Odwiedzin: 98772
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок Nr 4/2010
 
    Każdy, kto decyduje się podjąć określoną drogę, ma wyznaczony określony cel takiej wędrówki. Podobnie rzecz ma się z Wielkim Postem. Jest on, w głównej mierze, wędrówką, której celem jest Pascha Chrystusowa, chwalebne Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, Праздников Праздник! Wielki Post jest przygotowaniem do Paschy i umożliwia najlepsze uświęcenie jej radością. Dzięki niemu ta radość ma szansę najpełniej się nam objawić. Pragnąc najwłaściwiej określić związek Wielkiego Postu z Paschą, powinniśmy pamiętać o tym, że jedynie takie podejście do zagadnienia odkrywa przed naszym duchowym wzrokiem coś bardzo ważnego, co istotnie wpływa na nasze pojęcie wiary i wszystkiego, co ona dotyczy.
    Dla wielu z nas Wielki Post to jedynie zewnętrzne ograniczenia, zakazy: brak niektórych potraw (mięso, mleko, jajka), wesołych zabaw czy nawet kinematografii (dla niektórych). Będąc na wskroś przenikniętymi duchem tego świata, niejednokrotnie nie zdajemy sobie sprawy z tego, że są to wymogi wynikające z pewnego stanu ducha. Nie stanowią one oddzielnych przepisów nakazujących, w jaki sposób mamy żyć, są one wynikiem normalnego przeżywania Wielkiego Postu. Człowiek, który prawdziwie duchowo podchodzi do proponowanego czasu Postu, nigdy nie zgodzi się na wymienione radości czy uciechy. Wielki Post zostaje w jego umyśle odznaczony określonym wysiłkiem, nie może się bez niego obejść. Taki człowiek nie tylko wierzy, ale i poddaje się swoistej przemianie swego ducha. To główny cel Wielkiego Postu – przemienić człowieka, by dzięki temu ponownie go odnowić.
    Praktycznym podejściem do przedstawionej sytuacji jest podjęcie wyrzeczeń związanych z odżywianiem, ponieważ właśnie głód uświadomi nam, czym tak naprawdę jest najprostsze pożywienie. Człowiek prawdziwie głodny nie wybredza, nie wyszukuje wysublimowanych i specjalnych potraw, pragnie po prostu najeść się do syta. Człowiek, który pości, też odczuwa głód, jednak doświadcza na własnym przykładzie wielkości i siły błogosławieństwa, jakim jest możliwość przyjmowania pokarmów. Mimo, iż nie są to potrawy zbyt smaczne czy kolorowe, zachęcające do ich spożycia, jednak głęboko rozumie, że przysłowiowe chleb, sól i woda, to najprzyjemniejszy ze wszystkich jadłospis. W miarę możliwości dąży więc do zawężenia spisu potraw, by radość paschalnej nocy odczuć o wiele intensywniej niż wszelkie inne nabożeństwa.
    Przemiana człowieka w czasie siedmiu tygodni, podczas których Wielki Post stanie się wszystkim w jego postrzeganiu świata: w duchu, umyśle i duszy, wprowadza w swoisty nastrój Wielkiego Postu. Taki czas dostępny jest tylko w tym szczególnym okresie, ponieważ przeważnie okres ten nie wymaga od nas większych prac polowych, możemy więc podjąć się tego wysiłku.
    Znaczenie Wielkiego Postu w naszym życiu nie zawiera się jedynie w formalnym podejściu do wymogów stawianych w tym czasie. Jego wartość wzrasta dopiero wtedy, gdy nauczymy się zmiękczać nasze serca do realności czytanych tekstów liturgicznych, gdy będziemy w stanie umieć je przeżywać. Pojawi się wtedy, skryte aż dotąd, pragnienie kontaktu z Bogiem. Naturalną więc będzie wzmożona chęć modlitwy, pragnienie odosobnienia, wyciszenie oraz łzy wynikające ze świadomości własnych grzechów. Takich łez nigdy nie powinniśmy się wstydzić, ponieważ są one darem Ducha Św., o czym uczą nas Ojcowie Kościoła (śww. Izaak Syryjczyk, Jan Kasjan Rzymianin, Jan Klimak). To właśnie świątynia z jej nabożeństwem oraz charakterem wystroju wnętrza powinna nas skłaniać do prawdziwych łez głębokiej skruchy przed Bogiem podczas świętej tajemnicy Spowiedzi.
    Każdy, kto choć raz w życiu odczuł najprawdziwszą radość paschalnego Христос Воскресе!!!, nigdy nie porzuci postnych wysiłków a z wielką miłością będzie corocznie je zwiększał. Wielkopostny nastrój panujący w jego duszy nigdy nie pozwoli mu ugasić radosnego płomienia oczekiwania Paschy a będzie rokrocznie podsycany nowymi wyrzeczeniami ze względu na Zmartwychwstałego i radość, którą nam Daje.
    Świetlisty smutek wielkopostnych nabożeństw nie ogranicza żadnego z wiernych. Wprost przeciwnie, każdemu daje ogromne możliwości podjęcia samonaprawy i szeroki wachlarz realnych działań w tym kierunku. Każdy znajdzie coś dla siebie: wyrzeczenia żywieniowe, zwiększoną modlitwę za wszystkich, kulturę w obyciu z innymi i wiele innych możliwości. Same w sobie stanowią jedynie środki, jak sam Wielki Post, ponieważ celem jest przemiana naszego umysłu, całego wewnętrznego świata. Mimo, iż koniec tego wysiłku wydaje się odległy i pozostaje gdzieś poza zasięgiem naszego wzroku, to jednak mamy nieodparte wrażenie ważności naszego Wielkiego Postu i celowości naszych działań.
    Nawet najciemniejsza noc wydaje się być rozświetlona nieokreślonym światłem, które wspomaga nas w codziennych wyrzeczeniach. Dzieje się tak ze względu na modlitwę całego Kościoła, która ogrzewa zmarznięte dusze, rozpala serca i nawraca do Boga wszystkich błądzących.
    W minionym tygodniu wysłuchiwaliśmy głębokich słów pokuty i pokajania autorstwa św. Andrzeja z Krety: Kanon św. Andrzeja kieruje wszystkich do celu każdej religijnej drogi, do kontemplacji. Asceza prawosławna koncentruje się wokół idei obrazu i podobieństwa Bożego w człowieku (Rdz 1,26) oraz idei przebóstwienia. Oznacza wstępowanie człowieka do Boga, odpowiednie zmagania duchowe, kontemplację obecności Bożej w stworzeniu i samego Boga.
    Wielki Kanon i Wielki Post stanowią jedność. Można zauważyć, iż są receptą i lekarstwem na ludzkie słabości.  Post będzie właściwy i skuteczny tyl­ko wtedy, gdy otworzy oczy na grzechy, wzbudzi żal i płacz z powodu ich popełnienia oraz nauczy szukać pomocy u Ojca.   Wielki  Kanon  skłania  przede wszystkim do decyzyjności i natychmiastowej przemiany życia w obliczu oczekującego Boga miłości.
    To na podstawie Wielkiego Pokutnego Kanonu św. Andrzeja z Krety po raz kolejny odkryliśmy związek pokuty z postem, prawdziwe znaczenie samego postu zostało objawione jako naturalne pragnienie wyzbycia się grzechu i jego władzy. Wielki Kanon czytany był na samym początku Wielkiego Postu, by rozpalić w nas samych chęć działania, będzie także czytany pod koniec świętej Czterdziesiątnicy, w piątym tygodniu, by na nowo nas pokrzepić w trudach ascetycznych. Jego siła oddziaływuje na nas szczególnie w te dni, gdy kościelne nabożeństwa przybierają zupełnie inny charakter niż ten, do jakiego zdążyliśmy się przyzwyczaić poprzez minione dni świąteczne.
    W piątek ubiegłego tygodnia święciliśmy koliwo symbolizujące wielką moc ubogiego pokarmu, który zachował od grzechu całe miasto. Św. wielkomęczennik Teodor Tyron objawił się we śnie hierarsze Kościoła i obwieścił mu zarówno niecne plany Imperatora, jak i sposób przezwyciężenia jego podstępu. Po raz kolejny świat niewidzialny, duchowy, wpłynął na losy świata fizycznego, który jeszcze jest naszym udziałem.
    Jak widać, nie jesteśmy pozostawieni samym sobie, Bóg dba o nas za pośrednictwem Swoich świętych. Miało to miejsce dawniej, ma to miejsce dziś, zwróćmy uwagę chociaż na sytuację dotyczącą naszego Klasztoru: był czas, całkiem niedawno, że przebywał tu tylko jeden mnich, dziś jest nas trzynastu – to wielce zastanawiające. Jeśli nie dostrzegamy w tym fakcie działalności Bożej Opatrzności, to, tak naprawdę, mało wiemy o życiu…

Dodano: 20 lutego 2010

Яблочинский Листок Nr 3/2010


 

     Spotkanie Pańskie to jedno z dwunastu wielkich świąt w Kościele Prawosławnym, którego datą jest 2/15 lutego (stary/nowy styl).
   Czterdzieści dni po cielesnym przyjściu na świat Jezusa Chrystusa, Przenajświętsza Bogurodzica Maria, chcąc dostosować się do ówczesnych wymogów Starego Testamentu, przyniosła Nowonarodzonego Syna Bożego do świątyni jerozolimskiej, by dokonać tam stosownego obrzędu. Zgodnie z obyczajem, wszystkie pierworodne dzieci płci męskiej powinny były zostać przyniesione do świątyni 40 dni po porodzie, by je poświęcić Bogu. Równocześnie ich rodzice zobowiązani byli złożyć, określoną jeszcze przez Mojżesza, ofiarę oczyszczającą i wpłacali na rzecz świątyni ustaloną kwotę pieniężną, która oswabadzała nowonarodzone dzieci od służby przy świątyni.
    Razem z Matką Bożą przybył św. Józef – opiekun Dzieciątka Jezus, który, podobnie jak wszyscy rodzice przyniósł jako ofiarę oczyszczającą dwa gołąbki.
   W tym czasie żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon; człowiek ten był sprawiedliwy i bogobojny i oczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty był nad nim. Temu Duch Święty objawił, iż nie ujrzy śmierci, zanim by nie oglądał Chrystusa Pana (Łk 2 25-26). Będąc osobą wykształconą, został wyznaczony do grona siedemdziesięciu mędrców tłumaczących w 3 wieku przed Chrystusem  Pismo Święte Starego Testamentu. Działo się to w czasach panowania władcy Egiptu Ptolemeusza. Święty Symeon, podczas tłumaczenia księgi proroka Izajasza, który przepowiedział, że Oto panna pocznie i porodzi syna, i nazwie go imieniem Emmanuel (Iz 7, 14), chcąc poprawić słowo panna  na młoda kobieta doznał objawienia Anioła Bożego. W wyniku tego wydarzenia dowiedział się, że proroctwo i zapisane przez Izajasza słowa są prawdziwe, nie ma w nich błędu a w wyniku jego niewiary sam stanie się świadkiem wypełnienia przepowiedni i nie ujrzy śmierci dopóty, dopóki sam się o tym nie przekona.
  
Tego dnia, gdy do świątyni przyszli Józef i Maria, z natchnienia Ducha Św. przybył tam także Symeon i stał się naocznym świadkiem tego cudu. W owym czasie służyła w świątyni także prorokini Anna. Nikt spośród wszystkich ludzi znajdujących się we wnętrzu tej sakralnej budowli, tak ważnej dla całego Izraela, nie zobaczył w osobie przyniesionego Chrystusa - Zbawiciela i Władcy świata a jedynie tych dwoje natchnionych ludzi zachowało młodość ducha mimo podeszłego wieku (arcybp  Chersonu Antoni). Prorocze spojrzenie Symeona zatrzymało się na Matce Bożej i przyniesionym przez nią dziecku, w którym święty sługa Boży poznał Pociechę Izraela, obiecanego Mesjasza – i w niezwykłym uniesieniu wykrzyknął z radością słowa współczesnej modlitwy: Nynie otpuszczajeszy…
    W Kościele jerozolimskim święto Spotkania Pańskiego znane było już w IV w., jednakże szczególnego rozkwitu oraz splendoru liturgicznego nadał temu wydarzeniu imperator Justynian (527-565). Fakt ten związany był bezpośrednio z tragicznymi w tym czasie wydarzeniami w Konstantynopolu, gdzie morowe powietrze dziesiątkowało mieszkańców, oraz w Antiochii, gdzie wiele strat poczyniło niespotykanych dotąd rozmiarów trzęsienie ziemi. Dopiero szczere modlitwy oraz uroczyste nabożeństwo świąteczne zatrzymało rozwój tych strasznych wydarzeń.
    Według Tradycji, św. Symeon żył 360 lat! Niewątpliwie jest to liczba budząca respekt. Sensem tego tak długiego i bogatego życia była obietnica Anioła, dotycząca spotkania z Panem. Każdy człowiek oczekuje swego najwłaściwszego spotkania z Bogiem, każdy posiada własną drogę do Boga, każdy oczekuje własnego sensu oczekiwania, które przecież się kiedyś skończy. Młodzi oczekują spotkania jedynie z przyszłością pragnąc, by jak najszybciej stała się teraźniejszością; starsi zajęci są do granic zapewnieniem przyszłości młodszym pokoleniom zapominając, że wszystkich oczekuje jedyna pewna przyszłość: nasze spotkanie z Bogiem. Zagadnienie to jednak nisie w sobie pewien niuans, na który niektórzy nie zwracają uwagi. Tym najważniejszym faktem jest nasze spotkanie z Bogiem – czy odbędzie się ono z przymusu za pośrednictwem niechybnej śmierci, czy też z naszej woli jeszcze za życia – są to dwie strony tego zagadnienia.
    Dziś Kościół w sposób szczególny oferuje najprzeróżniejsze możliwości spotkania z Panem – Spotkanie Pańskie to przecież Międzynarodowy Dzień Młodzieży Prawosławnej. Zorganizowani w bractwach cerkiewnych młodzi działacze mogą integrować się nie tylko w granicach naszego kraju z zaprzyjaźnionymi bractwami. Bractwowicze powiększają swoje wpływy dzięki organizacji bądź uczestnictwu we wszelkiego typu spotkaniach i konferencjach na całym świecie. Jest to niespotykana dotąd bezcenna możliwość spotkania się z rówieśnikami z całego świata w imię Jezusa Chrystusa, ich własne spotkanie z Panem.
    W roku bieżącym opisywane święto przełożone zostało z poniedziałku na niedzielę ze względu na rozpoczynający się już jutro Wielki Post. Jest logiczne, że w pierwszym dniu Wielkiego Postu, tzw. czysty poniedziałek, nie powinno się świętować. Wiemy o tym nawet z naszego życiowego doświadczenia, że nie będziemy uczestniczyć w radosnych spotkaniach czy zabawach, ponieważ rozpoczyna się okres wyciszenia oraz wzmożonej modlitwy. Mają one na celu oczyszczenie naszych dusz z grzesznych namiętności i zgubnych przyzwyczajeń.
    Wielki Post to nie głodówka a początek wyrzeczeń ze względu na Chrystusa i z głębokiej miłości do Niego. Słyszymy o tym w tekstach liturgicznych, które upraszają nas o post duchowy na równi z fizycznym. Fizyczne zakazy, zalecenia i ogólnie, wszelkie ograniczenia, mają na celu wywołanie w nas uczucia pokory przed Bogiem, która pomoże nam przeżyć naszą własną, osobistą metamorfozę. Post duchowy to przede wszystkim dokładanie wszelkich starań na drodze doskonalenia w cnotach chrześcijańskich.
    Najważniejszą ze wszystkich jest milczenie, małomówność, czyli poskromienie języka. Podczas postu fizycznego nie osiągniemy większych efektów nie poszcząc duchowo, poza wyraźnym spadkiem masy ciała. Kościół prawosławny zwraca się do wiernych z gorącą prośbą o wyrażenie dobrowolnej chęci podjęcia prawdziwego postu, który polega na wyrzeczeniach ze względu na Chrystusa.
    Czyż wielkim wyzwaniem jest nieosądzanie? Czy wiele wysiłku wymaga powstrzymanie się od niepotrzebnych rozmów, o których wiemy, że są złe i wywierają niszczący wpływ na nasze myśli, wyobraźnię, uczucia bądź pragnienia? Czyż tak trudno jest powstrzymać się od dogadzania własnym zachciankom?
    Paradoksalnie – nie! Gdzie tu paradoks? Znajduje się w naszym umyśle, który grzeszne, codzienne zachowania traktuje już jako normatywne, ponieważ wszyscy tak robią. Zasadniczy błąd polega tu na niepoprawnym podejściu do innego człowieka, którego nie możemy osądzać, ponieważ jedynym Sędzią jest Bóg. Często nie wyobrażamy nawet, że postępowanie drugiego człowieka jest podyktowane szczególną sytuacją. Niekoniecznie powinniśmy wiedzieć, co kieruje danym zachowaniem, powinniśmy uczyć się wybaczać.
    Wielki Post jest drogą odnowy ducha wraz z ciałem. Nie można traktować go jako jednostronnego środka: albo pościmy, albo nie słuchamy się wezwania Kościoła, co jest już jawnym grzechem. Wybór należy już wyłącznie do nas samych.
 

Dodano: 20 lutego 2010

Яблочинский Листок Nr 2/2010

Ch
rzest Pański - Святое Богоявление – Просвещение

    Ten wyjątkowy dzień znany jest zapewne każdemu wierzącemu, prawosławnemu chrzescijaninowi tak samo, jak święta Bożego Narodzenia czy Wielkanoc. Jest to jedno z tych wielkich świąt w Kościele prawosławnym, których nabożeństwo nie może ograniczyć się jedynie do ścian świątyni i (wylewa się ) poza jej obrębem, wypływa na zewnątrz. Na wsiach  i w większych miejscowościach uroczyste świąteczne procesje zdążają ku najprzeróżniejszym rzekom bądź źródełkom, by tam dokonać Wielkiego Oświęcenia wody. W większych miastach właśnie dziś wielu ludzi będzie cierpliwie wyczekiwać w długich kolejkach po Wodę Święconą. Księgi liturgiczne Kościoła prawosławnego ten dzień nazywają też Святым Богоявлением, ponieważ właśnie tego odległego dnia objawiła się cała Trójca Święta: głos Boga Ojca dochodzący z wysokości, Syn Boży – Jezus Chrystus stojący w wodach Jordanu i Duch Święty, Który pod postacią gołębicy pojawił się nad Chrystusem.
      Czy Chrystus przyjmował chrzest tak jak każdy z nas – w celu obmycia się z grzechu pierworodnego? Właśnie o tym traktują śpiewane i czytane teksty liturgiczne nabożeństw zarówno wigilii, jak i samego święta Chrztu Pańskiego. Jezus Chrystus pogrążając się trzykrotnie w wodach rzeki Jordan przyjął chrzest zgodnie z przekazem zawartym w licznych starotestamentowych proroctwach. Wiemy też, że św. Jan Chrzciciel wzbraniał się przed tym aktem jednak Syn Boży stanowczo nakazał mu posłuszeństwo, ponieważ w ten sposób należało dokonać i wypełnić wszelką prawdę. Wody Jordanu – jak czytamy w świątecznych stichirach i troparionach – (nie przywykły Bezgrzesznego omywać). Efektem takiego stanu rzeczy było wizualne cofnięcie się nurtu rzecznego w kierunku przeciwnym, o czym też dowiadujemy się z bogactwa oferowanych nam przez Prawosławie hymnów i pieśni liturgicznych tego święta.
       Dlaczego więc został przepowiedziany Chrzest Pański jeszcze na długo zanim Wcielone Słowo – Logos, Syn Boży Jezus Chrystus pojawił się na ziemi ?
      Odpowiedzi na te pytania podaje nam jeden z pierwszych hymnów prawosławnych śpiewanych jeszcze przed wigilią Chrztu Pańskiego: (by oświęcić wody). To właśnie w tym celu proroctwa ukazały kolejność postępowania zarówno Syna Bożego, jak też wielkiego Proroka św. Jana Chrzciciela. Wynikiem tego wydarzenia była przemiana starotestamentowego świata grzechu i beznadziei śmierci na nowotestamentowyczas radosnego oczekiwania i nadziei życia wiecznego. Oświęcenie wszystkich wód jakie zostały stworzone – w postaci lotnej, stałej czy ciekłej; w powietrzu, na ziemi i pod nią, itd., wpłynęło na stan kondycji całego stworzonego świata i umożliwiło bezpośredni wpływ na życie całej planety. Jest to logicznie wytłumaczalne nawet od strony czysto praktycznej: każda stworzona istota zmuszona jest wchłaniać określone ilości wody, zamieszkiwać w wodzie bądź jej pierwotnym środowiskiem jest woda, bez której nie może się rozwijać. Każde istnienie zamieszkujące planetę Ziemia, w swoim składzie chemicznym zawiera większą lub mniejszą ilość wody.
       Snując dalej w tym kierunku rozmyślania nad sensem Chrztu Pańskiego w wodach Jordanu łatwo i całkiem naturalnie dojdziemy do wniosku, że był on potrzebny dla przemiany całej planety, dla jej oświęcenia. Nie mógł i nie może tego dokonać żaden człowiek, więc wszelką sprawiedliwością jest dobrowolne, podyktowane miłością do ludzi, dokonanie tego przez Samego Boga i Pana naszego Jezusa Chrystusa.
        Do czego był potrzebny św. Jan Chrzciciel? Wiemy dość dobrze, że jest on nazywany nie tylko Chrzcicielem, Prorokiem ale także Pośrednikiem. Św. Jan Chrzciciel jest ogniwem łączącym Stary i Nowy Testament w jedną nierozerwalną całość. Trzykrotne zanurzenie Chrystusa w wodzie czynione na znak Boga – Trójcy oznacza połączenie całego dorobku czasów Narodu Wybranego – widzialnego Izraela z nadzieją nowego czasu – duchowego Izraela, Nowego Przymierza Boga z człowiekiem.
        Wydarzenie Chrztu Pańskiego łączy w sobie fakty historyczne oraz duchowe. Jezus Chrystus przyjął chrzest z rąk św. Jana Chrzciciela i jednocześnie uświęcił całe stworzenie a ludzi znów wprowadził na ten duchowy poziom, z którego zrezygnowali będąc oszukanymi przez grzech w raju.
        Stała się więc rzecz niebywała – Bóg ingeruje w historię ludzkości tylko po to, by całą ludzkość zbawić! Po raz kolejny została nam dana nie tylko obietnica i nadzieja, ale też moc Boża, która przejawia się leczniczymi właściwościami (Wielkiej Agiasmy) – Wody Święconej podczas Chrztu Pańskiego – Крещенской Воды. Kościół prawosławny potwierdza ten fakt w nabożeństwie (Wielkiego Poświęcenia Wody w dniu Chrztu Pańskiego).
        Z naszej strony możemy jedynie wyrazić szczerą wdzięczność Bogu za ten dar oraz starannie chronić Święconą Wodę, mądrze jej używać i bogobojnie przyjmować ją jako zadatek życia wiecznego z Bogiem.

Dodano: 20 lutego 2010


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej