Odwiedzin: 98772
Święty Ojcze Onufry módl się za nami, Ikona świętego Onufrego

Artykuły
Яблочинский Листок № 9/2015
 


Wrzesień = Nowy Rok cerkiewny i szkoła.

Wszyscy wiemy z czym najbardziej kojarzy nam się początek września każdego roku. Bez wątpienia pierwszy po wakacjach dźwięk ukochanego szkolnego dzwonka (na przerwę – ten każdy lubi) nastawia pozytywne myślenie w umysłach tysięcy uczniów. Ten rok szkolny będzie jeszcze lepszy niż poprzedni, bo każdy jest mądrzejszy wraz z wiekiem. Dla pierwszaków będzie to odkrycie kolejnej odsłony wielkiej i pełnej odpowiedzialności ich osobistej Drogi Życiowej.

Cerkiew także ukierunkowuje nas na określony początek duchowej drogi nabożeństw. Cały rok to pewien cykl, który ma swoje odzwierciedlenie w odpowiednich liczbach i podporządkowanych im celebracjach z okazji najróżniejszych świąt cerkiewnych. Nowy Rok cerkiewny rozpocznie się według kalendarza juliańskiego, więc dwa tygodnie po rozbrzmieniu nawołującego do szkoły dzwonka szkolnego.

Po odsłużeniu molebnów o pomyślność w nauce oraz sukcesy w szkole, cały kraj zapełnił się wędrującymi młodymi naukowcami, przyszłością naszej Cerkwi. Przed nimi kolejne zadania oraz naukowy materiał, który pomoże im później rozwiązywać wiele zadań codzienności. Im więcej poznamy, tym szybciej zrozumiemy wiele mechanizmów, które rządzą zasadami świeckiego i duchowego kołowrotka wydarzeń. Tu nigdy nic nie stoi w miejscu, zawsze coś należy zrobić i podjąć konkretne decyzje. To się nazywa Życie.

Wrzesień oferuje nam kilka lokalnych ważniejszych świąt ale i te większe, cerkiewne, które pomogą nam w duchowym postrzeganiu fizycznego świata. To dzięki nim spróbujemy jeszcze raz uduchowić naszą świeckość.

 

Dwa święta plasują się najwyżej na drabinie cerkiewnych wydarzeń: 21 września (poniedziałek) to Narodzenie Bogurodzicy Marii a Podwyższenie Życiodajnego Krzyża Pańskiego – niedziela - to 27 września.

Do tego spisu docłączamy jeszcze pomniejsze święta:

6.IX – św. kapłana męczennika Maksyma Gorlickiego

11.IX – ścięcie głowy św. Jana Chrzciciela (srogi post)

 

14.IX – Początek Nowego Roku cerkiewnego

 

19.IX – Świętego Archanioła Michała
              22.IX – przeniesienie relikwii św. męcz. Młodzieńca Gabriela

 

 

W celu osłodzenia błogosławionych minut przeżywania cerkiewnych świąt, proponujemy cykl historycznego przeglądu historii obrządku słowiańskiego na naszych ziemiach, bo przecież był on pierwszym, który rozwinął się i utrwalił na początku historii chrześcijańskiej Polski. Jest to fragment III części pracy Obrządek słowiański w dawnej Polsce autorstwa Zbigniewa Dobrzyńskiego. Wydanie Warszawskiej Metropolii Prawosławnej z 1989 roku. Publikujemy pierwszy urywek:

 

 

Państwo polskie powstało z dwóch części, z państwa Wiślan i państwa Polan. Wiślanie przyjęli chrzest w roku 875 w obrządku słowiańskim od Morawian. Polanie przyjęli chrzest w roku 966 od Czechów także w obrządku słowiańskim. Dopiero względy polityczne i dynastyczne zmusiły Mieszka I do przejścia na obrządek łaciński, a następcy Mieszka I, a zwłaszcza trzej wielcy Bolesławowie, przez dwa stulecia przeprowadzali reformy kościelne zanim udało im się w wieku XII doprowadzić do likwidacji obrządku słowiańskiego w Polsce.

 

 

H.F. Schmid, mając na myśli niczym nie zastąpione ubóstwo źródeł od początków dziejów i organizacji Kościoła w Polsce, orzekł, że: pytanie, jak kształtowały się początki kościelnej organizacji na polskiej ziemi, należy do najbardziej spornych nie tylko w polskiej historii, ale także w historii zasięgu i roszerzania się zachodniego Kościoła w Europie środkowej i wschodniej, zaś P. Kehr uznał za pewnik tylko dwa fakty: przyjęcie chrztu przez Mieszka I przed rokiem 967, bo pod tym rokiem zwie go saski kronikarz Widukind przyjacielem cesarza – amicus imperatoris – i osobę Jordana, pierwszego w Polsce biskupa misyjnego. Wszystko zaś inne określił jako hipotezy mniej lub więcej prawdopodobne. Co gorsza wyraził obawę, że „daremny będzie wszelki trud, aby wyjaśnić ciemności, które zalegają nad pierwszymi przejawami chrześcijańskiego życia na wschodzie.

 

 

Ten pogląd niemieckich historyków, przytoczony przez W. Abrahama, uwzględniający tylko zapiski saskiego kronikarza, jest dla nas nie do przyjęcia. Niemieccy historycy nie biorą wcale pod uwagę działalności świętych Cyryla i Metodego w wieku IX, która została przecież historiograficznie udowodniona, nie uwzględniają również udowodnionych dziejów obrządku słowiańskiego w innych krajach słowiańskich. Te ciemności, o których pisze P. Kehr: zalegające nad przejawami chrześcijańskiego życia na wschodzie, dadzą się szybko rozjaśnić, gdy tylko sięgniemy po kronikarzy słowiańskich: ruskich, czeskich, bułgarskich, polskich, a nawet bizantyjskich, oraz gdy uwzględnimy najnowsze odkrycia archeologiczne.

 

 

Dlatego warto przytoczyć inne poglądy na zagadnienia historyczne okresu powstania państwa polskiego i początków chrześcijaństwa polskiego, które pozwalają historię naszą rozjaśnić i wzbogacić.

 

 

Aleksander Gieysztor w Posłowiu do książki Stanisława Kętrzyńskiego pt. Polska X-XI wieku cytuje jego słowa: ...w wielu przypadkach lepiej pióro złamać i powiedziec sobie „non liguet” - niż puszczać się na bystre fale przypuszczeń, hipotez i kombinacji. Sprzeczać się z tym zdaniem nie myślę – pisze dalej S. Kętrzyński – pozwolę sobie zrobić porównanie czy przypowieść: zwolennicy non liguet podobni są do ślepca błądzącego: dla niego i dla nich noc i dzień są jednakową, wieczną nocą, która drogi nie oświeca. Człowiek dobrze widzący może się łatwo zgubić wśród czarnej nocy, lecz gdy gwiazdy zobaczy lub gdy mu słońce zaświeci, prędko na dobrą drogę zejdzie. Może niejedna dziś na szerokim polu nauki stojąca hipoteza upadnie, zawsze jednak z tą sławą, iż była szczeblem w ogólnym rozwoju i zwyciężona dała nowy impuls w pracy w dążeniu za prawdą.

 

 

Podobny pogląd wyraża Stefan Kieniewicz: Zawodowy historyk nigdy się nie zgodzi z postawą sceptycyzmu poznawczego, nigdy nie zgodzi się skapitulować mówiąc: ignoramus et ignorabimus. Im mniej źródeł ma do dyspozycji, tym bardziej wyostrza się jego rozumowanie i zapala się wyobraźnia. Dosyć przypomnieć ogromną i narastającą wciąż literaturę poświęconą takim problemom średniowiecza, jak dokument Dagome iudex albo factum biskupa Stanisława, kiedy to wszystkie istniejące źródła dadzą się spisać na jednej – dwóch stronach. Hipotezy to sieci; ten tylko łowi, kto je zarzuca.

 

 

Pewniejsze wiadomości o Kościele polskim mamy już z okresu XII i XIII wieku. Tak, Polska XIII wieku to już kraj katolicki, kraj całkowicie zlatynizowany. Ale nie należy tego stanu stosunków kościelnych wieku XIII przenosić na wiek X i XI, a nawet pierwszą połowę wieku XII, by w ten sposób zaprzeczyć istnieniu w Polsce przed wiekiem XIII liturgii słowiańskiej.

 

Aleksander Gieysztor przestrzega przed uznawaniem w historii stereotypów. A właśnie na stereotypach opiera się dotychczasowa historia początków państwa polskiego, na stereotypach utworzonych przez średniowiecznych kronikarzy – biskupów, przez Galla-Anonima, Kadłubka i ich następców, których kroniki nie są dziełami historycznymi w dzisiejszym tego słowa znaczeniu, gdyż nie podają obiektywnych wiadomości. Są to raczej utwory literackie biskupów, posiadających swoje siedziby na dworach królów i książąt, piszących swoje dzieła na chwałę Boga, na chwałę Kościoła, na chwałę swojego króla i na chwałę dynastii panującej. Wszystko to, co mogłoby być niemiłe księciu lub niekorzystne dla spraw Kościoła, trzeba było przemilczeć lub przedstawić w takim świetle, by stawało się miłe i pożyteczne zarówno dla księcia jak i dla Kościoła.

Ciąg dalszy nastąpi.


Dodano: 05 wrzesnia 2015

Яблочинский Листок № 8/2015
 
Święty Spirydon z Trymituntu

   Święty Spirydon z Trymituntu jest patronem wyspy Korfu. Urodził się około roku 250-260 we wsi Aska w pobliżu Trymituntu na Cyprze. Był synem prostych ludzi. Pomagał ojcu w uprawie pola i hodowli zwierząt. Był młodzieńcem, który bezinteresownie pomagał ludziom i dzielił się z nimi wszystkim, co posiadał. Wspierał najbiedniejszych.
   Ożenił się i żył w pobożnym związku, z którego narodziła się córka Irena. Był człowiekiem wielkiej wiary, żyjącym wedle przykazań Bożych. Ponieważ były to czasy prześladowań chrześcijan, Spirydon został wtrącony do więzienia. Ocalał tylko dzięki Edyktowi Mediolańskiemu ogłoszonemu w roku 313 przez cesarza Konstantyna Wielkiego, uznającemu chrześcijaństwo za religię legalną. Spirydon, po wyjściu na wolność, nadal wspomagał potrzebujących, zaś siła jego modlitwy czyniła cuda.
   Po przedwczesnej śmierci żony postanowił zostać mnichem. Zawsze chodził w jednym, jak najskromniejszym ubraniu. Gdy zmarł biskup Trymituntu, ludzie sami wybrali go jego następcą. W dalszym ciągu odznaczał się wielką skromnością.
   W roku 325 brał udział w I Soborze Powszechnym i wsławił się wystąpieniem w obronie czystości nauki o Trójcy Świętej przeciwko herezji Ariusza wątpiącego w Boskość Chrystusa. Dokonał cudu polegającego na tym, że zrzucił na ziemię cegłę, z której wybuchł ogień i wyciekła woda a cegła zachowała dawną właściwość. Trzy elementy: ziemia, ogień i woda tworzą cegłę, podobnie jak Trójca Święta symbolizuje jednego Boga. Od tamtej chwili atrybutem św. Spirydona jest właśnie cegła, z której unoszą się płomienie, a z dołu kapie woda i usypuje się ziemia.
   Po śmierci Spirydon został pochowany na Cyprze. Wokół jego grobu rozchodziły się przcudne zapachy a na mogile wyrosły czerwone róże. Podczas najazdu Saracenów na Cypr relikwie Świętego przeniesiono do Konstantynopola. Gdy w roku 1453 miastem zawładnęli Turcy, relikwie Świętego przeniesiono na Korfu. Po otwarciu trumny stwierdzono, że nie uległo ono rozkładowi, a wręcz pachniało bazylią. W ten sposób Spirydon, nie będąc nigdy na wyspie, stał się jej patronem i obrońcą.
   W roku 1550 ocalił Korfu od klęski głodu. Zgodnie z legendą w Wielkanoc, mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych, do miejscowego portu zawinął statek z mąką. Kapitan pytany o powody takiej decyzji oświadczył, że podjął ją za sprawą Świętego, który ukazał mu się we śnie. Dwa razy, w roku 1630 i 1673, Święty ocalił wyspę przed epidemią cholery. W Niedzielę Palmową choroba ustąpiła z Kerkiry, stolicy Korfu, zarysowując jedna z jej fortyfikacji. Do dzisiaj pokazuje się rysę świadczącą o tym wydarzeniu. W roku 1716 Turcy na miesiąc opanowali wyspę. W obozie wroga pojawiła się plotka o świętym, który w przebraniu duchownego straszy żołnierzy i sieje wśród nich panikę.
   Kolejne cudowne wydarzenia związane z życiem św. Spirydona znalazły odzwierciedlenie w obchodach świąt ku jego czci. Pięć razy w roku, między innymi w dzień poświęcony Świętemu i 12 grudnia, otwiera się trumnę i ukazuje wiernym relikwie Świętego osłonięte tylko szybą. W Niedzielę Palmową, Wielkanoc, 11 sierpnia oraz w pierwszą nidzielę listopada otwartą trumnę obnosi się po mieście w pozycji pionowej. Przetrwał zwyczaj pozostawiania przy trumnie Spirydona karteczek z prośbami kierowanymi do Świętego oraz zrzucania glinianych garnków z balkonów Wielką Sobotę. Zebrane wówczas skotupy przechowuje się dla zapewnienia Bożej opieki nad domem. Mieszkańcy Korfu wierzą w pomoc Spirydona w życiowych nieszczęściach i katastrofach. Troszczy się o wdowy i sieroty, wybawia od suszy, głodu i nędzy, pomaga w sprawach rodzinnych, majątkowych, uprawie ziemi, oświeca żyjących w grzechu, uzdrawia chorych.
   Święty pomaga ludziom na całym świecie, spełnia prośby tych, którzy z wiarą proszą go o pomoc. Istnieje zwyczaj przebierania bucików na nogach Świętego. Poprzednie, wykazujące cechy zniszczenia, są znakiem nocnych wędrówek Spirydona po ulicach miasta. Takie buciki rozdaje się wiernym jako relikwie. Sarkofag z ciałem Świętego Spirydona znajduje się w cerkwi pod jego wezwaniem zbudowanej w stolicy wyspy, mieście Korfu zwanym także Kerkyrą.
   Cerkiew ta zaskakuje niewielkimi rozmiarami i rzeszą turystów i mieszkańców spieszącą do niej każdego dnia i o każdej porze. Wnętrze zachwyca bogatym wystrojem, na który składają się: ikony, freski, dekoracje wykonane ze złota i srebra oraz świeczniki i kadzielnice, często wielkich rozmiarów. Ikonostas wykonano z białego cykladyjskiego marmuru. Ukazuje sceny Zwiastowania, Ostatniej Wieczerzy, Przemienienia Pańskiego oraz wiele postaci świętych. Na ścianach widnieją malowidła przedstawiające sceny z życia Patrona. Najważniejsze miejsce zajmuje srebrny sarkofag z relikwiami.
   Budowla powstała w roku 1590. Jej charakterystyczna dzwonnica zwieńczona czerwoną kopułą jest najwyższą wieżą na wyspie. (Szkoda tylko, że cerkiewka ta jest trudna do odszukania w gąszczu wąskich uliczek a jej skromna fasada nie pomaga w tym zadaniu)
   Mieszkańcy Korfu, poza swoją niespotykaną serdecznością są ludźmi bardzo żywiołowymi i impulsywnymi. Kiedy nawołują swoich synów, słychać głośno wypowiadane słowo: Spiiiiiro, Spiiiiro! To męskie imię, które nosi połowa męskiej populacji wyspy. Jest to kolejna pamiątka po jej niezwykłym prawosławnym Świętym. Święty Spirydon jest także patronem żeglarzy.
   Każdemu pielgrzymowi na zawsze Korfu kojarzyć się będzie z osobą niezwykłego świętego będącego jej patronem i obrońcą.
 
Swiatitielu Otcze Spirydonie, moli Boga o nas!



 

Dodano: 04 wrzesnia 2015

Яблочинский Листок № 7/2015
 


 

Z okazji na wskroś letniego święta

 

Świętych Apostołów Piotra i Pawła

Namiestnik i bracia

 

Monasteru Świętego Onufrego Wielkiego w Jabłecznej

składają wszystkim najcieplejsze życzenia świąteczne

 


   Letni czas odpoczynkowi sprzyja lecz od nadmiaru słońca piecze szyja, chciałoby się wesoło napomnieć o niebezpieczeństwach nadmiernego opalania, które oferuje nam aura w ostatnich dniach. Narzekaliśmy na słońce, narzekaliśmy na deszcz – śp. Władyka Miron zauważył to kilka lat wstecz, gdy w święto Turkowickiej Ikony Matki Bożej rozweselał nasze dusze wspaniałym i żywym arcypasterskim słowem. Lato nie jest od narzekania, ponieważ w lecie nagrzewamy obolałe kości na całą zimę, która akurat może udać się niezwyczajnie łagodna – klimat się zmienia.

 

Zmiany te nie dotyczą jednak stałych elementów życia liturgicznego w naszym cerkiewnym kalendarzu, który co raz podsuwa nam kolejne i kolejne, następne i następne dni pełne możliwości duchowego działania z zapałem ku chwale Boga i dla zbawienia dusz.

Dzisiejsza niedziela to wyjątkowy dzień duchowego kroczenia za Jezusem Chrystusem, faktycznie, jest to dzień wyjątkowego odpoczynku po kilku tygodniach postu Apostolskiego, postu letniego – zdrowotnego i przyjemnego, choć troszkę długiego w tym roku :) Wszystko jednak co dzieje się w poście zawsze ma służyć dla ciała i ducha.

 

Czy było tak tym razem? - odpowiedź należy do nas samych. Wielokrotnie bywa, że wielu nie uznaje postu w ogóle (post – latem??), jednak po określonym czasie uświadamiają sobie zwyczajną fizyczną pomoc wynikającą z dobrodziejstw poszczenia. Gdyby dołączyć do tego regularność w modlitwie, to w efekcie, w krótkim czasie, z pełnym spokojem uwolniłoby się od okowów zła i grzechu. Potrzebna jest wytrwałość i samokontrola ale na początku zawsze powinna sterować dobra myśl i twarde postanowienie.

 

Skończył się jeden z wielu postów w Cerkwi Prawosławnej, nie oznacza to jednak pozostawania w bierności w stosunku do pojęcia ascezy. Tak się ma sytuacja do sytuacji :)), że w każdej chwili jesteśmy w stanie wygenerować odpowiednie modele postępowania dla wszelkich wysiłków skierowanych w stronę duchowości osobistej, by ją pogłębiać i rozwijać. Jest wszakże możliwa sytuacja rozleniwienia fizycznego po dokonanym poście – wystrzegajmy się tego bardzo. Wiemy z doświadczenia, że ascetycznym wysiłkiem bywa utrzymywanie zdobytego poziomu duchowego na uzyskanym poziomie duchowym. Warto o tym przypomnieć w zbliżające się dni bez postu, to będzie wielce pomocne.

 

Święci Apostołowie Piotr i Paweł pozostają dla nas drogowskazami ukierunkowania naszej woli pomimo błędów, które zdarzają się każdemu – wszystko jesteśmy w stanie naprawić, dopóki coś nas boli i ugniata – dopóki jest w nas życie. Po śmierci nie będzie takiej możliwości, więc warto się postarać, póki czas. Nawet Pierwowierchownyje Apostoły Pietr i Pawieł początkowo przecież nie do końca rozumieli sens życia w wierze – jeden wyrzekł się Swego Przyjaciela Jezusa w obecności wielu świadków mimo tego, że wcześniej zapewniał o swej wierności i niezłomności względem Chrzystusa; drugi zaś pałał nienawiścią do wyznawców nowej, niepoznanej i już osądzonej wiary, która w rzeczywistości podważała fundamenty spokojnego i bogatego życia faryzeuszy i wszystkich najważniejszych, którzy żerowali na prostocie zwykłych ludzi nie dając im żadnego wyboru. Musiały mieć miejsce smutne wydarzenia, by mogła wyklarować się niezwykle silna osobowość każdego z Apostołów. Każdy powinien był przetrwać okres osobistego dramatu, by w przyszłości nie popełnić podobnych błędów a z radością i ufnością zaświadczać o Jezusie Zmartwychwstałym na przekór ludzi nieprzychylnych, sytuacji oraz wydarzeń.

 

Pozorne zwycięstwo złego doprowadziło do powstania gigantów ducha, którzy mogli kierować duszami ludzkimi w celu osiągnięcia zbawienia w Bogu Jezusie Chrystusie. Tak działa siła i w ten sposób objawia się wszechmoc Boża – we współpracy z dobrą wolą człowieka, który mimo wszystko dąży do upragnionego celu.

 

Nasze duchowe dążenia w miesiącu lipcu wspierane są prawdziwą plejadą cerkiewnych świąt. Rozpoczęliśmy od radosnego pojawienia się na świat wielkiego Proroka, Męczennika, Głosu wołającego na pustyni, Poprzednika Chrystusa – św. Jana Chrzciciela, świętując jego narodzenie 7 lipca. Jest to pół roku przed świętem Bożego Narodzenia, więc można odliczać miesiące i dni w oczekiwaniu zimowej Paschy Nowonarodzonego Jezusa Chrystusa.

 

15 lipca będziemy adorować Matkę Bożą w Jej Turkowickiej Ikonie, która od kilku lat szczęśliwie znajduje się w miejscu nieustannej modlitwy i monastycznego życia. Warto tego dnia odwiedzić nie tylko Turkowice ale też nasz Monaster, który przez 20 lat chronił Ikonę w tym spokojnym miejscu, upiększonym codzienną pracą oraz mniszą modlitwą.

 

Cały następujący tydzień ukraszony jest świętami ku czci różnych Ikon Bogurodzicy – nie tylko ze względu na ich ilość (prawdopodobnie ponad 600) – lecz z uwagi na miłość i uwielbienie Jej przez nas, bowiem Ona nieustannie nam dopomaga. Prośmy Matkę Bożą w te dni sposób szczególnie gorliwy a zostanie nam dane wszystko to, co potrzebne do zbawienia dusz.

 

21 lipca – Kazańskiej Ikony Matki Bożej.

 

W dniu 23 lipca spotkamy się liturgicznie i duchowo ze św. Antonim Pieczerskim, który przyniósł światło atoskiego monastycyzmu na nasze ziemie i dał przykład mnicha, ascety, pokory i wyciszenia dla wszystkich: duchownych i świeckich. Jego wielokrotne pielgrzymowanie z Rusi na Świętą Górę Atos niech pozostanie dziś przykładem poświęcenia ze względu na dobro innych i stanowi wzór cnoty modlitwy. Nie byłaby możliwa taka podróż bez odpowiedniego modlitewnego wsparcia oraz głębokiej wiary wynikającej z ufności w pomoc Bożą.

 

26 lipca to niedziela poświęcona Ojcom sześciu Soborów Powszechnych. Proklamowana na nich wolność od herezji chrystologicznych i dotyczących Osób Trójcy Św. oraz Przenajświętszej Bogurodzicy na zawsze stanowi trzon i fundament naszej prawosławnej wiary. Prawo- czyli prawdziwie, poprawnie, dobrze, zgodnie z ontologią Ewangelii Jezusa Chrystusa; bez uszczerbku bądź nadmiaru, bez niedomówień i zbędnej retoryki – wspaniale wtapiamy się w świadectwo pokoleń, naszych przodków, którzy wiernie kroczyli drogą wyznawców Świętego Prawosławia mimo wszelkich niedogodności a nawet groźby śmierci. Pamiętajmy o tym każdego dnia, nie tylko w święta.



Dodano: 11 lipca 2015


© 2009 Monaster św. Onufrego w Jabłecznej