Odwiedzin: 98772
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок Nr 7/2010

IV Niedziela Wielkiego Postu

Świętego Jana Klimaka
V Niedziela Wielkiego Postu
Świętej Marii Egipskiej
        W ubiegłą niedzielę wspominaliśmy liturgicznie osobę  wielkiego świętego, mnicha - ascety, żyjącego w VI wieku. Kościół nadaje mu określenie Klimak, które odpowiada tytułowi pisarskiego dzieła o tematyce duchowej, jakie stworzył w wyniku wieloletnich zmagań życia w odosobnieniu.
        Jego utwór Drabina Лествица, dotyczy możliwości konsekwentnego wstępowania po stopniach duchowego rozwoju, prowadzących do doskonałości każdego człowieka. Jest to długotrwały proces umożliwiający przybliżanie się wiernego ku istocie egzystencji każdego człowieka na ziemi – ku zbawieniu.
        Sam święty najprawdopodobniej pochodził z bogobojnej rodziny śww. Ksenofonta i Marii, pamięć których Kościół liturgicznie wspomina 26 stycznia. Istnieje przekaz mówiący o czasie narodzin św. Jana Klimaka i traktujący o 570 roku po Chrystusie. W wieku 16 lat przyszły święty dotarł do monasteru na św. Górze Synaj, gdzie jego nauczycielem i duchowym kierownikiem został abba Martyriusz. W ciągu 4 lat młody Jan stał się godnym złożenia wieczystych ślubów zakonnych, podczas tego obrzędu abba Strategiusz przepowiedział przyszłe czyny młodego mnicha oraz opisał znaczenie, jakie przyniosą dla dobra całego Kościoła. Przez 19 lat młody mnich Jan uczył się szkoły życia monastycznego u abby Martyriusza, po jego zaś śmierci opuścił dotychczasowe miejsce wyrzeczeń ascetycznych, by je kontynuować już w innym - bardziej pustynnym i wyludnionym. Znalazłszy najodpowiedniejsze z dostępnych, św. Jan osiadł tam i spędził kolejne 40 lat w modlitwie, poście oraz milczeniu. Nie stanowi więc nowości fakt, że późniejsza Lestwica, czyli dzieło  jego autorstwa, zawiera mnóstwo tekstów wychwalających milczenie, łzy pokutne oraz post: albowiem podobnie do ognia spalającego i niszczącego chrust, tak też czysta łza pokuty omywa człowieka z jego nieczystości zewnętrznych i wewnętrznych.
        Św. Jan Klimak miał ucznia a był nim mnich Mojżesz. Pewnego upalnego dnia Mojżesz, wykonując posłuszanije postanowił odpocząć chwilkę w pewnym wąwozie bądź rozpadlinie, która gwarantowała maluteńką połać cienia strudzonemu mnichowi. W tym samym czasie św. Jan miał widzenie: obudził go pewien zacny mąż i zapytał, dlaczego Jan jest taki spokojny podczas, gdy jego jedyny uczeń znajduje się w wielkim niebezpieczeństwie? W wyniku tego objawienia św. Jan zaczął z wielką gorliwością modlić się za mnicha Mojżesza. Po powrocie zaś ucznia do celi, szybko go zapytał, czy w ciągu minionego dnia były jakieś powody do niepokoju, związane z bezpieczeństwem pracującego podczas posłuszanija brata. Jego odpowiedź zadziwiła nauczyciela, ponieważ wspomniał od razu o zdarzeniu, które odcisnęło głęboki ślad na duszy młodego mnicha. Okazało się, że w tym czasie, gdy mnich Mojżesz usnął w cieniu wąwozu, usłyszał we śnie wołający głos swego nauczyciela, toteż  od razu zbudził się oraz wybiegł by wykonać kolejne posłuszanije. Zaledwie opuścił cieniste miejsce odpoczynku, gdy z nieznanych przyczyn runął ogromny kamień prosto w jego sylwetkę odbitą na piasku pustynnym!
        Przepełniony głębokim przenikliwym umysłem, ubogacony wieloletnim doświadczeniem ascetycznym, św. Jan był dla wszystkich jak  dobry ojciec, który całą wiedzę chętnie przekazuje dzieciom z pełną miłością i zrozumieniem. Niestety, wróg człowieka – diabeł, nie mógł i w tym przypadku pozostawić tej sytuacji bez swojej ingerencji. Po pewnym czasie pojawili się ludzie, którzy stawiając siebie ponad dobrotliwego i bogobojnego św. Jana Klimaka uważali, że jego słowa to wyłącznie czcza gadanina podyktowana żądzą sławy. Gdy święty usłyszał ich zarzuty, jego serce ścisnął początkowo żal, jednak szybką reakcją było działanie. W ciągu następnego roku milczał, co ponownie skłoniło te same osoby do kolejnej interwencji. Podczas jednego ze spotkań ci sami ludzie, którzy rok wcześniej przyszli go osądzić za gadulstwo (czyli wielki grzech), prosili go usilnie, by nie pozbawiał już nikogo możliwości duchowej nauki z jego mądrych słów oraz, by nie odbierał nikomu daru rozmowy z sobą, ponieważ domniemana sława świętego była właśnie głównym powodem odwiedzin przez mnichów, poszukujących porad służących do kontynuacji życia duchowego i kontemplacyjnej modlitwy. Przychodzili do niego po duchową poradę przedstawiciele wszystkich warstw społecznych. Jego imię znane było daleko poza granicami Ojczyzny.
        Mający 75 lat św. Jan Klimak został powołany na stanowisko Ihumena klasztoru na św. Górze Synaj, którym kierował około 4 lat. Trudną do wypełnienia okazała się prośba jednego z Ihumenów, który zwrócił się do niego z zapytaniem o możliwość stworzenia swego rodzaju podręcznika życia duchowego. Zagadnienie było poważne, ponieważ Ihumen poruszył taki temat na prośbę mnichów swojego klasztoru, którzy znali i cenili mądrość i duchowy rozsądek św. Jana Klimaka. Po niedługim czasie, ze względu na okazanie posłuszeństwa,  powstała Drabina – dzieło, w którym św. Jan dokładnie przedstawił 30 kolejnych szczebli wstępowania na niebo. Jej zalecenia dotyczą każdego chrześcijanina, choć pisane były z myślą o konkretnych mnichach – stanowi to niedoścignioną wielkość tego utworu, ponadczasowość i nieocenioną jego wartość.
         Po czterech latach służby Ihumena klasztoru na Synaju, św. Jan Klimak oddalił się w odosobnione miejsce, by tam w ciszy i ascetycznym spokoju oddać swego ducha Panu.
        Pojęcie ascezy, życia duchowego i zagadnienie postu nie zostaje odłożone na dalszy plan także dziś, w V niedzielę Wielkiego Postu. Wspominamy i przeżywamy bowiem liturgicznie życie i niezwykłe wyrzeczenia św. Marii Egipskiej, zwracając całą naszą uwagę na cudowną przemianę z jawnej grzesznicy w wielką świętą.
        Św. Maria Egipska żyła na przełomie V-VI wieku, czyli w czasie, gdy św. Jan Klimak tworzył swoją Drabinę. Nie mogła jej jeszcze wtedy znać, dlatego  też  tym  większy  wydaje  się nam jej trud i wyrzeczenia włożone do walki z wewnętrznym starym człowiekiem na drodze duchowego doskonalenia, o czym pisał św. Jan Klimak.
        Warto pokrótce wspomnieć najważniejsze wiadomości z życia św. Marii, która początkowo była gotowa na wszelki grzech w imię przyjemności cielesnej, później zaś pod wpływem wewnętrznej przemiany – w wyniku działania łaski Bożej, zupełnie się zmieniła. Będąc młodą osobą uwielbiała życie pełne przyjemności, dostatek i wspaniałe potrawy. Otaczała się zdemoralizowanymi ludźmi, ponieważ dawało jej to dreszcz emocji, którego w zwykłych zajęciach nie odnalazła. Jej dusza stała się przez to na tyle nieczuła na wszelkie świętości, że wraz z innymi ludźmi zapragnęła wejść do świątyni Grobu Pańskiego, by tam nadal oddawać się wszelkiej rozpuście i dokonać nieobliczalnej profanacji. Nie mając pojęcia o paradoksie takiego postanowienia, nagle przez nieokreśloną i niewidzialną  siłę została  zatrzymana  w  drzwiach  owej świątyni, w momencie, gdy pozostali ludzie najzwyczajniej przekraczali jej próg. Początkowe zdziwienie doprowadziło do  błogosławionego żalu za popełnione grzechy i zrozumienia zaistniałej sytuacji oraz – co najważniejsze – odnalezienia przyczyny takiego stanu!
        Widać więc wyraźnie, że wszystko to, co w sposób odkrywczy i nowatorski poruszył św. Jan Klimak – o spojrzeniu w głąb siebie, o walce ze starym wewnętrznym człowiekiem i o drodze duchowej samonaprawy – św. Maria Egipska odnalazła na progu świątyni. To tam dokonała się jej przemiana, jej osobiste zmartwychwstanie, ponieważ zrozumiała potrzebę modlitwy oraz odczuła siłę od niej płynącą, gdy już z twardym postanowieniem podchodziła do Życiodajnego Grobu Pana i Boga naszego, Jezusa Chrystusa, by oddać Mu należną cześć płynącą z serca przepełnionego bólem duszy, która odrodziła się na nowo by żyć.
             Późniejszy przebieg życia św. Marii stał się zupełnym i bezwarunkowym pokajaniem. Nie było mowy o ustępstwach w walce z nagromadzonym w duszy złem. Św. Maria Egipska potrzebowała nie tylko momentu krótkiego zdziwienia mającego miejsce w świątyni, której nazwy i znaczenia nawet sobie nie uświadamiała, potrzebowała niemal półwiecza, by w trudnej i nierównej duchowej walce zgładzić i całkowicie wyplenić szatana, oraz, by dobrowolnie wybrać Chrystusa. Dopiero kilkadziesiąt lat dobrowolnej i najprawdziwszej skruchy doprowadziło ją do stanu równego aniołom. Po upływie tak długiego okresu czasu zobaczył ją starzec Zosima, który wielokrotnie widział jeszcze jak w modlitwie unosiła się nad ziemią lub gdy chodziła po wodzie suchą stopą. Dary łaski Bożej, która objawiła się jej w świątyni, dopiero po długoletniej walce ze złem nagromadzonym wewnątrz siebie miały okazję przejawić się właśnie na pustyni. Życie w srogich wymogach postu, czystości i milczenia stało się kamieniem węgielnym nowego wewnętrznego człowieka pomimo tego, że zewnętrznie przypominała bardziej zwierzę niż istotę ludzką. Wszystko, czego pragnęła jej dusza to życie z Chrystusem i w Jego bliskości, życie bez grzechu i namiętności a możliwość przepowiadania przyszłości także wynikała z głębokiej pokory i świadczyła o jej uświęceniu duchowym.  

Dodano: 08 kwietnia 2010

Яблочинский Листок Nr 6/2010

III Niedziela Wielkiego Postu

Крестопоклонная

Adoracja Krzyża Świętego

Trzecią niedzielę Wielkiego Postu nazywamy Krestopokłonną, ponieważ w tym dniu i w ciągu całego mającego nadejść tygodnia Kościół prawosławny wychwala chwalebny Krzyż oraz duchowe owoce śmierci na Krzyżu Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Znaczenie Krzyża w życiu każdego prawosławnego wiernego przedstawione zostało za pomocą obrazów i licznych podobieństw ze Starego Testamentu, które w formie hymnów lub pojedynczych tekstów pojawiają się na kartach ksiąg liturgicznych nie tylko w okresie Wielkiego Postu. Pamiętamy z nauki katechizmu Kościoła prawosławnego o tym, że każda środa i piątek w ciągu całego roku to dni upamiętniające wydarzenia związane ze Św. Krzyżem Chrystusowym. Wszystkie są postne, wykluczając niezbędne wyjątki.

Umiejscowienie oddawania czci akurat dzisiejszego dnia Ojcowie Kościoła porównują do funkcji samego drzewa i jego konarów, które w upalne dni gwarantują przyjemny chłód i schronienie przed palącym słońcem. Odpoczynek w takim miejscu napawa niezbędnym optymizmem i chęcią dalszej pracy, co zasadniczo wpływa na jej efekt. Podobnie rzecz ma się z III Niedzielą Wielkiego Postu. Widok Św. Krzyża Pańskiego znajdującego się na środku świątyni, w miejscu najbardziej widocznym, uspokaja oraz powoduje pokorę w umyśle wiernego człowieka, bowiem nie każde nabożeństwo, wraz z całym jego przepychem i podniosłością, umożliwia nam oglądanie tej świętości w tak bezpośredni sposób. Św. Krzyż zostaje wyniesiony wiernym do pokłonienia się już w sobotę wieczorem, sam zaś moment tego obrzędu przypomina nabożeństwa Wielkiej Soboty wraz z charakterystyczną melodią anielskiej pieśni Swiatyj Boże. Do całego nastroju postnego świetlistego smutku dochodzi jeszcze pieśń powtarzana bezpośrednio przy czynieniu pokłonów przed Krzyżem Krestu Twojemu…

Podobieństwo drzewa, które dostarcza niezbędny chłód i ochronę przed palącym słońcem dla zmęczonego pielgrzyma, najlepiej ukazuje nam wyeksponowany Krzyż Jezusa Chrystusa. dzisiejszy dzień oznacza też środek Wielkiego Postu, ponieważ równo za trzy tygodnie – tyle, ile już zdołaliśmy przejść – zakończy się okres św. Czterdziesiątnicy. Po niej nastąpi już Wielki Tydzień, który sąsiaduje już z samym Świętem Świąt.

Krzyż Chrystusa, który oznacza zwycięstwo życia nad śmiercią i piekłem, jest dla każdego z nas prawdziwym wytchnieniem od trosk dnia codziennego oraz nadzieją na pozytywne rozwiązanie wszystkich problemów w przyszłości, szczególnie na czas pozostałych trzech-czterech tygodni postnych wyrzeczeń. Symbol Krzyża jest dla nas wiadomością, którą rozumieją także demony i się jej strasznie boją: poprzez niesienie naszego krzyża, zostaniemy wyniesieni na wysokość Bożej chwały a wszelkie zło odstąpi od nas, ponieważ świadomie kroczymy drogą Krzyża, która dla świata oznacza hańbę i zgorszenie, dla wierzących zaś – radość i miłość. Powinniśmy znać siłę i znaczenie krzyżyków, które nosimy na szyi oraz rozumieć to jako niezbędne środki w walce ze złem. Nawet wspomnienie wizerunku krzyża w umyśle odgania złe myśli i niweczy zasadzkę demonów, nie mówiąc już o zbawiennym działaniu Św. Krzyża na całe ciało, które jego znakiem się wielokrotnie uświęca. Kładąc na sobie znak krzyża, za każdym razem świadczymy o tym, że należymy do Jezusa Chrystusa i wyrzekamy się diabła i sług jego.

Krzyż jest dla nas jednocześnie słodkim drzewem, które osładza wszelką kwaśną i nienadającą się do spożycia wodę, przemieniając ją w najbardziej pożądane i cenne źródło minerałów i substancji odżywczych; Krzyż to także drzewo życia, które Bóg zasadził w centrum całego raju. Rozgłaszanie wieści o Krzyżu wywołuje w nas poczucie ogromnej duchowej radości, ponieważ, będąc symbolem zwycięstwa, nieuchronnie i stopniowo kieruje nas w stronę światła – Paschy Chrystusowej. Każda śpiewana pieśń dotycząca Krzyża zawsze zakończona jest wieścią o zwycięstwie, o radości i o Zmartwychwstaniu Syna Bożego.

Mimo eksponowanego smutku, wraz z Krzyżem ukazują się mimowolnie wszelkie aspekty siły Bożej zawartej w jego wymownym symbolu. Pokora i spokój Umierającego na Krzyżu przeradza się w oczekiwanie chwały i nieopisanej radości Zmartwychwstania Chrystusa, która już teraz objawia się jako pewność w dążeniu do założonych i wyraźnie określonych jeszcze na początku, celów postnej drogi świętych czterdziestu dni.

Nabożeństwo całego krzyżowego tygodnia charakteryzuje się ponadto wychwalaniem pokory celnika przy jednoczesnym osądzeniu faryzeusza. Pierwszy zostaje wywyższony, drugi zaś potępiony nie tylko w oczach człowieka, ale z nakazu Boga, ponieważ każdy, kto dąży do wywyższenia ponad innych, zostanie potępiony a ten, kto ceni ponad siebie swego bliźniego, nieoczekiwanie zostaje wywyższony do uczestnictwa w wielkiej chwale Bożej miłości.

Królestwo Boże jest przeznaczone dla wszystkich tych, którzy zapomnieli o sobie, czego najjaskrawszym przykładem jest dobrowolna i podyktowana miłością ofiara Jezusa Chrystusa na Krzyżu.

Kościół w tym tygodniu szczególnie będzie też modlić się za wszystkich tych, którzy przygotowują się do Chrztu Św. – Святого Просвещения. Zgodnie z rytem Liturgii Uprzednio Poświęconych Darów, charakterystycznej dla Wielkiego Postu i Wielkiego Tygodnia, cały Kościół, poczynając od środy rozpoczętego dziś tygodnia, będzie w modlitwach nawoływać do szczerej modlitwy za takich ludzi. Jest to dziś jedynie pozostałość historyczna, na niektórych kontynentach reaktywowana, sporadycznie występująca dziś w prawosławiu. Wiąże się ona z obrzędem sakramentu Chrztu Św., który dokonywano w przeszłości w Wielkanoc – w dniu Paschy Chrystusa. Przez cały okres Wielkiego Postu katechumeni[1] przyjmowali nauki zasad religii, do przyjęcia której się przygotowywali: uczęszczali na wszystkie nabożeństwa, niejednokrotnie pomagali przy wszelkich pracach związanych ze świątynią i uczyli się modlitw oraz starali się przemieniać cały styl życia do wzorca określonego przez Kościół. Cały Wielki Post był więc dla nich przygotowaniem do wejścia we wspólnotę jedności kościelnej. Nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy dziś w podobny sposób rozumieli pozostałe dni postne – jako przygotowanie przez czynne uczestnictwo.



[1] Ludzie, pragnący przyjąć chrześcijaństwo.

Dodano: 08 kwietnia 2010

Яблочинский Листок Nr 5/2010


  Druga
niedziela Wielkiego Postu
 
Świętego Grzegorza Palamasa

Православия светильниче, Церкви утверждение и учителю, монахов доброто, Богословов поборниче непреоборимый, Григорие чудотворче, Фессалонитская похвало, проповедниче благодати, молися выну спастися душам нашим.

Święty Grzegorz Palamas, arcybiskup Tessalonik, przyszedł na świat w 1296 roku w Małej Azji. Podczas najazdu Turków cała rodzina ewakuowała się do Konstantynopola, gdzie znalazła przychylność cesarza Andronika II Paleologa (1282-1328). Ojciec świętego był wysokim urzędnikiem cesarskiego dworu, jednak to nie on wychował syna. Jego przedwczesna śmierć uniemożliwiła wprowadzenie w życie wszystkich postanowień dotyczących przyszłości młodego Grzegorza, jednak dobre serce cesarza zagwarantowało jej szerokie perspektywy. Bezpośredni udział Andronika II w wychowywaniu przyszłego arcybiskupa niezwykle szybko przyniósł pozytywne plony – młody Grzegorz z łatwością przyswajał całą wiedzę oferowaną mu przez średniowieczne uczelnie zdobywając wyższe wykształcenie jeszcze przed ukończeniem 20 roku życia. Cesarskie nadzieje poświęcenia Grzegorza służbie państwu nie zyskały jednak jego aprobaty, ponieważ oddalił się na św. Górę Atos w roku 1316 (inne źródła mówią o 1318 r.), wstępując do klasztoru Watopedi pod duchowe kierownictwo św. Nikodema Watopedzkiego. Tam rozpoczął drogę wyrzeczeń do tego stopnia, że w rok po zaliczeniu do grona braci klasztoru, ukazał się mu św. Apostoł i Ewangelista Jan, który oznajmił mu, iż roztoczy nad młodym adeptem życia duchowego swoją opiekę.

Po śmierci starca Nikodema mnich Grzegorz przeszedł na 8 lat pod opiekę ojca Nicefora, po jego zaś śmierci wyrzeczenia monastyczne kontynuował w Ławrze św. Atanazego. Wykonując szereg klasztornych prac, zwanych posłuszanijami, rozwijał w sobie pragnienie większego odosobnienia. Po trzech kolejnych latach  (1321) przyłączył się do ascetycznej wspólnoty Glossii, gdzie od jej Namiestnika pobierał nauki dotyczące zagadnienia modlitwy wewnętrznej, zwanej nieustanną modlitwą Jezusową.

O niej wspominali wielcy asceci już od IV w., odkąd pojawiło się i zaczęło rozwijać życie monastyczne (śww. Ewagriusz z Pontu, Makary Wielki, Egipski; czy w XI w. – św. Symeon Nowy Teolog). Najważniejszym wymogiem przystąpienia do tego rodzaju modlitwy jest wyciszenie – hezychia (z j. greckiego: spokój, milczenie), dlatego też praktykujących ją mnichów nazywamy hezychastami.

Św. Grzegorz sumiennie wypełniał wszelkie obowiązki klasztorne a modlitwa Jezusowa nieustannie określała codzienny rytm jego życia. W obawie przed niewolą turecką bracia wspólnoty zmuszeni byli udać się do Tessalonik w 1321 roku, wtedy też wyświęcono św. Grzegorza na prezbitera.

Przeniknięty duchem modlitwy spędzał pięć dni w milczeniu i modlitwie a jedynie sobotę i niedzielę przeznaczał na pouczenia oraz sprawowanie nabożeństw. Słowa, które kierował do wiernych, niejednokrotnie wywoływały niewypowiedziany spokój, na twarzach ludzi znajdujących się w świątyni niejednokrotnie pojawiały się łzy radości. Z biegiem czasu jego działalność duszpasterska nie ograniczała się już wyłącznie do kontaktów z wiernymi podczas nabożeństw sprawowanych w świątyni a stanowiła świadectwo otwartości jego umysłu oraz dojrzałości duchowej i rozwoju intelektualnego.

Przez 5 lat kierował niewielką wspólnotą hezychastów jednocześnie uczestnicząc w zebraniach młodzieży, dotyczących zagadnień religijnych. W 1331 roku święty powrócił na św. Górę Atos, gdzie osiadł w skicie św. Sawwy, w  pobliżu Ławry św. Atanazego. Dwa lata później wyznaczono go do pełnienia funkcji Ihumena monasteru Esfigmenu, zaś w 1336 roku powrócił do skitu i tam zajął się działalnością teologiczną, której nie porzucił już do końca swoich dni.

W owym czasie, tzn. w latach trzydziestych XIV w., w życiu Kościoła Wschodniego miały miejsce wydarzenia, które ukazały postać św. Grzegorza jako wielkiego apologety (obrońcy) prawosławia i autorytatywnego nauczyciela hezychazmu.

Około 1300 roku do Konstantynopola przybył uczony mnich Barlaam, pochodzący z Kalabrii, który znany był jako autor licznych dzieł naukowych z zakresu logiki, astronomii i wielki orator. Otrzymał w stolicy katedrę uniwersytecką, gdzie zajmował się tłumaczeniem dzieł św. Dionizego Areopagity. Jego opracowanie teologii apofatycznej uznawane było zarówno przez Kościół Wschodni, jak i Zachodni. Wkrótce jego wizyty doczekała się św. Góra Atos, gdzie zapoznał się z zagadnieniem modlitwy nieustannej oraz pojęciem hezychazmu, które wydało mu się niezgodne z dogmatycznym twierdzeniem o niepoznawalności natury Boskiej przez człowieka. Efektem tego było ogłoszenie przez niego hezychazmu jako heretyckie zbłądzenie. Barlaam publicznie piętnował opowieści mnichów praktykujących ten rodzaj modlitwy i nieudolnie starał się dowieść fizyczności światła Taboru (podczas Przemienienia Jezusa Chrystusa na św. Górze Tabor) a duchowe olśnienia bądź podniosłe stany modlitewne określał jako wymysły mnichów.

           Poproszony przez mnichów ze św. Góry Atos (afonitów), św. Grzegorz początkowo starał się słownie wpłynąć zmianę stanowiska Barlaama, jednak po krótkim czasie zmuszony był skierować do niego pisma, w których zdecydowanie nakreślił naturę i istotę zagadnienia hezychazmu jako drogi przemiany człowieka – przebóstwienia. To właśnie z tego okresu pochodzą Triady w obronie świętych hezychastów (1338), dzięki którym jeszcze przed 1340 rokiem mnisi skierowali do Barlaama ogólnokościelny dokument potwierdzający prawidłowość doktryny hezychazmu oraz jej zgodność z dogmatami Kościoła, tzw. Tomos św. Góry Atos.

     Rok później na soborze kościelnym w Konstantynopolu miał miejsce spór św. Grzegorza z mnichem Barlaamem dotyczący natury światła Taboru. 21 maja 1341 r. cały Kościół wyraził opinię, że Bóg, niedostępny w Swojej Istocie, objawia Siebie w energiach, które skierowane do świata są możliwe do ich przyjmowania, jak światło Taboru, jednak nie są fizyczne a niestworzone. Nauka Barlaama została osądzona jako herezja a on sam, poddany antematyzmom (wykluczeniu z klątwą ze wspólnoty kościelnej), powrócił do Kalabrii.

     Nie oznaczało to zakończenia sporów, które trwały jeszcze przez wiele lat. Bułgarski mnich Akindynos oskarżył św. Grzegorza, określając jego działalność jako powód smut kościelnych, co zyskało aprobatę patriarchy Jana XIV Kalekiego (1341-1347) i  cesarza Andronika III Paleologa (1328- 1341) i w efekcie doprowadziło do trzyletniego uwięzienia św. Grzegorza Palamasa. Za patriarchy Izydora (1347-1349) św. Grzegorz został oczyszczony z zarzutów i uwolniony. Wyświęcono go na arcybiskupa Tessalonik, przybył tam jednak zaledwie na 3 lata przed swoją śmiercią z powodu panujących nastrojów społecznych wrogich jego osobie.

     Sobór w Blachernach jeszcze w 1351 r. ogłosił prawowierność nauki świętego Grzegorza, który podczas jednej z podróży wpadł w ręce Turków i cały rok był sprzedawany jako niewolnik. Nawet w takim położeniu otwarcie głosił idee chrześcijańskie.

            Zmarł 14 listopada 1359 roku a 9 lat później został kanonizowany podczas Soboru w Konstantynopolu.

Dodano: 08 kwietnia 2010


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej