Odwiedzin: 101472
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок Nr 6/2010

III Niedziela Wielkiego Postu

Крестопоклонная

Adoracja Krzyża Świętego

Trzecią niedzielę Wielkiego Postu nazywamy Krestopokłonną, ponieważ w tym dniu i w ciągu całego mającego nadejść tygodnia Kościół prawosławny wychwala chwalebny Krzyż oraz duchowe owoce śmierci na Krzyżu Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Znaczenie Krzyża w życiu każdego prawosławnego wiernego przedstawione zostało za pomocą obrazów i licznych podobieństw ze Starego Testamentu, które w formie hymnów lub pojedynczych tekstów pojawiają się na kartach ksiąg liturgicznych nie tylko w okresie Wielkiego Postu. Pamiętamy z nauki katechizmu Kościoła prawosławnego o tym, że każda środa i piątek w ciągu całego roku to dni upamiętniające wydarzenia związane ze Św. Krzyżem Chrystusowym. Wszystkie są postne, wykluczając niezbędne wyjątki.

Umiejscowienie oddawania czci akurat dzisiejszego dnia Ojcowie Kościoła porównują do funkcji samego drzewa i jego konarów, które w upalne dni gwarantują przyjemny chłód i schronienie przed palącym słońcem. Odpoczynek w takim miejscu napawa niezbędnym optymizmem i chęcią dalszej pracy, co zasadniczo wpływa na jej efekt. Podobnie rzecz ma się z III Niedzielą Wielkiego Postu. Widok Św. Krzyża Pańskiego znajdującego się na środku świątyni, w miejscu najbardziej widocznym, uspokaja oraz powoduje pokorę w umyśle wiernego człowieka, bowiem nie każde nabożeństwo, wraz z całym jego przepychem i podniosłością, umożliwia nam oglądanie tej świętości w tak bezpośredni sposób. Św. Krzyż zostaje wyniesiony wiernym do pokłonienia się już w sobotę wieczorem, sam zaś moment tego obrzędu przypomina nabożeństwa Wielkiej Soboty wraz z charakterystyczną melodią anielskiej pieśni Swiatyj Boże. Do całego nastroju postnego świetlistego smutku dochodzi jeszcze pieśń powtarzana bezpośrednio przy czynieniu pokłonów przed Krzyżem Krestu Twojemu…

Podobieństwo drzewa, które dostarcza niezbędny chłód i ochronę przed palącym słońcem dla zmęczonego pielgrzyma, najlepiej ukazuje nam wyeksponowany Krzyż Jezusa Chrystusa. dzisiejszy dzień oznacza też środek Wielkiego Postu, ponieważ równo za trzy tygodnie – tyle, ile już zdołaliśmy przejść – zakończy się okres św. Czterdziesiątnicy. Po niej nastąpi już Wielki Tydzień, który sąsiaduje już z samym Świętem Świąt.

Krzyż Chrystusa, który oznacza zwycięstwo życia nad śmiercią i piekłem, jest dla każdego z nas prawdziwym wytchnieniem od trosk dnia codziennego oraz nadzieją na pozytywne rozwiązanie wszystkich problemów w przyszłości, szczególnie na czas pozostałych trzech-czterech tygodni postnych wyrzeczeń. Symbol Krzyża jest dla nas wiadomością, którą rozumieją także demony i się jej strasznie boją: poprzez niesienie naszego krzyża, zostaniemy wyniesieni na wysokość Bożej chwały a wszelkie zło odstąpi od nas, ponieważ świadomie kroczymy drogą Krzyża, która dla świata oznacza hańbę i zgorszenie, dla wierzących zaś – radość i miłość. Powinniśmy znać siłę i znaczenie krzyżyków, które nosimy na szyi oraz rozumieć to jako niezbędne środki w walce ze złem. Nawet wspomnienie wizerunku krzyża w umyśle odgania złe myśli i niweczy zasadzkę demonów, nie mówiąc już o zbawiennym działaniu Św. Krzyża na całe ciało, które jego znakiem się wielokrotnie uświęca. Kładąc na sobie znak krzyża, za każdym razem świadczymy o tym, że należymy do Jezusa Chrystusa i wyrzekamy się diabła i sług jego.

Krzyż jest dla nas jednocześnie słodkim drzewem, które osładza wszelką kwaśną i nienadającą się do spożycia wodę, przemieniając ją w najbardziej pożądane i cenne źródło minerałów i substancji odżywczych; Krzyż to także drzewo życia, które Bóg zasadził w centrum całego raju. Rozgłaszanie wieści o Krzyżu wywołuje w nas poczucie ogromnej duchowej radości, ponieważ, będąc symbolem zwycięstwa, nieuchronnie i stopniowo kieruje nas w stronę światła – Paschy Chrystusowej. Każda śpiewana pieśń dotycząca Krzyża zawsze zakończona jest wieścią o zwycięstwie, o radości i o Zmartwychwstaniu Syna Bożego.

Mimo eksponowanego smutku, wraz z Krzyżem ukazują się mimowolnie wszelkie aspekty siły Bożej zawartej w jego wymownym symbolu. Pokora i spokój Umierającego na Krzyżu przeradza się w oczekiwanie chwały i nieopisanej radości Zmartwychwstania Chrystusa, która już teraz objawia się jako pewność w dążeniu do założonych i wyraźnie określonych jeszcze na początku, celów postnej drogi świętych czterdziestu dni.

Nabożeństwo całego krzyżowego tygodnia charakteryzuje się ponadto wychwalaniem pokory celnika przy jednoczesnym osądzeniu faryzeusza. Pierwszy zostaje wywyższony, drugi zaś potępiony nie tylko w oczach człowieka, ale z nakazu Boga, ponieważ każdy, kto dąży do wywyższenia ponad innych, zostanie potępiony a ten, kto ceni ponad siebie swego bliźniego, nieoczekiwanie zostaje wywyższony do uczestnictwa w wielkiej chwale Bożej miłości.

Królestwo Boże jest przeznaczone dla wszystkich tych, którzy zapomnieli o sobie, czego najjaskrawszym przykładem jest dobrowolna i podyktowana miłością ofiara Jezusa Chrystusa na Krzyżu.

Kościół w tym tygodniu szczególnie będzie też modlić się za wszystkich tych, którzy przygotowują się do Chrztu Św. – Святого Просвещения. Zgodnie z rytem Liturgii Uprzednio Poświęconych Darów, charakterystycznej dla Wielkiego Postu i Wielkiego Tygodnia, cały Kościół, poczynając od środy rozpoczętego dziś tygodnia, będzie w modlitwach nawoływać do szczerej modlitwy za takich ludzi. Jest to dziś jedynie pozostałość historyczna, na niektórych kontynentach reaktywowana, sporadycznie występująca dziś w prawosławiu. Wiąże się ona z obrzędem sakramentu Chrztu Św., który dokonywano w przeszłości w Wielkanoc – w dniu Paschy Chrystusa. Przez cały okres Wielkiego Postu katechumeni[1] przyjmowali nauki zasad religii, do przyjęcia której się przygotowywali: uczęszczali na wszystkie nabożeństwa, niejednokrotnie pomagali przy wszelkich pracach związanych ze świątynią i uczyli się modlitw oraz starali się przemieniać cały styl życia do wzorca określonego przez Kościół. Cały Wielki Post był więc dla nich przygotowaniem do wejścia we wspólnotę jedności kościelnej. Nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy dziś w podobny sposób rozumieli pozostałe dni postne – jako przygotowanie przez czynne uczestnictwo.



[1] Ludzie, pragnący przyjąć chrześcijaństwo.

Dodano: 08 kwietnia 2010

Яблочинский Листок Nr 5/2010


  Druga
niedziela Wielkiego Postu
 
Świętego Grzegorza Palamasa

Православия светильниче, Церкви утверждение и учителю, монахов доброто, Богословов поборниче непреоборимый, Григорие чудотворче, Фессалонитская похвало, проповедниче благодати, молися выну спастися душам нашим.

Święty Grzegorz Palamas, arcybiskup Tessalonik, przyszedł na świat w 1296 roku w Małej Azji. Podczas najazdu Turków cała rodzina ewakuowała się do Konstantynopola, gdzie znalazła przychylność cesarza Andronika II Paleologa (1282-1328). Ojciec świętego był wysokim urzędnikiem cesarskiego dworu, jednak to nie on wychował syna. Jego przedwczesna śmierć uniemożliwiła wprowadzenie w życie wszystkich postanowień dotyczących przyszłości młodego Grzegorza, jednak dobre serce cesarza zagwarantowało jej szerokie perspektywy. Bezpośredni udział Andronika II w wychowywaniu przyszłego arcybiskupa niezwykle szybko przyniósł pozytywne plony – młody Grzegorz z łatwością przyswajał całą wiedzę oferowaną mu przez średniowieczne uczelnie zdobywając wyższe wykształcenie jeszcze przed ukończeniem 20 roku życia. Cesarskie nadzieje poświęcenia Grzegorza służbie państwu nie zyskały jednak jego aprobaty, ponieważ oddalił się na św. Górę Atos w roku 1316 (inne źródła mówią o 1318 r.), wstępując do klasztoru Watopedi pod duchowe kierownictwo św. Nikodema Watopedzkiego. Tam rozpoczął drogę wyrzeczeń do tego stopnia, że w rok po zaliczeniu do grona braci klasztoru, ukazał się mu św. Apostoł i Ewangelista Jan, który oznajmił mu, iż roztoczy nad młodym adeptem życia duchowego swoją opiekę.

Po śmierci starca Nikodema mnich Grzegorz przeszedł na 8 lat pod opiekę ojca Nicefora, po jego zaś śmierci wyrzeczenia monastyczne kontynuował w Ławrze św. Atanazego. Wykonując szereg klasztornych prac, zwanych posłuszanijami, rozwijał w sobie pragnienie większego odosobnienia. Po trzech kolejnych latach  (1321) przyłączył się do ascetycznej wspólnoty Glossii, gdzie od jej Namiestnika pobierał nauki dotyczące zagadnienia modlitwy wewnętrznej, zwanej nieustanną modlitwą Jezusową.

O niej wspominali wielcy asceci już od IV w., odkąd pojawiło się i zaczęło rozwijać życie monastyczne (śww. Ewagriusz z Pontu, Makary Wielki, Egipski; czy w XI w. – św. Symeon Nowy Teolog). Najważniejszym wymogiem przystąpienia do tego rodzaju modlitwy jest wyciszenie – hezychia (z j. greckiego: spokój, milczenie), dlatego też praktykujących ją mnichów nazywamy hezychastami.

Św. Grzegorz sumiennie wypełniał wszelkie obowiązki klasztorne a modlitwa Jezusowa nieustannie określała codzienny rytm jego życia. W obawie przed niewolą turecką bracia wspólnoty zmuszeni byli udać się do Tessalonik w 1321 roku, wtedy też wyświęcono św. Grzegorza na prezbitera.

Przeniknięty duchem modlitwy spędzał pięć dni w milczeniu i modlitwie a jedynie sobotę i niedzielę przeznaczał na pouczenia oraz sprawowanie nabożeństw. Słowa, które kierował do wiernych, niejednokrotnie wywoływały niewypowiedziany spokój, na twarzach ludzi znajdujących się w świątyni niejednokrotnie pojawiały się łzy radości. Z biegiem czasu jego działalność duszpasterska nie ograniczała się już wyłącznie do kontaktów z wiernymi podczas nabożeństw sprawowanych w świątyni a stanowiła świadectwo otwartości jego umysłu oraz dojrzałości duchowej i rozwoju intelektualnego.

Przez 5 lat kierował niewielką wspólnotą hezychastów jednocześnie uczestnicząc w zebraniach młodzieży, dotyczących zagadnień religijnych. W 1331 roku święty powrócił na św. Górę Atos, gdzie osiadł w skicie św. Sawwy, w  pobliżu Ławry św. Atanazego. Dwa lata później wyznaczono go do pełnienia funkcji Ihumena monasteru Esfigmenu, zaś w 1336 roku powrócił do skitu i tam zajął się działalnością teologiczną, której nie porzucił już do końca swoich dni.

W owym czasie, tzn. w latach trzydziestych XIV w., w życiu Kościoła Wschodniego miały miejsce wydarzenia, które ukazały postać św. Grzegorza jako wielkiego apologety (obrońcy) prawosławia i autorytatywnego nauczyciela hezychazmu.

Około 1300 roku do Konstantynopola przybył uczony mnich Barlaam, pochodzący z Kalabrii, który znany był jako autor licznych dzieł naukowych z zakresu logiki, astronomii i wielki orator. Otrzymał w stolicy katedrę uniwersytecką, gdzie zajmował się tłumaczeniem dzieł św. Dionizego Areopagity. Jego opracowanie teologii apofatycznej uznawane było zarówno przez Kościół Wschodni, jak i Zachodni. Wkrótce jego wizyty doczekała się św. Góra Atos, gdzie zapoznał się z zagadnieniem modlitwy nieustannej oraz pojęciem hezychazmu, które wydało mu się niezgodne z dogmatycznym twierdzeniem o niepoznawalności natury Boskiej przez człowieka. Efektem tego było ogłoszenie przez niego hezychazmu jako heretyckie zbłądzenie. Barlaam publicznie piętnował opowieści mnichów praktykujących ten rodzaj modlitwy i nieudolnie starał się dowieść fizyczności światła Taboru (podczas Przemienienia Jezusa Chrystusa na św. Górze Tabor) a duchowe olśnienia bądź podniosłe stany modlitewne określał jako wymysły mnichów.

           Poproszony przez mnichów ze św. Góry Atos (afonitów), św. Grzegorz początkowo starał się słownie wpłynąć zmianę stanowiska Barlaama, jednak po krótkim czasie zmuszony był skierować do niego pisma, w których zdecydowanie nakreślił naturę i istotę zagadnienia hezychazmu jako drogi przemiany człowieka – przebóstwienia. To właśnie z tego okresu pochodzą Triady w obronie świętych hezychastów (1338), dzięki którym jeszcze przed 1340 rokiem mnisi skierowali do Barlaama ogólnokościelny dokument potwierdzający prawidłowość doktryny hezychazmu oraz jej zgodność z dogmatami Kościoła, tzw. Tomos św. Góry Atos.

     Rok później na soborze kościelnym w Konstantynopolu miał miejsce spór św. Grzegorza z mnichem Barlaamem dotyczący natury światła Taboru. 21 maja 1341 r. cały Kościół wyraził opinię, że Bóg, niedostępny w Swojej Istocie, objawia Siebie w energiach, które skierowane do świata są możliwe do ich przyjmowania, jak światło Taboru, jednak nie są fizyczne a niestworzone. Nauka Barlaama została osądzona jako herezja a on sam, poddany antematyzmom (wykluczeniu z klątwą ze wspólnoty kościelnej), powrócił do Kalabrii.

     Nie oznaczało to zakończenia sporów, które trwały jeszcze przez wiele lat. Bułgarski mnich Akindynos oskarżył św. Grzegorza, określając jego działalność jako powód smut kościelnych, co zyskało aprobatę patriarchy Jana XIV Kalekiego (1341-1347) i  cesarza Andronika III Paleologa (1328- 1341) i w efekcie doprowadziło do trzyletniego uwięzienia św. Grzegorza Palamasa. Za patriarchy Izydora (1347-1349) św. Grzegorz został oczyszczony z zarzutów i uwolniony. Wyświęcono go na arcybiskupa Tessalonik, przybył tam jednak zaledwie na 3 lata przed swoją śmiercią z powodu panujących nastrojów społecznych wrogich jego osobie.

     Sobór w Blachernach jeszcze w 1351 r. ogłosił prawowierność nauki świętego Grzegorza, który podczas jednej z podróży wpadł w ręce Turków i cały rok był sprzedawany jako niewolnik. Nawet w takim położeniu otwarcie głosił idee chrześcijańskie.

            Zmarł 14 listopada 1359 roku a 9 lat później został kanonizowany podczas Soboru w Konstantynopolu.

Dodano: 08 kwietnia 2010

Яблочинский Листок Nr 4/2010
 
    Każdy, kto decyduje się podjąć określoną drogę, ma wyznaczony określony cel takiej wędrówki. Podobnie rzecz ma się z Wielkim Postem. Jest on, w głównej mierze, wędrówką, której celem jest Pascha Chrystusowa, chwalebne Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa, Праздников Праздник! Wielki Post jest przygotowaniem do Paschy i umożliwia najlepsze uświęcenie jej radością. Dzięki niemu ta radość ma szansę najpełniej się nam objawić. Pragnąc najwłaściwiej określić związek Wielkiego Postu z Paschą, powinniśmy pamiętać o tym, że jedynie takie podejście do zagadnienia odkrywa przed naszym duchowym wzrokiem coś bardzo ważnego, co istotnie wpływa na nasze pojęcie wiary i wszystkiego, co ona dotyczy.
    Dla wielu z nas Wielki Post to jedynie zewnętrzne ograniczenia, zakazy: brak niektórych potraw (mięso, mleko, jajka), wesołych zabaw czy nawet kinematografii (dla niektórych). Będąc na wskroś przenikniętymi duchem tego świata, niejednokrotnie nie zdajemy sobie sprawy z tego, że są to wymogi wynikające z pewnego stanu ducha. Nie stanowią one oddzielnych przepisów nakazujących, w jaki sposób mamy żyć, są one wynikiem normalnego przeżywania Wielkiego Postu. Człowiek, który prawdziwie duchowo podchodzi do proponowanego czasu Postu, nigdy nie zgodzi się na wymienione radości czy uciechy. Wielki Post zostaje w jego umyśle odznaczony określonym wysiłkiem, nie może się bez niego obejść. Taki człowiek nie tylko wierzy, ale i poddaje się swoistej przemianie swego ducha. To główny cel Wielkiego Postu – przemienić człowieka, by dzięki temu ponownie go odnowić.
    Praktycznym podejściem do przedstawionej sytuacji jest podjęcie wyrzeczeń związanych z odżywianiem, ponieważ właśnie głód uświadomi nam, czym tak naprawdę jest najprostsze pożywienie. Człowiek prawdziwie głodny nie wybredza, nie wyszukuje wysublimowanych i specjalnych potraw, pragnie po prostu najeść się do syta. Człowiek, który pości, też odczuwa głód, jednak doświadcza na własnym przykładzie wielkości i siły błogosławieństwa, jakim jest możliwość przyjmowania pokarmów. Mimo, iż nie są to potrawy zbyt smaczne czy kolorowe, zachęcające do ich spożycia, jednak głęboko rozumie, że przysłowiowe chleb, sól i woda, to najprzyjemniejszy ze wszystkich jadłospis. W miarę możliwości dąży więc do zawężenia spisu potraw, by radość paschalnej nocy odczuć o wiele intensywniej niż wszelkie inne nabożeństwa.
    Przemiana człowieka w czasie siedmiu tygodni, podczas których Wielki Post stanie się wszystkim w jego postrzeganiu świata: w duchu, umyśle i duszy, wprowadza w swoisty nastrój Wielkiego Postu. Taki czas dostępny jest tylko w tym szczególnym okresie, ponieważ przeważnie okres ten nie wymaga od nas większych prac polowych, możemy więc podjąć się tego wysiłku.
    Znaczenie Wielkiego Postu w naszym życiu nie zawiera się jedynie w formalnym podejściu do wymogów stawianych w tym czasie. Jego wartość wzrasta dopiero wtedy, gdy nauczymy się zmiękczać nasze serca do realności czytanych tekstów liturgicznych, gdy będziemy w stanie umieć je przeżywać. Pojawi się wtedy, skryte aż dotąd, pragnienie kontaktu z Bogiem. Naturalną więc będzie wzmożona chęć modlitwy, pragnienie odosobnienia, wyciszenie oraz łzy wynikające ze świadomości własnych grzechów. Takich łez nigdy nie powinniśmy się wstydzić, ponieważ są one darem Ducha Św., o czym uczą nas Ojcowie Kościoła (śww. Izaak Syryjczyk, Jan Kasjan Rzymianin, Jan Klimak). To właśnie świątynia z jej nabożeństwem oraz charakterem wystroju wnętrza powinna nas skłaniać do prawdziwych łez głębokiej skruchy przed Bogiem podczas świętej tajemnicy Spowiedzi.
    Każdy, kto choć raz w życiu odczuł najprawdziwszą radość paschalnego Христос Воскресе!!!, nigdy nie porzuci postnych wysiłków a z wielką miłością będzie corocznie je zwiększał. Wielkopostny nastrój panujący w jego duszy nigdy nie pozwoli mu ugasić radosnego płomienia oczekiwania Paschy a będzie rokrocznie podsycany nowymi wyrzeczeniami ze względu na Zmartwychwstałego i radość, którą nam Daje.
    Świetlisty smutek wielkopostnych nabożeństw nie ogranicza żadnego z wiernych. Wprost przeciwnie, każdemu daje ogromne możliwości podjęcia samonaprawy i szeroki wachlarz realnych działań w tym kierunku. Każdy znajdzie coś dla siebie: wyrzeczenia żywieniowe, zwiększoną modlitwę za wszystkich, kulturę w obyciu z innymi i wiele innych możliwości. Same w sobie stanowią jedynie środki, jak sam Wielki Post, ponieważ celem jest przemiana naszego umysłu, całego wewnętrznego świata. Mimo, iż koniec tego wysiłku wydaje się odległy i pozostaje gdzieś poza zasięgiem naszego wzroku, to jednak mamy nieodparte wrażenie ważności naszego Wielkiego Postu i celowości naszych działań.
    Nawet najciemniejsza noc wydaje się być rozświetlona nieokreślonym światłem, które wspomaga nas w codziennych wyrzeczeniach. Dzieje się tak ze względu na modlitwę całego Kościoła, która ogrzewa zmarznięte dusze, rozpala serca i nawraca do Boga wszystkich błądzących.
    W minionym tygodniu wysłuchiwaliśmy głębokich słów pokuty i pokajania autorstwa św. Andrzeja z Krety: Kanon św. Andrzeja kieruje wszystkich do celu każdej religijnej drogi, do kontemplacji. Asceza prawosławna koncentruje się wokół idei obrazu i podobieństwa Bożego w człowieku (Rdz 1,26) oraz idei przebóstwienia. Oznacza wstępowanie człowieka do Boga, odpowiednie zmagania duchowe, kontemplację obecności Bożej w stworzeniu i samego Boga.
    Wielki Kanon i Wielki Post stanowią jedność. Można zauważyć, iż są receptą i lekarstwem na ludzkie słabości.  Post będzie właściwy i skuteczny tyl­ko wtedy, gdy otworzy oczy na grzechy, wzbudzi żal i płacz z powodu ich popełnienia oraz nauczy szukać pomocy u Ojca.   Wielki  Kanon  skłania  przede wszystkim do decyzyjności i natychmiastowej przemiany życia w obliczu oczekującego Boga miłości.
    To na podstawie Wielkiego Pokutnego Kanonu św. Andrzeja z Krety po raz kolejny odkryliśmy związek pokuty z postem, prawdziwe znaczenie samego postu zostało objawione jako naturalne pragnienie wyzbycia się grzechu i jego władzy. Wielki Kanon czytany był na samym początku Wielkiego Postu, by rozpalić w nas samych chęć działania, będzie także czytany pod koniec świętej Czterdziesiątnicy, w piątym tygodniu, by na nowo nas pokrzepić w trudach ascetycznych. Jego siła oddziaływuje na nas szczególnie w te dni, gdy kościelne nabożeństwa przybierają zupełnie inny charakter niż ten, do jakiego zdążyliśmy się przyzwyczaić poprzez minione dni świąteczne.
    W piątek ubiegłego tygodnia święciliśmy koliwo symbolizujące wielką moc ubogiego pokarmu, który zachował od grzechu całe miasto. Św. wielkomęczennik Teodor Tyron objawił się we śnie hierarsze Kościoła i obwieścił mu zarówno niecne plany Imperatora, jak i sposób przezwyciężenia jego podstępu. Po raz kolejny świat niewidzialny, duchowy, wpłynął na losy świata fizycznego, który jeszcze jest naszym udziałem.
    Jak widać, nie jesteśmy pozostawieni samym sobie, Bóg dba o nas za pośrednictwem Swoich świętych. Miało to miejsce dawniej, ma to miejsce dziś, zwróćmy uwagę chociaż na sytuację dotyczącą naszego Klasztoru: był czas, całkiem niedawno, że przebywał tu tylko jeden mnich, dziś jest nas trzynastu – to wielce zastanawiające. Jeśli nie dostrzegamy w tym fakcie działalności Bożej Opatrzności, to, tak naprawdę, mało wiemy o życiu…

Dodano: 20 lutego 2010


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej