Odwiedzin: 104387
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок № 2/2016
 

   Miesiąc luty rozpoczął się miłym świętem Makarego Wielkiego, które w naszym monasterze jest celebrowane w sposób szczególnie ciepły, ponieważ to dzień niebiańskiego Patrona Ojca Makarego, Dziekana Monasteru w Jabłecznej. Już w przeddzień gromadziliśmy się w kolejce do złożenia szczerych życzeń Dostojnemu Jubilatowi. Mnogaja leta!

   7 dnia tego miesiąca wypadła niedziela a to dzień wyjątkowej modlitwy do Świętego Grzegorza Teologa, arcybiskupa Konstantynopola (389). Niedzielna Ewangelia pouczyła nas o potrzebie zachowania dobrego duchowego wzroku, tj. rozpoznawania niebezpieczeństw, które czyhają każdego dnia. Nic nie powinno wytrącić z nas duchowej równowagi, gdy za Przyjaciela mamy Jezusa Chrystusa. On ofiarowuje nam wszelkie instrumenty potrzebne do godnego świadectwa naszego chrześcijaństwa, prawosławia w świecie. Jedynie upór w dążeniu do upragnionego celu może służyć  jako potrzebna i pomocna siła, która w jedności z Bożą mocą staje się nierozerwalnym związkiem pomiędzy niebem a ziemią, człowiekiem a Bogiem.

   Święty Grzegorz Teolog – ów Wielki Ojciec i Doktor Cerkwi w swoich pismach pozostawił wiele wskazówek zachowania ostrości duchowego wzroku i przedstawił stany duszy, które wpływają na jego przytępienie a nawet zaciemnienie. Warto zaznajomić się z pismami tego Wielkiego Świętego choć fragmentarycznie, ponieważ nawet kilka słów może odkryć to wszystko nieodkryte, czego nie jesteśmy świadomi.

   W piątek 12 lutego wspomnieliśmy liturgicznie Trzech Wielkich Hierarchów: Śww. Bazylego Wielkiego, Grzegorza Teologa i Jana Chryzostoma.

   14 lutego to niedziela o Zacheuszu a także wigilia święta Spotkania Pańskiego. Niedzielna perykopa ewangeliczna, jak co roku, przybliża nas ku mającemu nadejść wielkiemu duchowemu wydarzeniu, wiośnie duchowej.

   Wielki Post – pierwsze skojarzenie, które wiąże się z imieniem Zacheusz. Ten poborca podatków dla Cesarstwa Rzymskiego całą pogardę ludzi, którzy zobligowani byli uiścić swoje rachunki względem władzy ziemskiej obrócił przeciwko nim, tj. niejednokrotnie jego działania nosiły znamiona przestępstwa: przywłaszczał wielkie ilości funduszy jakoby dla Cesarza; ocierał się o jawną kradzież i inne naruszenia zasad Imperium, które słynęło z ustanowienia reguł rządzących światem, nie tylko ówczesnym. Jeden moment, krótka chwila zaważyła na całym odbiorze rzeczywistości w umyśle tego człowieka. Pragnienie i ciekawość naocznego przekonania się o fizycznym wyglądzie Tego, o Którym mówiło się wówczas bez przerwy i w wielu miastach szeregu prowincji doprowadziły w efekcie do nieoczekiwanego zwrotu jego postrzegania. Łagodne słowa Chrystusa, Który jako jeden z nielicznych zwrócił się w taki sposób do tego człowieka, znienawidzonego przez wszystkich - spowodował wewnętrzną przemianę w nim samym. Znamienne słowa obietnicy Zacheusza jako świadectwa przed wszystkimi każą sądzić o szybkim uzdrowieniu duchowym człowieka, który pragnął jedynie zobaczyć Nauczyciela.

   Można się domyslić celowości umieszczenia tego ewangelicznego fragmentu w przededniu wstąpienia w objęcia Triodionu Postnego (księgi liturgicznej). Podobnie, jak pragniemy rozpocząć Wielki Post, pragniemy godnie się doń przygotować, tak też każde nasze pozytywne, dobre pragnienie Boga nagradzane jest przez Niego niewspółmiernie i zawsze przynosi dobre efekty duchowe.
  
   15 lutego to Święto Spotkania Pańskiego, na które każdy wierny cierpliwie wyczekuje, przygotowując niejednokrotnie atrybuty Święta: woskowe, ręcznie wykonywane świece. W naszej przymonasterskiej parafii także prowadzona jest taka działalność dobroczynna, ponieważ poświęcone sretienskije świece będą służyć żywym podczas nabożeństw cerkiewnych, zmarłym – jako świadectwo płomienności ich wiary za życia podczas nabożeństw pogrzebowych.

   Symbolika świecy na naszych terenach traktowana jest w sposób praktyczny: są to gromnice, które zapalane bywają także w czasie ważnych rodzinnych wydarzeń bądź podczas zbliżających się/trwających klęsk żywiołowych. Świeca gromniczna obrazuje światłość Chrystusa w świecie, który pogrąża się w mroku, pysze, chaosie dążeń i celów wielu osób. Kierując się jej światłością odnajdujemy potrzebny spokój wewnętrzny oraz niezbędną siłę do walki z grzechem. Ogień – jeden z żywiołów – w małej świecy wydaje się być ujarzmionym stworzeniem Bożym. Wielość ogników świetlnych na świeczniku bądź rozsianych w świątyni przypomina nam o jednej wierze w wielu wyznawcach. Bez względu na miejsce i czas ta wiara pozostaje jednoczącym aktem woli człowieka z Bogiem Stwórcą. Płomień świecy – jak latarnia – służy do oświetlania drogi, światło świecy przemienia ciemność w jasność, mrok w świetlistą komnatę, niepewność w wierze w twarde i pełne poświęceń wyznawanie wiary.

   Świeca gromniczna pozostanie w każdym domu na swoim wyjątkowym, uprzednio przygotowanym miejscu. Taki kąt jest niezwyczajną przestrzenią, przeważnie znajduje się tam wiele ikon prawosławnych i to w tym miejscu wierny najchętniej oddaje się błogosławieństwu cichej modlitwy. Ojcowie Cerkwi pouczają nas niejednokrotnie, szczególnie zaś św. Jan Chryzostom (Złotousty) o łaskach spływających na nas podczas modlitwy przy płomieniu świecy lub kaganka (oliwnej lampki), ponieważ bywa to niejednokrotnie moment osobistego kontaktu z Bogiem w ciszy modlitwy, częściej szeptanej niż mówionej głośno.

NAMIESTNIK I BRACIA
życzą wszystkim błogosławieństwa ciszy modlitewnej, która oświecać będzie wszelkie dobre poczynania jak płomień gromnicznej świecy blaskiem nauki Chrystusa.

   21 luty to niedziela o celniku i faryzeuszu, jeszcze w blasku święta Spotkania Pańskiego, którego zakończenie odbędzie się dzień później, tj. w poniedziałek. Przez cały ten tydzień spożywamy  pokarmy bez nakazu postu środy i piątku za sprawą Ewangelii niedzielnej. Dowiemy się wszakże, iż cielesne wyrzeczenia należy połączyć także z wewnętrznym pragnieniem życia w ich blasku. Podporządkowanie się jedynie nakazom, zaleceniom fizycznym nie stanowi wyznacznika rozwoju duchowego a jest jedynie małym jego mechanizmem, do którego koniecznie i warto włączyć także intymne pragnienie bycia lepszym dla każdego, z kim obcujemy. Jest to ograniczanie własnego ego ze względu na Chrystusa i Jego Cerkiew. To wąska i kręta lecz nietrudna ścieżka prowadząca do Królestwa niebios w nas samych. Mimo, iż nie wszyscy w tym samym czasie potrafią na nią wkroczyć, warto próbowac odnaleźć w sobie jej początek. Źródłem bywa najczęściej pojęcie pragnienia, dążenia, obietnicy.

   Tegoroczny 28 luty to przedostatni dzień miesiąca, to niedziela o synu marnotrawnym. Treść ewangelicznego fragmentu tego dnia nie wymaga długiej egzegezy, ponieważ wielokrotnie w naszym osobistym życiu mieliśmy okazję zarówno oglądać podobne obrazy, jak i byliśmy ich stałymi, niemalże z częstotliwością pojawiania się plam na słońcu – wiernymi i oddanymi współtwórcami. Nie chodzi tu jednak o problem zwątpienia w wyznawane wartości czy pragnienie poznawania niepoznanego w świecie – o nie! Ewangeliczny fragmencik uświadamia nam cierpiącego Rodzica, który zna własne dzieci niemalże lepiej niż samego siebie i dlatego ich słowa i czyny stanowią najprawdziwszy cios prosto w serce, kochające, miłujące i przebaczające, rozumiejące serce.

   Opisy upadku fizycznego jednego z synów ale także duchowego upadku drugiej latorośli tego samego rodzica stanowią nieodgadnione sedno perykopy ewangelicznej tego dnia. Najbardziej cierpi Rodzic, którego wszelkie nadzieje okazują się niespełnione, jego wysiłek wychowawczy - próżny!.. - pozostaje jednak Nadzieja. To cnota chrześcijańska, dzięki której możliwe stało się odważne męczeństwo Świętych w obliczu całego świata, dobrowolne wyrzeczenia ascetów na chwałę Bożą, .. także cierpliwe wyczekiwanie powrotu najbliższych w sytuacjach bez wyjścia..oraz Ofiara Chrystusa na Krzyżu, za nas -
 
        - dlatego też, z tym większą radością wyczekujemy Wielkiego Postu 2016', by rozpocząć zmagania z samym sobą i własną naturą, lenistwem, obżarstwem, obłudą i fałszem, nieprawdomównością i kłamstwem,  wywyższaniem się – i z wieloma aspektami ludzkiej wynalazczości w tematach duchowych przywar, bez których przecież potrafimy funkcjonować normatywnie.



Dodano: 13 lutego 2016

Яблочинский Листок № 1/2016
 


   Cudownie oczekiwany czas wielkiego świątecznego wydarzenia nastąpił i trwa jego celebracja. Każdy z nas przystąpił do oczyszczających sakramentów, które choć na krótko przybliżyły nas do Nowonarodzonego Chrystusa. Oto Bóg przyszedł do rodzaju ludzkiego pokazując nam, że nie jesteśmy zdani na niewolę grzechu i ciemności duchowej a z Jego świętej woli powołani jesteśmy przez świetliste i pełne pokory Jego przyjście ku chwale i uczestnictwie w niekończącej się Jego bliskości.
Po raz kolejny każdy z nas ma możliwość odseparowania się od grzesznego życia i świadomość wyboru życia w Prawdzie, w zgodzie z zaleceniami Cerkwi i z wolą Boga.

   Radosne święta Bożego Narodzenia to jednak wciąż aktualizacja zasady pokory w naszym życiu. Tak, jak przeszło 2000 lat wstecz Wszechmocny ograniczył się w widzialnym ciele sługi przychodząc na ten świat w warunkach skrajnego ubóstwa – tak my dziś, niejako odlegli lecz duchowo zupełnie zjednoczeni z tamtym czasem i ograniczeniami – ze względu na pokorę możemy dokonywać wielkich rzeczy. To zewnętrzne, co nas ogranicza, powoduje w naszym wnętrzu duchowym niezwykłe przeobrażenie. Dzięki troskom dnia codziennego wzrastamy od siły w siłę ku niekończącej się duchowej walce ze złem.

   Boże Narodzenie raduje nas niezwykłością duchowych przeżyć w świątyni, jak też poza jej murami. Wciąż pozostajemy pod wpływem prawosławnej Boskiej Liturgii – niezwykłej, świątecznej – lecz także przechowujemy stan uniesienia modlitewnego za pośrednictwem naszych tradycji bożonarodzeniowych, którymi są niewątpliwie kolędy. Śpiewane wspólnie, niekiedy w różnych językach oraz z udziałem przemieszania tradycji poszczególnych wspólnot lokalnych a nawet wyznania – kolędy jednoczą nas w Bogu – ku Jego większej chwale a naszej radości i pogłębieniu wiary.

   Nie dziwi fakt wyczekiwania Bożego Narodzenia nie tylko przez pokolenia Starego Testamentu ale także nasze wyczekiwanie tego wielkiego zimowego święta światłości przyjścia na świat Dzieciątka Przenajczystszej Marii, ucieleśnienia pokory.

   Miniony czas, szczególnie przełom roku postawił przed nami potrzebę określenia naszych zadań na rok następny. Najważniejszym z nich jest ciągłe dążenie do Boga – przy pomocy modlitwy, trudu, wyrzeczeń a czasem cierpienia i wytrwałości – byleby nie poddawać się negatywnym myślom, które zawsze pojawiają się jako diabelskie sugestie, które tym bardziej działają na nas zgubnie, im mniej wysiłku wkładamy we własne zbawienie. Kolejny rok przed nami, kalendarz cerkiewny udostępni nam jeszcze jedno świętowanie już za kilka dni a cerkiewna modlitwa przyciągnie nas jeszcze raz do świątyń, gdzie wspólnie będziemy dziękować za błogosławiony ubiegły oraz pomyślny przyszły, Nowy Rok, 2016. Niech będzie lepszy od poprzedniego, niech nasza nadzieja nigdy nie gaśnie a wiara okrzepnie dając siłę powodowana miłością.

   Przepełnieni radością kolędowania zaśpiewajmy w cerkwi kilka kolęd, by wspólnie odczuć nie tylko ich piękno lecz także moc zawartych w nich treści, które zawsze służą ku naszemu duchowemu wzrostowi.



Dodano: 06 stycznia 2016

Яблочинский Листок № 12/2015
 


   Grudzień to prawdziwa zima – jak kiedyś mawiali mądrzejsi od nas :)
   Tymczasem obecnie mamy klimat poprzestawiany pogodowo w porównaniu z grudniem w latach odległych kilka dekad wstecz. Przeważnie leżał już śnieg, który przykrywał wszystko i utulał wybryki kolorów tonując je do maksymalnego minimum. Nie wszystko, wszakże, na straty – dzięki opóźnieniu mamy cieplejsze (!) podwórko i nie rzucamy śnieżkami, bo to ciężka praca. Jesteśmy ciągle jeszcze w przededniu odrzucania łopatą tego białego bogactwa, które ongiś w grudniu padało z nieba na ziemię, gdzie czekały na nie oddziały łopatowe zastępów ludzkich. To wyszło na dobre. Zimno pozostaje nadal.
   Zimowy miesiąc grudzień jest ostatnim w kolejce na rozbłysk w plejadzie  miesięcy należących do kalendarza, dlatego jego pożegnanie bywa uwieńczone niezwykle uroczystymi, podniosłymi ale i pełnymi zadumy pomimo szalejącej radości, chwilami. Warto przypomnieć ważniejsze wydarzenia cerkiewne, by wiedzieć kiedy dokładnie Cerkiew modli się w szczególny sposób i z jakich powodów:
   4 grudzień – piątek – to radosne święto małej Bogarodzicy, Która kieruje się na służbę do świątyni, by nauczyć się pokory i modlitwy dla przyszłej misji. Tego dnia świętujemy Wprowadzenie do świątyni Przenajświętszej Bogarodzicy. To prawosławny Dzień Dziecka – ze względu na Owo Dziecko zmienia się podejście całej ludzkości do pojęcia nadziei – Nadzieja jako chrześcijańska cnota zyskuje w Matce Bożej swoje wypełnienie. Po raz kolejny podczas tego święta zaktualizujemy naszą nadzieję na zbawienie dusz w Bogu. Wspólna modlitwa w cerkwi pomoże każdemu z nas zdobyć potrzebną cząstkę Bożej energii dla pokonywania codziennych wyrzeczeń związanych z Bożonarodzeniowym Postem, w którym trwamy od wczoraj.
   6 grudzień – niedziela – to modlitwa do świętego mnicha-męczennika Archimandryty Grzegorza Peradze. W ubiegłym stuleciu metropolita Dionizy wiązał z osobą tego Świętego wielkie nadzieje, jednak Boża Opatrzność w inny sposób poprowadziła jego męczeńskie służenie całemu światu. Będąc w kwiecie wieku, mając za sobą życie wypełnione obowiązkami mnicha i naukowca – święty Grzegorz podjął najważniejszą decyzję własnego zbawienia – dobrowolnie oddać życie za bliźniego. Jego męczeństwo niech na zawsze będzie dla nas najczystszym wzorcem postępowania w trudnych czasach, które jeszcze mogą nastąpić. O twardość wiary oraz o nadzieję na Boże miłosierdzie i o pomoc w cierpieniu - to nasze szczególne prośby, które możemy tego dnia wznieść do Świętego.
   13 grudnia – niedziela – Świętego Apostoła Andrzeja Pierwszego Powołanego. Jego bezprecedensowe posłuszeństwo Bożemu nakazowi niech określa sposób naszej służby Bogu i bliźnim.
   17 grudnia – czwartek – św. Wielkiej Męczennicy Barbary.
   19 grudnia – sobota – św. Cudotwórcy Mikołaja.
   22 grudzień – wtorek – ikony Bogarodzicy Nieczajannaja Radość.

   Ostatnia niedziela grudnia – 27 – Świętych Praojców. Przedostatnia niedziela przed Bożym Narodzeniem – naszą zimową Paschą!
   Niech ten grudzień będzie Bogiem błogosławiony dla wszelkich duchowych ćwiczeń, dla postu i wstrzemięźliwości oraz dla modlitwy za bliskich i tych, którzy żywią do nas urazę – modlitwy za cały świat, który jej niezwykle potrzebuje. Nie zapominajmy, że nie ilość a jakość modlitwy podpiera świat i jego istnienie, więc starajmy się o niej nie zapominać, dążyć do wyciszenia i spokoju właśnie w modlitwie, także za zmarłych.
   Publikujemy kolejną odsłonę dzieła Zbigniewa Dobrzyńskiego; Obrządek słowiański w dawnej Polsce:
   Najbardziej prawdopodobnym wydaje się być pogląd, że Gall był emisariuszem papieża Paschalisa II. Miał za zadanie utrzymać łączność i zapewnić dobre stosunki Węgier i Polski ze Stolicą Apostolską. Papież w tych latach znalazł się w ciężkim położeniu wobec przewagi cesarza Henryka V. sojusznicy papiescy, Węgry i Polska, przeżywali kryzys dynastyczny i przestali liczyć się w rozgrywce papieża z cesarzem. Gall – zdolny, energiczny, wszechstronnie wykształcony oraz obyty w świecie zakonnik, uczestnik pierwszej wyprawy krzyżowej, biorący udział w zdobywaniu Jerozolimy – został wysłany przez papieża na Węgry, aby pomóc królowi Kolomanowi do powrotu na arenę międzynarodową.
   W roku 1113 Bolesław Krzywousty został po zamordowaniu Zbigniewa wyklęty przez arcybiskupa Marcina. Arcybiskup Marcin nie uznawał Paschalisa II za prawego papieża. Krzywousty utracił wtedy posłuch w kraju i uciekł na Węgry w poszukiwaniu pomocy u króla Kolomana. Koloman nie mógł mu przyjść z pomocą i udzielił mu tylko moralnego poparcia. Tym moralnym poparciem był Gall, który przybył w roku 1113 wraz z Bolesławem Krzywoustym do Polski. Dlatego pogląd Mariana Plezi wydaje się być najbardziej słuszny. To Gall nakłonił Bolesława Krzywoustego do pokuty, do kajania się, do kompromisu z biskupami polskimi i przy ich udziale stworzył ideologiczne podstawy, na których miał opierać się sojusz Polski ze Stolicą Apostolską. Gall udowodnił w swej kronice, że Bolesław Krzywousty był jedynym i prawym dziedzicem tronu polskiego oraz że cała Polska przyjęła od samego początku obrządek łaciński. Te ideologiczne podstawy były wówczas potrzebne do utrzymania się przy władzy w Polsce stronnictwa papieskiego z Bolesławem Krzywoustym na czele. Z Krzywoustym jako wiernym sojusznikiem, gotowym w każdej chwili wystąpić zbrojnie przeciw stronnictwu cesarskiemu. I ten nurt utrwalił się w polityce polskiej na dalsze stulecia, a wspierany coraz bardziej legendami oraz kultem trzech wielkich Bolesławów stał się stereotypem polityczno-kościelnym w naszej historii. Od czasów Galla Polska zawsze stała przy Kościele i przy papieżu. Broniła interesów Kościoła na wschodzie Europy. Otrzymała za to później miano przedmurza chrześcijaństwa. Te ideologiczne podstawy stania przy Kościele i przy papieżu, zawarte w kronice Galla, utrwaliły się przez stulecia na stałe w matrycy świadomości historycznej polskiego narodu.
   Pierwszym kronikarzem prawdziwym Polakiem był dopiero błogosławiony Wincenty Kadłubek, biskup krakowski, który urodził się w roku 1160, a zmarł w roku 1223. Pisał więc o sto lat później niż Gall, dwieście lat później od Thietmara, a około 350 lat później od czasów przyjęcia chrześcijaństwa w obrządku słowiańskim przez Wiślan. Kadłubek pisał swoją kronikę już w okresie, gdy obrządek słowiański w Polsce był zlikwidowany, a wspominać go nawet nie wypadało. Byłoby to źle widziane, tym bardziej, że sam Kadłubek brał wówczas osobiście udział w polskiej misji obrządku łacińskiego na Rusi Halickiej, zamieszkanej przez prawosławnych Rusinów. Kadłubek nie lubił Czechów, Niemców, ale jak scharakteryzował go Tadeusz Wojciechowski, pisał w sposób zupełnie subiektywny: Poznawszy dokładnie dzieje tych czasów, które obejmuje ta rzekoma kronika, wiemy już teraz, że Kadłubek, jak nie umiał podać czytelnikowi ani jednej trzeźwo wypowiedzianej wiadomości o dziejach ojczystych, tak natomiast umiał doskonale tworzyć i wymyślać przeróżne historie. Ale co gorsza, można wykazać na kilkunastu przykładach, że kłamał świadomie i rozmyślnie, tylko – i to właśnie jego specjalność – że miał przy tym zawsze jakąś intencję, która wydawała mu się dobrą i pożyteczną i patriotyczną.
   W ten sposób polska świadomość historyczna, przez całe stulecia oparta na stereotypie utworzonym w interesie Kościoła rzymskiego przez średniowiecznych kronikarzy-biskupów, stała się odwróceniem ważności i prawdy podstawowych faktów dziejów naszego narodu. To, co było w naszej historii zdrowe i piękne, zostało przemilczane lub przedstawione jako chore i złe, i na odwrót. Jest coś głęboko wstrząsającego w odwróceniu kryteriów widzenia naszej przeszłości. Powinniśmy poddać rewizji pojmowanie naszej historii, narzucone nam od czasów średniowiecza, kiedy to powstała matryca ideologiczna naszej świadomości historycznej.
   Do wieku XIX pamięć o obrządku słowiańskim była jeszcze żywa. Dopiero w okresie zaborów polska nauka nie chciała się przyznawać do żadnych związków z Rosją. Z tych patriotycznych pozycji, uważając to za swój obowiązek, atakowali wszystkie publikacje na ten temat (na temat obrządku słowiańskiego) Abraham i Bruckner, podaje Zofia Wartołowska, a za nią pisze Janusz Roszko: I ten nurt utrzymał się do dzisiaj, chociaż nie widzę w nim już teraz sensu. Jest to wstydliwa sprawa dla historii polskiej i dla Kościoła polskiego. Bo z jakich pozycji miałaby być ta średniowieczna matryca polskiej świadomości historycznej nadal powielana i jaki miałoby sens utrzymywanie tego nurtu polskiej historii jeszcze dziś.

    Ciąg dalszy nastąpi.

Prowadzone przez nas prace remontowe w refektarzowej – zimowej - kaplicy pw. św. Apostoła i Ewangelisty Jana Teologa mają na celu zupełne jej odnowienie. Zwracamy się z gorącą prośbą do wszystkich o modlitwy w intencji pomyślnego i spokojnego remontu tej wspaniałej świątyni.

Wszystkim dotychczasowym ofiarodawcom serdecznie dziękujemy i zapewniamy o naszych modlitwach a potencjalnych dobroczyńców zapraszamy w odwiedziny oraz na modlitwę do tej kaplicy.

Wszystkim życzymy pełni zdrowia dusz a także odporności cielesnej na wszelkie kaprysy zimowej aury – pocieszając, przypominamy, że na Syberii bywa tylko przez 10 miesięcy zimno a pozostały kawał roku to niekończące się lato !!!



Dodano: 28 listopada 2015


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej