trójcy, znanej z dzieł św. Andrzeja (Rublowa), po raz kolejny dokonuje się na naszych oczach. Oto Jeden z Trzech wypełnia obietnicę, daną jeszcze przed powołaniem z niebytu do istnienia samego pojęcia bytu. Przed nami, na naszych oczach  Słowo obietnicy, niczym Przymierze, wypełnia się w każdym szczególe – cud Bożej miłości !

Zwróćmy uwagę na fakt dotrzymania danej przez Logos obietnicy oraz na nadzieję z tego wypływającą - ciągłe o tym przypominanie na wszystkich kartach Starego Testamentu.

W niedzielę usłyszeliśmy imiona różnych przedstawicieli starotestamentowych dziejów, wśród nich byli ludzie zarówno dobrzy jak i źli, jednak każdy z nich wykonał określoną misję w dziele zbawienia ludzkości. Każda z wymienionych osób przenosiła nadzieję na przyjście Zbawiciela, na kolejne wieki, rozciągając tym samym oczekiwanie na cud, którego dziś stajemy się świadkami.

Chrystus się rodzi – wychwalajcie! – niesie się na cały świat, Chrystus z niebios – spotykajcie! Cały świat wyśpiewuje chwałę Stwórcy razem z anielskimi siłami oraz całą ludzkością i dziwi się cudowi nieograniczonej miłości Bożej do grzesznego człowieka. z tego względu Boże Narodzenie nazywane jest Zimową Paschą.

W takim dniu każdy prawosławny chrześcijanin dokłada wszelkich starań, by spędzić go zupełnie inaczej niż każdy inny dzień życia. Tradycją jest rodzinny charakter świąt Bożego Narodzenia, długie rozmowy podczas uroczystego śniadania i spotkań z przyjaciółmi oraz niezwykła wdzięczność Bogu za Jego Kościół, gdy znajdujemy się w świątyni, uczestnicząc na świątecznej Wieczerni.

Niezwykłość tych świąt wiąże się także z możliwością pojednania się ze wszystkimi tymi, których skrzywdziliśmy oraz podjęcia określonych działań w celu naprawy swojego postępowania. Bezpośrednim impulsem do wyzbycia się jarzma grzechów był filipowy post, jednak dążenie takie jest znamienne także dla radosnych obchodów Bożego Narodzenia. W każdej chwili możemy przecież pomagać tym, którzy nie mają możliwości zasiadania z bliskimi przy jednym stole, możemy bezpośrednio lub pośrednio zapewnić im gwarancję nadziei na lepszą przyszłość. Posiadamy wielki wachlarz możliwości udzielenia pomocy – od specjalnych smsów, poprzez zbiórkę darów, Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, po wszelkiego rodzaju internetowe serwisy i portale społecznościowe czy także osobisty udział w transporcie darów potrzebującym.

Warto w te święta pamiętać o innych ludziach, szczególnie zaś wspomnieć ich imiona w osobistej modlitwie do Boga. Dołóżmy wszelkich starań, by nasze słowa nie były puste a każdorazowo stawały się ciałem – by zawsze oznaczały pozytywne działanie.

Przed nami swiatki, czyli Święte Wieczory – okres czasu pomiędzy Bożym Narodzeniem a Chrztem Pańskim. Dawniej te szczególne, wyjątkowe dni służyły nie tylko jako czas hucznych zabaw i powszechnego wesela, lecz właśnie do udzielania wszelkiej pomocy bliźnim. Każdy starał się odwiedzić tych, którzy byli pogrążeni w smutku, pocieszyć dobrym słowem lub zapewnić poprawę warunków życia, zgodnie z własnymi możliwościami. To głównie dlatego duch tych dni określa ich nazwa. Święte Wieczory to także osobiste odczucie cudu, polegającego na świadomości faktu bliskości Boga.

Wydawałoby się, że Boże Narodzenie to jedynie odległe wydarzenie rokrocznie wspominane podczas radosnych nabożeństw, jednak Kościół prawosławny podkreśla jego realność i współczesność: aklamacja Chrystus się rodzi – wychwalajcie Go! - jest bezpośrednim świadectwem aktualności cudu narodzin Jezusa Chrystusa. Dusza każdego z nas może stać się zarówno grotą tej tajemnicy, jak też serce – żłóbkiem, w którym narodzi się Dzieciątko Jezus!

☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺

Z okazji świąt Bożego Narodzenia, Namiestnik i bracia Klasztoru życzą wszystkim parafianom, przyjaciołom i ich Rodzinom oraz Szanownym Internautom, błogosławionego Nowego Roku i nieustającego Bożego błogosławieństwa na każdy dzień życia.

☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺

Dodano: 06 stycznia 2011

Яблочинский Листок Nr 17/2010
 

Post przed Bożym Narodzeniem, którego łaskawość polega na pokornym ograniczeniu osobistych pragnień, związanych z dążeniem do osiągnięcia maksymalnych rozkoszy, swoim sensem nie odbiega od ogólnego pojęcia postu w Kościele prawosławnym.

Każdy szczególny moment, oznaczony przez jedność całego chrześcijańskiego Kościoła, zachowany w sposób szczególnie rygorystyczny w Prawosławiu, oznacza zwrócenie większej uwagi na sprawy ducha niż podczas zwyczajnego, codziennego trwania i samorealizacji dążeń w realnym świecie. Znajdujemy się obecnie w czasie postu bożonarodzeniowego, który każdego roku z tą samą datą rozpoczyna swój zbawienny wpływ na wiernych. Na kogo rzeczywiście wpływa post, który niezwykle często pozostaje jedynie umownym symbolem w realnym życiu współczesnego świata, wspomnieniem wielkich wydarzeń, rzadziej zaś rzeczywistością wolnego wyboru i podporządkowania się zaleceniom Kościoła prawosławnego?

Działa w całej swej pełni na prawdziwie wierzącego człowieka, któremu nieobce są słowa Ewangelii: modlitwa i post; lecz także zachowującego i stosującego w życiu osobistym podstawowe priorytety naszego Prawosławia nie tylko w określonym czasie! Nikt spoza tego kręgu nie może więc ze spokojem sumienia stwierdzić, że uznaje warunki Kościoła, jeśli nie podejmuje trudu postnych wyrzeczeń w swoim życiu, szczególnie zaś w dni określone jako post.

Czy wyrzeczenia te są trudne? Czy gwarantują wszelki sukces duchowy? Pytania te odstraszają umysły ludzi wygodnych, którzy zapomnieli o zaleceniu uczestnictwa w życiu całej wspólnoty cerkiewnej i prowadzą odosobniony żywot osobistego zadowolenia z dokonanych czynów i niebagatelnych osiągnięć, które przypisują jedynie sobie. Wszelki sukces duchowy oznacza prawdziwe zadowolenie, ponieważ jedynie tą drogą oddajemy Bogu, co boskie – wychwalamy Go za łaski, jakie otrzymaliśmy, więc przyznajemy się do naszej niemocy bez Boga. Człowiek, który za podstawę wszelkiego działania obiera wiarę – w logiczny i niezwykle uporządkowany sposób zakłada wagę modlitwy w życiu osobistym, która z kolei skłania do wyrzeczeń Христа ради – ze względu na Chrystusa.

Niejednokrotnie podchodzimy jednak do pojęcia modlitwy zupełnie inaczej. Do ut des ­ - niezwykle trafna magiczna zasada: ja dam coś, więc coś musi się wydarzyć, bo ktoś musi mi coś też dać w zamian. Chodzi jedynie o korzystne warunki takiego związku… Ewangelia nie mówi nam niczego, co potwierdzałoby zasadność powyższego, lecz przestrzega przed takim podejściem. Słowa Chrystusa: przyjdźcie do Mnie wszyscy strudzeni i obciążeni a Ja wam dam ukojenie (Mt 11,28) – nie mówią nam, byśmy coś dali w zamian. Wystarczy jedynie przyjść do Chrystusa.

W jaki sposób miałoby się odbyć takie ukierunkowane podróżowanie – mając umysł otwarty i znając podstawowe zalecenia naszego Kościoła, powinniśmy się orientować, że owo przyjście do Chrystusa odbywa się właśnie poprzez modlitwę i post. Te dwa charakterystyczne wymogi nie są nakazem ale naturalnym efektem poszukiwań duszy pragnącej Boga, dążącej do pogłębienia osobistej wiary, do podniesienia jej poziomu i potwierdzeniu dotychczasowych przekonań religijnych.

Wystarczy jedynie przyjść do Chrystusa ze wszystkimi swoimi problemami, ukrytymi bądź widocznymi namiętnościami, szczerze je obmyć strugami łez fizycznych bądź duchowych – szczerością pokajania za nie – i Chrystus daje ukojenie. Nic prostszego – niczego nie musimy dawać w zamian, żadnego rachunku nie należy tu regulować, żadne negatywne konsekwencje nie będą nas dotyczyć. Zupełnie prosta metoda osiągnięcia zadowolenia oraz przyjęcia ogromu łaski od Dobrego Boga.

Mając tak przygotowany wzorzec postępowania, powinniśmy znaleźć kolejne bodźce, które potwierdzą sensowność działania. Kościół wychodzi na samym początku postu bożonarodzeniowego z propozycją owego przyjścia do Chrystusa, wystarczającym opisem starotestamentowego wydarzenia, które zwiastowało nadejście Nowego Testamentu:

Wprowadzenie do świątyni Najświętszej Marii Panny to jedno z wielkich 12 świąt całego Prawosławia. W każdym lokalnym kościele wszyscy prawosławni świętują to wydarzenie zgodnie z wymogami kalendarzowymi, jakie są reakcją Kościoła na zmieniający się świat. Postać małej Bogurodzicy, dziecka, które samodzielnie dąży do najświętszego miejsca Starego Testamentu jest praobrazem naszego osobistego dążenia do Chrystusa, naszej największej świętości.

Schody, które pokonuje trzyletnia Maria, oznaczają dla nas wszelkie knowania złego i nasze namiętności, które opóźniają nas w dążeniu do Chrystusa. Niejednokrotnie zapominamy o zbawczej mocy modlitwy i postu, uwsteczniając się zupełnie, zamiast się rozwijać. Zaplątani w niejasne zależności świata fizycznego, nadszarpujemy nasze siły wewnętrzne, gubiąc je przez wszelkie złe słowa, uczynki i pozorną wolność myśli.

Wprowadzenie do świątyni oznacza dla nas wprowadzanie nas samych przed oblicze Boga. Jego świętość nie jest żadną przeszkodą – są nią wyłącznie nasze namiętności, niewyspowiadane grzechy, całe brzemię złości na innych ludzi, brak miłości do najbliższych i najprawdziwsza zawiść do zupełnie nieznanych osób, o których dowiadujemy się ze środków masowego przekazu.

a Ja wam dam ukojenie… - jakby nie słysząc naszego narzekania na cały świat, Jezus Chrystus nieprzerwanie kontynuuje Swoje wezwanie, zaprasza nas ku Sobie: nie od razu, nie w czasie jednej sekundy – On czeka na nas latami, całymi dekadami – oczekuje naszej osobistej zgody na działanie Jego świętej łaski na nas samych. Nie warto więc czekać, bo nawet najmniejsze poruszenie serca, nawet najmniejsza dobra myśl, którą przyjmiemy i postaramy się iść jej wytycznymi, zostanie z pewnością zauważona i po tysiąckroć wynagrodzona. Zauważmy, że to te najmniejsze, wydawałoby się, pozbawione chwały i w ogóle niezauważalne myśli i postanowienia, z czasem wyrastają do miana wielkich czynów, które przyniosą chwałę i rzeczywisty, prawdziwy spokój sumienia.

Ukojenie od Chrystusa otrzymamy podczas każdej szczerej spowiedzi. Niech czas postu filipowego ku temu właśnie posłuży a nikt z nas nie pożałuje podjętej drogi, prowadzącej do domu Ojca (J 14,2).

 

Dodano: 03 grudnia 2010

Archanioł Michał
 

Archanioł Michał

Jest jednym z najważniejszych aniołów, przyjmuje bezpośredni udział w kierowaniu losami całego Kościoła. Wiemy z Pisma Świętego, że oprócz świata widzialnego, istnieje także świat duchowy, niewidzialny, który został powołany jako pierwszy. Jest to wielki duchowy świat, który zapełniają istoty obdarzone rozumem i dobrą wolą, które nazywamy aniołami. Słowo anioł oznacza w języku greckim posłaniec, czyli ten, który obwieszcza wolę swego pana. Pismo Święte nadaje aniołom właśnie taka nazwę, ze względu na rolę, jaką pełnią, niejednokrotnie posyłani przez Boga do ludzi, w celu objawienia woli Bożej.

Na czym polega i czym jest duchowe życie aniołów w duchowym świecie, który zamieszkują i jednocześnie reprezentują – pozostaje tajemnicą, której, w rzeczywistości, nie potrafilibyśmy ogarnąć. Wiemy natomiast, że ich świat zasadniczo różni się od naszego: zarówno pojęcie czasu, jak i wszelkich warunków życiowych, do których jesteśmy ograniczeni w naszym świecie – zupełnie kolidują w porównaniu z naszymi wzorcami i miarami. Określenie archanioł oznacza wyższe służenie i poziom hierarchiczny, w porównaniu z innymi aniołami.

W języku hebrajskim imię Michał oznacza: Któż jak Bóg. Pismo Święte przedstawia niewiele spośród imion anielskich, co oznacza szczególną posługę tych aniołów, które bezpośrednio uczestniczyły w kierowaniu losami świata widzialnego, w wypełnianiu woli Bożej. Ci aniołowie, których imiona zostały umieszczone w księgach Starego bądź Nowego Testamentu niezwykle często utożsamiają się z określeniem Anioł Pana, dzięki czemu jesteśmy w stanie wywnioskować ich szczególną misję w dziele rozwoju Królestwa Niebieskiego na ziemi. Wśród imion najważniejszych aniołów, opisanych już w pierwszych księgach Starego Testamentu, najczęściej pojawiają się imiona dwóch archaniołów: Michał i Gabriel (Михаил и Гавриил). Dołączają do nich kolejno archanioły: Рафаил, Уриил, Салафиил, Иегудиил и Варахиил. Celowo imiona anielskie zostały przedstawione w języku rosyjskim, ponieważ łatwiej zauważyć pewną ich cechę, która ma wielkie znaczenie w nazewnictwie aniołów. Pogrubione końcówki imion są takie same – dlaczego? Nie jest to wina języka rosyjskiego, jak też polskiego, który nie posiada tej regularności.

Istnieje tradycja, mówiąca o właściwości imion anielskich, która odróżnia je od imion tych istot duchowych, które początkowo także były powołane do służby Bogu, jednak złe ukierunkowanie wolnej woli spowodowało ich wielki upadek. Zgodnie z tą tradycją anioł, który po upadku został wypędzony wraz z podobnymi sobie z raju, pierwotnie nosił imię Satanael (Сатанаил). Po tym wydarzeniu jego imię zostało pozbawione chwały królewskiego służenia – chwały Bożej - wyróżnionej końcówki: -el (-ил), która w języku hebrajskim wskazuje na bezpośredni związek z władzą królewską – hebr. melek to: król. Z tego też względu znany jest jako Satan (Szatan) / Сатана. Próbując więc ustalić prawidłowe imiona aniołów, którzy służą Bogu i nie poddali się sugestiom upadłego i jego sług, nawet w języku polskim możemy z łatwością je określić, przy pomocy wspomnianej zasady: Rafael, Uriel, Salafael, itd.

Teksty biblijne ukazują archanioła Gabriela jako tego, który obwieszcza ludziom podniosłe i radosne wydarzenia (Dan 8,16; 9,21; Łk 1,19-26).

W księdze Tobiasza archanioł Rafael mówi o sobie: Jam jest bowiem anioł Rafael, jeden z siedmiu, którzy stoimy przed Panem (Tob 12,15). Stąd wynika przekonanie o tej liczbie archaniołów, wśród których znajduje się także Michał.

Biblia nazywa archanioła Michała księciem, dowódcą armii Bożej. a przedstawiany jest najczęściej jako głównodowodzący zastępów anielskich, walczących ze złem i jego przejawami wśród ludzi. Warto zauważyć, iż to stąd wywodzi się kolejne cerkiewne określenie – arcystrateg, tj. żołnierz starszy rangą, dowódca. Popiera to również fakt z Pisma Świętego, gdy arcystrateg Michał objawił się Jozuemu (Иисус Навин) w charakterze pomocnika, który znacznie dopomógł w zdobyciu Ziemi Obiecanej przez Izraelitów. Kolejne objawienie miało miejsce podczas upadku królestwa Babilonu, gdy prorok Daniel kładł podwaliny dla przyszłego królestwa mesjańskiego (Mesjasz – Jezus Chrystus). Arcystrateg Michał zapewnił proroka Daniela o swojej pomocy całemu narodowi Bożemu, jaką udzieli w czasach ostatecznych, tj. za panowania Antychrysta.

Księga Objawienia opisuje zaś arcystratega jako głównego dowódcę w wojnie ze smokiem-diabłem i wszystkimi jego sługami, upadłymi, zbuntowanymi  aniołami:

I wybuchła walka w niebie: Michał i aniołowie jego stoczyli bój ze smokiem. I walczył smok i aniołowie jego, lecz nie przemógł i nie było już dla nich miejsca w niebie. I zrzucony został ogromny smok, wąż starodawny, zwany diabłem i szatanem, który zwodzi cały świat; zrzucony został na ziemię, zrzuceni też zostali z nim jego aniołowie (Ap 12,7-9, zob. też: Joz 5,13; Dan 10,12,1; Łk 10,18).

Apostoł Juda krótko wspomina o arcystrategu Michale jako o przeciwniku diabła (Jud 9).

W duchu Biblii Ojcowie Kościoła upatrują postać arcystratega Michała jako uczestnika ważnych wydarzeń, bezpośrednio dotyczących losów narodu Bożego, gdzie interesującym faktem jest pomijanie imienia tego archanioła. Dobrym przykładem jest tajemniczy słup ognisty, który prowadził Izraelitów podczas ich ucieczki z Egiptu oraz doprowadził do zatopienia w morzu wojska faraona. Kolejny obraz to zwycięstwo Izraelitów nad wielokrotnie liczniejszym i wspaniale przygotowanym wojskiem asyryjskim, które okrążyło Jerozolimę. Miało to miejsce za działalności proroka Izajasza (Wyj 33,9; 14, 26-28; 2 Król. 19,35).

Kościół czci archanioła Michała jako obrońcę prawdziwej wiary oraz przeciwnika herezji i wszelkiego zła. Jego ikony przedstawiają przede wszystkim anioła z ognistym mieczem w dłoni lub nierzadko z kopią, którą przebija szatana.

Na początku IV w. Kościół ustanowił święto sobora – czyli wszystkich mocy niebiańskich, na czele z arcystrategiem Michałem, na dzień 8 / 21 listopada.

Dodano: 24 listopada 2010


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej